/p0001.djvu

			Z rodzinnych stron 


Miko??aja Zyndratna 


wodza z pod Grunwaldu 


Stary S??cz, Go??kowice, Jazowsko, Maszkowice, 
????cko, Czerniec i Zabrze?? 


2007 
NAK??ADEM TOWARZYSTWA MI??O??NIK??W ZIEMI ????CKIEJ
		

/p0002.djvu

			Projekt ok??adki: 
Andrzej, Krzysztof U rbaniec 


Redakcja i korekta: 
Zesp???? "Almanachu ????ckiego" pod redakcj?? Jadwigi Jastrz??bskiej 


@ Copyright by Towarzystwo Mi??o??nik??w Ziemi ????ckiej 
33-390 ????cko 512 


ISBN 978-83-60480-35-9 


Wydawca: 
Towarzystwo Mi??o??nik??w Ziemi ????ckiej 


Wsp????wydawca: 
"BAAD" sp. z 0.0. 


Druk: 
"BAAD" sp. z 0.0. 


Sk??ad: 
Wydawnictwo "Koliber" 


Nak??ad: 500 egz.
		

/p0003.djvu

			D rodzy Czytelnicy, Mi??o??nicy Ziemi ????ckiej! 


Zbli??aj??ca si??, dwudziesta rocznica powstania naszego Towarzystwa, 
oraz sze????setna rocznica wiktorii grunwaldzkiej, s?? okazj?? do zaznaczenia 
tych fakt??w w spos??b szczeg??lny. 
Redakcja "Almanachu ????ckiego': po rozwa??eniu kilku propozycji, 
wybra??a pomys?? Mateusza D??ugosza, aby wznowi??, po stu latach, legen- 
darn?? ju?? ksi????k??, anonimowego autora, p.t. "Z rodzinnych stron Miko??aja 
Zyndrama, wodza z pod Grunwaldu': 
Dzie??ko to, stanowi??ce pewnego rodzaju przewodnik po naszych 
okolicach, pocz??wszy od Starego S??cza, poprzez parafi?? jazowsk??, ????ck?? 
i kamienick??, a?? do Wietrznic, zawiera r??wnie?? wiele ciekawych infor- 
macji o ludziach, ich zwyczajach, wykszta??ceniu, ??wiadomo??ci spo??ecznej 
i narodowej i o kulturze ludowej. 
Wszystko, to opisane jest z widocznym umi??owaniem tej ziemi i jej 
mieszka??c??w, pi??knym, troch?? archaicznym ju??, j??zykiem, z charaktery- 
styczn?? dla tamtych czas??w, idealizacj?? "zacnych postaci" i dezaprobat?? 
dla "z??ych nawyk??w" ludu. 
Mimo widocznego, humanistycznego, wykszta??cenia autora, nie 
wszystkie jego pogl??dy, dotycz??ce naszych dziej??w, czy historii sztuki, s?? 
zgodne z obecn?? wiedz??, nale??y je przyjmowa?? z rezerw?? i szuka?? odpo- 
wiedzi we wsp????czesnej nauce. 
Pewn?? kontrowersj?? mog?? wzbudza?? strony, po??wi??cone mniejszo- 
??ciom narodowym. Naszym zdaniem, nie mo??na twierdzi??, i?? autor by?? 
rasist??. Jego krytyczny stosunek do ??yd??w, wynika?? raczej z pobudek 
ekonomicznych. Z sentymentem przecie?? wspomina, Mordk?? Scheina 
z karczmy w Zabrze??y i z pewn?? zazdro??ci??, obserwuje zaradno???? ??yd??w, 
kt??rzy te?? s?? obywatelami tej ziemi i musz?? jako?? z G??ralami wsp??????y??. 
Autorem, tej ksi????eczki, prawdopodobnie by?? Antoni Kurzeja (1864 
- 1914), syn Micha??a z Zabrze??y, poniewa??, jak wynika z jego biografii, 
Antoni mieszka?? w Brodach, w kt??rych te?? mie??ci??a si?? drukarnia Feliksa 
Westa, kt??ra t?? ksi????eczk?? wyda??a. 


3
		

/p0004.djvu

			??ycz??c czytelnikom przyjemnej lektury, mamy nadziej??, ??e pozwoli 
ona pog????bi?? sentyment do naszej "Ma??ej Ojczyzny': 
W tym miejscu trzeba podzi??kowa?? tym wszystkim, kt??rzy bezinte- 
resownie przyczynili si?? do edycji tego wznowienia, a wi??c Mateuszowi 
D??ugoszowi za pomys??, p. mgr. Janowi Turkowi, za udost??pnienie kopii 
egzemplarza dzie??ka, pp. Antoniemu i Marii Dudom za udost??pnienie 
oryginalnych zdj????, zamieszczonych w ksi????ce, p. Andrzejowi Krzysztofo- 
wi Urba??cowi za wykonanie projektu ok??adki, p. Andrzejowi Urba??cowi, 
seniorowi za przygotowanie edycyjne ksi????ki do druku oraz wszystkim 
sponsorom, finansuj??cym to przedsi??wzi??cie. 


Komitet Redakcyjny Almanachu ????ckiego. 


4
		

/p0005.djvu

			[88B8]
B8]
B8]
B8]
B
[88B
[88B
 
[ge9
[ge9
[ge9
[ge9
[ge9
[ge9
[ge9
 


W 500 letni?? rocznic?? pogromu 
Krzy??ak??w pod Grunwaldem 


Hej rodacy z pod Giewontu, Beskidu i Pienin, oto zbli??a si?? wielkie, 
narodowe ??wi??to, 500 tna rocznica pogromu Krzy??actwa pod Grunwal- 
dem - oto Polska ca??a ??wi??ci ten uroczysty dzie?? or????nego tryumfu, niech- 
??e nie braknie i Was braci z pod zboczy granitowych g??r. 
Od wiek??w gn??bi?? nas i ciemi????y?? przemo??ny Niemiec, krad?? zagon 
po zagonie, nast??pi?? na gard??o s??owia??skich plemion, wydar?? naszym knia- 
ziom i kr??lom szmat najcudniejszej, nadwi??la??skiej i nadodrza??skiej zie- 
mi - a potem zagrabi?? kr??lestwo nasze w niewol??, zha??bi?? nas i skrzywdzi?? 
- a dzi?? wydziera nam, jak przed wiekami, reszt?? ziemi, ka??e jak w??drow- 
nym cyganom mieszka?? na wozach, pragnie wykra???? z dusz naj dro??szy 
skarb narodu - piastowskie s??owo i rodzinn?? mow??! 
Protestem przeciw temu bezprawiu, przeciw gwa??tom, krzywdom 
i rozbojom, niech b??dzie tryumf ca??ego narodu w rocznic?? wiekopomne- 
go boju, niech b??dzie krzyk ufno??ci i wiary w ??ycie, dobyty z serc i piersi 
milion??w - z wn??trza szarych chat ch??opskich: "nie dajmy si??! - Wszak 
to w??r??d waszych szarych chat szuka??a ochrony ??w. Kinga i kr??l Jan Kazi- 
mierz, wszak i synowie Giewontu, Beskidu i Pienin gin??li na polach Gro- 
chowa i b??oniach Warszawy, wszak to chocho??owscy ch??opi wznie??li sztan- 
dar wolno??ci na Podhalu, wszak oni to szli i gin??li chlubn?? ??mierci?? w 63 
roku. Cze???? pami??ci zmar??ych! 
Z tryumfem narodu niech z????czy si?? okrzyk z rodzinnych stron wiel- 
kiego wodza z pod Grunwaldu, Zyndrama z Maszkowic, niech??e i rodzin- 
na ziemia Bohatera we??mie udzia?? w prawdziwym tryumfie. 
W szak w bitwie tej brali udzia?? pradziadowie nasi, wszak z naszych 
stron pochodzi?? Miko??aj Zyndram, kasztelan krakowski, pan mo??ny 
i dzielny, kt??ry w tym epokowym boju dowodzi?? wojskami polskimi i jako 
jeden z naj dzielniej szych, przyczyni?? si?? wybitnie do pogromu Krzy??actwa 
w tej chlubnej walce. 


5
		

/p0006.djvu

			Kt???? wi??c byli Krzy??acy i czemu?? dzie?? ich kl??ski nape??nia nas tak?? 
rado??ci??? Ju?? od tysi??ca lat d??awi??y si?? ludy s??owia??skie w ich ??elaznej ob- 
r??czy, walczyli z nimi Mieszko I, Boles??aw Chrobry, ??mia??y i Krzywousty, 
stoczono z nimi niejeden b??j krwawy, dop??ki Polska by??a silnem i jedno- 
litem pa??stwem, a?? wreszcie nadesz??y czasy podzia??u po ??mierci Boles??awa 
Krzywoustego. 
Krom walk z Niemcami, musia??a rozdzielona i uszczuplona Polska 
prowadzi?? jeszcze krwawe boje z s??siedniemi, poga??skiemi plemionami 
ok??lnemi, a to z Prusakami, Jad??wingami itd. Zw??aszcza dawa??a si?? krwa- 
wo we znaki pot??ga Prusak??w, Mazowszu. 
Nieszcz????liwe Mazowsze by??o jednem z pot????niejszych, drobnych 
ksi??stw polskich, na kt??re rozpad??a si?? wielka niegdy?? spu??cizna Boles??awa 
Chrobrego. 
Ksi?????? ??wczesny Mazowsza, Konrad nie m??g?? sprosta?? ich ??upie??- 
czym napadom i on to postanowi??, za podszeptem nadwornych Niemc??w, 
sprowadzi?? zakon niemiecki Krzy??ak??w do Polski. 
Krzy??acy, by?? to zakon rycerski, maj??cy niegdy?? broni?? Ziemi ??wi??tej 
i pielgrzym??w, tam si?? udaj??cych, przed naporem Turk??w. Rycerstwo jed- 
nak zachodnie nie sprosta??o swemu zadaniu, g????wnie z powodu niekarno- 
??ci i gr??b Chrystusa zosta?? w ko??cu zdobyty przez fanatycznych wyznaw- 
c??w Mahometa. 
Gdy wi??c Krzy??acy, po ostatecznym pogromie, musieli Ziemi?? ??wi??- 
t?? opu??ci?? i szukali nowego jakiego?? pola do popisu, sprowadza ich ksi?????? 
Konrad Mazowiecki do Polski w r. 1228, by bronili granic jego ksi??stwa 
przed poga??skimi Prusakami! 
Zarazem nadaje im ksi?????? obszerne i urodzajne ziemie: Che??mi??sk?? 
i Nieszawsk?? w u??ywanie tymczasowe, w zamian za co, spodziewa?? si?? od 
nich pomocy i obrony. 
Niestety! 
"Przebrzyd??y zakon, podobny do smoka': jak m??wi nam wielki poeta 
A. Mickiewicz, pocz???? si?? rych??o rozwielmo??nia??, pa???? si?? w skarby i bo- 
gactwa, ale na w??asn?? korzy????. 
Wznosi?? ko??cio??y, ale i kamienne twierdze, krzewi?? wiar?? Chrystu- 
sow??, ale ostrzem miecza, r??s?? w ziemie i powiaty, ale nie podbija?? ich dla 
Konrada. 
Protesty Konrada nie pomaga??y - skargi, napomnienia i rozkazy 
przyjmowali Krzy??acy oboj??tnie, trzeba by??o rozprawi?? si?? z nimi powa??- 
nie o sw?? krzywd??, ale si?? uszczuplonej Polsce nie sta??o. 
I oto nadesz??y straszne czasy dla Prus, ??mudzi i Litwy, kt??re nawracano 
teraz ostrzem miecza, prawem ??elaznej pi????ci, a nie ewangeli?? Chrystusa. 


6
		

/p0007.djvu

			P????tora wieku toczy??y si?? krwawe zapasy mi??dzy skazanymi niemal 
na ??mier?? szczepami, a pot????nem Krzy??actwem, gromadz??cem pod swo- 
jem hetma??stwem rycerstwo z ca??ej Europy, oko??o dw??ch za?? wiek??w 
krzywdzi?? zakon Polsk??, rozpieraj??c si?? czemraz szerzej na jej ziemiach, a?? 
wreszcie wybi??a na zegarze wiek??w, godzina pomsty. 
Zn??kana i sko??atana Litwa schroni??a si?? wreszcie na ??ono Polski, jej 
wielki ksi?????? Jagie????o zosta?? kr??lem polskim, Litwa uwierzy??a w boskie s??owo 
Chrystusa, g??oszone nie szcz??kiem or????y, ale ustami kap??an??w polskich. 
Zakon zachwia?? si?? w postawach. Czem ??e by by??o to ??wietne rycer- 
stwo, Zakon paso??yt, w chwili gdy Litwa przyj????a chrze??cija??stwo? 
Zakon przecie?? z t?? chwil?? traci?? urok ??o??nierstwa Chrystusowego, 
traci?? prawo do bytu w dziejach, musia?? odda?? zagrabione ziemie, dane mu 
w czasowe posiadanie - tego Zakon przebole?? nie m??g??. 
Nie m??g??, bo ju?? nie s??u??y?? ewangelii Chrystusa, lecz swojej chwale 
i pot??dze i dlatego nie uzna?? chrztu Litwy, ale podni??s?? na ni?? zaborczy or????! 
Z drugiej strony zn??w krzywd by??o ju?? nadto! 
Je??eli rozdzielona Polska nie mog??a si?? obroni?? przemocy ??akomych 
rycerzy - mnich??w, je??eli Polska W??adys??awa ??okietka i Kazimierza Wiel- 
kiego nie mog??a im sprosta??, to mog??a si?? na to wa??y?? pot??ga zjednoczonej 
Polski i Litwy, w osobie kr??lewskiej Jagie????y, silne i pot????ne pa??stwo polsko 
- litewsko - ruskie. 
Krzywda Polski wezbra??a ju?? ponad brzegi. Zakon odepchn???? j?? od 
morza, zagrabi?? jej ziemie, wzrasta?? kosztem dziedzin Boles??awa Chro- 
brego i jeszcze nieraz w dow??d wdzi??czno??ci pustoszy?? jej w??asne ziemie: 
Wielkopolsk?? i Mazowsze. 
Ponadto rozpanoszony Zakon stawa?? zawsze po stronie jej wrog??w, po- 
przek jej interesom ??ywotnym, paszcz?? wiecznie niesyt?? czyha?? na jej zgub??. 
Nie pomog??o sto krwawych bitew, staczanych niemal codziennie, 
nie pomog??o zwyci??stwo W??adys??awa ??okietka po P??owcami, musia??o 
przyj???? wreszcie do krwawej, stanowczej rozprawy. 
Gdy bowiem Jagie????o zosta?? kr??lem polskim, krzywda Polski stawa??a 
si?? krzywd?? Litwy, krzywda Litwy krzywd?? Polski i oto gdy te dwa zjed- 
noczone narody sta??y si?? razem pot??g??, musia?? nadej???? dzie?? i krwawej 
rozprawy, za dwa wieki krzywd, gwa??tu i poni??enia. 
To te?? sta??o si?? w dniu 15-go lipca 1410 r. Wtedy to przysz??o do wie- 
kopomnego boju, kt??ry tak ??wietnie opisa?? wielki nasz pisarz Sienkiewicz 
w swojej powie??ci "Krzy??acy': - Ot???? opis tej bitwy przytoczymy w wyj??t- 
kach z dzie??a tego wielkiego pisarza. 


7
		

/p0008.djvu

			Bitwa mia??a lada chwil?? rozci??gn???? si?? i rozpali?? na ca??ej linii, wi??c 
polskie chor??gwie pocz????y ??piewa?? star??, bojow?? pie???? ??w. Wojciecha. Sto 
tysi??cy, pokrytych ??elazem, g????w podnios??o si?? ku niebu, a ze stu tysi??cy 
piersi wyszed?? jeden olbrzymi g??os do grzmotu niebieskiego podobny: 
"Bogurodzica, Dziewica 
Bogiem s??awiena Marya! 
U twego syna, gospodzina 
Matko zwolena, Maryja 
Zyszczy nam - spusci nam! 
Kiryj el ej zo n! " 
I wraz moc wst??pi??a w ich ko??ci, a serca sta??y si?? na ??mier?? goto- 
we. By??a za?? taka niezmierna, zwyci??ska si??a w tych g??osach i w tej pie??ni, 
jakby naprawd?? grzmoty pocz????y si?? roztacza?? po niebie. Zadrga??y kopie 
w r??kach rycerzy, zadrga??y chor??gwie i chor??giewki, zadr??a??o powietrze, 
zakoleba??y si?? ga????zie w borze, a zbudzone echa le??ne j????y odzywa?? si?? 
w g????binach i wo??a??, jakby powtarza?? jeziorom ????kom i ca??ej ziemi, jak 
d??uga szeroka: 


"Zyszczy nam - spu??ci nam! 
Kiryj el ej zo n! " 
A oni ??piewali dalej: 
"Twego dziela krzciciela, bo??ycze 
Us??ysz g??osy, nape???? my??li cz??owiecze. 
S??ysz modlitw??, j???? nosimy, 
A da?? raczy, jego?? prosimy 
A na ??wiecie zbo??ny pobyt, 
Po ??ywocie rajski przebyt 
Kiryj el ej zo n! " 
Echo powt??rzy??o w odpowiedzi "Kiryjelejzon': A tymczasem na pra- 
wym skrzydle wrza??a ju?? bitwa zaci??ta i zbli??a??a si?? ku ??rodkowi coraz 
bardziej, ??oskot, kwiki koni, krzyki okropne m??????w miesza??y si?? z pie- 
??ni??. - Ale chwilami krzyki cich??y, jakby tym tam ludziom zabrak??o tchu 
i w jednej z takich przerw raz jeszcze mo??na by??o us??ysze?? grzmi??ce g??osy: 
"Adamie, ty Bo??y kmieciu 
Ty siedzisz u Boga w wiecu. 
Domie??ci?? twe dzieci, 
Gdzie kr??luj ?? anieli! 
Tam rado????, tam mi??o????, 
Tam widzenie Tw??rcy anielskie, bez ko??ca 
Kiryj el ej zo n! " 


8
		

/p0009.djvu

			I zn??w run????o echo po borze: "Kiryjelejzooon!" Krzyki na prawem 
skrzydle wzmog??y si?? jeszcze, lecz nikt nic wiedzie?? ni rozezna?? nie m??g??, 
co si?? tam dzieje, albowiem mistrz Ulrich, kt??ry patrza?? z g??ry na bitw??, 
stoczy?? w tej chwili pod wodz?? Lichtensteina dwadzie??cia chor??gwi na Po- 
lak??w. A za?? do polskiego hufca "czelnego': w kt??rym stali najprzedniejsi 
rycerze, przypad?? jak grom Zyndram z Maszkowic i ukazawszy ostrzem 
zbli??aj??c?? si?? chmur?? Niemc??w, zakrzykn???? tak dono??nie, ??e a?? konie 
przysiada??y w pierwszym szeregu na zadach: 
W nich! Bij! 
Wi??c rycerze pochyliwszy si?? na karki ko??skie i wyci??gn??wszy przed 
si?? w????cznie, ruszyli. 


"Lecz zwyci??stwo pocz????o si?? chyli?? ku Niemcom..., ju?? wszczyna??a 
si?? zamieszka w ??awie polskiej, ju?? rozszala??e w boju zast??py krzy??ackie, 
pocz????y jednym g??osem opiewa?? pie???? tryumfu: "Christ ist erstanden!..:' 
A wtem sta??o si?? cos okropniejszego. Oto jeden, le????cy na ziemi Krzy- 
??ak, rozpru?? no??em brzuch konia, na kt??rym siedzia?? Marcin z Wrocimo- 
wic, trzymaj??cy wielk??, ??wi??ta dla wszystkich wojsk, chor??giew krakowsk?? 
z or??em w koronie. Rumak i je??dziec zwalili si?? nagle, a wraz z nimi, za- 
chwia??a si?? i pad??a chor??giew. W jednej chwili setki ??elaznych ramion wy- 
ci??gn????o si?? po ni??, a ze wszystkich piersi niemieckich wyrwa?? si?? ryk rado- 
??ci. Zda??o im si??, ??e to koniec, ??e strach i pop??och ogarn???? teraz Polak??w, ??e 
przychodzi czas kl??sk, mordu i rzezi, ??e ju?? uciekaj??cych tylko przyjdzie im 
??ciga?? i wycina??. Ale oto w??a??nie czeka?? ich straszny i krwawy zaw??d. 
Krzykn????y wprawdzie z rozpacz??, jak jeden m????, wojska polskie, na 
widok upadaj??cej chor??gwi, lecz w tym krzyku i w tej rozpaczy by?? nie 
strach, ale w??ciek??o????. 
Rzek??by??, ??ywy ogie?? spad?? na pancerze, rzucili si??, jak lwy roz??arte 
ku miejscu, najstraszniejsi m????owie z obu armii i rzek??by??, burza rozp??ta??a 
si?? ko??o chor??gwi. 
Ludzie i konie zbili si?? w jeden wir potworny, a w tym wirze ??miga??y 
ramiona, szcz??ka??y miecze, warcza??y topory, zgrzyta??a stal o ??elazo, ??oskot, 
j??ki, dziki wrzask wy??ynanych m??????w, zla??y si?? w jeden przeokropny g??os, 
taki, jakby pot??pie??cy oderwali si?? nagle a g????bi piek??a. 
Usta??a kurzawa, a z niej wypad??y tylko, o??lep??e z przera??enia, konie 
bez je??d??c??w, z krwawymi oczyma i rozwian??, dzik?? grzyw??. 
Lecz trwa??o to kr??tko. 
Niejeden Niemiec nie wyszed?? ??ywy z tej burzy i po chwili powia- 
??a zn??w nad polskimi zast??pami, odbita chor??giew. Wiatr poruszy?? j??, 
rozwin???? i rozkwit??a wspaniale, jak olbrzymi kwiat, jak znak nadziei i jako 
znak gniewu Bo??ego dla Niemc??w, a zwyci??stwa dla polskich rycerzy. 


9
		

/p0010.djvu

			Wi??c ci????ki niepok??j ogarn???? serca przyw??dc??w krzy??ackich, gdy?? 
zrozumieli, ??e ca??y ich ratunek tylko w Mistrzu, kt??ry dotychczas w pogo- 
towiu sta?? na czele szesnastu odwodowych chor??gwi. 
On za??, patrz??c z g??ry na bitw??, zrozumia?? tak??e, ??e chwila nadesz??a 
i ruszy?? swe ??elazne hufce tak, jak wicher porusza ci????k??, nios??c?? kl??sk??, 
chmur?? gradow??. 


Lecz wcze??niej jeszcze, przed trzeci?? lini?? polsk??, kt??ra dot??d nie bra??a 
udzia??u w boju, zjawi?? si?? na rozhukanym rumaku, czuwaj??cy nad wszystkim 
i baczny na przebieg bitwy Zyndram z Maszkowic. Sta??o tam w??r??d polskiej 
piechoty kilka rot zaci????nych Czech??w, jedna z nich zachwia??a si?? i jeszcze 
przed spotkaniem, ale zawstydzona, w por?? zosta??a na miejscu i rzuciwszy 
swego dow??dc??, p??on????a teraz ????dz?? bitwy, aby wynagrodzi?? m??stwem, chwi- 
10w?? s??abo????. Lecz g????wne si??y polskie, z??o??one z konnych, ale nie pancernych, 
ubogich w??adyk??w, z piechot wiejskich i naj liczniej szych kmiecych, zbrojnych 
w rohatyny, ci????kie oszczepy i kosy, osadzone sztorcem na dr??gach. 
Gotuj si??! Gotuj - wo??a?? ogromnym g??osem Zyndram z Maszkowic, 
przelatuj??c jak b??yskawica wzd??u?? szereg??w. 
- Gotuj! - powt??rzyli mniejsi przyw??dcy, wi??c kmiecie zrozumiawszy, ??e 
przychodzi na nich czas, poopierali dr??gi od dzid, cep??w i kos o ziemie i prze??e- 
gnawszy si?? krzy??em ??wi??tym pocz??li popluwa?? w pracowite, ogromne d??onie. 
I da??o si?? s??ysze?? przez ca???? lini?? to z??owrogie popluwanie, poczem 
chwyci?? ka??dy bro?? i nabra?? tchu. 
W tej chwili przylecia?? do Zyndrama pacho??ek z rozkazem od kr??la 
i szepn???? mu co?? g??osem do ucha, a on zwr??ciwszy si?? do piechur??w, 
machn???? mieczem i zakrzykn????: 
Naprz??d! Naprz??d! ??aw??! R??wno! - rozleg??y si?? wo??ania przyw??d- 
c??w: Bywaj! Na psubraty! W nich! - ruszyli. 
By za?? i???? krokiem r??wnym i nie ??ama?? szereg??w, pocz??li wszyscy razem 
powtarza??: Zdro - wa?? - Ma - ry - ja - ??a - ski?? - pe?? - na Pan - z - To - b??!!! 
I szli jak pow??d??. Sz??y pu??ki najemne i pacho??kowie miejscy, kmiecie 
z Ma??opolski i Wielkopolski i ??l??zacy, kt??rzy przed wojna schronili si?? do 
kr??lestwa i Mazury z pod E??ku, kt??rzy od Krzy??ak??w uciekli. Zaja??nia??o 
i rozb??ys??o od grot??w na oszczepach i od kos, ca??e pole. 
A?? doszli. 
Bij! - zakrzykn??li dow??dcy. 
Uh! 
I st??kn???? ka??dy, jako krzepki drwal, gdy si?? pierwszy raz toporem 
zamachnie, a potem j???? wali??, ile mu si?? i pary w piersiach starczy??o. 
Wrzaski i krzyki wzbi??y si??, a?? pod niebiosa. 


10
		

/p0011.djvu

			Bitwa zmieni??a si?? w rze?? i po??cig, kto nie chcia?? si?? podda??, zgin????. 
Wiele bywa??o w onych czasach bitew i spotka??, ale nikt z ??ywych ludzi nie 
pami??ta?? tak strasznego pogromu. 
Pad?? pod stopami wielkiego kr??la, nie tylko Zakon krzy??acki, ale 
i ca??e Niemcy, kt??re naj ??wietniej szem rycerstwem wspomaga??y on?? " przed- 
ni?? stra?? teuto??sk??': w??eraj??c?? si?? coraz g????biej w cia??o s??owia??skie. 
Z siedmiuset bia??ych p??aszcz??w, przoduj??cych jako wodzowie tej ger- 
ma??skiej powodzi, zosta??o ledwie pi??tnastu. 
Czterdzie??ci przesz??o tysi??cy cia?? le??a??o w wiekuistym ??nie, na onem 
krwawem boisku. 
Rozliczne chor??gwie, kt??re w po??udnie jeszcze powiewa??y nad nie- 
zmiernem wojskiem krzy??ackiem, wpad??y wszystkie w krwawe i zwyci??z- 
kie r??ce Polak??w. 
Nie osta??a, nie ocali??a si?? ani jedna i oto rzucali j e teraz polscy i li- 
tewscy rycerze pod nogi Jagie????y, kt??ry wznosz??c pobo??nie oczy ku niebu, 
powtarza?? wzruszonym g??osem: "B??g tak chcia??': 
Stawiano te?? przed majestatem Pana przedniejszych je??c??w, Abdank 
Skarbek z G??r przywi??d?? Szczeci??skiego ksi??cia Kazimierza, Trocnowski, 
rycerz czeski, ksi??cia na Ole??nicy Konrada, a Przedpe??ko Kropiod??owski, 
herbu Dryj a, mdlej ??cego z ran Jerzego Gersdorfa, kt??ry pod chor??gwi?? ??w. 
Jerzego wszystkim go??ciom rycerskim przewodzi??. 
Dwadzie??cia dwa narody uczestniczy??y w tej walce Zakonu prze- 
ciwko Polakom, teraz pisarze kr??lewscy spisywali je??c??w, kt??rzy kl??kaj??c 
przed majestatem, b??agali o mi??osierdzie i o powr??t za okupem do domu. 
Ca??a armia krzy??acka przesta??a istnie??. Pogo?? polska zdoby??a ogrom- 
ny ob??z krzy??acki, a w nim, pr??cz niedobitk??w, niepoliczon?? ilo???? woz??w, 
wy??adowanych p??tami na Polak??w i winem przygotowanym na wielk?? 
uczt?? po zwyci??stwie! 


I nie tylko przeniewie??czy Zakon krzy??acki le??a?? oto pokotem u st??p 
kr??la, ale ca??a pot??ga niemiecka, zalewaj??ca dotychczas, jak fala nieszcz??- 
sne krainy s??owia??skie, rozbi??a si?? w tym dniu odkupienia o piersi polskie. 
Wi??c Tobie wielka, ??wi??ta przesz??o??ci i Tobie krwi ofiarna, niech b??- 
dzie chwa??a i cze???? po wszystkie czasy. 


Cze???? wi??c krwi ofiarnej bohater??w i cze???? wielkiemu wodzowi z pod 
Grunwaldu, Miko??ajowi Zyndramowi z Maszkowic, wodzowi w??adyk??w 
i kmieci??w polskich! - cze????, bo oto dzi?? nieszcz????liwsi ni?? kiedykolwiek, 
pragniemy otuchy i pokrzepienia, by trwa??, by ??ywi?? ducha i serce, by nie 


11
		

/p0012.djvu

			upa???? pod brzemieniem nieszcz?????? i przemocy. 
A przede wszystkiem Wy, synowie kmieci z pod Grunwaldu, stawajcie 
w pot????ne hufy, w jeden zast??p ogromny, a nie damy si?? i nie zginiemy! 
Nie zatracajcie przecudnych waszych stroj??w i gwary ludowej, nie 
zatracajcie duszy bohaterskiej, wielkiej, nie zatracajcie wiary i prostoty, ale 
dzier??cie si?? g??rnych hase?? i g??rnych sztandar??w. Uczcie wy matki g??rskie, 
dzieci swe kocha?? rodzinny zagon i ziemi??, uczcie je boskich s????w mo- 
dlitwy w ojczystym j??zyku, jak matki pozna??skie, a gdzie trzeba, to sta?? 
Ludu polski, jak lwy na wy??omach i czy??!... 
Bo wiedz, ??e przyjdzie czas, a z ka??dego ziarna twych r??k, zrodzi si?? 
pe??ny, z??oty k??os, przyjdzie czas i dzie?? s??oneczny ??niwa, ale trzeba ci????- 
kiej, d??ugiej i ofiarnej pracy, przyj dzie czas i przyj ???? musi, a zej dzie i Wam 
Bracia Rolnicy, jutrzenka swobody, a z ni?? zbawienia s??o??ce! 
Do pracy wi??c ludu, do pracy, to jedna godna odpowied?? niewoli 
- protest czynu! 


12
		

/p0013.djvu

			mBEmmBEmmBEmmmmmmm??m 
W@a??j





: 


Z rodzinnych stron Zyndrama z Maszkowic 


Opis okolic, z kt??rych pochodzi?? wielki w??dz z pod Grunwaldu, Zyndram z Maszkowic. 


Rozpoczniemy od Starego S??cza. Miasto to, si??gaj??ce pocz??tkiem za- 
mierzch??ej przesz??o??ci, roz??o??y??o si?? na wzg??rzu. Kr??luj?? nad niem roz- 
miarami: stara fara z r. 1200 i kilkadziesi??t lat zaledwie od niej m??odszy 
klasztor ??w. Kingi. W??sk?? i niemal bezludn?? ulic?? zbli??amy si?? do fary. 
- Obok niej wznosi si??, przed laty 35-ciu parterowa, a dzi?? ju?? pi??trowa 
szko??a, w kt??rej zacni nauczyciele, jak Sad??owski, Mo??cicki, Reinfus, Mig- 
da?? i Chmura wychowali ca??e zast??py m??odzie??y, garn??ce si?? p????niej do 
gimnazjum w Nowym S??czu. 
Tu tak??e ucz??szczali do klasy 3 i 4-ej wszyscy ch??opcy parafii ????ckiej, 
chc??cy i???? dalej, do gimnazjum w Nowym S??czu. 
Mieszczanie ??wcze??ni, to lud spokojny, pracowity i serdeczny, a przy- 
tem na wskro?? religijny. 
Strojem starszych, w porze letniej, by?? szary, d??ugi surdut niemiec- 
kiego kroju, - polskie buty, kapelusz lub kaszkiet, m????atki za?? stroi??y si?? 
w czepce krakowskie, wolne aksamitne kaftaniki, du??e a drogie korale. 
M??ska m??odzie?? rzemie??lnicza ubiera??a si?? w granatowe czamary. 
Mieszczanie odwiecznie zajmowali si?? rzemios??em, jak garncar- 
stwem, szewstwem, rymarstwem, powro??nictwem, garbarstwem i piekar- 
stwem, pr??cz tego stale rolnictwem. 
Niedziele i ??wi??ta sp??dzali na nabo??e??stwach w farze i klasztorze, 
przyczem najbardziej lubili nieszpory i polskie psalmy Kochanowskiego, 
na kt??re gromadzili si?? licznie. ??piewali na przemian po zwrotce m????czy??- 
ni i kobiety. Po nieszporach wyruszali wszyscy na rynek, gdzie zasiadali 
??awy na szerokich podsieniach, m??odzie?? za?? przechadza??a si?? zwartymi 
szeregami po rynku i wtedy miasto przybiera??o nastr??j uroczysty, by??o 
gwarne i rojne. W dzie?? zwyk??y by??o inaczej. Mieszczanie zaj??ci byli szar??, 
codzienn?? prac?? i miasto wymiera??o. 


13
		

/p0014.djvu

			Ch??tnie oddawali oni syn??w do szk????, ich marzeniem za?? by??o, by 
dziecko wysz??o na ksi??dza. Bez liku te?? zawsze bywa??o tu niegdy?? pry- 
micyj. Gdy kt??ry?? syn nie chcia?? i???? na teologi??, mawiano o nim, ??e si?? 
"zep??ni??': 
Ruch umys??owy by?? tu bardzo ma??y, codzienn?? lektur?? stanowi??a 
ksi????eczka do nabo??e??stwa, czasem kalendarz, stale sennik egipski. 
Mieszcza??stwo, mimo tego, by??o dumnem ze swego pochodzenia 
i rzemios??a i z wysoko??ci tej" arystokratycznej" pogardy, patrzy??o na garst- 
k?? ??wczesnej inteligencji, zw??c j?? ciarachami. 
Przecudny w tem starem mie??cie jest klasztor ??w. Kingi. Stary ko- 
??ci???? tonie niemal w otaczaj??cych go, pi??trowych budynkach. Wewn??trz 
utrzymany jest czysto, pi??knie i schludnie. Jest tu tablica pami??tkowa kr??- 
lowej Jadwigi, ??ony ??okietka, w j??zyku polskim. Tu przep??dzi??a ??ywot ??w. 
Kinga, kt??ra cho?? W??gierka, modli??a si?? tu ze swymi siostrami po polsku. 
Ona to zapisa??a wszystkie, p????niej wymienione wsie, na rzecz klasztoru. 
Tu gromadzi??o si?? do niedawna Mieszcza??stwo, ??piewaj??c rzewne, polskie 
psalmy Kochanowskiego. Ko??o roku 1893 psalmy te usuni??to z ko??cio??a 
farnego i klasztornego i wprowadzono nieszpory w j??zyku ??aci??skim. 
Mieszcza??stwo, kt??re ukocha??o polskie psalmy, usun????o si?? powoli 
od ??aci??skiego nabo??e??stwa i oba ko??cio??y ??wiec?? pustkami. Gdym przed 
kilku laty zwiedza?? klasztor staros??decki, trafi??em w??a??nie na ??aci??skie 
nieszpory i nie chcia??em wierzy??, ze ten przepe??niony niegdy?? klasztor, 
by?? pusty. Przy o??tarzu kl??cza?? ksi??dz z ch??opakiem, a na ch??rze mozolnie 
wy??piewywa?? samiute??ki organista, ??acin??, jedna ??ebraczka pod ch??rem 
modli??a si?? na koronce. Gdy po nieszporach zapyta??em ko??cielnego, dla- 
czego tak ma??o ludzi, odpowiedzia?? mi sam, ze ??acin?? wyp??dzono ludzi 
z ko??cio??a, a gdym wspomnia??, czyby nie lepiej by??o wprowadzi?? nieszpory 
polskie, ko??cielny zamilk?? i odszed??. 


Dziwna rzecz, ze miasto tak rzemie??lnicze, nie wytworzy??o dot??d 
przemys??u fabrycznego, a jeszcze dziwniejsze, ??e wielu, kt??rzy po sko??cze- 
niu ni??szego gimnazjum, wr??cili tu do domu i obj??li pracownie po rodzi- 
cach, nic dla rozbudzenia przemys??u nie zrobili, przeciwnie, pozbyli nieraz 
za bezcen warsztaty ojcowskie, zadawalniaj??c si?? pr????niaczem stanowi- 
skiem urz??dniczem w banku lub magistracie. Smutniejszem jest jeszcze, 
ze wielu rzemie??lnik??w porzuca swe warsztaty w lecie, kupuje "landar??': 
konie i przewozi go??ci do Szczawnicy. 


14
		

/p0015.djvu

			W ten spos??b tutejszy mieszczanin miewa trojakie najmniej zaj??cie. 
Na wiosn?? jest rolnikiem, w lecie doro??karzem, w zimie i w wolnych chwi- 
lach dopiero rzemie??lnikiem. 
Nic te?? dziwnego, ??e wi??cej my??l??cy, oszcz??dni i pracowici ??ydzi 
maj?? tu szerokie pole do popisu. To te?? rozrodzili si?? i rozgo??cili szeroko. 
Kiedy?? by??o ich tu trzy rodziny, dzi?? nabyli wi??ksz?? cz?????? dom??w w rynku, 
wkr??tce posi??d?? ca??e miasto. 
W ostatnich czasach wzmog??a si?? tu liczba urz??dnik??w, osiad??o kil- 
ku adwokat??w, za??o??ono seminarium nauczycielskie i to wp??yn????o bardzo 
dodatnio na rozw??j umys??owy mieszczan. Towarzystwo Szko??y Ludowej 
pracuje tu z zapa??em. 
W ostatnich czasach za??o??ono tu ksi??garni?? p. Jakubowskiej, zbudo- 
wano pi??kny "Sok????" itd. 
W Starym S??czu ??y?? d??ugie lata autor "S??decczyzny i Arjan Polskich" 
- Szcz??sny Morawski. Tu napisa?? wiele dla ukochanej S??decczyzny i tu 
zmar?? 10 kwietnia 1908. 


Drog?? do rynku skr??camy na zach??d, w dolin?? bystrego Dunajca 
i st??d roztacza si?? przed nami przepyszny widok na Kr??paki i Litacz. O kilka 
kilometr??w w dali widzimy ju?? staro??ytny ko??ci???? i osad?? w Podegrodziu. 
Ko??ci???? ten, to naj starszy ko??ci???? w ziemi s??deckiej, wystawiony jeszcze 
w 1014 r., bogato wyposa??ony. Wie?? to staro??ytna, bo ju?? za czas??w Boles??a- 
wa Wstydliwego istnia??a i wliczono j?? wtedy w poczet d??br klasztornych. 
Archiwum tego ko??cio??a mie??ci w sobie wiele akt??w aria??skich, 
z kt??rych Szcz??sny Morawski czerpa?? materia??y do swojej pracy o "Arja- 
h " 
nac . 
Ch??op w ch??opa tu ros??y i silny, jak d??b, to te?? nie dziw, ??e w czasie 
najazdu Szwed??w pod pu??kownikiem Forgwellem (13.12.1655) przybyli 
Podegrodzianie na pomoc miastu, poczem pobiwszy wraz z innymi na- 
jezdnika, wr??cili do swej wsi. 
Sama nazwa wskazuje, ze by??o tu grodzisko pod grodem St. S??cza, 
kt??re mia??o za zadanie, strzec przed napadem wroga. 
Dzi?? zawi??za?? si?? tu, jak i gdzie indziej w Galicyi pierwszy teatr lu- 
dowy w S??deczy??nie, za??o??ony prac?? i zas??ug?? profesora tamtejszego, 
Zygmunta Brandysa. Lud zajmuje si?? ??ywo teatrem, utrzymuj??c przez to 
czarown?? pie???? ludow?? i podania, ow?? "ark?? przymierza mi??dzy staremi 
a nowemi laty" i miast b????ka?? si?? po karczmach, sp??dza mile i przyjemnie 


15
		

/p0016.djvu

			czas na grywaniu sztuk i sztuczek ludowych. Teatr ten zje??d??a cz??sto do 
Nowego S??cza zjednywaj??c sobie serca i uznanie. Oby przyk??ad ten znalaz?? 
na??ladowanie wsz??dzie! 
Doko??a wsi szumi?? siwe fale Dunajca, wij??c si?? kr??to w??r??d uro- 
dzajnych, s??onecznych niw. Temi to r??wninami mia?? si?? przekrada??, jak 
lis cichaczem, ??cibor, po bitwie pod Grunwaldem, omin??wszy grodzisko 
ziemne, miedzy Obidz?? a Brzyn??. 
??w bowiem, wiedz??c, ??e kr??l Jagie????o i wszystkie wojska zaj??te s?? 
uk??adami, z co dopiero pobitymi Krzy??akami, napad?? na Stary S??cz na 
czele swych opryszk??w, ??upi??c miasto i pal??c. Pobity jednak, umkn???? na 
W??gry, jako poplecznik cesarza Zygmunta. 
Po lewej stronie go??ci??ca wznosi si?? czarna ??ciana lasu ??wierko- 
wego, jest to m??ody las "kameralny': za??o??ony na miejscu dawnego lasu 
kr??lewskiego, z??o??onego z cis??w, d??b??w i jawor??w. W??r??d tej panoramy 
rozci??ga si?? wie?? Mostki, dalej za?? spotykamy wie?? Go??kowice, budowan?? 
na spos??b niemiecki, domy tu murowane, stoj?? rz??dem obok siebie. Za 
karczm?? w prawo, spotykamy zn??w du??y, drewniany, dachem kryty, most 
na Dunajcu, kt??rego fale graj?? nam ca???? drog??, uderzaj??c srebrn?? pian?? 
w przydro??ne brzegi. 
Po drugiej stronie mostu na wzg??rzu, tu?? nad drog?? wznosz?? si?? na 
g??rze zwanej "Glinka': ruiny "S??deckiego grodu': Samo grodzisko zajmu- 
je przestrze?? przesz??o 3-morgow??. Od zachodu, gdzie przyst??p by?? naj??a- 
twiejszym, broni?? grodziska podw??jny wa??, ko??cz??cy si?? z jednej strony 
urwiskiem, z drugiej by?? broniony kopcem, na kt??rym mog??a si?? wznosi?? 
stra??nicza wie??a. 
Na najwznio??lejszej cz????ci wzg??rza po??udniowo - wschodniej, jest 
tr??jk??tna wynios??o????, gdzie prawdopodobnie wznosi??a si?? g????wna stra??ni- 
ca, czuwaj??ca nad bezpiecze??stwem ca??ego grodziska. Wynios??o???? ta, zaj- 
muj??ca prawie 30 s????ni kwadratowych, stanowi g????wn?? twierdz?? grodzk??. 
Twierdza ta przytykaj??c do pot????nego wa??u g????wnego, otoczona ??cianami, 
do o??miu s????ni wysokimi, nie ??atw?? by??a do zdobycia 1. Nie daleko st??d, 
na prawo, w dolinie rzeczki S??omki, rozci??ga si?? urocza wioska ??widnik, 
tam w parku p. Waltera znajduje si?? po dzi?? dzie?? kaplica, zbudowana 
przez Marcina Rogowskiego w r. 1620, mieszcz??ca w sobie groby Arjan. 
Pan Walter otacza opiek?? t?? historyczn?? pami??tk??, co nale??y podnie???? 
z uznanIem. 


1 Szcz??sny Morawski: S??decczyzna str. 14 i nastp. 


16
		

/p0017.djvu

			Powy??ej st??d znajduje si?? wioska ??ukowica, niegdy?? w??asno???? Arian- 
ki Doroty Gab??o??skiej, a oko??o 2 km wy??ej wie?? Przyszowa, w kt??rej Aria- 
nie: Krzesze, Podowscy i Wierzbi??ta, utrzymywali drukarnie. 
Droga dalej, w g??r?? Dunajca wiedzie w??r??d nagich, kamienistych 
wierch??w, okrytych gdzieniegdzie jeno kar??owat?? i rozkustran?? sosn??, 
kt??ra tu, jak pustelnik, czeka nieraz kropli d??d??u, w rozpalonych s??o??cem 
kamieniach. St??d ju?? wida?? szerok?? r??wnin??, na kt??rej rozsiad??a si?? wie?? 
Kadcza, a dalej fabryczne, a przecie?? urocze Jazowsko. Wie?? to ju?? stara, 
skoro wspomina j?? ju?? D??ugosz (Liber benef.) m??wi??c tu o ko??ciele drew- 
nianym Narodzenia Naj??wi??tszej Panny. Na tym miejscu wznosi si?? dzi?? 
ko??ci???? murowany, wystawiony staraniem ksi????y Owsiank??w, rodak??w tej 
wsi, oko??o roku 1700. Jest tu szko??a parafialna i szpital, za??o??one i uposa- 
??one wieczy??cie przez dawniejszych dziedzic??w Wyszkowskich. 
Tu, na szczycie g??ry zwanej Ska??ka, wysokiej 1168m, gdzie scho- 
dz?? si?? lasy j azowskie, szczawnickie i staros??deckie, jest jaskinia, w kt??- 
rej ukrywali si?? dawniej rozb??jnicy, siej??c postrach na ca??e Podg??rze 
i przyleg???? okolic?? Spi??a, bardzo blisko st??d po??o??onego. Najs??awniejszy 
z tych wszystkich zb??j??w, to ich przyw??dca J??zef Baczy??ski, stracony wraz 
z trzema innymi zb??jami w Krakowie, w roku 1735. Podhetmaniego jego 
??azarczyka z Tylmanowej stracono w rok potem z sze??cioma towarzysza- 
mi w Lewoczy na W??grzech. 
Lecz i potem, a nawet w pierwszych dziesi??tkach tego wieku, wyda- 
rza??y si?? w tej lesistej okolicy cz??ste rozboje, napadano jednak tylko prze- 
wa??nie na samotnie mieszkaj??cych, bogatych ??yd??w i ch??op??w. 
Nazwa Jazowska ma pochodzi?? od wielkiego jazu, zamykaj??cego ca???? 
szeroko???? Dunajca, od brzegu do brzegu, za??o??onego tu w bardzo daw- 
nych czasach, dla po??owu ??ososi, ci??gn??cych na tar??o w g??r?? rzeki, wie- 
lokrotnie przez rzek?? niszczonego i napowr??t potem, z wielkim trudem, 
odbudowywanego. 
??w jaz istnia?? jeszcze z pocz??tkiem ubieg??ego stulecia, przynosi?? jed- 
nak wi??cej szkody, przez zatapianie i obrywanie p??l, ni?? po??ytku z po??owu 
ryb. 
Jazowsko by??o w XV wieku dziedzictwem Wiernik??w z Gabonia, 
w XVII i z pocz??tkiem XVIII w. w r??kach ks.Lubomirskich. 
Od roku 1700 - 1716 przechodz?? t??dy na Spi?? i napowr??t wojska ko- 
ronne, ruskie, szwedzkie i rosyjskie, kt??re dw??r i wie?? nies??ychanie znisz- 
czy??y, przedewszystkiem za?? wiele ucierpia?? dw??r, od chor??gwi ks. Teodo- 


17
		

/p0018.djvu

			ra Lubomirskiego. W 1717 r. ks. Aleksander, Dominik Lubomirski oddaje 
Jazowsko, porucznikowi swojej chor??gwi, s??dziemu wojskowemu, Piotro- 
wi Lubomirskiemu w zastaw za 40.000 z??p. i 20 gr, lecz sam nie mieszka?? tu 
wcale. 
Nast??pnie, w spadku po Lubomirskich, obj???? pa??stwo jazowskie ks. 
Pawe?? Sanguszko w 1719 r. W 1753r wraca napowr??t w posiadanie ks. 
Lubomirskich, a mianowicie obejmuje je ks. Marcina, Lucya z Lubomir- 
skich Jerzowa Tyszkiewiczowa, kt??ra zgin????a z r??ki w??asnego syna. Od niej 
wre 1805 kupi?? te dobra starosta ropczycki Marceli Wyszkowski za 32000 z??p., 
po jego za?? wnuku, Ludwiku, zmar??ym bezpotomnie, naby?? je w spadku 
Stanis??aw Filhauser, kt??ry w r. 1875 sprzeda?? je za 120 000 z??r. tera??niej- 
szym w??a??cicielom, Izraelitom: "Ader et Robinson"2. 
Przed niewielu laty by?? to uroczy zak??tek otoczony wiekowym, bu- 
kowym, d??bowym i modrzewiowym lasem, - dzi?? - to gwarne miejsce 
fabryczne, gdzie tartaki wycinaj?? stare drzewa i lasy i zatrudniaj?? tysi??ce 
robotnik??w - swojska r??ka rodaka umia??a ten skarb tylko rozrzuci?? i roz- 
. , 
trwonIC. 
Dzisiejszy w??a??ciciel wyci??gn???? z niego ju?? dziesi??ciokrotnie cen?? 
kupna! Tak gin?? s??uchy o wielkiej naszej przesz??o??ci, gin?? nasze olbrzymie 
magnackie fortuny..! i jak??e nie pisa?? gryz??cej satyry! 
Lud tu jest uprzejmy i bardzo urodziwy. Kto przyjrza?? si?? temu lu- 
dowi, o pi??knej, oliwnej cerze, wynios??ej kibici i regularnych rysach, 
w ko??ciele jazowskim, ten nie pr??dko go zapomnie. 
Str??j ich przypomina str??j krakowski. Fabryki mebli i tartaki w Ja- 
zowsku daj?? utrzymanie kilkuset tutejszym robotnikom, dla kt??rych 
w??a??ciciel Ader pobudowa?? pi??kne domki mieszkalne. Maj??tek jazowski 
w r??kach dzisiejszych to dobry i godny na??ladowania przyk??ad, jak nale??y 
pracowa??, by wzbogaci?? siebie i robotnik??w, a zarazem przykra satyra dla 
tych pan??w polskich, kt??rzy nie umiej??c pracowa??, sprzedaj?? za bezcen 
pa??skie fortuny, nieraz w obce r??ce. 
Droga nasza, wiod??ca teraz mi??dzy dwoma parkami, skr??ca na p????- 
noc niemal pod k??tem prostym, potem na zach??d, a od cmentarza zje??- 
d??amy w dolin?? na osad?? Rybaki! St??d na prawo szed?? kiedy??, przed 25 
laty, g??rami go??ciniec na tak zwane Ob??azy, droga przez t?? nader stro- 
ma g??r??, by??a jednak nader przykra i nieraz do wyci??gni??cia na ni?? wozu 
pocztowego - musiano, pr??cz koni, zaprz??ga?? par?? wo????w. W ostatnich 


2 U.Z.S. S??ownik geograf. Warszawa. Tom III. Str. 540 


18
		

/p0019.djvu

			czasach wykopano dla Dunajca koryto, obok przeciwleg??ej g??ry, a now?? 
drog?? puszczono starem ??o??yskiem rzeki i ocieniono j?? lipami, ??wierkami 
i akacjami i ta pi??kna aleja prowadzi nas dzi?? do osady Rybaki w Maszko- 
wicach.- St??d na lewo, na g??rze za Dunajcem, wida?? dwa pot????ne buki, 
widoczne par?? mil w okolicy. Panorama g??rzysta na lewo nad Dunajcem 
przecudna! - Ci??gn?? si?? bowiem st??d dziesi??tki ??a??cuch??w podg??rskich, 
mniejszych i wy??szych, wyrastaj?? jedne z drugich, krzy??uj?? si??, pl??cz?? 
i rozbiegaj??, a?? wreszcie wi?????? cz????ciowo swe wierzcho??ki, tworz??c p??asko- 
wzg??rze, wzniesione do wysoko??ci 649 m, kt??re zn??w dalej na po??udnie, 
daje podstaw?? nowym i ju?? wy??szym czo??om Pienin i Beskidu i wreszcie 
Tatr. Ni??sze stoki tych pog??rzy okrywaj?? do???? urodzajne pola, poprzerzy- 
nane skalistymi wy??omami, do kt??rych gdzieniegdzie, jak gniazda jask????- 
cze do poddasza, przyczepi??y si?? drobne chatki. 
??rodkowe stoki tych pog??rzy przyodzia??y pastwiska, poprzerzynane 
smugami las??w. Ca??o???? malownicza, prze??liczna! 
Podobny widok roztacza si?? i po drugiej stronie drogi, - jeno, ??e tu 
cisza, bo nie graj?? bystre i siwe fale Dunajca. 
Harmonijnie w p????kole, po pod pog??rzami wygi??ta dolna p??aszczy- 
zna ??wiadczy, ??e w??a??nie t??dy sz??y ongi?? jego wody. 
Dzi?? osieroci?? Dunajec to pog??rze i pop??yn???? precz, gdzie skierowa??a 
go wola i ludzka r??ka. W tem te?? uroczem miejscu mamy "??labant': nasz?? 
bosk?? rogatk??, g??ral si?? drapie w g??ow?? i krzyczy "sturbowany" co "trza" 
p??aci?? "myto': B??ogos??awion?? jest ta kraina w "myta': co krok niemal ko?? 
uderza w "??labant" i ani rusz dalej, dop??ki ??ydek, arendarz nie odbierze 
swego. 
Po prawej stronie drogi wida?? du??y kompleks sad??w, to wie?? Masz- 
kowice, kolebka Zyndrama. W pierwszym sadzie przydro??nym, widzimy 
zwyczajem naszego ludu, zbudowany wielki krzy?? kamienny z napisem 
"Marcin i Rozalia Zbo??niowie na cze???? i chwa???? Boga" 
Za sadem stajemy na mostku, przy ma??ej, drewnianej karczmie, obok 
niej prowadzi droga do wsi, - i t??dy zaje??d??amy na obszerne podw??rze 
Marcina Zbo??nia. 
Typowy to domek, zbudowany na mod?? dworku staroszlacheckiego, 
z gankiem na s??upach, ozdobiony po staropolsku obrazem Matki Boskiej 
Cz??stochowskiej i okolony zieleni?? winnej latoro??li. 
Obszerne stodo??y i stajnie kryte dach??wk??, wskazuj?? na dobrobyt 
i zamo??no???? - wszystko jak w Panu Tadeuszu - brak jeno pag??rka i top??l. 


19
		

/p0020.djvu

			Tak samo zna?? tu ??ad i porz??dek i tak samo uprzejmie zaprosi gospodarz 
Marcin przybysza z daleka pod swoj?? strzech??. 
Brat za?? naszego gospodarza, Wojciech, osiemdziesi??cioletni staro- 
wina, a krzepki jak smrek i maj??cy czupryn?? czarn?? jeszcze jak kruk, za- 
prowadzi go??ci na g??r?? Zyndrama. 
Ciekawi to ludzie, tacy Wojtki, kt??rych ani lata, ani ci????ka praca 
zm??dz nie mo??e, istni ludzie z krzemienia. 


Marcin Zbo??e?? i jego dom 


Droga na g??r?? Zyndrama prowadzi po??r??d pi??knych sad??w, obok 
malowniczych domk??w. 
Tu oto "wedle" drogi rozsiad??y si?? cha??upy Jark??w, Poto??c??w, Pasiu- 
d ??w, Skut??w, wszystkich odwiecznych "gazd??w" i tubylc??w, a?? wreszcie 
stajemy pod n??dzn?? chatk?? "komornika': ostatni?? pod g??r??... 
St??d wspinamy si?? strom?? ??cie??k?? na wysokie wzg??rze, kt??remu 
z dwu stron graj?? g??rskie potoczki i oto mamy zamczysko Zyndrama, zwa- 
ne przez lud "grodziskiem': 


20
		

/p0021.djvu

			Widok na g??ry okolne i sta szczyt??w okrytych bujn?? zieleni?? pyszny! 
Kiedy?? hucza??o tu pewno ??yciem wielkiej przesz??o??ci, kt??rej dzi?? ani 
"s??ycha??': Cisza jeno panuje uroczysta na tem miejscu, gdzie niejedno- 
krotnie s??ycha?? by??o szcz??k or????y i wiwaty, wznoszone przy ucztach na 
cze???? "Kr??la Jegomo??ci': 
Najnieszcz????liwszy to z grod??w pogranicznych, w??gierskich, kt??re 
broni??y brzeg??w Dunajca i najmniej te?? z niego ??lad??w zosta??o! 


Lud Maszkowic na grodzisku 


Niedzica i Czorsztyn stercz?? jeszcze nad nurtami Dunajca, z ??wietno- 
??ci za?? grodu Zyndramowego nie masz niemal kruszyny. 
Niedzica ma jeszcze wiele komnat nietkni??tych, ??wietlic starych, oka- 
za??ych, posiada jeszcze bogat?? zbrojowni?? i galery?? obraz??w, - swoje s??awne 


21
		

/p0022.djvu

			biurko z 365 szufladami, dar kt??rego?? papie??a. Czorsztyn je??y jeszcze gro??nie 
szkielet swych dawnych mur??w, pr????y jeszcze reszt?? wysokich szkarp i gzym- 
s??w pa??acowych, z Zyndramowego za?? grodu nie masz prawie szcz??tk??w. 
Szkielet tego olbrzyma, kt??ry na wysoko??ci 400 m grozi?? pogranicz- 
nym W??grom, zniszczy?? z??b czasu, ale te?? i ludzie. 
Jak lilipuci rozdzierali oni cielsko starego olbrzyma, rozdrapywali 
wa??y i mury zamkowe i z tych kamieni i cegie?? zbudowali wie???? ko??cio??a 
w ????cku, spichlerze i stajnie i powznosili mury ko??o p??l. 
Z ilo??ci tych rozsypanych kamieni wida?? jeszcze, jak t??gim by?? i oka- 
za??ym szkielet Zyndramowej kolebki. 
Dzi?? gruz, rozsypany w ko??o zakry?? reszt?? nierozebranych fundamen - 
t??w i mur??w, a przyroda okry??a dawn?? wielko???? i chwa???? tych ruin, swoim 
kr??lewskim p??aszczem. 
Bia??e brzozy, zielska i trawy rozros??y si?? tu bogato i bywa tu nieraz ci- 
sza taka, jak w czasie podniesienia w wiejskim ko??ci????ku, przerywana jeno 
g??osem dzwonk??w, pas??cych si?? tu owiec i piosnk?? pastuszej piszcza??ki, 
wygrywaj??cej jak???? dziwnie rzewn??, a pi??kn??, swojsk??, ludow?? melodi??. 
Pr??cz wspomnianych ruin, zosta??a z Zyndramowego grodu jeszcze 
p??aszczyzna, na kt??rej wznosi?? si?? prastary zamek. P??aszczyzna ta w kszta??- 
cie elipsy, ma 225 m obwodu. 
??ciany jej boczne spadaj?? stromo w d????. 
Stromo spada ??ciana po??udniowa, bo a?? pod k??tem 70??, p????nocna 
i wschodnia s?? mniej strome. Wjazd do zamczyska prowadzi?? widocznie 
od strony zachodniej, gdzie wy??yna Zyndramowego grodu ????czy si?? z dru- 
g??, ci??gn??c?? si?? gdzie?? daleko... 
Wy??yna od strony po??udniowej jest niedost??pn??! U st??p wschod- 
nich zamkowej g??ry p??ynie Bia??y Potok i ????czy si?? tu z drugim, p??yn??cym 
z Wolak??w i z trzecim z Wieli. 
By sobie stworzy?? obraz Zyndramowego grodu, trzeba sobie przypo- 
mnie??, ??e zamczysko to budowa?? ten sam mistrz, kt??ry stawia?? Czorsztyn 
i Niedzic??. - Gr??d Zyndram??w by?? im wsp????czesnym i zapewne niejedno 
z nimi wykazywa?? pokrewie??stwo. Dzi?? niestety, trudno m??wi?? o rzeczy, 
kt??ra nie istnieje, zw??aszcza, ??e trzeba by by??o dopiero odkopywa?? funda- 
menta. 
Droga p????nocna st??d prowadzi na wiosk?? Szczere??. Idziemy wci???? 
pod g??r??, ponad potok, obok gospodarstw zwanych ,,??azami': nale????cych 
do r??l maszkowieckich i mamy tu np. ??az Marcina Zbo??nia, Skuta, wresz- 


22
		

/p0023.djvu

			cie ??az Jana Babika. - Stroma, uci????liwa droga wiedzie nas na wysokie p??a- 
skowzg??rze do Szczere??a, g??rskiej krainy kwiczo????w. 
Kwiczo?? to ptak towarzyski, przelatuje tu ca??emi stadami wiosn?? i je- 
sIenI??. 
Malownicza ta wy??yna, okryta kar??owat?? brzoz?? i ja??owcem, bywa przy- 
stankiem tych mi??ych ptasz??t, kt??re te?? wtedy ??owi?? tu w wielkiej ilo??ci. 
Spos??b ??owienia kwiczo??a jest ciekawy. - Opodal samotnej sosny 
urz??dza ptasznik "gaj': wbijaj??c po??cinane krzaki ja??owca w ziemi?? i tworzy 
w ten spos??b rodzaj grz??dy, pokrytej ja??owcem. 
Z boku, otacza g??ral t?? grz??d?? niewidzialn?? sieci?? i buduje obok 
z ga????zi np. ??wierkowych" jat??': to jest budk?? dla siebie, w kt??rej czyha na 
przylot kwiczo????w. 
Gdy ptaszki obsi??d?? stadem sosn??, ptasznik wystawia z budy tyczk??, 
do kt??rej ju?? przedtem przywi??za?? za ogon lub skrzyde??ka, ??ywego kwi- 
czo??a lub pokrewn?? ptaszyn?? "mlaskota': Poruszaj??c tyczk?? zmusza ch??op 
przywi??zan?? ptaszyn?? do ??a??osnego kwilenia i ta piszcz??c i trzepoc??c 
skrzyde??kami, zwabia ptaszki z sosny na gaj. 
Gdy kwiczo??y gaj obsi??d??, wtedy ptasznik opiera nogi o pal wbity 
w jacie i ca???? si???? szarpie za sznur, ????cz??cy sie??, otaczaj??c?? gaj. - W jednej 
chwili pokrywa sie?? ca??y gaj, a ptasznik wybiega z jaty i bez lito??ci dusi 
biedne male??stwa, kt??remi potem ??ydzi zasypuj?? rynki miejskie. 
Wie?? Szczere?? zbudowana jest na do???? obszernym p??askowzg??rzu, 
wzniesionem 500m nad poziom morza, spadaj??cem ku wschodowi. 
Wok???? panorama g??rska prze??liczna. Wida?? st??d bowiem na po??u- 
dniowy zach??d wspania??y mur granitowych Tatr, odlanych jak by z jednej 
masy zlodowacia??ego b????kitu, popstrzonych bia??ymi smugami wiecznych 
,. , 
snIegow. 
Podziw jaki?? i wzruszenie rozdziera pier?? do dna, oko napatrze?? si?? 
im nie mo??e, wspomina si?? nie jedna pie????, s??yszana w dzieci??stwie: 
"Janosik, Janosik 
ka?? podzia?? pa??asik:' 
Doko??a bli??ej wznosz?? si?? przepyszne kopu??y i kopulice wzg??rz, po- 
krytych rz??sist?? zieleni??. 
To kopulice Beskidu, jest ich wiele, bez liku, jak kopc??w na cmenta- 
rzu. Wie?? sama dobrze zabudowana, domy jasne, wysokie i czyste, kryte 
blach?? lub dach??wk??, oddzielone od siebie ogrodami, ka???? wnosi?? o za- 
mo??no??ci gospodarzy.. 


23
		

/p0024.djvu

			Lud uprzejmy, urodziwy, pracowity, ho??y i czerstwy, jakiego nie masz 
w okolicy, zadziwia i zaciekawia. 
Ubiera si?? po krakowsku w d??ugie, granatowe ??upany, nabijane kra- 
jami mosi????nymi guziczkami, ??????tymi fr??dzlami, spodnie r??wnie?? gra- 
natowe, bogato wyszywane, buty krakowskie z podk??wkami, a na g??owie 
krakowska rogatka z pawim pi??rem, koszula wyszywana, lub haftowana 
z kokard??, przeszyt?? srebrn?? lub z??ot?? nitk?? - oto str??j Szczere??anina. 
Pi??kniej jeszcze wygl??da m??ody Szczere??anin, jako dru??ba! 
Prawdopodobnie jest to wi??c osada krakowska. We wsi tej by??a osa- 
da niemiecka, z??o??ona z czterech kolonij i czterech zagr??d, zwana "Ernst- 
dorf': folwark Panien Klarysek stanowi?? tu tak zwany kwarta?? z gorzelni??, 
dzi?? z Niemc??w nie zosta??o ani ??ladu, kolonje si?? rozpad??y, pr??cz jednej, na 
kt??rej siedzi Wojciech Rams. 
Zgin????y i nazwiska niemieckie, oby tak by??o wsz??dzie. 
Tak to ??ywio?? niemiecki, kt??ry w 13,14 i 15-ym wieku otwartemi wrota- 
mi szed?? do Polski, zosta?? z tego zak??tka na zawsze i bezpowrotnie wyparty. 
Przypadkiem trafili??my tu na posiedzenie rady gminnej, kt??ra w??a- 
??nie uchwala??a pozbycia si?? karczmy, od przysz??ego roku. 
Zabiegi ????ckiego "kacyka': propinacyjnego ??yda i "boska" wo?? jego 
trunk??w, nie przem??wi??a widocznie do ambicyj, ani serca Szczere??an, 
skoro jednog??o??nie wykrzykn??li: "Precz z karczm?? i z ??ydem od nowego 
k " 
ro u 
Jaki?? to dzielny lud! - Brawo wam zacni Szczere??anie! 
Z grona jego zacnych gospodarzy, wymieni?? nale??y Wojciecha Bazia- 
ka, wzorowego rolnika, posy??aj??cego syna do szk????. 
Ze Szczere??a rozszerza si?? przepyszny widok na dolin?? Dunajca i na 
Nowy S??cz, o??wietlony wieczornymi lampamil 


Na p????noc od Szczere??a, w dolinie roz??o??y??a si?? wioska Wolica. Nie- 
gdy?? w??asno???? Stefana Wielog??owskiego, Arjanina, - dzi?? z dworu po- 
zosta??y tylko ??lady, - a na gruntach tego "Brata polskiego': osiad?? zacny 
i pracowity kmiotek, Piotr Potonie c, najinteligentniejszy gospodarz z ca??ej 
wsi. Mieszkanie jego - to prawdziwy typ dworku szlacheckiego. Ju?? na 
pierwszy rzut oka, uderza tu schludno???? i czysto????, tak rzadko spotykana 
u naszego ludu. 
Potonie c uprawia "do??wiadczalne", z ramienia k????ek rolniczych, plantacje 
malin, on pierwszy zaprowadzi?? nieznane w tej okolicy drenowanie grunt??w. 


24
		

/p0025.djvu

			On te?? odprowadza nas na g??r?? Szczere??, sk??d powracamy do Masz- 
kowic, by uko??czy?? opis, przerwany wycieczk?? do Szczere??a. 
Wie?? Maszkowice roz??o??y??a si?? na po??udnie od starego, Zyndramo- 
wego grodziska, pod jego uroczem wzg??rzem i ma kszta??t prostok??ta, 
opartego jednym bokiem o zamczysko, - drugim o go??ciniec. 
Domostwa tu pi??kne, na p???? murowane, kryte przewa??nie dach??wk??, 
umajone jab??oniami i ??liwami w??gierskimi. 
Gleba z ca??ej okolicy najurodzajniejsza, pr??cz pszenicy i ??yta rodzi 
si?? obficie groch i b??b, stad przys??owie, ??e Maszkowianin tak z bobu do- 
brze wygl??da. - Jest to pierwsza wie?? w Galicyi, gdzie zaprowadzono tak 
zwan?? "kommasacy??" grunt??w. 
Przeprowadza j?? pan in??ynier Edward Szayer, syn og??lnie znanego 
i lubianego mecenasa, dr. Szayera w Starym S??czu. Panu in??ynierowi za- 
wdzi??czamy zdj??cie zamczyska Zyndrama i widoki z Maszkowic. 
Lud w Maszkowicach ros??y, barczysty i silny, ch??op w ch??opa jak tur. 
Taki lud te??, chyba mia?? na my??li poeta Goszczy??ski, pisz??c w Sob??tce: 
"Nie kobieta ale ska??a 
Zrodzi?? nam ciebie musia??a". 


Skory do pracy, ale nie leniwy i do wypitki, dumny z tego co ma, dow- 
cipny, ochoczy w zabawie, grzeczny, nawet wtedy, gdy sobie podchmieli, 
w uczynkach nie zawsze "cnotliwy': 


M??odzie?? w Maszkowicach 


25
		

/p0026.djvu

			G??rale s?? w og??le pracowici, to te?? i nasi Maszkowianie uprawiaj?? 
wcze??nie na wiosn?? rol??, by po??pieszy?? innym z pomoc??. Rodziny s?? bar- 
dzo liczne. - Mimo tego, lud jest zamo??ny, Maszkowiak c??rki wyposa??a 
bogato i sprawia im huczne wesela, goszcz??c nieraz przybysz??w z okolicy 
i z inteligencji, po kilka dni. To te?? nie dziwota, ??e takie wesela kosztuj?? 
nieraz do 1000 koron. 
Maszkowiak pije przy ka??dej sposobno??ci, pije przy chrzcie, pije na 
zar??czynach, na weselu i na poprawinach, pije nawet za dusz?? nieboszczy- 
ka na pogrzebinach, pije przy ka??dej sprawie s??dowej i uczcie rodzinnej, 
pije na targu i odpu??cie! 
To jest ta mniej pi??kn?? strona na??og??w tego, zreszt?? szlachetnego 
ludu. 
Maj??tek przeci??tnego gospodarza dochodzi do 30.000 koron, u bo- 
gatszych do podw??jnej warto??ci, nie brak jednak i ubogich "cha??upnik??w", 
- zw??aszcza na Wyrobiskach, za Dunajcem. Do pos??ug przy gospodarstwie 
domowem i rolnem, u??ywaj?? przewa??nie w??asnych dzieci, do czego zmu- 
sza ich dro??yzna s??u????cego i ich wady, wynikaj??ce ze ??le zrozumianej wol- 
no??ci i podszept??w socjalist??w. 
Zdolniejszych ch??opc??w posy??aj?? czasem do szk????, uderza jednak, 
??e z tej bogatej wsi zaledwie trzech syn??w w??o??cia??skich ucz??szcza do 
szk???? ??rednich i, ??e przeprowadzaj??ca si?? z tak wielkim trudem i kosztami 
komasacya grunt??w, b??dzie nied??ugo bezskuteczn??, bo je??eli w??o??cianin 
swoim dzieciom nie da chleba z nauki lub rzemios??a, - to zn??w w niedale- 
kiej przysz??o??ci, te bogate role, na drobne cz??stki rozpa???? si?? musz??. 
I zn??w stan?? Maszkowice nad Orkanowem "urwiskiem': 
Wychodzimy ze wsi obok wspomnianej karczmy, kt??ra od wiek??w 
by??a w posiadaniu bogatego i powa??anego rodu kmiecego, jednak obec- 
ny przedstawiciel tego rodu, nie b??d??c nawet w k??opotach pieni????nych, 
- sprzeda?? t?? karczm?? za bezcen ??ydowi, a sprawa ta tym bole??niejsza, ??e 
karczm?? te chcia?? kupi?? gospodarz Marcin Zbo??e?? i p??aci?? nawet wi??cej 
jak ??yd. 
Smutne to, ??e i w??o??cianie tak lekkomy??lnie poczynaj?? trwoni?? ojczy- 
ste mienie. 
Cz????nem przeje??d??amy st??d na prawy brzeg Dunajca i wspinamy si?? 
nast??pnie drog?? le??n??, strom?? i przykr??, po godzinie stajemy na wierz- 
cho??ku najwy??szej g??ry nad Maszkowicami, u dw??ch buk??w, widzianych 
ju?? z Jazowska! 


26
		

/p0027.djvu

			St??d rozci??ga si?? zn??w prze??liczny wi- 
dok na Tatry, Nowy S??cz i ca???? dolin?? ????cka, 
Tylmanow??, Luba?? i Gorcz. St??d wida?? osady 
cha??upnik??w, zwane Wyrobiskami. St??d te?? 
pochodz?? ludzie, zadziwiaj??cy swoj?? energi??, 
kt??rzy w??asn?? prac?? dorobili si?? stanowisk 
i s??yn?? dzi?? z ducha obywatelskiego, jak p. J??zef 
Klimecki, radca s??dowy w Ja??le. Z Maszkowic 
za?? pochodz?? ks. Ludwik Babik, proboszcz 
w Kulikowi, ks. J??zef Jarek w D??winiaczu i dr. 
Marczak, s??dzia w Chrzanowie. 
J??zef Klimecki - Jas??o Z poszczeg??lnych gospodarzy wymieni?? 
nale??y zacnego rolnika, Jana Farona, ozdo- 
bionego krzy??em zas??ugi, za szlachetny charakter i d??ugoletnie, chlubne 
urz??dowanie na stanowisku w??jta, kt??ry r??wnie?? posy??a syna do gimna- 
zyum. 
Wojciech Pasiud, s??ynie zn??w, jako pilny, pracowity i trze??wy gospo- 
darz, jest obecnie w??jtem i on to przyczyni?? si??, hojnym datkiem do wyda- 
nia tej ksi????ki. 
Jad??c od karczmy w g??r??, spotykamy pi??trowy, bia??y spichlerz 
w ogrodzie i du??y dom, wybudowany, jak dowodzi data na "stragarzu': 
w roku 1729, to najstarszy dom w tej wsi - Jana Babika. 
Za D??ugosza by??y Maszkowice w??asno??ci?? klasztoru staros??deckiego 
i mia??y siedemna??cie ??an??w kmiecych, pr??cz roli dworskiej (praedium mi- 
litare) . 
P????niej wie?? podupad??a i by??a uwa??an?? za przysi????ek ????cka. Po zaj??- 
ciu d??br klasztornych przez J??zefa II -go r. 1782 zosta??a powi??kszon?? przez 
koloni?? niemiecka "Ernstdorf': - obecnie Szczere??, a nast??pnie sprzeda- 
n?? r. 1835 hrabiemu Drohojowskiemu, kt??ry zn??w maj??tek le??ny sprzeda?? 
p. Aderowi w Jazowsku. Maszkowice licz?? obecnie 900 mieszka??c??w. - Na 
ziemiach polskich znajduj?? si?? jeszcze drugie Maszkowice w powiecie ????- 
czyckim, nale???? do gminy Le??mierz. Te jednak nie s?? kolebk?? Zyndrama. 


Droga do ????cka ci??gnie si?? po??r??d urodzajnych p??l, - na lewo, za 
Dunajcem wida?? ??a??cuch wzg??rz, mi??dzy kt??rymi, najwy??sze zowie si?? 
Z??otne, dlatego, bo niegdy?? w??a??ciciel ????cka Wyd??ga, ko??o roku 1251 mia?? 
tu kopa?? z??oto i w wydr????onych tramach, sp??awia?? je Dunajcem i Wis???? 


27
		

/p0028.djvu

			Krzy??akom. Mijamy potok Lichni??, uregulowany niedawno kosztem Wy- 
dzia??u Krajowego. Naprzeciw uj??cia tego potoku do Dunajca, na wzg??rzu 
za wod?? w r. 1858 hr. Drohojowski, ??wczesny w??a??ciciel ????cka, wykopa?? 
g????boki szyb i pr??bowa?? dobywa?? rud?? z??ot??, ale pracy tej, z braku kapita- 
????w i ludzi zawodowych, zaniechano. 
Szyb ten z bocznymi korytarzami zwiedza?? Wojciech Zbo??e??, nasz 
przewodnik na Szczere??, z ks. Miko??ajem Zabrzeskim z Cieszyna. 
Zaniechanie tych kopal??, da??o pow??d do wie??ci mi??dzy ludem, ??e 
??ydzi z ????cka wstrzymali t?? kopalni??, bo gdyby j?? dalej prowadzono, ??ydzi 
w ????cku nie mogliby mieszka??. 
Min??wszy Lichni??, jedziemy wsi??, - roz??o??on?? na prawo, to dawny 
Wiesendorf, zwany przez lud wsi?? niemieck??, - a za staraniem ks. Poci- 
??owskiego otrzyma??a ona nazw?? ????czki. 
By??y tu kolonje Lachner??w, Unger??w, Peterschein??w, Zahn??w itp., 
ale wszyscy ci Niemcy, jako katolicy zlali si?? z ludno??ci?? tubylcz??, wyna- 
rodowili si?? prawie zupe??nie i dzi?? ich potomkowie nazwiska swego nawet 
, .t. . . 
wymowIc nIe umIeJ??. 


Ostatni dom w niemieckiej wsi, to daw- 
na le??nicz??wka hrabiego, - obecnie siedziba 
dr. Marjana Chwaliboga, lekarza okr??gowe- 
go, kt??ry osiad?? tu za staraniem burmistrza p. 
Pantaleona Lenartowicza, jako lekarz okr??- 
gowy w 1905 r. 
Z ????cka do Starego S??cza jest 17 km, tak 
samo daleko i do Kro??cienka, siedziby lekarza. 
Nic wi??c dziwnego, ??e ca??a ludno???? ????c- 
ka i okolicy powita??a przybycie p. dr. Chwali- 
boga szczer?? rado??ci??. Lekarz ten, cz??owiek 
pracowity i rozumny, wyrobi?? sobie wielkie 
zaufanie i praktyk??, sw?? "szcz????liw?? r??k??" 
- niezliczon?? ilo???? chorych wydar?? z obj??cia 
??mierci, z ludem obchodzi si?? uprzejmie i ??yczliwie - nic wi??c dziwnego, 
??e zyska?? sobie serca ludu i ??e lud ten zaprasza go zawsze na gody i uro- 
czysto??ci rodzinne. 
??rodkiem ????cka p??ynie potok, zwany Czarny Potok, kt??ry latem led- 
wie si?? s??czy po kamyczkach, a na wiosn?? i w jesieni miewa swoje przykre 
kaprysy, si??ga bowiem nieraz a?? do chlewik??w s??awetnych mieszczan i za- 


Dr. Chwalib??g, lekarz 
w ??'??'cku 


28
		

/p0029.djvu

			biera im tuczne ??winki. - Lament, j??k, p??acz i rwetes, jaki si?? wtedy nad t?? 
rzeczk?? wszczyna, nie da si?? opisa??, Rozsiewa te?? ten potok choroby, jak 
tyfus, dyfteri??, reumatyzm itd. - a biedna gmina nie jest w stanie zaradzi??, 
usilne za?? starania dr. Chwaliboga u w??adz krajowych zosta??y, jak zwykle, 
bez skutku. 
Z rynku, przez ??aw??, idziemy w ??rodek ????ckiego grodu, oko??o pi??knej 
willi pana Lenartowicza, - kt??ry osiad??szy tu na emeryturze, jako komi- 
sarz skarbowy, obrany burmistrzem, pracuje chlubnie dla dobra ubogiego 
tego miasteczka. 
R??d Lenartowicz??w, od wiek??w tu osiad??y, wyda?? wielu szlachetnych 
i bogatych kupc??w. 
W spomnie?? tu musz?? o p. Romualdzie Lenartowiczu, kt??rego dom 
w Warszawie przyjmowa?? zawsze go??cinnie swoich rodak??w, a kt??ry obec- 
nie osiad?? w Makowie, gdzie zjedna?? sobie mi??o???? i ??yczliwo????, jako dobry 
obywatel, prezes "Soko??a': 
Id??c na p????noc widzimy po lewej r??ce, - pi??kny, murowany domek 
z gankiem, otoczony sadem, w??asno???? to niegdy?? ??p. Frusi??skiego, orga- 
nisty i nauczyciela w ????cku. 
Domek ten dzi??, w??asno???? ??ydowska, chocia?? po??o??ony obok ko??cio- 
??a, winna zakupi?? parafia na ochronk?? lub dom ludowy. 
Przed tym domkiem w r. 1898 pad??o dw??ch syn??w ch??opskich, pod 
ostrzem bagnet??w, si??gaj??c w czasie rozruch??w, po mienie ??ydowskie. 
Tem sta?? si?? ten dom w dziejach ????cka pami??tkowym i historycz- 
nym! 
Stoj??cy przed nami 
ko??ci????, o budowie ci????kiej, 
ogromnych i grubych mu- 
rach, pochodzi?? ma a?? z roku 
1327, lecz w ka??dym razie 
istnia?? on tu ju?? wcze??niej. 
Ko??ci???? ten, zbudowany 
cz????ci?? z kamienia, cz????ci?? 
z cegie??, w stylu roma??skim, 
jak prawie wszystkie ko??cio- 
??y ??wczesne. 
Okna ma??e, wygl??- 
daj?? raczej na strzelnice. Ko??ci???? w ??'??'cku 


29
		

/p0030.djvu

			Stoj??ca z przodu, ci????ka, wysoka, czworogranna, czteropi??trowa wie??a, 
r??wnie?? w stylu roma??skim, jest zbudowana z kamienia. 
Na wie??y tej, za staraniem burmistrza Lenartowicza, umieszczono 
w r. 1907 zegar. Ko??ci???? otaczaj ?? stare lipy i kasztany. 
Wn??trze jego tworz?? trzy nawy, z tych dwie boczne. O??tarz g????wny, 
w stylu roma??skim, rze??biony i z??ocony, liczy a?? czternastu "??wi??tych': 
r????nej wielko??ci i kroju. 
O??tarz ten i starodawna chrzcielnica, odnowiona przed dziesi??ciu 
laty, zostaj?? dzi?? pod opiek?? konserwator??w krakowskich. 
Wewn??trz panuje schludno???? i porz??dek. Wie???? ko??cio??a zbudowano 
za czas??w cesarza J??zefa II, w zamian za oddane, sprowadzonym Niem- 
com, grunta ko??cielne. Na dow??d tej szczeg??lnej ??aski, wisia?? nad ch??rem, 
przez kilkadziesi??t lat, czarny orze?? au stryj acki i dopiero ks. Poci??owski, 
restauruj??c ko??ci????, tego or??a usun????. Zbudowano j?? ze zamku Zyndramo- 
wego, by zniszczy?? pami??tk?? wielkiej przesz??o??ci. 
Za ko??cio??em, na wzg??rku jest cmentarz z kapliczk?? ??w. Anny, miesz- 
cz??cej zw??oki ks. Poci??owskiego i jego poprzednik??w. 
Do okazalszych budynk??w nale??y szko??a ludowa, kt??r?? zbudowano 
razem z ko??cio??em. 
Budynek ten by?? przeznaczony pierwotnie na przytulisko ubogich 
????ckich, potem zmieniono go na szko????. - Obok niej zbudowano, wostat- 
nich latach, pi??kn??, now?? szko????, malowan?? wewn??trz pokostowymi far- 
bami, otoczon?? obszernym dziedzi??cem, s??u????cym dla zabawy dziatwy 
i za??o??ono przy szkole, pierwsz?? w okolicy, szk????k?? drzewek owocowych, 
staraniem obecnego dyrektora szko??y, pana Stanis??awa Wilkowicza, cz??o- 
wieka pracy, wzorowego pedagoga i niezr??wnanego mi??o??nika sad??w. 
W szk????ce tej uczy si?? dziatwa sadownictwa i st??d rozchodz?? si?? na ca???? 
okolic?? najlepsze odmiany drzew owocowych. 
W ????cku s?? dwa hotele, wy????cznie ??ydowskie. W ??r??dmie??ciu, rynek 
z obszern?? austerj??, ??rodkiem, kt??rego p??ynie ju?? wspomniany Czarny Potok, 
- z rynku rozchodz?? si?? w??skie, nie planowo zabudowane, uliczki. Domki, 
pr??cz nowo postawionych, s?? ma??e, gdzieniegdzie jeszcze bez komin??w. 
Urz??d??w, pr??cz miejskiego, pocztowego, telegraficznego i telefonicz- 
nego, oraz posterunku ??andarmerii, nie ma ??adnego. 
Na roki s??dowe zje??d??aj?? tu s??dziowie ze Starego S??cza, wielkie jar- 
marki odbywaj?? si?? tu, co trzeci czwartek, gdy b??dzie zbudowan?? kolej, 
projektowana na rok 1915, - powstanie tu s??d powiatowy i starostwo. 


30
		

/p0031.djvu

			Przyczyni si?? to do rozwoju i podniesienia tej mie??ciny, - urz??dnicy, kt??rzy 
tu osi??d??, jak wsz??dzie, tak i w ????cku zechc?? pracowa?? na polu o??wiato- 
wem, spo??ecznem i narodowem i swemi datkami, utrzymywa??, jak wsz??- 
dzie, towarzystwa naukowe i dobroczynne. 


Szko??a w ??'??'cku 


Z fabryk, istnieje tu gorzelnia, wyrabiaj??ca "pejsaczn??" ??liwowic??. 
????cko liczy dzi?? 300 dom??w, a mieszka??c??w do 2.000. 
??ycie tu ma??e. Inteligencyi tylko garstka, je??eli si?? skupia, to chyba 
w kasynie, skleconym przez ??yda dla interesu.. 
Ludno???? w po??owie rolnicza i rzemie??lnicza, nie brak tu cha??upni- 
k??w i bezdomnych zarobnik??w. Z wybitniejszych rzemie??lnik??w wymie- 
ni?? nale??y Micha??a Pyrdo??a krawca, kt??ry sw?? prac?? dostarczy?? ju?? ubra?? 
tysi??com m??odzie??y szkolnej, jest on krawcem miejscowego i okolicznego 
duchowie??stwa i szlachty. 
Historia ????cka od naj dawniejszych czas??w gubi si?? w pomroku. Wie- 
my, ??e przed 1251 r. by??o ono w??asno??ci?? Wyd??gi herbu "Janina': kt??ry 
wyprawi?? si?? na wojn?? krzy??ow??. 
Trudni?? on si?? i g??rnictwem, a mianowicie dobywa?? tu z??oto, kt??re, jak 
ju?? wspomnieli??my sp??awia?? do Gda??ska. Wyd??ga by?? te?? panem Czorsztyna. 


31
		

/p0032.djvu

			W r. 1252 sprzeda?? ????cko klasztorowi Bo??ogrobc??w w Miechowie 
za 300 grzywien, kt??r?? to sprzeda?? zatwierdzi?? kr??l Boles??aw Wstydliwy 
w Bochni 11 grudnia 1251r. 
W sze???? lat p????niej, ????cko dostaje si?? do klucza d??br ??w. Kingi, jako 
zastaw zapisany jej przez m????a, za ofiarowane z??oto i pieni??dze, - na cele 
kraju i zaci??gi wojska przeciw Tatarom. Po ??mierci Kingi przechodzi ????cko 
na w??asno???? klasztoru w Starym S??czu. W 1579 r. dzier??awi ????cko Prokop 
Pieni????ek, kt??ry jako rotmistrz kr??lewski, odznaczy?? si?? pod Gda??skiem, 
zn??w p????niej, jako admira?? floty malta??skiej, przeciw Turkom w Algierze 
i Tunisie. 
W r. 1597 dzier??awi ????cko Sebastian Lubomirski, a dalej jego syno- 
wie. - Ostatnim by?? Stanis??aw, maj??cy za ??on?? Zofi?? z Ostrogskich. 
Od r. 1629 dzier??awi ????cko Wespazjan Schlichting, kt??ry jako zdraj- 
ca w wojnie ze Szwedami, zostaje powieszony w r. 1657. 
Nast??pnie jego syn Jan, pogromca Szwed??w. 
Dalsze koleje ????cka by??y r????ne. 
Po kasacie d??br klasztoru, w r. 1785 przesz??o do maj??tku kameralnego, 
a p????niej w r. 1835 naby?? je hrabia Seweryn Drohojowski i sprzeda?? z czasem 
p. Micha??owi Aderowi, robi??c na rzecz szko??y drobny zapis 22 kor. p??atnych 
co roku przez gmin?? ????czki, na zakupno ksi????ek - dla ubogiej dziatwy. 
Od roku 1617 - 1622 w??jtowa?? tu szlachcic Jak??b Gogolewski, oko- 
??o tego czasu mia??y tu by?? ??r??d??a mineralne, ??elaziste, o kt??rych w??asno- 
??ciach leczniczych pisa?? lekarz Petrycy, ko??o roku 1603. 
Dalej twierdzi Siarczy??ski, ??e w pobli??u drogi s??cz?? si?? obficie oleje 
skalne, kt??rymi ludzie smarowali wozy. Dzi?? tych ??r??de?? nie spotykamy. 
Haquet bada?? ????cko pod wzgl??dem geologicznym i zasta?? gliniasty 
??upek, ??elazo, margiel, ??yszczek, piaskowiec i lepiszcze i??u. 
Lud ????cki opisuje on, jako uderzaj??co brzydki, ma??y, niezgrabny, 
a przytem nadzwyczaj umys??owo nierozwini??ty. Por??wnywa ten lud z kre- 
tynami w Szwajcarii i utrzymuje, ??e naj m??drszy zaledwie do 10 policzy?? 
umia??. 
Kretyn ten mia?? 3 stopy i 9 cali wysoko??ci, czo??o zakl??s??e i by?? niemow??. 
Haquet utrzymuje, ??e ??w kretyn musia?? by?? wyj??tkiem, a redakcja s??ownika 
geograficznego stwierdza, ??e dzi?? ????cku trudno by by??o znale???? kretyn??w. 
Niestety jest przeciwnie, gdy?? dzi??ki pija??stwu i niechlujstwu, obar- 
czaniu dzieci prac?? od lat najm??odszych, krety??stwo dzi?? tu zn??w wzrasta 
i kretyn p??odzi kretyna. 


32
		

/p0033.djvu

			Podr????nemu mo??emy zaleci?? restauracj?? katolick?? p. Grabcowej, 
gdy?? lokal to czysty, ??wie??y i n??c??cy, przek??ski i potrawy dobre, smaczne 
i tanie, wino bia??e i czerwone naturalne, komu zale??y na zdrowiu i kiesze- 
ni, mo??e tu odwa??nie zajecha??. 
Warta jeszcze wymieni?? tych ludzi. Kt??rzy z tej mie??ciny sw?? prac?? 
i nauk?? wybili si?? na stanowiska, a to: 
Ludwik Paluch, radca s??du krajowego 
w Wadowicach, ksi??dz Tomasz ????czewski, 
proboszcz i kanonik w Szczucinie, - Zacny 
ten kap??an, urodzony w przysi????ku Wolaki, 
ju?? jako ucze?? gimnazjalny, dawa?? liczne do- 
wody szczero??ci i kole??e??stwa. 
Dzi?? jako kap??an pracuje gorliwie dla do- 
bra ludu, za co te?? odznaczony z??otym krzy- 
??em zas??ugi. 
W domu jego kwitnie staropolska go- 
??cinno????, rodzin?? za?? sw?? ubog?? zaopatruje 
ks. Tomasz ??'??'czewski ksi??dz ten w ubranie, zbo??e do siewu, bra- 
tank??w i siostrze??c??w posy??a do szk????, - to 
te?? jego krewni mog?? na pewno powiedzie??, ??e "maj??c ksi??dza w rodzie, 
bieda im nie dobodzie': 
Z Wolak??w pochodzi r??wnie?? Jan Ga??y??ski, kt??ry po uko??czeniu 
ni??szej szko??y rolniczej w Kobiernicach, wst??pi?? do stra??y skarbowej 
i jest obecnie naczelnikiem urz??du c??owego w Kozacz??wce, - gdzie strze??e 
"Okop??w ??w. Tr??jcy': tej twierdzy naszego bohatera, Kazimierza Pu??a- 
skiego. 
Je??eliby komu?? z czytelnik??w przysz??a ochota zwiedzi?? Chocim, 
??waniec i Kamieniec Podolski, to p.Ga??y??ski, jako prawy Polak z przyjem- 
no??ci?? to u??atwi. 
Wspomnie?? tu jeszcze musimyop. Lenartowiczu, lekarzu w Ustrzy- 
kach, o J??zefie Kurzei, zarz??dcy podatkowym w Tarnopolu, - wreszcie 
o Stanis??awie Bochy??skim, arty??cie malarzu, uczniu Matejki, kt??ry sw?? 
r??k?? odmalowa?? wszystkie prawie ko??cio??y na Podhalu i s??ynie jako por- 
trecista, przed kilku za?? laty osiad?? w Maniowach (poczta Harklowa), sk??d 
cz??sto je??dzi do swej rodziny w ????cku i jemu to zawdzi??czamy fotografie 
do niniej szego dzie??ka. 


33
		

/p0034.djvu

			Stanis??aw Bochy??ski 
art. malarz 


J??zef Kurzej a 


W ko??cu wspomnie?? musimy o ??p. Braciach Kronenbergerach, prze- 
orze OO.Cysters??w w Mogile i medyku, zmar??ych oko??o 1888 r. 
Lud ma??o tu posy??a syn??w do szk????, liczba uczni??w gimnazjalnych 
st??d nie przekracza liczby trzech. 
Droga od ko??cio??a na p????noc wiedzie do Kiczonek i Tarnawy. Ki- 
czonki i Tarnawa wyda??y bardzo wielu zacnych ludzi. Do nich nale????: 
??p. ks. Micha?? Sopata, zmar??y w Biegonicach, ??p. Jak??b W??cha??a, sekretarz 
skarbu, zacny i prawy urz??dnik, ??p. Ks. Jak??b Szczurkowski, proboszcz 
w Bodzanowie, wreszcie Stanis??aw Jak??b, profesor gimnazjalny i wielu in- 
nych. 


ks. Wojciech Szczurkowski 


Id??c do Zagorzyna, przechodzimy ko??o 
folwarku Tarnawa, nale????cego do probostwa 
w ????cku. Z folwarku tego, w r. 1620 ch??opi 
z okolicy, pod dow??dztwem Grzegorza 
K??py z J??zkiem i Ja??kiem Chlipawczykiem 
z Ochotnicy, B??a??kiem Jaszczurem i Ma- 
ciejem Rusnakiem z Kamienicy, urz??dzali 
napady na dwory Arjan, Wielog??owskiego 
w Wolicy, pani Gabo??skiej w ??ukowicy, oraz 
Wierzbi??t??w i Podowskich w Przyszowej. 
Folwark ten, od niepami??tnych czas??w, 
dzier??awili ??ydzi i tu doznawali "Abrahamo- 
wego b??ogos??awie??stwa': tu si?? wychowywali 
i st??d osiedlali w ????cku. 


34
		

/p0035.djvu

			Prawy Polak, my??liciel i przyrodnik, hr. Kazimierz Wodzicki, opi- 
suj??c ??ycie jastrz??bia, wytyka wady szlachty, jej lenistwo i przytacza wie- 
le b??ahych powod??w, pod pozorem, kt??rych, ucieka szlachta do miasta, 
- maj??tek wydzier??awia ??ydom. 
W spomina, ??e gdy szlachcic, przed wyga??ni??ciem kontraktu, wraca 
obaczy?? mienie ojczyste, zastaje maj??tek tak zniszczony, ??e woli go sprze- 
da?? lub wydzier??awi??, ni?? na?? powraca??. 
Ten sam los spotka?? i Tarnaw??, - by??a tu gorzelnia rolnicza, kt??r?? 
??ydzi do szcz??tu zniszczyli tak, ??e zamkni??to j?? w ostatnich latach ??ycia 
ks. Poci??owskiego. Obecnie jeste??my niewymownie wdzi??czni ks. Piasko- 
wemu, ??e obj???? we w??asne r??ce gospodark?? tego folwarku, ale strat spowo- 
dowanych zniszczeniem gorzelni, nie odzyska ju??. Gorzelnia ta pobiera??a 
od rz??du 4.000 kor. rocznej bonifikacji i zatrudnia??a wielu robotnik??w 
miejscowych w zimie, kiedy tak trudno o zarobek. 
Gorzelnia, wi??c by??a dobrodziejstwem okolicy i przynosi??a znaczny doch??d. 
Gdyby przez ten czas by??a w polskich r??kach, mog??aby by?? kopal- 
ni?? z??ota dla tubylc??w, wychowa??aby mo??e niejedno pokolenie, ze swoich 
dochod??w w szko??ach i mo??e nie rozpanoszyliby si?? tu ??ydzi. Niestety, 
zauwa??y?? nale??y, ??e to samo dzieje si?? wsz??dzie u nas. 
I we wschodniej Galicyi, - dobra ko??cielne dzier??awi?? ??ydzi, a od- 
no??ni proboszczowie zas??aniaj?? si?? tu rzekomym brakiem dzier??awcy 
katolika i jego nierzetelno??ci??. - Przeciw temu twierdzeniu zastrzegamy 
si?? stanowczo, bo je??eli za kordonem wszystkie prawie rosyjskie folwarki 
dzier??awi?? Polacy, od lat kilkudziesi??ciu i na tej dzier??awie dorabiaj ?? si?? 
mienia i wychowuj?? polskie pokolenia, a w??a??ciciele, pod wzgl??dem rze- 
telno??ci i gospodarowania, nic im nie zarzucaj??, to dlaczego u nas mamy 
na dobrach ko??cielnych wychowywa?? tylko ??yd??w? Przyczyna tu inna! 
W ostatnich czasach wielu spekulant??w nieuczciwych, podnios??o 
przez parcelacj?? i r????ne niecne szacherki, - cen?? ziemi i dzier??aw do nie- 
bywa??ej wysoko??ci. 
Ot???? maj??tek ko??cielny wydzier??awia si?? ??ydowi, bo on swym sprytem 
i przebieg??o??ci??, obrabia go taniej, przy dzier??awie prowadzi setki r????nych 
interes??w, maj??c z nich liczne dochody, potrafi utrzyma?? si?? na dzier??awie 
z ma???? strat??, a chocia?? wyniszczy grunta, zrujnuje budynki gospodarcze 
i prowadzi ca??y folwark do ruiny, to o tem ka??dorazowy proboszcz wiedzie?? 
nie chce. - Miliony ??o??y Rzym na rozszerzenie wiary w Azji i Afryce, - a my 
mo??e za 200 kor. wy??szego czynszu, usuwamy z folwarku ko??cielnego Pola- 


35
		

/p0036.djvu

			ka, katolika i ca??e rodziny polskiej s??u??by i rugujemy w ten spos??b polsko???? 
i katolicyzm i oboj??tne nam to, jak nasz ??ywio?? ginie w Ameryce lub nad Re- 
nem, jak si?? Prusak nad nim pastwi, jak tu polsko???? i po????czony z ni?? katoli- 
cyzm, na wschodzie z ka??dym dniem niknie i znika?? musi, skoro na dobrach 
ko??cielnych, je??eli nie trzyma si?? ??yd??w, to obrabia si?? ogromne przestrzenie 
grunt??w, czeladzi?? i najemnikiem ruskim i obchodzi si?? dla tego ludu wy- 
????cznie ??wi??ta ruskie, a w ??wi??ta za?? polskie pracuje si?? na roli, tak dobrze, 
jakby te dobra nale??a??y do Rusin??w, a nie do Rzym. Kat. Ko??cio??a. 
Nie bierzmy hakatystom za z??e, ??e naszych braci ruguj?? z polskiej 
ziemi, bo nasze post??powanie ma tan sam skutek, co system pruski. Czas 
najwy??szy po??o??y?? tam?? wzmagaj??cym si?? z ka??dym dniem, tego rodza- 
ju rugom katolicyzmu i polsko??ci na wschodzie. Sprawa powinna sta?? si?? 
przedmiotem bli??szego zaj??cia si?? ni?? ze strony spo??ecze??stwa i nale??a??oby 
wywrze?? nacisk, by ten stan uleg?? zmianie. 
Mo??e ta uwaga niej ednemu z czytelnik??w wyda si?? nie na miej scu, ale 
w roku jubileuszu wielkiej bitwy grunwaldzkiej, powiedzmy sobie otwar- 
cie, ??e bez ziemi nie b??dziemy panami w swoim w??asnym domu, ??e dobra 
ko??cielne dali nasi ojcowie na rozszerzenie wiary i utrwalenie polsko??ci, 
a nie na hodowl?? ??ydostwa i hajdamak??w, ??e wychowani i wzbogaceni 
na dobrach ko??cielnych ??ydzi, si??gn?? po nie nied??ugo tak, jak niedawno 
zrobili to we Francyi. 
Dzieje si?? tak, jak powiedzia?? nasz wielki pisarz Korzeniowski: 
"wszystko przesz??o jak sen i z pi??knych nadzieji, ofiar i krwi przelanej 
nic nie zosta??o, pr??cz wspomnie?? i kilku desperackich czyn??w m??stwa 
i odwagi, kt??r?? B??g da?? polskiemu sercu, ale nie da?? g??owie polskiej ro- 
zumu, bez kt??rego w??r??d rozumnych s??siad??w nie by??o bezpiecze??stwa 
ca??o??ci i na nic si?? zda??o m??stwo i odwaga" 
Za Tarnaw?? rozpoczyna si?? Zagorzyn, domy tu obszerne stoj?? rz??- 
dem po jednej i po drugiej stronie rzeki, - pola orne i ????ki rozbiegaj?? si??, 
to na grzbiet kicza??ski, to ku wysokiej Beniowej. 
Szko??a mie??ci si?? w okaza??ym budynku, cz????ci?? murowanym, cz????ci?? 
drewnianym, niepodobnym do starej, - z kt??rej wysz??o wielu zdolnych ludzi. 
Cho?? ziemia tu urodzajna, "gazdowie" jako?? na swoje wyj???? nie 
mog??, - najprawdopodobniej, dlatego, bo grosz, kt??ry ich ojcowie dawali 
na wykszta??cenie dzieci, dzi?? sk??adaj?? na cze???? i chwa???? Mo??ka, a starszych 
syn??w wypychaj?? na zarobek do Ameryki, by stanowiska w kraju oddawa?? 
??ydom i Rusinom. 


36
		

/p0037.djvu

			Szko??a w Zagorzynie 


Z ca??ej wioski, chodzi zaledwie Antoni Myjak do seminarium na- 
uczycielskiego w Starym S??czu, w innych szko??ach nikogo z tej wsi nie 
spotykamy, brak ich te?? jest i w rzemio??le. 
Jako gangren?? spo??eczn?? tej g??rskiej okolicy, naznaczy?? wypada, zja- 
wiaj??cy si?? w ostatnich czasach zanik mi??o??ci rodzicielskiej do dzieci. 
Ledwo biedne pachol?? zacznie si?? rusza?? po ziemi, bose, otulone 
workiem przed deszczem, p??dz?? je rodzice z g????mi i ciel??tami na pastwi- 
sko, r??wno ze wschodem s??o??ca i to nieraz w mro??ne dni wrze??nia i pa??- 
dziernika. Nauka szkolna, ich zdaniem wcale nie potrzebna, a przymus 
szkolny, to kara niebios. Do szk???? ??rednich szkoda im posy??a?? syn??w, bo 
oni zast??puj?? parobka i dziewk??, kt??rym pr??cz p??acy, trzeba by da?? obu- 
wie i ubranie, - tak, wi??c dziecko pracuje darmo, a tatu?? i mamusia rosn?? 
w dobrobyt, - maj??, za co sprawia?? chrzciny, uraczy?? si?? z kumotrem 
i kumosi??, pojecha?? i popi?? na ka??dym odpu??cie. 


37
		

/p0038.djvu

			Gdy dzieci wyrosn?? i nie trzeba tyle r??k do pracy w domu, by ich dar- 
mo nie ??ywi??, - wysy??a si?? syn??w do Ameryki, dziewcz??ta do Prus, sk??d 
wracaj?? zwykle do domu w towarzystwie "Frytz??w" i ,Wilusi??w': 
Synowie za?? pracuj?? nieraz w pocie czo??a w Ameryce, odmawiaj??c 
sobie koniecznego posi??ku, by zaoszcz??dzi?? grosza i przys??a?? "tatusiowi" 
- "tatu??" za??, a?? r??ce zaciera z rado??ci, jad??em nap oj em podpiera si??y staro- 
??ci a gdy biedny syn, przeczuwaj??c zbli??aj??cy si?? zgon ojca, wraca do kraju, 
by osi?????? na krwawo zapracowanym kawa??ku gleby, - trafia na pogrzeb 
matki. 
Tymczasem ojciec, 70 letni starzec, obiema nogami ju?? prawie 
w grobie, wracaj??c z cmentarza, wst??puje do karczmy i w niej, przy kielisz- 
ku, swataj?? go z 16 lub 17 letni?? dziewczyn??, - zamiast o??eni?? syna, ??eni 
si?? sam z pann?? m??odsz?? nieraz o kilkana??cie lat od swego najm??odszego 
dziecka. 
Krzywda, jak?? przez to synowie ponosz??, zapracowani i podstarzali 
przedwcze??nie, - wo??a o pomst?? do nieba! 
Taka zn??w macocha, wprowadzona w dom rodzicielski, tworzy tu 
istny dom nierz??du, dzieci sypi?? si?? rok po roku, ojcami ich to pasierby lub 
"kumotrowie': - Po kilku latach umiera stary wr??g, wr??g w??asnych dzieci, 
zapisuje maj??tek cudzemu dziecku, a je??eli zostawi go naj starszemu syno- 
wi, to obarczy syna takimi zapisami na rzecz macochy i zbytecznego po- 
tomstwa, ??e tych zapis??w przy usilnej pracy, oszcz??dno??ci i naj d??u??szym 
??yciu do ??mierci z odziedziczonego gospodarstwa, nie wyci??gnie. 
M??oda wdowa z kilkorgiem dzieci, zn??w wychodzi za m???? i pod jed- 
nym dachem toczy prawdziw?? "wojn??" z pasierbem, prowadzi procesa 
i doprowadza, kwitn??ce niegdy?? gospodarstwo do ruiny. 
Do tego ust??pu mogliby??my zacytowa?? setki, a nawet tysi??ce podob- 
nych przypadk??w, nie omyli?? si?? i nasz wielki pisarz Reymont, pisz??c swo- 
ich "Ch??op??w" i maluj??c los starego Boryny. 
Takich Boryn??w mamy dzi?? po wsiach, a?? za wiele, - przyczyn?? tego 
jest zupe??na ciemnota i najpodlejszy materjalizm. Nieraz s??ysze?? tu mo??na 
"pobo??ne kumosie': kt??re przy kieliszku ??ycz?? sobie, by im B??g, ... cho?? 
po??ow?? dzieci zabra??. 
Jaka?? szkoda, ??e nie istnieje tu handel dzie??mi, mo??na by je dobrze 
sprzeda??, lub przepi??! 
Zacni kap??ani, wy winni??cie czuwa?? nad ludem, szczepi?? iskr?? mi- 
??o??ci w sercach ojc??w i matek, nak??oni?? ich, by oddawali dzieci do szk???? 


38
		

/p0039.djvu

			lub rzemios??a, by one przynios??y potem cho?? krzyn?? o??wiaty pod ciemn?? 
i zabrudzon?? ich strzech??. 
Wszak lud, to jedyna ostoja narodu i wiary, czem??e b??dziemy gdy 
utonie w brudzie i ciemnocie i zaprzepa??ci resztki rodzinnej gleby. 
Gdy do was przyjdzie taki stary lubie??nik dawa?? na zapowiedzi, niech 
si?? obudzi w Was godno???? pasterska i spytajcie si?? tego samca, jak ubez- 
pieczy?? dzieci, kt??re ca??e ??ycie na niego pracowa??y, miasto ??lubu, - ka??cie 
mu o??eni?? syna i ko??ysa?? wnuki, w razie uporu pos??a?? go do Kulparkowa, 
a w ten spos??b zapobiegniecie zgorszeniu publicznemu i zaskarbicie so- 
bie serca biednych dziatek, kt??rych ??lub starego ojca p??dzi na ??ebry i ruj- 
nuje zagrod??. 
I Zagorzyn nale??a?? do staros??deckiego klasztoru, w po??owie XV wie- 
ku mia??a wie?? sze???? ??an??w kmiecych, z kt??rych p??acono czynsz rozmaity, 
dawano jednego koguta, dwa sery i dwadzie??cia jaj z ??anu, odrabiano "po- 
wab??': dawano "osep", - po miarce j??czmienia i dwie miarki owsa, oraz 
cztery grosze oprawnego. 
W szystkie role p??aci??y dzier??aw?? warto??ci pi???? grzywien klasztorowi. 
Po kasacie maj??tku w 1785r, przyszli tu Niemcy, katolicy z Bawaryi, je??dzili 
psami do ko??cio??a w ????cku i dla nich prawiono kazania niemieckie, Jeszcze 
mi??dzy rokiem 1870 a 1880 by??o ich tu wielu, ubierali si?? w polskie buty 
i granatowe surduty, - a?? w naszym brudzie i nieuctwie, zupe??nie uton??li. 
Ostatni potomek Niemc??w chodzi boso i mieszka w kurnej chacie; 
tyle zarobili Niemcy na asymilacji do naszej, ch??opskiej kultury. 
Z chlub?? nale??y podnie????, ??e nie by??o wsi, kt??ra by tylu wyda??a wy- 
kszta??conych ludzi, co Zagorzyn. 
St??d pochodz?? ??p. bracia doktorowie Schmidtowie, jeden prezydent 
miasta Krakowa, drugi fizyk w My??lenicach, radca szkolny Walenty Myj- 
kowski - prezydent s??du w Banialuce, Piotr Myjkowski - radca skarbu, 
J??zef Czarnek, niezliczona ilo???? ksi????y, mi??dzy innymi ks. Jan Zag??rzy??ski 
- dziekan brze??a??ski w Podwysokiem, prawy Polak i pionier naszej spra- 
wy narodowej, wreszcie Maciej Gibowski - komisarz w Zborowie. 
Spotykamy wi??c rodak??w zag??rza??skich po ca??ym ??wiecie. 
Starsi zdobywali sobie nauk?? stanowiska, m??odzi musieli pracowa?? 
w kopalniach Ameryki, bo rodzice nie dawali ich do szk????, ani do rzemio- 
s??a, a ziemia rodzinna wy??ywi?? ich nie mo??e. 
Ze Zagorzyna pos??uje na sejm krajowy pan Wincenty Myjak, dzielny 
gospodarz i t??gi rzecznik spraw ludowych. 


39
		

/p0040.djvu

			Maciej Gibowski, 
Zbor??w 


ks. Jan Zagorzy??ski 


Przed nami wznosi si??, wysoka, okryta dziewiczym lasem kopu??a 
g??ry Mody?? (1 038 mnpm). 
Na jej stokach rozsiad??y si?? Wola Kosnowa i Wola Pikulina z przy- 
si????kiem Pary??, kt??ry jednak nic niema wsp??lnego z stolic?? Francyi. 
Mamy st??d kilku uczni??w gimnazjalnych, mi??ych i dobrych ch??op- 
c??w Antoniego i Karola Gromal??w i Antoniego M??k??. Mijamy te wsie 
i spieszymy na Mody??, - coraz wy??ej i wy??ej, owiewa nas ??wie??e, g??rskie 
powietrze, w dwie godziny jeste??my na szczycie. 
Zbocza g??ry tej s?? niekiedy bardzo spadziste, ani marzy?? by si?? tu 
wdrapa??. 
G??ra okryta rz??sistym lasem wiekowych jode?? i ??wierk??w, jest w??a- 
sno??ci?? Zagorzyna, Czernca i ????czek. Na p????noc st??d rozci??gaj?? si?? p??asz- 
czyzny ????k i p??l, k??dy p????no ??wita wiosna i wcze??nie zapada jesie??. 
Szron nieraz wczesny przysypuje liche owsy i jarce i pozbawia g??rali 
owoc??w d??ugiej i mozolnej pracy ca??ego roku. 
Doko??a ur??gaj?? jego spracowanej d??oni i frasobliwemu obliczu, wier- 
chy i pog??rza osypane mrozem, szronem i ??niegami. 
Droga do ????cka jest wtedy bardzo uci????liwa i nieraz musz?? si?? wyrzec 
w czasie zawiej i ??nie??nej i mro??nej zimy, nawet nabo??e??stwa w ko??ciele, 
jedynego urozmaicenia w swem szarem ??yciu. 
Siedz?? wtedy w swych kurnych cha??upach, zasypanych ??niegiem, 
cz??sto bez wody i chleba po kilka dni i trudno im doczeka?? "wiesny': 
Szko??y tu niema, wieczorami zimowymi przy bladym kaganku, ucz?? 
si?? ch??opskie dzieci czyta??, na ksi????kach do modlenia od starych gazd??w. 


40
		

/p0041.djvu

			Z Modni prze??liczny widok na Tatry, Gorcz, Luba?? i g??ry S??deckie. 
St??d puszczamy si?? przez g??ry w poprzek, by zagl??dn???? do Kiczni. Od- 
mienny tu porz??dek. - Domy porozrzucane po "roztokach" i parowach, 
wiele tu sad??w jab??oni i w??gierek, to te?? jesieni??, w roku urodzaju, ca??a 
wie?? jest zaj??t?? przy suszarniach. Tu te?? przyje??d??aj?? kupcy z daleka, nie- 
raz nawet i ze Lwowa, zakupuj?? ca??e sady ??liwek i wysy??aj?? na kolej. 
W wiosce tej by??o wiele szlachty szaraczkowej, lecz panowie szlachta, 
??eni??c si?? z ch??opkami, dzi?? prawie zapomnieli o swem pochodzeniu. 
Mimo tego, niekt??rzy zachowali przecie?? sw??j herb rodowy, - Np. 
Ossowski herbu Poraj, Jurkowscy, D??browscy, Ka??u??ni, Mr??wki itd. 
Nie wielu rodak??w "kicze??skich" stara- 
??o si?? o zdobycie wiedzy. Z tych nielicznych, 
to ??p. ks. Jurkowski, zmar??y w 1895 w Za- 
woi, brat jego Antoni Jurkowski - proboszcz 
w Mikoszowicach, kt??ry zawsze odznacza?? 
si?? ??yczliwo??ci?? i szczero??ci?? dla koleg??w, 
gor??co ukocha?? lud i zjedna?? sobie jego serce. 
Wreszcie ??p. ks. Wincenty Wn??k, proboszcz 
w Pstr??gowej. 
Przed laty dziesi??ciu powsta??a tu szk????ka, 
kt??ra tu mo??e roz??wieci nieco noc i ciemnot??. 
ks. Antoni Jurkowski - Ze wsi tej na uniwersytet ucz??szcza Piotr, 
a do gimnazjum Tomasz Kowalczyk. St??d ju?? 
wracamy do ????cka. 
Na zachodzie za ????ckiem, w odleg??o??ci 1 km, spotykamy kapliczk?? 
M. Boskiej, z obrazem malowanym na wewn??trznym murze, tak starym, 
??e nikt nie pami??ta ani tw??rcy obrazu, ani tw??rcy kapliczki. 
Obraz, kt??ry mo??na widzie?? przez okno, ma oko??o metra wysoko??ci, 
na??o??ony jest farbami niebieskiemi, przedstawia Matk?? Bosk?? Bolesn??. 
Kapliczk?? t?? odnowi?? ??p. Witalis Chamiec, zmar??y ko??o roku 1898, 
cz??ek zacnego charakteru i rzadkich przymiot??w duszy, by??y in??ynier dro- 
gowy. 
Tu, przy tej kapliczce, w zmierzchu wieczornym, gromadz?? si?? dziew- 
cz??ta ze wsi, ??piewaj??c rzewne a gor??ce suplikacje. 
W ciszy i zmierzchu wieczornym o??ywia si?? kapliczka blaskiem 
skromnych ??wieczek i g??osem ho??ych dziewcz??t, a g??oski pie??ni "Matko 
odpu????... Matko ub??agaj.. . matko przyczy?? si?? za nami.. .': - p??yn?? gdzie?? 


41
		

/p0042.djvu

			daleko, siwe fale Dunajca szumi?? za?? przepot????nie, rozg??o??nie w wieczor- 
nym zmierzchu, przygrywaj??c, niby na organach tej, ub??agania prosz??cej, 
dziewcz??cej pie??ni. 
Szumi tu Dunajec, ale szumi nieraz z??owrogo, bo zabiera co roku naj- 
pi??kniejsze grunta tej uroczej wsi... i b??dzie dalej zabiera??, nim Wydzia?? 
Krajowy ulituje si?? nad losem Czernca. 
Tu?? za kapliczk?? obszerne zabudowania gospodarcze, - to zagro- 
da Jak??ba Zbo??nia, syna Marcina w Maszkowicach. Za ni?? rozci??ga si?? 
prze??liczny sad, - to sad Antoniego ??wikowskiego, mimo woli przychodzi 
nam na my??l ta ??liczna piosenka Lenartowicza: 
,W sadzie dziadek ju?? siwy, 
W strz??sa drzewa, a dziatki, 
Zbieraj?? do chatki 
Gruszki, jab??ka i ??liwy". . . 
??wikowski, to wz??r polskiego ch??opa, gospodarza. Urodzony w roku 
1844 w Czer??cu, ucz??szcza?? do szko??y w ????cku, - pod??wczas jeszcze nie- 
mieckiej i w niej celowa?? zdolno??ci?? i pilno??ci??. 
W 18 -tym r. odumar?? go ojciec, wi??c, za 
zezwoleniem w??adz wojskowych, o??eni?? si?? 
z Mary?? Jaworsk?? rozpocz???? ci????k?? ale, wy- 
datn?? prac?? na dwudziestokilko morgowem 
gospodarstwie. Ju?? jako m??odego gospoda- 
rza, obrano w??jtem, cz??onkiem rady szkolnej 
w ????cku i komitetu ko??cielnego. Urz??dy te pia- 
stowa?? kilkakrotnie, a dla swojego rozumu, nie- 
skazitelnego charakteru, wydatnej pracy, zyska?? 
szacunek i powa??anie w gminie i okolicy. 
Jego staraniom zawdzi??cza Czerniec na- 
Antoni ??wikowski bycie wi??kszej ilo??ci lasu, niezb??dnego dla 
gmIny. 
Mi??uj??c w szkole nauk??, pozna?? jej korzy??ci i potrzeb??, to te?? synom 
swym da?? wy??sze wykszta??cenie. 
Naj starszy, dr. Stanis??aw, adwokat w Nowym S??czu, m??odszy Fran- 
ciszek - prof. gimnazjum w Nowym Targu, trzeci Jan - kierownik szko??y 
ludowej, wreszcie najm??odszy Micha??, po uko??czeniu szk???? w Nowym S??- 
czu, osiad?? na ojcowskim zagonie. 


42
		

/p0043.djvu

			Jan ??wikowski 


dr. Stanis??aw ??wikowski 


Oby wi??cej by??o tak ??wiat??ych i tak obowi??zki ojcowskie pojmuj??- 
cych, kmieci??w, - a czas oswobodzenia wnet nast??pi. 
??rodkiem wsi wije si?? potok Beniowski, 
- we wsi domy mieszkalne i zabudowania 
schludne i obszerne, wskazuj?? na trze??wo???? 
i zamo??no???? gospodarzy, z kt??rych pr??cz 
??wikowskiego, wymieni?? nale??y: w??jta Mi- 
cha??a Sopat?? na "Brzegu': Kasprzak??w, Pik- 
s??w, Ku??l??w itd. 
Wioska ca??a otoczona bujn?? zieleni?? re- 
gularnie posadzonych sad??w, okrytych bia- 
??ym kwiatem na wiosn??, a rumianymi owoca- 
mi w jesieni, - wygl??da uroczo i malowniczo 
Franciszek ??wikowski i nadaje si?? najlepiej na mi??y odpoczynek let- 
nikom. 
Jad??c dalej, na lewo widzimy Dunajec, pokryty na brzegach ??ozin??, na 
prawo za??, towarzyszy nam wzg??rze Beniowy, wzgl??dnie ko??czyny Mod- 
ni - na tem wzg??rzu, tu?? nad drog??, wznosi si?? kilka, licho skleconych, 
chatek, zw??aszcza ostatnia przypomina chat?? "Tumrego': Z chatki tej po- 
chodzi ucze?? gimnazjalny Antoni Kuziel, kt??ry w??asnej pracy zawdzi??cza 
utrzymanie w szko??ach, - to te?? chatka ta mo??e zawstydzi?? niejedn??, boga- 
t?? zagrod??, kt??rej w??a??ciciel "zdrowo" przepija sw??j maj??tek i nie kszta??ci 
dzieci. 
Pr??cz niego, ucz??szcza jeszcze do gimnazyum Jak??b Kasprzak. 


43
		

/p0044.djvu

			Z Czer??ca pochodzi ks. Wincenty Pik- 
sa, syn ??p. J??zefa i Reginy z Dud??w, rolnik??w 
w Czer??cu, ur. 4.VII. 1836r. Ju?? w ????ckiej 
szkole zwr??ci?? na siebie uwag?? ??p. Fruzi??- 
skiego, nauczyciela i ??p. ks. dr. Maciej a Sza- 
flarskiego, ??wczesnego proboszcza w ????cku, 
jako ch??opiec bardzo pilny, utalentowany 
i skromny, to te?? ks. Szaflarski stara?? si?? 
wszelkimi sposobami nak??oni?? rodzic??w, by 
syna do wy??szych szk???? pos??ali. Za sob??, po- 
ci??gn???? ks. Piksa wi??cej ch??opak??w do szko??y 
ks. Wincenty Piksa w Starym S??czu i tak: Daniela Klaga, Jana 
Myjaka, Lenartowicza, Kr??lickiego, Kurze- 
j??, Pasiuda, Szmida, Ungera, Biega??skiego, Wadowskiego, ??wikowskiego 
i wielu innych. 
Po uko??czeniu szko??y staros??deckiej i sze??cioklasowego gim- 
nazjum w Nowym S??czu, uda?? si?? na dalsze studia do Krakowa. 
Po wy??wi??ceniu przez biskupa dr. Antoniego Wa??eckiego, dnia 
28.VIII.1863 r. spe??nia?? chlubnie funkcje kap??a??skie, przy r????nych 
ko??cio??ach w Krakowie, redagowa?? wiele pism ludowych i religijnych, 
szed?? zawsze prawd?? i prac?? przez ??wiat, to te?? droga, kt??r?? st??pa?? nie 
by??a wy??cielona r????ami. Najwi??ksz?? burz?? sprowadzi?? na siebie, wyda- 
niem ksi????ki przeciwko szczepieniu ospy. Oszcz??dny dla siebie, dawa?? 
hojnie tam, gdzie tego interes ojczyzny i n??dza bli??niego, wymaga??y. 
Od lat kilku bawi na emeryturze, w drogim mu zawsze Krakowie, przy 
ulicy S??awkowskiej. 
Pani Rozalia Chrobak??wna, bardzo zdolna nauczycielka w Jazowsku. 
Rzadki to wypadek, by c??rka wie??niaka z zami??owaniem oddawa??a si?? na- 
uce i osi??gn????a stanowisko nauczycielki. 
Jedziemy dalej, na tak zwane Ob??azy; fale Dunajca obmywaj?? bia???? 
pian?? ich stoki. 
Na po??udnie, - na pi??knej r??wninie za Dunajcem, pod g??r?? zwan?? 
Ska??ka, - roz??o??y??a si?? wie?? Zarzecze. 
Dokument ??w. Kingi z r. 1280, zapisuje t?? wie??, jak i wszystkie ju?? 
wspomniane, na rzecz klasztoru w Starym S??czu. Tu po wojnie chocim- 
skiej osiedli??o si?? kilku je??c??w tureckich, nadano im nazwisko "Turk??w" 
i st??d wszyscy Turcy w S??deckim si?? wywodz??. 


44
		

/p0045.djvu

			Mimo wiek??w, zachowali sw?? ras??, - s?? wysocy, bruneci i pracowici. 
W czasie trzeciego rozbioru Polski, - Turcy w Zarzeczu pierwsi pocz??li 
uprawia?? kartofle. 
Dunajec oblewa Zarzecze, - od zachodu i p????nocy - a w czasie wyle- 
wu, odcina je zupe??nie od bo??ego ??wiata i od ko??cio??a. 
Dlatego te?? ks. Piaskowy chcia?? tu zbudowa?? ko??ci???? i osiedli?? przy 
nim ksi????y emeryt??w, ale gmina na to si?? nie godzi, bo wie, ze z biegiem 
czasu, na jej biedne barki, spad??by ci????ar utrzymania ko??cio??a i s??u??by. Ks. 
Piaskowemu jeste??my wdzi??czni za ten projekt, ale woleliby??my, gdyby dla 
Zarzecza zbudowa?? tanim kosztem przew??z na linie, a we wschodniej Ga- 
1icji, stawia?? ko??cio??y gdzie, jak "Gazeta Ko??cielna" dowodzi, brakuje a?? 
75 parafij, w stosunku do parafij ruskich, a lud ma do ko??cio??a po 15 - 30 
klm. 
Dziwna rzecz, ??e przez tyle wiek??w po zawarciu "Unii': nikt nie dba?? 
o obrz??dek rzymsko - katolicki i polsko???? wschodniej Galicji. 
To te?? osadnicy z pod Warszawy i z Wielko - Polski, wynarodowili si?? tu 
i zruszczyli zupe??nie. 
W ostatnich czasach wybudowano w Krakowie i we Lwowie dwa ko- 
??cio??y, kosztem przesz??o 10 milion??w, a na wschodzie brak, dla naszego 
ch??opa, pieni??dzy, cho??by na skromny, drewniany ko??ci????ek. A jednak 
nikt nie zaprzeczy, ??e kazanie i pie???? polska utrzyma??a tu ??wiadomo???? j??- 
zyka polskiego. 
W ostatnich czasach, by nie dra??ni?? Rusin??w, a mo??e z innych wzgl??- 
d??w, - wprowadza si?? we wschodniej Galicji powszechnie ??acin??, a prze- 
??liczne psalmy Kochanowskiego, kt??re lud tak ukocha?? i rzewnie ??piewa??, 
- gIn??. 
Dzi?? stawia si?? na ch??rze dw??ch ch??op??w, kt??rzy z organist?? ??piewa- 
j?? psalmy ??aci??skie, dla ludu niezrozumia??e, to te?? ch??op nasz ucieka do 
cerkwi, gdzie w zrozumia??ym dla niego j??zyku, Pana Boga chwal??, a nasze 
ko??cio??y z dnia na dzie?? pustoszej??. Tak si?? dzieje rzeczywi??cie, - i kto 
dobrze zna dusz?? naszego ch??opa, wie o tem z pewno??ci??, ??e niczem si?? go 
pr??dzej nie wyp??oszy z nieszpor??w, - jak ??acin??! 
Winni te?? zna?? serce ludu jego pasterze i wiedzie?? o tem. 
Katusze za pacierz i modlitw?? polsk?? we Wrze??ni, obudzi??y u nas 
w ludzie poczucie narodowe i pragnienie polskiego s??owa - nawet i w ko- 
??ciele, z tem winni si?? liczy?? polscy biskupi i kap??ani i nie winno im by?? 
dziwne, ??e za wyrzucenie przecudnej polszczyzny psalm??w Kochanow- 


45
		

/p0046.djvu

			skiego, lud ma do nich szczery i serdeczny ??al, ??e ??acina nieszporna budzi 
ozi??b??o???? i ch????d dla ko??cio??a, ??e my i lud nasz ca??y kocha s??owa i tre???? 
polskiej pie??ni, a ??aci??skiej nie rozumie, 
Przecie?? to samo by??o przyczyn?? tylu wojen reformacyjnych, a dzi?? 
w czasie walk o prawa narodowe i j??zykowe, budzi to gorsz?? mo??e, bez- 
. , , 
wyznanIowosc. 
Mogliby??my przytoczy?? tu nie jeden ko??ci????, w kt??rym w czasie naj- 
bli??szych, uroczystych nabo??e??stw, nie us??yszy si?? s??owa polskiego. 
A przecie?? to nie dawne czasy, gdy przy obrz??dach ko??cielnych (np. 
przy komunikowaniu) u??ywano mowy polskiej. Nie dziw wi??c, ??e lud od- 
str??cza si?? od ko??cio??a, a w Kr??lestwie garnie si?? do Maryawit??w, pos??ugu- 
j??cych si?? w liturgii mow?? polsk??. Rugowanie j??zyka polskiego z ko??cio??a, 
przysposabia i w Galicyi grunt Maryawitom. 
W Zarzeczu by??y dwa folwarki za??ciankowej szlachty, Mieczkow- 
skich, tu urodzi?? si?? w r. 1821 Piotr Turek, prawy Polak, kapitan wojsk 
austryjackich ucz??szcza?? do gimnazyum ??aci??skiego w Podoli??cu, a na "fi- 
lozofi??" w Tarnowie. 
Gdy z Tarnowa wraca?? do domu, pochwycili go Niemcy w Nowym 
S??czu i oddali do wojska. 
W wojnie z W??grami odznaczy?? si?? waleczno??ci?? i dos??u??y?? si?? rangi 
kapitana, po wys??u??eniu 40 lat, osiad?? w ????cku i tu zmar?? 6 grudnia 1885 r., 
spocz???? wi??c w ziemi rodzinnej, kt??r?? tak gor??co ukocha??. 
Z Ob??az??w zje??d??amy na d???? drog??, kt??- 
ra skr??ca si?? w lewo i tu roztacza si?? przed 
nami nowa, prze??liczna panorama g??rska, na 
granicy Czer??ca i Zabrze??y. 
By?? tu niegdy?? m??yn, zwany "u Poj dra', kil- 
kana??cie krok??w wy??ej, karczma "Zazdrosna'. 
Awanturniczy Dunajec podmywa??, 
w przyst??pach dobrego humoru, kolejno te 
dwie, wa??ne plac??wki. Uprz??tn???? naprz??d 
m??yn??wk??, a potem, pewnej nocy uni??s?? 
i karczm?? "Zazdrosn??", nie zostawiaj ??c po niej 
kapitan Piotr Turek ani ??ladu. W karczmie tej mieszka?? Mordko 
Schein - ciekawy typ ??yda, kt??ry zarabia?? na 
??ycie, nie kwaterk?? i szacherk??, ale to jako cie??la, kowal, to kotlarz, to zno- 
wu jako kamieniarz, po okolicznych dworach i gorzelniach. 


46
		

/p0047.djvu

			Wszechstronny ten mistrz sztuki budowniczej, - naprawia?? pr??cz 
tego r??ce i nogi i umia?? opowiedzie?? setki anegdot i epizod??w z r. 1846 
i 1863. Pami??ta?? i przech??d Moskali na W??gry w r.1848 i opowiada?? barw- 
ne zdarzenia z tego czasu, - szkoda Mordku, ??e by??em wtedy jeszcze m??o- 
dy i ma??o ci?? rozumia??em, dzi?? by by??o inaczej. 
Ale cze???? twej pami??ci, bo cho?? po tobie i Zazdrosnej, przesz??y fale 
czasu, s??uchy o was, mi??dzy ludem, nie gin??. Mordko, to prawdziwy Jan- 
kiel z Pana Tadeusza, a mo??e, mo??e wi??cej! 
Za mostkiem na m??yn??wce, ju?? w Zabrze??y widzimy ogromn?? karcz- 
m??, niegdy?? wsp????zawodniczk?? Zazdrosnej. 
Karczma ta zowie si?? "Ka??u??na': Przed ni??, na prawo, le??y m??yn zwa- 
ny "Zelij': w??asno???? S??abaszewskich. 
Nasza Ka??u??na - to karczma si??gaj??ca jeszcze czas??w ??w. Kingi, bo 
w r. 1312, Anna, prze??o??ona klasztoru s??deckiego, przywraca so??tystwo 
w Zabrze??y, Klemensowi, synowi Swarcona, kt??ry otrzyma?? takowe od ??w. 
Kunegundy z karczm??, p??????ankiem wolnym i trzecim denarem kar s??do- 
wych. 
W r. 1631 "siedzi" na Ka??u??nej "wybraniec" kr??lewski, Zabrzeski, 
- ze swoj??, szerokiego serca ma????onk??. 
Tu hetman zb??jecki Miku??a, - na czele dwudziestu dru??yny, - ci??- 
gn???? na Barcice, Gorcami, nad Tylmanow?? i ze sw?? zgraj?? zd????a?? do Ka??u??- 
nej, gdzie nieraz sp??dza?? mi??e chwile z urocz?? karczmark??. - Na Ka??u??nej 
w karczmie schadzali si?? zb??je, do kt??rych przysta?? brat karczmarki Woj- 
ciech i Maciej, godny j ej synalek. 
Tu gromadzili si?? Sopaciacy ze Zbludzy i Twaro??nik Stanis??aw i ura- 
dzili napa???? na ariank??, Dorot?? Gabo??sk?? w ??ukowicy. W roku 1848 Mo- 
skale roz??o??yli ob??z zn??w przed t?? karczm??, - by??a ona wtedy w??asno??ci?? 
dominium zabrzeskiego i dzier??awi?? j?? Lustig, a w r. 1872 kupi?? j?? Berek 
Krumholz, z kilku morgami gruntu, z karczm?? we Wietrznicach i prawem 
propinacji za 7,100 z??r. Za prawo propinacji wzi???? Berek 6,000 z??r, a za Ka- 
??u??n?? z gruntami i karczm?? w Wietrznicach, wzi???? od Moj??esza Steinera, 
rodem ze S??opnic, 3,000 z??r. 
Kilkadziesi??t krok??w dalej, przed karczm?? na lewo, stoi przy drodze 
skromny, deskami obity domek, to szko??a w Zabrze??y. 
Gdy K????ka Rolnicze w Pozna??skiem, w nied??ugim czasie po za??o??e- 
niu, podnios??y przemys?? i rolnictwo, pocz??to i w Galicji zak??ada?? K????ka 
Rolnicze, - powsta??o wi??c i w Zabrze??y takie k????ko w r. 1885. 


47
		

/p0048.djvu

			Szko??a w Zabrze??y 


Do handlu i przemy- 
s??u, trzeba jednak ????czno??ci 
i sprytu, pozatem pewnej 
nauki, - u nas za?? oddano 
cz??sto k????ka ch??opom anal- 
fabetom, nic wi??c dziwnego, 
??e wiele z nich wkr??tce upa- 
d??o. ??p. Franciszek Huza, 
wielki mi??o??nik nauki, po- 
stara?? si?? o za??o??enie szko??y 
w Zabrze??y, kt??rej tu przed- 
tem nie by??o i umieszczono 
szko???? w dawnym domku 
k????ka. 
St??d prowadzi, brze- 
giem Dunajca, urocza dro- 
ga do Kro??cienka, a druga 
na prawo do Kamienicy. 
Wie?? roz??o??y??a si?? nad dro- 
g?? wiod??c?? do Kamienicy. 


48 


Kapliczka w Zabrze??y
		

/p0049.djvu

			Id??c t?? drog??, pod pag??rkiem, widzimy star??, wysok?? kapliczk??, jakich nie 
brak na szlakach tatarskich, w okolicy Sokala, Oleska i Ko??omyi. Kapliczki 
takie, w wiekach ??rednich zast??powa??y nasz telegraf, w razie napadu Tata- 
r??w, zapalano na nich ognie, daj??c znak, ??e wr??g si?? zbli??a. 
Obok tej kapliczki, wiedzie dro??yna na prawo w g??r??, do osad Hu- 
z??wka, Pokrzyk??wka i Kozik??wka. 
Na Huz??wce, mieszka?? d??ugie lata Franciszek Huza, o kt??rym wspo- 
mniemy p????niej. Wracaj??c drog?? nad dw??r, na go??ciniec zwany "G??rki': 
widzimy pola uprawne, le????ce w ??rodku wsi i kamie??ce rzeki Kamienicy, 
wpadaj??cej tu do Dunajca. Po prawej stronie tej rzeki, widzimy pierwsz??, 
ludn?? osad?? Bocz??w, ta cz?????? wsi, roz??o??y??a si?? na stokach Gorcza, a pola 
jej zwr??cone na p????noc, s?? ma??o urodzajne. Stoki Gorcza poprzecinane s?? 
potokami i na tych stokach, wznosz?? si?? osady, tak zwane "zar??bki': 
Po lewej stronie Kamienicy le??y wi??kszy szmat ziemi uprawnej, si??ga- 
j??cy a?? na stoki Modni, gdzie roz??o??y??y si?? osady Papro?? Ni??nia i Wy??nia, 
a nad niemi, wysoko na g??rze - Beniowy. Wznosz?? si?? te osady terasami, 
jedna nad drug??. 
Dalej, nad rzek?? Kamienic??, w ??rodku p??l, wznosz?? si?? wi??ksze zabu- 
dowania gospodarcze i m??yn ??p. Micha??a Kurzeji. 
Naprzeciw zagrody Kurzeji "zar??bek" Gro??, gdzie wed??ug Moraw- 
skiego, sta??o niegdy?? jakie?? grodzisko czy zamek. 
Dalej ku zachodowi, wznosi si?? zar??bek W??jciki, t??dy wiedzie bli??sza 
??cie??ka do Ochotnicy. 
Po przeciwnej stronie, wznosi si?? naj ni??sza w Zabrze??y "Babia G??ra': 
zwana tak, mo??e z powodu podobie??stwa do kr??lowej Zachodniego Be- 
skidu. Le??y ona na tle wzg??rza Paproci, kt??rej czub nad ni?? si?? wznosi. 
- Tu roz??o??y??y si?? trzy osady zwane "Babi??cem': Babiniec ten, pami??tny 
z tego, ??e tu w r. 1873 wybuch??a cholera i do 24 godzin, porwa??a gospo- 
darza Walentego Zab??ockiego z o??miu domownikami. Na choler?? zmar??o 
w 1873 r., w Zabrze??y 96 ludzi. 
Druga z tych osad to "Bandyki", - tak zwane od w??a??ciciela, Stanis??a- 
wa Bandyka, kt??rego syn Antoni, raniony w bitwie pod Sadow?? postrza- 
??em karabinowym w g??ow??, sze???? lat nosi?? kul?? mi??dzy opon?? m??zgow??, 
czaszk??. - Leczono go bezskutecznie w Wroc??awiu, - wr??ciwszy do wsi, 
skar??y?? si?? biedak na ustawiczny b??l g??owy i to mu jeno ulg?? przynosi??o, 
gdy k??ad?? si?? na ??awce, zwieszaj??c g??ow?? ni??ej. Po sze??ciu latach kula sama, 
bez operacji, wydoby??a si?? z rany, gdy le??a?? jak zwykle na wznak, na ??awce 


49
		

/p0050.djvu

			z w ty?? odchylon?? g??ow??. Szcz????liwy Antoni ??y?? jeszcze, po tym wypadku, 
10 lat. 
Trzecia osada, ukryta w pi??knym sadzie, za Babi?? G??r??, - to zagroda 
kowala, J??zefa Zab??ockiego. Obok niego, poza Babi?? G??r??, prowadzi dro- 
ga na Papro??. 
Go??ciniec od domostwa kowala, spada w d????, a nad nim wznosz?? si?? 
majestatyczne Wd??ary, g??ra podobna do Sokolicy w Pieninach. 
Wysoko??ci?? przenosi ona wszystkie, przydro??ne g??ry zabrzeskie. 
Na jej wierzcho??ku siadaj?? s??py i or??y, zataczaj?? nad ni?? ko??a, by ule- 
cie?? na s??siedni Gorcz. 
Naprzeciw Wd??ar??w, po lewej stronie wida?? skromne, lecz schludne 
domostwo Piotra Zbo??nia. Brat jego, Franciszek - major, mile przep??dza?? 
tu lato. Tu na ??cianach wisz?? pi??kne obrazy naszych gospodarzy w strojach 
ludowych, - tu widzisz skrzyni?? wiejsk??, malowan?? ornamentyk?? ludow??, 
r??k?? pana majora. 
Obok Zbo??nia prowadzi droga na dalsze cztery zar??bki: S??abaszow??, 
Jarosza, Kluczniki i R??wnice. 
S??abaszowa, to najbogatszy zar??bek ze wszystkich, rodzi??y si?? tu kie- 
dy?? wyborne jab??ka, gruszki i ??liwy. 
Na S??abaszowej zrodzili si?? i wychowali bracia Wojciech, J??zef i Mar- 
cin Baziacy. Pierwsi dwaj, po uko??czeniu s??u??by wojskowej, wst??pili do 
s??du i dos??u??yli stanowiska dyrektor??w kancelaryjnych. 
Pan Wojciech Baziak przeszed?? ju?? na emerytur?? i jako w??a??ciciel 
wielu dom??w, mieszka w Z??oczowie. Pan J??zef Baziak s??u??y w Tarnopolu, 


J??zef Baziak 


Marcin Baziak 


50
		

/p0051.djvu

			wreszcie pan Marcin, najm??odszy, jest zarz??dc?? podatkowym w Wieliczce 
i w??a??cicielem pi??knego domu z ogrodem. 
Najprzyst??pniejszy, to zar??bek Jarosz??w, le????cy tu?? nad Kamieni- 
c??, mieszka tu J??zef Bulanda, wdowiec po ??p. Annie z Kurzej??w, zmar??ej 
w kwietniu 1910r. i jego s??siad Dybiec. 
Na stromej g??rze roz??o??y??y si?? zar??bki Kluczniki, - tam mieszkaj?? 
Kucie, - a po wy??ej nich R??wnice, w??asno???? Karcz??w. 
Id??c go??ci??cem od Zbo??nia w g??r??, spotykamy ma??y potoczek, nad 
kt??rym wznosi si?? wysoko osada Potok, - tu mieszka Jopek, s??awny z kil- 
kudziesi??cioletniego procesu z s??siadem. Na pi??knem wzg??rzu, za potocz- 
kiem, wznosi si?? osada Gronik, - to kiedy?? w??asno???? ubogiego cha??up- 
nika Tomasza Janczury, kt??rego syn ??p. dr Micha?? Janczura, by?? znanym 
adwokatem w Nowym S??czu. By?? to cz??owiek zacny, wspieraj??cy hojnie 
ubogiego ojca i mi??o by??o widzie??, gdy stary ojciec wraca?? weso??y od syna 
Micha??a, piechot?? wprawdzie, ale z dziesi??tkami w kieszeni. 
Syn swojej pracy wszystko zawdzi??cza?? i m??g?? wspom??c potem nie- 
raz ojca, a ilu?? to syn??w, bogatych gospodarzy, marnieje bez ??wiat??a nauki, 
w kopalniach Stan??w Zjednoczonych i w plantacjach Brazylii? 
Na zach??d od Gronika, lecz jeszcze wy??ej, roz??o??y??a si?? majestatycznie 
osada D??browy. Tu mieszka?? Jan Gierczyk, odwa??ny i ??mia??y wo??nica, kt??ry 
nieraz dalekie ??wiaty ogl??da??. W 1871 odwozi?? mnie ten cz??owiek, w??zkiem 
g??ralskim i ma??ym konikiem, do Sanoka, 180 klm w jedn?? stron??. 
W r.1872 w drodze do Tarnowa, na popasie w Posadowej ogl??dali??my 
razem, du????, jasn?? komet??. Jan wtedy frasobliwie przepowiada?? pom??r - 
i rzeczywi??cie, w rok potem wybuch??a cholera w roku 1873. 
W r. 1908 odwiedzi??em Gierczyka, przypomnia??a mi si?? i kometa 
i pom??r, ale Gierczyk by?? ju?? siwym, jak go????bek i nied??ugo potem zmar?? 
w listopadzie, ten najlepszy wo??nica ziemi s??deckiej. 
Obok drogi pod D??browami, stoi kaplica ??wi??tego Urbanka, - tu 
wytryska ??r??de??ko, kt??rego woda, jak wierzy lud, leczy oczy... Naprzeciw 
tej kaplicy, wida?? bia???? zagrod?? ??p. J??zefa Bulandy. Jako ch??opiec dosta?? 
si?? on na dw??r ??p. Marsza??kowicza w Kamienicy i tam biegle wyuczy?? si?? 
krawiectwa, ??e panu dziedzicowi, jak "warszawski" mistrz robi?? kontusze 
I czamary. 
Po ??mierci dziedzica osiad?? w Zabrze??y. Gdy w roku 1908 wraca?? 
z jarmarku w ????cku, "zawadzi??a" o jego w??zek t??uszcza pijana na Ka??u??nej 
i kijami na miejscu zabi??a. 


51
		

/p0052.djvu

			Obok tej zagrody by?? lasek jod??owy, zwany "u Rydza", gdzie cz??sto 
urz??dza?? ks. Poci??owski maj??wki, dziatwie szkolnej. Naprzeciw domostwa 
Bulandy jest zagroda Rydza w bardzo mi??em ustroniu, nad brzegiem rzeki 
Kamienicy. Tu wznosz?? si?? odwieczne olchy, na kt??rych sejmikuj?? burzli- 
wie roje szpak??w. 


Kilkaset krok??w od ??w. Urbanka le??y 
"Koniec wsi", - to osada Faron??w. Pochodz?? 
oni z Kr??lestwa, osadzi??y ich tu zakonnice sta- 
ros??deckie, nadaj??c im ma??y kawa??ek ziemi, 
by za to utrzymywali przew??z na rzece kamie- 
nickiej. 
Brali oni udzia?? w walkach napoleo??- 
skich i w walkach o niepodleg??o????. 
W r. 1846 bronili Faronowie dworu 
w Kamienicy przed napadem wzburzonych 
ch??op??w. R??d ten wyda?? wielu snycerzy 
Wojciech Faron i rze??biarzy, - figury ich zdobi?? wszyst- 
kie drogi ziemi s??deckiej. - Zagroda Fa- 
ron??w to najmilsze ustronie ca??ej Zabrze??y. Z tej zagrody pocho- 
dzi nasz zacny i powszechnie lubiany p. Wojciech Faron, komisarz 
w Nowym S??czu. Na p????noc od ich osady spotykamy jeszcze osady Mu- 
ch??w i Jawor??w. Tedy prowadzi droga na Beniow??. Po przeciwnej stro- 
nie osady Faron??w, za rzek?? na wzg??rzu, mamy ostatni?? osad?? Zabrze??y 
- Dybce, kt??re stanowi?? kra??cow?? ich dzielnic??. Tu mieszka?? czarownik, 
zwany ,Wikarym" albo "Cycusiem". W obszernej izbie i pod strzech?? swe- 
go domu mia?? pe??no figur ??wi??tych, naturalnej wielko??ci, 
Szalbierz ten cieszy?? si?? liczn?? klientel?? g??upiego ludu. - Prawie na 
grzbiecie g??ry nad Dybami, stoi skromna chatka otoczona brzoz??, ??liwami 
i kwiatami malw, podobna z do??u do orlego gniazda. Mieszka tu sierota, 
16 -to letnia Marysia, przypominaj??c co?? z ba??ni o zakl??tych kr??lewnach, 
kt??re by??y same, samiute??kie. 
Od jej te?? chatki rozci??ga si?? przepi??kny, malowniczy widok na 
srebrn?? wst??g?? Dunajca w dole i ko??ci???? w ????cku. 
Tu te?? jest kopiec graniczny trzech wsi, Zabrze??y, Ochotnicy i Kamie- 
nicy. Wielu ludzi urodzi??o si?? i zmar??o w Zabrze??y, a ??e "poci??gu" do zwie- 
dzania ??wiata bo??ego "nijakiego nie mieli': nigdy tego uroczego zak??tka 
nie ogl??dali. 


52
		

/p0053.djvu

			Za potoczkiem Faron??w poczyna si?? ju?? wie?? Kamienica, uderza tu 
ju?? widoczne ub??stwo gleby. Wie?? t?? zabra?? rz??d klasztorowi staros??dec- 
kiemu w r. 1782 i administrowali ni?? Szalayowie do roku 1830. 
W tym roku sprzeda?? j?? rz??d J??zefowi, Karolowi Kirchnerowi za 
42.000 z??r. Ten zmar?? w cztery lata p????niej, a naj starsza c??rka Kornelia, 
drog?? podzia??u, obj????a Kamienic?? na w??asno????, w cenie 90.000 z??r. i wysz??a 
za Maksymiliana Marsza??kowicza, kandydata adwokackiego w Tarnowie. 
Marsza??kowicz, cz??ek prawy, rozumny i pracowity, osiad??szy w Kamienicy, 
podni??s?? wysoko warto???? tego maj??tku. 
By podnie???? dobrobyt ubogich g??rali, pobudowa?? tartaki, papiernie 
i ku??nice, dla kt??rych setki woz??w je??dzi??o na W??gry, do Smi??an po su- 
rowiec. Kawa?? surowca, odlany na kszta??t progu kolejowego, nazywano 
g??si??. G??ral bra?? na w??z zwykle dwie takie g??si, kt??re uderzaj??c si?? nawza- 
jem, wydawa??y pewnego rodzaju j??k ??a??osny, a kilkana??cie woz??w, jeden 
za drugim z tym surowcem, urozmaica??y dolin?? Dunajca i rzeki Kamieni- 
cy, melodyjnym graniem. 
Za Kamienic??, na Szczawie bi??y w ku??nicach m??oty, od ich stuku, wy- 
dawa??o si??, ??e Gorcz si?? zwali na ku??nice. Pierwsza huta zwa??a si??, na cze???? 
p. dziedziczki "Kornelia': druga powy??ej zwa?? lud "g??rnemi h??mrami': 
W tych wyrabiano ju?? narz??dzia ??elazne, kuto wozy, a ca???? pracowni?? ko- 
walsk?? prowadzi?? Kurdzie, znany w okolicy jako niezr??wnany kowal. Tu 
mieszka?? tak??e le??niczy Hanc, zawo??any naturalista, pasiecznik i wypy- 
chacz ptak??w. W tych ku??niach zatrudniano kilkana??cie rodzin "hamer- 
nik??w': Papiernia sama zatrudnia??a par?? set ludzi. Wyroby z tych fabryk 
sz??y w ??wiat, wozami lub Dunajcem. 
Do fabryk, gospodarki rolnej i le??nej utrzymywa?? Marsza??kowicz 
wielu oficjalist??w, kt??rzy wychowali dla kraju setki urz??dnik??w i rzemie??l- 
nik??w. Dw??r kamienicki by?? przytu??kiem dla ludzi, kt??rzy w walkach 
o wolno???? stracili zdrowie i mienie. Tu d??ugie lata mieszka?? i zmar?? 
w r. 1857 Andrusikiewicz, organista. On to z ks. Kmietowiczem zorgani- 
zowa?? powstanie w Chocho??owie. Tu, a?? do sprzeda??y Kamienicy w r. 1872 
mieszka?? p. Ossowski. Jego to w roku 1846 ch??opi w boche??skim, okrop- 
nie pobitego, zawie??li do cyrku??u. Przesiedzia?? on d??ugi czas we wi??zieniu 
u Karmelit??w we Lwowie i tam, na przek??r Niemcom, z towarzyszami 
niedoli, ??piewa?? u??o??on?? przez siebie litani??: Baranku Bo??y, kt??ry g??adzisz 
grzechy ??wiata, zg??ad????e i tych wszystkich Niemc??w, by si?? tu nie rz??dzili, 
jak ??winie w cudzym ogrodzie, Baranku Bo??y... zg??ad????e i tego Niemca 


53
		

/p0054.djvu

			Pr.. .na, kt??ry mi 100 z??r ukrad??. Ze Lwowa przewieziono Bossowskiego 
do Szpilbergu, po amnestii, osiad?? w Kamienicy. 
Marsza??kowicz, jako przyjaciel nauk, pobudowa?? w swych wsiach 
szko??y dla ludu, a we dworze za??o??y?? wielk?? bibliotek??. W niej pracowa- 
??o du??o uczonych, w niej te?? czerpa?? ??r??d??a dla S??decczyzny ??p. Szcz??sny 
Morawski, autor "S??decczyzny': "Arjan Polskich" i wielu innych dzie??. Ka- 
mienica wyda??a licznych uczonych i ludzi piastuj??cych wysokie stanowi- 
ska. Wspomnie?? tu wypada o p. Szczepaniku, szefie sekcji w Ministerstwie 
Kolei. 
W lipcu 1872r. przeni??s?? si?? Marsza??kowicz do wieczno??ci. Na po- 
grzeb zjecha??y si?? tysi??ce ludzi i setki, licznej jeszcze pod??wczas, szlachty 
ziemi S??deckiej. Gdy nieboszczyka wniesiono do ko??cio??a i ustawiono wy- 
soko na katafalku, wyszed?? na ambon?? z mow?? pogrzebow?? ks. proboszcz 
Hudzicki, lecz silne wzruszenie nie da??o mu mowy wyg??osi??, bo zaledwo 
si?? prze??egna??, zalany ??zami zeszed?? z ambony. 
Jak skromny by?? ??ywot zmar??ego, tak skromny pomnik, z bia??ego 
marmuru na cmentarzu w Kamienicy, z napisem: "Maksymilian z Brzezia 
Marsza??kowicz ur. 1806 + 1878. Panie ??wie?? nad jego dusz??': wskazuje, 
gdzie wielki m???? spocz????. 
Takie charaktery spi??owe wychodzi??y z ??wczesnych szk????, chocia?? 
niemieckich; ale ju?? wtedy siedzia?? syn ch??opa, szlachcica, mieszczanina 
i ??yda na tej samej ??awie szkolnej, tu si?? wszyscy bratali i ????czyli do wsp??l- 
nej pracy nad dobrem ojczyzny i narodu. 
Dzisiaj inaczej. Odk??d wielki astronom Halaj odkry?? w dziecku 
ch??opskiem, mieszcza??skiem i ??ydowskiem bakcyla zepsucia moralnego, 
potworzy?? dbaj??cy o dobro poddanych, Metternich, cieplarnie dla hodo- 
wania latoro??li szlacheckich. Z tych cieplarni wychodz?? rzeczywi??cie do- 
brzy i wierni poddani, bo wychowanek szk???? takich, daleki od powa??nej 
i wytrwa??ej pracy, zamiast osi?????? na glebie ojczystej, zwiedza wszystkie za- 
graniczne uniwersytety (Monako), wreszcie osiad??szy we dworze, uprawia 
sport psi, ko??ski i automobilowy, wycina las, parceluje maj??tek, wynosi si?? 
do miasta i spogl??da tu z poza swego herbu, kt??ry mu jedynie pozosta??, 
na wsp????rodak??w, mieszczan i ch??op??w, "bez szk??o z g??ry': Gdzie?? jed- 
nak maj?? si?? wychowywa?? obywatele ojczyzny? My??leli o tem ludzie zacni 
i prawi, X.X. Czartoryski i Lubomirski chcieli na wz??r angielski Za??o??y?? 
szko???? dla syn??w szlachty w Lusinie, pod Krakowem, ale dot??d o powsta- 
niu tej szko??y nie s??ycha??. 


54
		

/p0055.djvu

			Zdaje si??, ??e cieplarnie temu przeszkodzi??y, obawiaj??c si?? konkurencyi. 
Obawa ta zupe??nie nie uzasadniona, bo poddanych przecie mog?? cieplar- 
nie nadal wychowywa??, nam chodzi o wychowanie obywateli. 
Z Kamienicy wracamy do Zabrze??y i obok zagrody Kurzeji, przez 
rzek?? idziemy do osady Bocz??w. Przed ni?? wygon zaros??y topolami i wierz- 
bami, zwany tu "Nawsie': Na prawo stoi ma??a chatka, w niej od wiek??w 
mieszkali Kurzeje, trudni??c si?? za czas??w polskich i austryjackich, pisark?? 
gminn??, st??d te?? i p????niejszych w??a??cicieli tej chaty zwano "pisarzami': 
chocia?? nimi ju?? nie byli. 
Powy??ej, nad potoczkiem i na wzg??rku, stoj?? skromne zabudowania; 
to mieszkanie Franciszka Cebuli, dobrego kowala, ??lusarza i rusznikarza. 
Tu mieszka?? tak??e dawniej bednarz J??zef Karcz. Katarakta z czasem po- 
zbawi??a go wzroku, ale mimo to, wyrabia?? bardzo dobre i ??adne naczynia 
drewniane. 
W r. 1358 Konstancya, prze??o??ona klasztoru s??deckiego, sprzedaje 
so??tystwo w Zabrze??y, braciom Paw??owi, Piotrowi i Janowi za 10 grzy- 
wien i oddaje im do tego so??tystwa, wie?? Bocz??w. St??d wida??, ??e Bocz??w 
w onym czasie by?? odr??bn?? wsi?? 
W r. 1851 Bocz??w i Zabrze?? mia??y 3 ??any kmiece, dwie zagrody bez 
roli, ??an so??tysi i pi????, trak, kt??ry oko??o 1810 r. zniszczono, a w r. 1900 J??zef 
Janczura odbudowa??. 
Gospodarstwa w Boczowie dziel?? si??, na tak zwane role, obszaru 
oko??o 32 morg??w. Po??ow?? tego obszaru zowi?? tu p????rolem, a czwart?? cz?????? 
- "??wirtk??': R??l tych by??o trzy, to: Kurzej owa, Bulandowa i Pierzgowa. 
Z pocz??tkiem XIX w. po??owa roli Kurzejowej,czyli tzw. p????role nale??a??o 
do Szymona Kurzeji. Sk??d on si?? na tym p????rolu znalaz??, kiedy i gdzie si?? 
urodzi??, niewiadomo, bo w 1801 r., za plebana Wojciecha Mrozi??skiego, 
zgorza?? ko??ci???? w ????cku, a z nim spali??y si?? metryki. Szymon o??eni?? si?? 
w Zarzeczu ze Zofi?? Turek, kt??ra przynios??a do Zabrze??y niedawne wie??ci 
o konfederatach i wojnach Ko??ciuszki, opowiada??a je tak barwnie i dok??ad- 
nie, jakby si?? na nie patrza??a, chocia?? konfederaci, przed jej urodzeniem, 
przechodzili przez Zabrze?? na Spi??, a w czasie powstania Ko??ciuszki, by??a 
kilkuletnim dzieckiem. Nied??ugo obejmuje Szymon w??jtostwo w Zabrze- 
??y i jako o dobro swej wsi dba??y, tem mniej dworakom mi??y, cz??sto to 
w??jtostwo utraca??. By?? on zawo??anym gospodarzem, ogromne sady, du??a 
pasieka, stada owiec i byd??a, przynosi??y mu znaczne dochody. My??listwo, 
rybo????wstwo na Dunajcu i rzece Kamienicy, uprawia?? z zami??owaniem, 


55
		

/p0056.djvu

			ale przy tym lubi?? i w??dk??, po kt??r??, z bary??k?? pod pach??, sam chodzi?? na 
Szczere??, tam na kwartale w gorzelni, sam j?? gradowa?? i do domu przyno- 
si??. W tym sprawunku nie pozwoli?? si?? nikomu wyr??czy??. Wyrabia?? bardzo 
dobre nalewki, niemi cz??stowa?? go??ci i s??siad??w. W spi??arni nie zabrak??o, 
na zak??sk??, suchej, domowej kie??basy, schab??w, ser??w i marynowanego 
??ososia, a w piwnicy, syconego w??asn?? r??k?? miodu. 
W r. 1848 Moskale roz??o??yli ob??z przed Ka??u??n??, a starszyzna woj- 
skowa go??ci??a si?? u w??jta Szymona. On oprowadza?? j?? po swoim sadzie 
i raczy?? owocami. Wdzi??czni Moskale, wracaj??c z W??gier, o w??jcie Szy- 
monie nie zapomnieli. By?? to najbogatszy kmie?? w okolicy, z jego domu 
go???? g??odny nie wychodzi??, ubogi lub pogorzelec doznawa?? wsparci, ba! 
nawet i rz??d austryjacki, zaci??gaj??c pod??wczas przymusowe po??yczki, 
o w??jcie Kurzeji pami??ta??. Zmar?? 15.IX.1855 r. Przed ??mierci?? opowiada??, 
??e ma 77 lat, przeto jego urodzenie przypad??oby na rok 1778. Pozosta??a po 
nim wdowa Zofia zmar??a 27.1.1867 r. 
Drugie p????role Kurzejowskie, po ??wiartce nale??a??o do Stec??w i Li- 
pieni, na roli Pierzgowej, zasiad?? w po??owie Tomasz Pierzga, a na dwu 
??wirtkach Marcin Cebula i Tomasz Cebula. Na roli Bulandowej siedzieli 
na ??wirtkach Wojciech i Tomasz Bulandy, J??zef i Franciszek Zbo??nie. 
Szymon Kurzeja zostawi?? czterech syn??w i dwie c??rki. Syn J??zef, naj- 
starszy, ur. w 1809 r., po naukach w Podoli??cu na Spi??u i Jagrze na W??- 
grzech, zosta?? ksi??dzem i jako wikary, zmar?? w Wi??niczu w 1847 r. Drugi 
syn Micha??, ur. w 1813 r., roku pami??tnym straszn?? wojn?? pod Lipskiem 
i ??mierci?? ks. J??zefa Poniatowskiego, o??eni?? si?? na zagrodzie, pod nr. 27 
w Zabrze??y, z Katarzyn??, c??rk?? Macieja Karcza i Katarzyny z Bandyk??w. 
Trzeci syn, zn??w J??zef, o??eni?? si?? na Wale w ????cku, wreszcie naj m??odszy 
syn, Antoni osiad?? na p????rolu po ojcu Szymonie. Starsza c??rka posz??a za 
Baziaka na Wiel??, m??odsza, Marya - za Tomasza Cebul?? w Boczowie. 
Zabrze?? z Wietrznic?? zabra?? rz??d w r. 1782 zakonnicom staros??dec- 
kim i w r. 1799 sprzeda?? je Stefanowi hr. Skrzy??skiemu za 17.155 z??r. ten 
w r. 1801 sprzeda?? znowu Ignacemu i Apolonii z Grodziskich, Chociatow- 
skim za 71.000 z??p. Chociatowski w r. 1827 po??ow?? tych d??br darowuje 
Jakubowi Chociatowskiemu, a po ??mierci Apolonii Chociatowskiej, dru- 
ga po??owa Zabrze??y przechodzi testamentem na Jakuba Chociatowskiego 
i jego siostr?? Salome?? z Chociatowskich, Myszkowsk??. 
Chociatowscy i Myszkowscy, mieszkaj??c w Zabrze??y, zapisali si?? 
krwawo w pami??ci tutejszego ludu, to te?? ch??opi z rado??ci?? powitali wia- 


56
		

/p0057.djvu

			domo????, ??e dobra Zabrze??, w po??owie naby?? w r. 1842 Maksymilian Mar- 
sza??kowicz. 
Chociatowscy i Myszkowscy wnie??li si?? na Wol?? Pikulin??, ale niestety 
Zabrze?? wydzier??awi?? Berek Krumholz z Kamienicy i osadzi?? w Zabrze??y 
rz??dc??, ??yda, kt??rego ludno???? dla ustawicz- 
nych przekle??stw, "piorunem" nazwa??a. Dw??r, 
budynek drewniany, o malowanych pokojach, 
wznosi?? si?? poni??ej wspomnianej kapliczki, 
w pi??knym ogrodzie, przeci??tym m??yn??wk??, 
za kt??r?? by??a du??a aleja grabowa, murowana 
strzelnica i altana. Na wzg??rzu, nad kaplicz- 
k??, by??y obszerne piwnice, do kt??rych przy- 
wi??zanych by??o mn??stwo poda?? o kr??lach, 
skarbach i zb??jach. Na tych piwnicach sta??, 
niezawodnie dw??r w dawnych czasach. 
Zabudowania gospodarskie z kamienia, 
a to stodo??y, staj nie, spichlerz o greckich s??u- 
pach z lamusem i nieodzowny areszt, "sodz??" 
zwany, by??y to budowle nowsze. Micha?? Kurzeja mia?? ogromne zami??owa- 
nie do nauki i pracy, by?? cz??owiekiem, kt??ry my??la?? zdrowym, ch??opskim 
rozumem i ten rozum kszta??ci??. 
Osiad??szy na ubogiej zagrodzie Karcz??w, w r. 1848 wybudowa?? m??yn, 
zakupywa?? lasy w Ochotnicy i sp??awia?? drzewo Dunajcem do Tarnowa, 
prowadzi?? handel sol?? i ??elazem. Gdy tylko, pierwsi synowie Miko??aj 
i Piotr podro??li, pos??a?? ich do gimnazyum i od nich nabiera?? dalszej wie- 
dzy. Owdowiawszy w r. 1840, poj???? drug?? ??on??, Mary?? z Dud??w i z niej 
doczeka?? si?? licznego potomstwa. Znany we wsi i okolicy ze swego rozs??d- 
ku i prawego charakteru, zyska?? sobie szacunek i zaufanie w szerszych ko- 
??ach. Ks. Kasper Czekajski, proboszcz w ????cku, porucza mu odbi??r dzie- 
si??ciny w Zabrze??y, oko??o 1854 r. naczelnik powiatu w Kro??cienku Kozel, 
ojciec niedawno zmar??ego ministra skarbu, powierza Micha??owi pisarstwo 
gminne i odbi??r podatk??w. Przez d??ugie lata pracuje Micha?? wydatnie 
w radzie powiatowej, za jego staraniem przychodzi do skutku budowa 
mostu na Dunajcu, obok Go??kowice. Nie mo??e on ??cierpie?? przykrego 
panowania ??yd??w we dworze, wi??c z Franciszkiem Huz?? i Tomaszem Ce- 
bul??, jedzie do Kamienicy i prosi Marsza??kowicza, by kontraktu dzier??a- 
wy z Berkiem nie odnawia??, tylko Zabrze?? ch??opom sprzeda??. Z trudem 


Micha?? Kurzeja 
fot. z 1876 r. 


57
		

/p0058.djvu

			uzyskali oni przyrzeczenie dziedzica, a trudniej by??o o 40.000 z??r., kt??re 
dziedzic za wie?? ????da??. Lecz ludzie ci nie stracili g??owy, pozbierali swoj e 
oszcz??dno??ci, dali zadatek i szukali nabywc??w. ??ydzi, dowiedziawszy si?? 
o tem, pu??cili bajk?? mi??dzy lud, ??e dziedzic dlatego wie?? sprzedaje, bo rz??d 
wnet b??dzie panom grunta odbiera?? i darmo ch??opom rozdawa??. 
Ta bajka poskutkowa??a i wielu gospodarzy poodbiera??o zadatki, ale 
ci trzej m????owie nie upadli na duchu, po??yczyli pieni??dzy w Banku W??o- 
??cia??skim, wie?? zap??acili, a parcelacj a ju?? sz??a g??adko. 
Nie ca???? Zabrze?? kupili ch??opi od razu, bo budynki dworskie i 20 
morg??w, przylegaj??cego do nich gruntu, kupi?? wspomniany p. Bossowski 
dla siebie. W 1882 r. przeni??s?? si?? do Starego S??cza i t?? reszt?? dworu, ku- 
pili ch??opi, rozebrali stodo???? i stajnie, nieszcz??sny areszt kupi?? Piotr Marek 
i dzi?? jego spadkobiercy, w tej sodzy jab??ka przechowuj??. Ossowski zmar?? 
w Starym S??czu oko??o 1890 roku. 
W roku 1872 wynosz?? si?? ??ydzi ze dworu, a Kurzeja z Cebul?? prze- 
prowadza parcelacj??. Dwie c??rki wyda?? ju?? za m???? i mimo rat, kt??re za 
nabyty grunt sp??aca??, dalszych syn??w, Antoniego i Piotra m??odszego od- 
daje do gimnazyum, bo te?? w Zabrze??y ka??dy ch??op kocha?? nauk?? i dzieci, 
i posy??a?? j e do szk????. 
Mi??dzy rokiem 1870 a 1880 Zabrze?? mia??a 8 gimnazjalist??w, Huzy, 
Kurzej e, Baziaki, Faron, wreszcie Walenty Szczepaniak. Wszyscy ??yli 
w S??czu bardzo ubogo, ale uczyli si?? dobrze. Najubo??szy Szczepaniak wy- 
bra?? si?? do gimnazyum w 20 roku ??ycia. Cz??ek pe??en talentu, a przy tem 
pracowity, nie zra??a?? si?? przycinkami, jakimi mu profesorzy dokuczali, 
ale uczy?? si?? pilnie. Gdy go jeden z profesor??w pyta??, dlaczego tak p????no 
wybra?? si?? do szko??y, odpar??, ??e lepiej p????niej, ni?? nigdy, gdy zn??w drugi 
mu rzek??: "ty ba??wanie po co?? tak p????no poszed?? do szko??y?" - "Bym do 
??mierci nie zosta?? ba??wanem" - odrzek?? Szczepaniak. 
Zaci??gni??ta na 16 lat po??yczka, sp??aca si?? powoli, Kurzeja z Cebul?? 
zbieraj?? raty i odwo???? do S??cza, a?? wreszcie w roku 1888 ch??opi pozbywaj?? 
si?? rat. 
W 1884 r., umiera Tomasz Cebula. By?? to cz??ek zacny i Polak prawy. 
Za m??odu ucz??szcza?? do gimnazyum w Podoli??cu. M??odszym prawi?? du??o 
o konfederatach i Ko??ciuszce. Dnia 20.VIII.1893 r. przeni??s?? si?? i Micha?? 
Kurzeja do wieczno??ci. Skromny krzy?? d??bowy, na cmentarzu w ????cku, 
wskazuje gdzie spocz???? m????, kt??ry kocha?? gmin??, kocha?? swe dzieci i nie 
sk??pi?? im na nauki. 


58
		

/p0059.djvu

			Wyrz??dziliby??my mu wielk?? krzywd??, gdyby??my nie wspomnieli, ??e 
dom jego by?? zawsze otwarty. Do niego zje??d??ali si?? urz??dnicy i my??liwi, 
bo zmar??y by?? zwo??anym strzelcem. Przyj??cie na ??wiat m??odych go??cza- 
k??w obchodzono tu uroczy??cie. 
Polowania z go??czakami w Zabrze??y nale??a??y do osobliwo??ci, ze 
wzgl??du na teren korzystny i obfito???? zaj??cy. D??wi??k rogu my??liwskiego 
i mi??e granie tych ps??w, o??ywia??y g??ry zabrzeskie. 


ks. Micha?? Zbrzeski 


Piotr Kurzeja 


Dzi?? tam ju?? g??ucho, a go??czaka na ca??em Podhalu nie znajdzie. 
Przeszed?? i on do historii. Z syn??w Micha??a Kurzeji pozostaj??: ks. Miko- 
??aj w Cieszynie, Piotr w Dobromilu, Antoni w Brodach, Karolodziedzi- 
czy?? jego zagrod??, Piotr m??odszy i Franciszek w Krakowie, Ignacy zmar?? 
w 1877 r. C??rki: Katarzyna Pierzgowa, Marya 
Janczurowa w Zabrze??y, Salomea Babikowa 
w Maszkowicach. Druga jego ??ona Marya 
z Dud??w w 1890 r. spocz????a obok kaplicy na 
cmentarzu w ????cku, tam tez spocz????y naj- 
m??odsze c??rki Ma??gorzata Poto??cowa i Anna 
Bulandowa, ale pogrzebane obok ojca. Ks. 
Miko??aj, dobiwszy si?? stanowiska, pomaga?? 
ojcu sp??aca?? grunta i kszta??ci?? m??odsze ro- 
dze??stwo. Znany on, jako lekarz homeopata. 
Zmar?? Cebula, zmar?? i Kurzeja, z tej tr??jki 
pozosta?? tylko Franciszek Huza. Przypatrzmy 
si?? mu bli??ej: ma??y wzrostem, ale charakterem 


Antoni Kurzeja 


59
		

/p0060.djvu

			i duchem wielki, ??elaznej mocy woli i stalowego zdrowia, z pocz??tkiem 
wieku XIX na ??wiat przyszed??szy, z pocz??tkiem XX stulecia, ziemskiej do- 
kona?? pielgrzymki. R??wie??nik??w swoich, w??r??d kt??rych w dziejach i ??yciu 
rodzinnej swej wioski, wybitn?? odegra?? rol??, prze??ywszy lat wiele, jakby 
ark?? przymierza stal si?? mi??dzy dawnymi a m??odszemi laty i jakby ja??niej- 
sz?? pozosta?? pochodni?? ??yj??cej minionych czas??w tradycji dla nowych, 
nowego stulecia pokole??. 
Jak ??w "kmie?? stuletni': co " tr??caj ??c ko??ci ??elazem oraczem': stan???? 
i zagra?? na wierzbowej fletni, pacierz umar??ych, lub rymowanym p??aczem 
was g??osi??, wielcy ojcowie bezdzietni - tak nieraz s??dziwy staruszek wzrok 
sw??j t??skny, w przesz??o??ci zatopiwszy toniach i my??l?? w krain?? uleciawszy 
pami??tek, z bogatego skarbca ogromnej, nadzwyczajnej pami??ci, przecud- 
ne rzuca?? barwnych opowiada?? klejnoty, chciwie je ch??on??cym, licznych 
s??uchaczy zast??pom. - To, na co sam patrzy??, co sam prze??y??, czego sam 
by?? ??wiadkiem, jak r??wnie?? to, co od starszych, a zw??aszcza od swej zas??y- 
sza?? matki, wszystko wiernie i ??ywo przechowuj??c w pami??ci, wymowne- 
mi ch??tnie opowiada?? usty. 
I s??ucha??o si?? tej pie??ni przesz??o??ci, raz rzewnej, t??sknej, wzruszaj??cej, 
jakby ??piewki jask????ki lub mruczenia g??uchego, spokojnego potoczka, to 
zn??w ??ywiej, weselej. Rado??niej brzmi??cej, jakby weso??ego szczebiotania 
ptasz??t w gaiku na wiosn??, lub wartkich fal Dunajca pluskania, lub we- 
so??o??ci?? i dowcipem tryskaj??cej, jakby szum kaskad, wody Potoka obok 
p??yn??cego jego ukochanej Huz??wki. 
By?? tam barwny, a wierny opis zdarze?? prawdziwych, tak og??lniej- 
szego, jak lokalnego znaczenia, by??o opowiadanie p??ynne historycznych 
i osobistych fakt??w i wypadk??w, by??y legendy pobo??ne, by??y wierzenia 
poga??skie i zabobonne, by??y prze??licznie odmalowane obrazki poetyczne, 
bajki zajmuj??ce i zagadki ciekawe, a by??a tego taka rozmaito????, taka obfi- 
to????, ??e ca??e mo??na niemi zape??ni?? tomy. 
Szkoda i wielka ??e tego nie spisano, nie wydano, bo od bajek i opo- 
wie??ci Saba??y zakopia??skiego, te daleko by??y pi??kniejsze. 
Ale nie tylko dusz?? poetyczn?? i niezwyk???? pami??ci??, obdarzy?? go Pan 
B??g. Da?? mu i rozum zdrowy, jak woda ??r??dlana jego Bargio??ka i energi?? 
do czynu i dzia??ania, siln?? jak Dunajca pr??d wartki i wol?? sta????, niewzru- 
szon??, jak g??azy s??siednich mu Wdzor??w. 
Za czas??w pa??szczy??nianych urodzony, lata m??odo??ci swojej w pod- 
da??stwie i pracy dla pana we dworze prze??y??. A cho?? czu?? dobrze, "??e uro- 


60
		

/p0061.djvu

			dzony w niewoli, okuty w powiciu" - i wiosn?? 
wolno??ci w??o??cian, najwi??ksz?? w swem ??yciu 
powita?? rado??ci??, przecie?? nigdy nienawi???? 
??lepa ku panom, ku obszarnikom, nie zago- 
??ci??a w j ego sercu, jaka niestety, liczne ow??ad- 
n????a rzesze ludowc??w i socyalist??w. 
Cho?? niewykszta??cony, bo szko??y nigdy 
nie widzia??, czu?? i rozumia??, ??e jest Polakiem, 
a czuj??c si?? Polakiem, kocha?? Matk?? Ojczy- 
zn??, kt??rej historyi ch??tnie s??ucha??, a p????niej, 
sam si?? czytania wyuczywszy, w niej chciwie 
Franciszek Huza si?? rozczytywa??, Niezgoda, mawia??" do upad- 
ku przywiod??a Polsk??, niech??e zgoda j?? od- 
buduje" i powtarza?? nieraz s??owa poety: "to dopiero cud??w cud, z szlacht?? 
polsk??, polski lud': 
A widz??c, ze lud ten acz nie ze swej, ale z pan??w i rz??du winy, ciem- 
ny, nieo??wiecony, a wskutek braku o??wiaty, moralnie i materialnie, ekono- 
micznie i narodowo zacofany i nisko upad??y, wo??a?? i b??aga?? o "o??wiaty ka- 
ganek': ustawicznie zabiega?? i ko??ata?? o szko???? w Zabrze??y, kt??rej nareszcie 
doczeka?? si?? pod koniec swego ??ycia. 
Sam na sobie brak wykszta??cenia szkolnego odczuwaj??c, w??asnym 
przemys??em nauczy?? si?? czytania, pisania i rachunk??w, a wszystkie swe 
dzieci, bez wyj??tku, posy??a?? pilnie do szko??y, cho?? bardzo odleg??ej w ????c- 
ku, aby jak mawia??, ??adne nie pozosta??o ??lepe, bo ??lepota to najwi??ksze 
kalectwo. Cho?? w ci????kich warunkach i z uszczerbkiem w??asnym, trzech 
syn??w wys??a?? do szk???? wy??szych. A kiedy jeden z nich notariuszem, drugi 
ksi??dzem a trzeci respicyentem zosta?? stra??y skarbowej, cieszy?? si??, ??e ich 
"na ludzi" wyprowadzi?? i chlubi?? si?? nimi zawsze. 
Zagrod?? po ojcu otrzymawszy w spadku, mimo kl??sk kilkakrotnych, 
ci????kich nieurodzaju, ognia i mimo wydatk??w na utrzymanie i kszta??ce- 
nie 12 dzieci, prac?? wytrwa????, wyt????aj??c?? i ci??g????, zachowa?? ca????, podni??s??, 
a nawet powi??kszy?? znacznie, przez nabycie kilku morg??w, grunt??w dwor- 
skich. 
Kiedy obszar dworski w Zabrze??y sprzeda?? miano, on pierwszy 
wsp????obywateli poruszy?? i zach??ci??, by grunta dworskie wprost od w??a??ci- 
ciela zgodnie nabyli, aby dw??r w r??ce ??ydowskie si?? nie dosta??, z kt??rych 
potem jedynie z nadwy??k?? lichwy ogromnej wykupi?? by go mogli. 


61
		

/p0062.djvu

			Zabiegi jego i starania, pomy??lny uwie??czy?? skutek, ca??y obszar 
dworski przeszed?? na w??asno???? ch??op??w, z kt??rych ka??dy paru morgami, 
najlepszej gleby, powi??kszy?? posiad??o???? swoj??. 
Projekt, by wraz z dworem naby??a gmina propinacj?? dworsk??, kt??ra 
jako z??oty przedstawia??a si?? interes i kt??rej nabycie dawa??o Gminie mo??- 
no???? pozbycia si?? ??yda, b??d??cego zawsze i wsz??dzie rozsadnikiem pija??- 
stwa, wyzysku, zdziczenia i niemoralno??ci wszelakiej, mimo przedsta- 
wie?? pr????b starego Huzy, przez g??upot??, kr??tkowidztwo, a mo??e i z???? wol?? 
wsp????obywateli jego, nie zosta?? niestety ziszczony. 
Co by on dzi?? powiedzia??, gdyby si?? dowiedzia?? i zobaczy??, jak niby 
naj ??wiatlej si i o??wiece??si obywatele Zabrze??y, dobrowolnie uchwalili jarz- 
mo niewoli karczmy ??ydowskiej podda?? swe karki? O gdyby dzi?? o??y??, 
umar??by na ten widok i w gr??b si?? po??o??y??. 
Jak ziemi?? i zagon praojc??w, tak kocha?? zwyczaje, obyczaje i stroje 
dawne, ludowe. Post??pu rozumnego przyjaciel i zwolennik gor??cy, wro- 
giem by?? nieub??aganym niepotrzebnych i szkodliwych nowostek. 
Malowniczo wyszywan?? i guziczkami cynowymi zdobn?? gurman?? 
g??ralsk??, szeroki, sprz??czkami, wisteczkami mosi????nymi obwieszony pas 
i kapelusz mosi????nym, otoczony ??a??cuszkiem, ca??y str??j staro??wiecki 
z pietyzmem i dum?? nosi?? a?? do samej ??mierci. Z ??a??o??ci?? i wzgard?? patrza?? 
na m??odszych, kt??rzy w ??ydowsko - niemieckich tandetnych szmatach 
ubrani, w dzie?? ??wi??teczny paradowali w drodze do ko??cio??a. 
Zna??a go nie tylko ca??a wie??, ale parafia i dalsze okolice, jako pra- 
wego, uczciwego cz??owieka, jako rozumnego i rozs??dnego gospodarza, to 
te?? nic dziwnego, ??e w??jtem chciano go mie?? koniecznie i wszelkimi do 
przyj??cia urz??du tego zmuszano sposobami. 
??e zmuszony, nie dla korzy??ci i zysku, nie dla pr????nej chwa??y i za- 
szczytu ten urz??d przyj???? i dla dobra wsp????obywateli swoich go piastowa??, 
wystarczy wspomnie?? jeden tylko rok w??jtostwa jego, rok 1873, w kt??rym 
straszna cholera, liczne porywaj??ca ofiary, panowa??a w Zabrze??y. 
Z jak?? odwag??, z jak?? ofiarno??ci?? i po??wi??ceniem oddawa?? si?? cho- 
rym, kt??rym ni??s?? s??owa pociechy, pomocy i lekarstwo, opowiadaj?? dzi?? 
jeszcze z podziwem i uznaniem we wsi ca??ej. I gdy naj bli??si nawet, obaw?? 
zdj??ci, opuszczali swych chorych i uciekali od umar??ych swoich, on nie- 
ustraszony i niezmordowany, jak anio?? pocieszyciel, od jednego do drugie- 
go przelatywa?? chorego i wszystkich zmar??ych, w??asnemi r??kami k??ad?? do 
trumny i na wiejskim, miejscowym grzeba?? cmentarzu. 


62
		

/p0063.djvu

			T?? wielk?? mi??o???? bli??niego, ju?? na tej ziemi mu nagradzaj??c, da?? mu 
Stw??rca Wszechmocny zdrowie stalowej si??y i d??ug??, pogodn?? jesie?? ??y- 
cia, pi??kn?? i radosn??, bo pozwoli?? mu widzie?? wszystkie dzieci w zdrowiu 
i maj??ce zabezpieczon?? przysz??o????. 
Odszed?? z tej ziemi do Boga po zap??at??, wierny i dobry s??uga, za d??u- 
goletni?? i wytrwa???? prac??, pozostawiaj??c w sercach wielu, kt??rzy czci??, 
szacunkiem i mi??o??ci?? otaczali go za ??ycia, szczery serdeczny i g????boki ??al 
i smutek, oraz pami???? ??wi??t??, kt??ra niejedno jeszcze przetrwa pokolenie. 
W kr??tkich, lecz trafnych s??owach scharakteryzowa?? go,znaj??cy do- 
brze owce swoje i dla ich dobra, po??wi??caj??cy si?? pasterz, ks. proboszcz 
Piaskowy: sprawiedliwym go nazwa?? - sprawiedliwym wobec Boga, spra- 
wiedliwym wobec bli??nich i sprawiedliwym wobec siebie. - A rzadka to 
cnota! 
Niech??e jako sprawiedliwy, wedle s????w Pisma ??w. okryje si?? kwie- 
ciem, jako palma i rozmno??y jak cedry Libanu! Takich obywateli w??o??cian 
daj nam Bo??e wi??cej! 


Synowie jego a to: Pan Micha?? Huza, 
uko??czy?? wydzia?? prawa na uniwersytecie 
w Krakowie. Praktyk?? notarialn?? odby?? 
w Jordanowie. O??eniwszy si?? z pann?? ??u- 
kowsk??, osiad?? w Ci????kowicach i tu swym 
szlachetnym charakterem, uczciw?? i rzeteln?? 
prac?? dla dobra og????u, zjedna?? sobie mi??o???? 
i zaufanie spo??ecze??stwa. Po kilku latach 
przenosi si?? do Grybowa i miasteczko to zy- 
skuje w nim najdzielniejszego obywatela. Nic 
wi??c dziwnego, ??e za poprzedniej kadencji, 
wybrano go, jednog??o??nie pos??em na sejm 
krajowy. W sejmie pracuje w wielu komisy- 
ach, a dbaj??c o dobro swych wyborc??w, wyjedna?? w sejmie, dla powiatu 
grybowskiego, kilkadziesi??t kilometr??w dr??g. 
Pan rejent by?? r??wnie?? gorliwym cz??onkiem komitetu budowy prze- 
??licznego ko??cio??a w Ci????kowicach. 
Ks. Wojciech, odznacza?? si?? niebywa??ym talentem w gimnazyum. 
To te?? nawet po uko??czeniu teologii, szlachta chcia??a go mie?? nauczy- 
cielem swych dzieci. Na g??rze ukrzy??owania, obok Kalwarii, wynajmuje 
tam mieszkanie i uczy tam Litwin??w, ??mudzin??w i Kurlandczyk??w. Jako 


Micha?? Huza 


63
		

/p0064.djvu

			wikariusz, uporz??dkowa?? bibliotek?? ko??cieln?? w Zatorze. Obecnie osiad?? 
w Grybowie i s??ynie jako dzielny kaznodzieja i prawy kap??an. 


ks. Wojciech Huza 


Tomasz Huza 


ks. Walenty Szczepaniak 


Franciszek Zbo??e?? 


Najm??odszy, Tomasz, znany z gorliwo??ci s??u??bowej, rzetelno??ci i pra- 
wego charakteru, doczeka?? si?? zaszczytnego stanowiska w korpusie stra??y 
skarbowej. 
Biedny tylko, drogi nam wszystkim, ks. Walenty Szczepaniak. Ci????ka 
choroba powali??a go w M??drzychowie. Miejmy w Bogu nadzieje, ??e nasz 
z??otousty kaznodzieja i dzielny pisarz, jeszcze do zdrowia powr??ci i dla 
dobra ojczyzny pracowa?? b??dzie. 


64
		

/p0065.djvu

			Wspomnie?? jeszcze nam trzeba o dzielnym Zabrze??aku, panu majo- 
rze Franciszku Zbo??niu. Podobnie, jak ??p. Turka, porwali i jego Austryjacy 
w r. 1863, ze szk???? w S??czu i wcielili do wojska. Tam prac??, nauk?? i talen- 
tem dobi?? si?? stanowiska. 
W bitwie pod Sadow?? w r. 1866 ranny, jako artysta malarz rysownik, 
pracowa?? lata w Geograficznym Instytucie Wojskowym i cz??sto zje??d??a?? 
do brata Piotra w Zabrze??y ze ??p. ma????onk??, kobiet?? zacn?? i urodziw??, 
kt??ra cho?? z domu Niemka, ukocha??a nasz lud i mow?? polsk?? i w??ada??a 
ni??, jak rodowita Polka, 
Pan Zbo??e?? bawi na pensyi w Baden, ko??o Wiednia, 
Zdawa??oby si??, ??e po wyp??acie grunt??w, nast??pi?? w Zabrze??y jeszcze 
lepsze czasy, ??e gospodarze raty sk??adane w Banku, obr??c?? na kszta??cenie 
dzieci w szkole i rzemio??le. Niestety! Z??oty wiek Zabrze??y min???? i poszed?? 
z Huz?? do grobu. 
Na wie??, licz??c?? 960 mieszka??c??w, najwi??ksz?? w parafii, nie ma ani 
jednego studenta. Tu ch??op orze swoim dzieckiem, jak murzynem, nie 
zajmuje si?? ani polityk??, ani czytaniem gazet, grosz zarobiony przez dzieci 
i doch??d z gospodarstwa, dusi w skrzyni aby, gdy w 70 roku ??ycia 
owdowieje, m??g?? si?? o??eni?? z 16-letni?? dziewczyn?? i j?? po sobie ubez- 
. , 
pIeczyc. 
Dzi?? ca???? polityk?? gminy kieruje m??drze, a nieznacznie, propinator. 
W czasie rozruch??w w 1898r. chowali ??ydzi, np. w??jta w Zabrze??y sw?? go- 
t??wk??. Nie bierzemy za z??e tego p. w??jtowi, bo nie jeste??my zwolennikami 
polityki nienawi??ci, polityki mordu i rabunku, owszem w ??ydach widzimy 
tak samo ludzi, ale gdy si?? uwzgl??dni, ??e opr??cz ????cka, nie ma w parafii 
tylu ??yd??w, co w Zabrze??y, bo a?? cztery gniazda, to musi nas ogarnia?? 
obawa, ??e ??ydzi w tej wsi wyrz??dz?? straszne spustoszenia materyalne, i ??e 
pomni dobrodziejstwa p. w??jta, z wdzi??czno??ci?? obejm?? kiedy?? po nim za- 
grod??, a obawa ta, tem bardziej uzasadniona, ??e p. w??jt swoich dzieci, ani 
w szkole, ani w rzemio??le nie kszta??ci. Poskupywali oni tu du??o grunt??w 
ch??opskich. 
Braku serca dla swoich dzieci, braku ??yczliwo??ci dla ch??opa, katolika, 
wreszcie braku my??li i rozumu, dali Zabrze??acy dow??d, g??osuj??c wszy- 
scy za nadaniem szynku ??ydowi. To ha??ba! W ca??ej parafii, ??adna wie?? 
tak g??upio nie post??pi??a. Cz??owieka pracy i nauki Zabrze??ak nazwie wte- 
dy bratem, gdy si?? za to spodziewa dobrej zap??aty. Skromna got??wka, to 
szczyt jego rozumu. 


65
		

/p0066.djvu

			Niezad??ugo w Zabrze??y odezwie si?? lokomotywa, od Ka??u??nej przyj- 
dzie kolej do Szczawnicy i Kamienicy. Ma tu ks. Piaskowy wybudowa?? 
ko??ci???? z klasztorem, dla xx. Emeryt??w. To wszystko, ??ci??gnie tu jeszcze 
wi??ksz?? ilo???? ??yd??w; by was, Zabrze??acy, ??ydzi pr??dko z grunt??w nie wy- 
rzucili, obierzcie propinatora Mo??ka, kt??rego tak skwapliwie przyj??li??cie 
do gminy, w??jtem, a ??yd w??jt was skutecznie przed zalewem ??ydowskim, 
we w??asnym interesie, broni?? b??dzie i ze wstydu, cho?? ??yd popchnie wie?? 
na tory my??li i nauki, obudzi was z umys??owej ??pi??czki. Tego dowodem 
burmistrze ??ydzi po miastach. 
Zabrze??, to najpi??kniejsza wie?? z opisanych. Ludzie po pracy i mozo- 
??ach mogliby tu znale???? najmilszy k??t dla wystchnienia i wypoczynku. Ale 
uciekajmy st??d, bo tu brak serca dla dzieci, dla krewnego i dla bli??niego. 
Ksi????ka i nauka ma tu wst??p wzbroniony, noc ciemna, zimowa zapad??a 
tu, zdaje si?? na zawsze. Zabrze?? nie wyda ju?? studenta i uczonego, p??odzi?? 
b??dzie jedynie niewolnik??w dla Prus i Ameryki! A kto temu winien??! 
Zabrze??, to jedyna wie?? tej nazwy na ziemiach polskich. Na Litwie, 
w powiecie oszmia??skim, nad rzek?? Bodnar??wk??, jest jeszcze druga wie?? 
Zabrze??e 
Mijamy Bocz??w, z prawe strony resztki Gorcza, ko??cz?? si?? stromo, 
ich zbocza to pi??kne kamienio??omy. Na szczycie Czuba?? z pi??kn?? jaskini??. 
Z lewej strony szumi czysty Dunajec, za nim wioska Zarzecze i doje??d??a- 
my do Wietrznic. To r??wnie?? bardzo mi??e i lube ustronie. Za Dunajcem 
pi??kny las bukowy, Soblem zwany. 
Nad Wietrznicami wznosi si?? warowny gr??d, o kt??rym Morawski 
wspomina w "S??deczy??nie': Droga skr??ca na zach??d, mijamy urocze pa- 
g??rki brzoz?? poros??e. 
Na lewo rozci??ga si??, nad Dunajcem, pi??kna r??wnina. Tu obozowali 
Szwedzi za Jana Kazimierza i armia kr??la Sobieskiego, ci??gn??c pod Wie- 
de??, tu obozowali Konfederaci i po nich zapewno pozosta?? tu kmiotek, 
pochodz??cy z Podola, zwany Podolskim. Dom jego wznosi si?? pod g??r??, 
nad stromym, skalistym i wysokim brzegiem Dunajca. I zn??w przed sob?? 
mamy now?? panoram?? Tylmanowej i Lubania. 
Tu ??egnamy ci?? nasz czytelniku i ??yczymy ci najlepszego wywczasu 
w Kro??cienku lub Szczawnicy. 


66
		

/p0067.djvu

			O??wiata w parafii ????ckiej 


Powiat polityczny nowos??decki, nale??y do pi??ciu powiat??w Galicyi, 
najbardziej pod wzgl??dem o??wiaty upo??ledzonych. Najlepszym tego do- 
wodem jest fakt, ??e na 160 gmin polskich, 60 nie posiada dot??d szko??y, 
a na 25 ruskich wsi, zaledwie 3 wsie nie maj?? szk????. Bolesny st??d wy??ania 
si?? wniosek. Polacy, chlubi??cy si?? sw?? wy??sz?? kultur??, mniej dbaj?? o o??wia- 
t?? szerokich warstw ludu, ani??eli Rusini. 
Mo??e to, dlatego, by nie by??o mowy o ruskiej krzywdzie? Wobec tego 
niewiele da si?? powiedzie?? o o??wiacie parafii ????ckiej. By?? mo??e nawet, ??e 
jest najbiedniejsz?? w szko??y ze wszystkich parafii ca??ego kraju. Na 12 gmin, 
nale????cych do parafii, 7 dot??d nie posiada ??adnej uczelni! Trudno nawet 
przypuszcza??, by gdziekolwiek mog??o by?? gorzej. 
Widocznem jest, ??e stosunki zmieni??y si?? na gorsze, bo pocz??tki 
szkolnictwa ludowego tej parafii si??gaj?? bardzo odleg??ych czas??w. Naj- 
starsz?? szko???? w tej parafii by??a szk????ka w ????cku, zorganizowana jeszcze 
w r. 1577 przez p. Dorot?? Bylick??, ksieni?? pp. Klarysek w Starym S??czu. 
Szko???? t??, u mieszczono w osobnym budynku, odst??pionym na ten cel. 
Nie mo??na utrzymywa??, by szk????ka ta odpowiada??a wysokim wymo- 
gom dzisiejszym, bo budynek szkolny s??u??y?? zarazem jako szpital, tudzie??, 
jako mieszkanie organisty i dziad??w ko??cielnych. Nie by??o te??, fachowo 
wykszta??conych, si?? nauczycielskich. Nauki udziela?? organista, przy pomo- 
cy ks. proboszcza. To te?? suma wiadomo??ci, jak?? uczniowie z niej wynosili, 
by??a niewielk??. Du??o umia??, kto nauczy?? si?? czyta??, jako tako ksi????k?? dru- 
kowan??, a ju?? za uczonego, uchodzi?? ten, co przyswoi?? sobie ministrantur??, 
lub jeszcze zawilsz??, sztuk?? pisania. 
Pami??ta?? jednak trzeba, ??e w owych czasach, o powszechnej o??wiacie 
ludu, nikomu si?? jeszcze na ??wiecie nie ??ni??o, nie m??wi??c ju?? o powszech- 
nym uznaniu potrzeby takiej o??wiaty. Pocz??tek jednak by?? dany, a ??wiad- 
czy on chlubnie o naszych przodkach. 
Czwarty ju?? wiek mija od owej chwili, w kt??rej po??o??ono tu podwa- 
lin??, pod gmach o??wiaty ludowej. Gdyby??my wi??c tylko o tem wspomnie- 
li, s??dzi??by niej eden, ??e nast??pczyni tej ksieni, wzgl??dnie ludzie, mi??uj ??cy 
o??wiat??, za??o???? szko??y w dalszych wsiach i wyt??pi?? analfabetyzm, niestety, 
rzecz si?? mia??a inaczej, co smutno o nas ??wiadczy. 


67
		

/p0068.djvu

			D??ugie jednak lata jeszcze up??yn????y, zanim szko??a ta rozwin????a si?? na- 
le??ycie. Sta??o si?? to dopiero w drugiej po??owie XIX wieku, gdy powsta??y 
seminaria nauczycielskie, dostarczaj??ce szkolnictwu si?? fachowo wykszta??- 
conych, a zarazem zrozumienia potrzeby o??wiaty u szerokich warstw lud- 
no??ci wzros??o, powoduj??c wi??kszy nap??yw dziatwy. Od tego czasu szko??a 
????cka rozwija si?? szybko. 
W r. 1856 zorganizowa??y j?? austryjackie w??adze szkolne, jako tzw. 
"Trivial Schule" i przydzieli??y j?? pod nadz??r c.k. starostwa w Kro??cienku. 
System nauki pozosta?? jednak taki sam, jak w czasie za??o??enia, przed trze- 
ma wiekami, gdy?? i teraz nauki udziela?? cz??owiek tak fachowy, jak organi- 
sta, kt??remu jednak ju?? dodano pomocnika. 
Wydatki na utrzymanie szko??y czerpano z dodatk??w i procent??w ob- 
ligacyj wsi parafialnych. Ostatnim takim nauczycielem, organist?? by?? tu ??p. 
Franciszek Gruzi??ski, zmar??y oko??o 1870 roku, a jego pomocnikiem, dot??d 
??yj??cy w Go??kowicach, p. Kasper Biega??ski. Ale i tak zorganizowana szko- 
??a, nie spe??nia??a nale??ycie swego zadania, gdy?? szko??a dawniejsza, owiana 
by??a duchem polskim, w tych za?? czasach, sta??a si?? siedliskiem germani- 
zacji, starano si?? przez ni?? wykorzeni?? poczucie polsko??ci i odr??bno??ci 
narodowej u szerokich warstw ludu i zrobi?? z dzieci polskich przysz??ych 
, . 
wrogow ojczyzny. 
S??u??y??y do tego os??awione "Sprach zeicheny': by??a to tabliczka, roz- 
dawana mi??dzy dzieci z poleceniem udzielania jej drugiemu dziecku, gdy 
przem??wi po polsku. 
Kto tak?? tabliczk?? przyni??s?? do szko??y, pr??cz plag, otrzyma?? du???? 
tablic??, ??????t?? z czarnym os??em i z t?? tablic??, zawieszon?? na szyi, musia?? 
wraca?? do domu, naigrawany przez gawied?? uliczn?? i zdemoralizowanych 
systemem szkolnym, koleg??w. W ten spos??b wszczepiano w dusz?? dziec- 
ka jad szpiegostwa i denuncyacyi i starano si?? zabi?? poczucie godno??ci 
narodowej, ucz??c, ??e miana Polaka i mowy ojczystej, nale??y si?? wstydzi?? 
i wystrzega??, jak zbrodni. 
Taka tablica, z czarnym os??em, by??a w szafie II klasy szko??y ????ckiej 
jeszcze w 1871 r. i nie wiadomo co si?? z ni?? sta??o, a szkoda, ??e zgin????a, 
bo mog??a w muzeach szkolnych "zdobi??" system austryjackiego wycho- 
wanIa. 
W r. 1873 przekszta??cono t?? szko???? na dwuklasow??. W tym czasie 
kierownikiem by?? tu ju?? kwalifikowany nauczyciel ??p. Ferdynand So??niak, 
cz??owiek wielkiej prawo??ci, dba??y o o??wiat?? ludu, on to wielk?? liczb?? syn??w 


68
		

/p0069.djvu

			ch??opskich, popchn???? do gimnazyum. W dwana??cie lat p????niej, dostaje 
szko??a trzeci?? si???? nauczycielsk??, w roku 1893 - czwart??, w 1899 - pi??t??, 
w r. 1901 - sz??st?? si???? i tego roku, przekszta??cono j?? na szko???? czteroklaso- 
w??, o 6 si??ach nauczycielskich. 
Znacznie dawniej, bo jeszcze w 1857 r. powsta??a szko??a w Zagorzynie 
i ta, po ????ckiej, jest najstarsz?? w parafii. M??wi??c o szkole w Zagorzynie, 
musimy po??wi??ci?? cho?? par?? s????w, jej pierwszemu nauczycielowi, ??p. Ada- 
mowi P????kozic Czarnekowi. 


Urodzi?? si?? w Krzywczy pod Przemy- 
??lem, z Tekli Winnickiej i J??zefa, kt??rego 
Niemcewicz wymienia w pami??tnikach, jako 
swego koleg?? ze szk???? kadeckich. By?? jednym 
z 9 rodze??stwa, wychowany w szkole prze- 
myskiej, gdy?? ojciec jego, dawny oficer ka- 
waleryi, kt??ry bra?? udzia?? w kilkudziesi??ciu 
bitwach napoleo??skich w Europie i Afryce, 
osiad?? po upadku Napoleona, w okolicy Prze- 
my??la. Osierocony wcze??nie, zawdzi??cza?? swe 
dalsze wychowanie, szwagrowi Rybackiemu. 
Bardzo wczas, bo ju?? jako 14 letni, zacz???? pra- 
cowa?? na utrzymanie i zmienne koleje ??ycia, 
zagna??y go do ????cka, na posad?? nauczyciela, gdzie w szk????ce, zas??yn???? ze 
swych zdolno??ci pedagogicznych, umi??owania dziatwy i ludu. To te?? gdy 
w r. 1857 otwarto szko???? w Zagorzynie, zwr??cili si?? do niego ??p. J??zef My- 
jak, dziadek obecnego pos??a na sejm krajowy i J??zef Jaworski, z pro??b??, by 
obj???? kierownictwo tej szko??y. 
W skutek tego przeni??s?? si?? ??p. Adam do Zagorzyna i pozostawa?? tam, 
a?? do swej ??mierci w 1889r., kieruj??c szko???? przez lat 32. jak skutecznie 
i chlubnie spe??nia?? swoje obowi??zki, dowodzi najlepiej to, ??e wychowa?? ca??e le- 
giony ludzi, zajmuj??cych jeszcze dzi?? wybitne stanowiska w spo??ecze??stwie. 
W 1901 roku powstaj?? w parafii ????ckiej dalsze szko??y, a to w Maszko- 
wicach i Kiczni, a w 1906 roku w Zabrze??y. 
Przez d??ugie lata m??odzie?? m??ska, sko??czywszy nauk?? w ????cku lub 
zagorzy??skiej szkole, ??pieszy??a do szko??y staros??deckiej, a uko??czywszy 
tam IV-t?? klas??, zapisywa??a si?? do gimnazyum w Nowym S??czu. Dzi?? 
zmieni??o si?? o tyle, ??e ze szko??y w ????cku idzie m??odzie?? do gimnazyum 
w Nowym S??czu. 


Adam Czarnek 


69
		

/p0070.djvu

			Dzisiejsza szko??a w ????cku ma 6 sal naukowych i mie??ci si?? w dw??ch 
budynkach, z kt??rych nowy wystawiono w r. 1907. Jako skromna szk????ka 
ludowa, nie ??wi??ci??a nigdy szumnych i g??o??nych jubileusz??w swego wie- 
kowego istnienia. Nie wiele te?? o niej wiedz?? poza parafi??. A jednak, cho?? 
w cicho??ci i bez rozg??osu, spe??nia w??o??one na ni?? obowi??zki, w miar?? si?? 
swoich, niekiedy i nad si??y, b??d??c cz??sto pozbawion?? opieki jednostek, 
przoduj??cych miejscowemu spo??ecze??stwu, co gorsza napotyka ona, nie- 
jednokrotnie, na trudno??ci, kt??rych ??r??d??em ma??ostkowe ambicyjki, brak 
ducha prawdziwie obywatelskiego u osobnik??w, kt??rzy zamiast przeszka- 
dza??, o jej rozw??j stara?? si?? powinni. 


Stanis??aw Wilkowicz 


J??zefa Pawlikowska 


Nad rozwojem umys??owym, przesz??o 400 dziatwy pracuj?? jako kie- 
rownik, p. Stanis??aw Wilkowicz, Eugenia Iwancewowa, Bronis??awa Cabal- 
ska, Karolina Kwiatkowska, Wojciech ??liwa i Edward Skoczowski, jako na- 
uczyciele, wreszcie gorliwy pracownik i mi??o??nik dzieci, ks. J??zef Marzec, 
katecheta. Wspomnie?? tu musimy chlubnie o pani J??zefie Pawlikowskej, 
kt??ra tu z wielk?? sumienno??ci?? i gorliwo??ci??, udziela??a nauki przez lat 25, 
tudzie?? o ks. Antonim Kurasiewiczu, proboszczu w Woli Rz??dzi??skiej, 
kt??ry pracuj??c przy tej szkole d??ugie lata, jako katecheta, popcha?? wiele 
m??odzie??y do gimnazyum. 
Ilo???? dzieci w 3 ni??szych klasach, jest znacznie wi??ksz?? od tych w kla- 
sie I
 mimo, ??e do klasy tej zapisuj?? si?? i dzieci ze szk???? s??siednich. Przy- 
czyna ta w tem, ??e dzieci ubo??sze, poprzestaj?? na uko??czeniu klasy III, 
i id?? na s??u??b?? lub do rzemios??a, a klas?? czwart??, ko??cz?? tylko zamo??niejsi, 
maj??cy zamiar uczy?? si?? dalej. 


70
		

/p0071.djvu

			Dziwnem jest, ze liczba tych szcz????liwc??w, kt??rzy otrzymuj?? wy??sze 
wykszta??cenie, jest dzisiaj znacznie mniejsz??, jak w latach dawniejszych, 
kiedy szko??a ????cka nie posiada??a jeszcze IV klasy, gdy?? ze wzrostem szkol- 
nictwa i o??wiaty, nale??a??oby si?? spodziewa?? raczej objawu przeciwnego. 
Win?? przypisa?? nale??y, brakowi zach??ty ze strony w??a??ciwej. A i ci, 
nieliczni prawie, nigdy nie wracaj?? na zagon ojczysty, lecz szukaj?? chleba we 
??wiecie, to te?? o??wiata w parafii nie wzrasta tak szybko, jakby nale??a??o, prze- 
ciwnie, stoi dzi?? jeszcze do???? nisko. Nie dziw, ??e w??r??d starszych jest jeszcze 
du??o analfabet??w, gorzej, ze i m??odzi nie staraj?? si?? rozszerzy?? wiadomo??ci 
nabytych w szkole, ale przeciwnie, zapominaj?? to, czego si?? nauczyli i na sta- 
ro???? ju?? i czyta?? nie umiej??. Przyczyn?? tego ma??a ch???? do czytania ksi????ek, 
po opuszczeniu szko??y, gdy?? m??odzie?? goni ch??tniej za rozrywkami ni??sze- 
go rz??du, przynosz??cemi stokro?? wi??cej szkody, jak korzy??ci. 
Nie brak usi??owa?? ze strony spo??ecze??stwa, zmierzaj??cych do usuni??cia 
tego z??ego. Do zaopatrywania ludu w ksi????ki, s?? w parafii trzy czytelnie. Pierw- 
sza w ????cku, naj starsza, dziwnej dozna??a kolei losu. Za??o??ona, za inicjatyw?? ??p. 
ks. Poci??owskiego, ze sk??adek publicznych, zasilona p????niej przez Krakowskie 
Towarzystwo O??wiaty Ludowej, zostawa??a pierwotnie pod zarz??dem szko??y 
i mie??ci??a si?? w domu Klaga na Kamie??cu. Nie zi??ci??a pi??knych nadziei, kt??re 
rokowa??a. Przyczyny tego szuka?? nale??y w tem, ??e j?? przeniesiono bezpotrzeb- 
nie na probostwo. Od tego czasu, upad??a ona zupe??nie, do tego stopnia, ??e 
jedyn?? pami??tk?? po niej, to napis zdobi??cy, jedn?? z sal probostwa. 
Przez to wyrz??dzono straszn?? krzywd?? ludowi, bo na zgromadzenia 
i na pogadanki, zosta??a mu si?? jedynie karczma. A przecie?? ta czytelnia 
mog??a sta?? si?? zawi??zkiem domu ludowego, w kt??rym obok czytelni, m??g?? 
si?? znale???? sklepik k????ka rolniczego i gospoda chrze??cija??ska. Lud, gro- 
madz??c si?? w tym domu, zapomnia?? by dawno o karczmie i nauczy??by si?? 
u??ywa??, straconego tam grosza, na szlachetne, w??asne cele. 
Tak post??puje duchowie??stwo ruskie, kt??re buduj??c po parafiach 
domy ludowe, ze sklepem, szynkiem, czytelni?? i sal?? teatraln??, odzwycza- 
i??o lud od karczmy i z ch??opa -lenia i pijaka, zrobi??o prawego i wzorowego 
gospodarza. Niestety u nas inaczej! Ch??op musi w karczmie siedzie??. 
Drug?? czytelni?? w ????cku za??o??y??o Towarzystwo Szko??y Ludowej. Obej- 
muje ona przesz??o 300 dzie??, tre??ci powie??ciowe, popularno - naukowej. 
Liczba czytaj??cych dochodzi do 100, a ilo???? dzie?? przeczytanych do 1000 
w ci??gu roku. Z czytelni przewa??nie korzysta m??odzie?? szkolna, mniej starsi. 
Trzecia czytelnia w Maszkowicach, za??o??ona przez Krakowskie To- 
warzystwo O??wiaty Ludowej w r. 1890. Zawiaduje ni?? gospodarz Pasiud. 


71
		

/p0072.djvu

			Ma ona 244 dzie??, w czterech dzia??ach, korzysta z niej 30 os??b, ilo???? prze- 
czytanych ksi????ek w ci??gu roku dochodzi do 300. 
Wi??kszym popytem, ni?? ksi????ki, ciesz?? si?? u starszych przer????ne ga- 
zetki ludowe. 
Do u??wiadomienia narodowego ludu, przyczyniaj?? si?? odczyty. Wyg??a- 
szane przez cz??onk??w T.S.L. i teatr amatorski w ????cku, prowadzony przez 
miejscowego poczmistrza. Ale teatr nie cieszy si?? zbytni?? frekwency?? ludu 
dla braku przyk??adu i zach??ty z g??ry. Do najbardziej zas??u??onych dzia??aczy, 
na polu u??wiadamiania narodowego ludu, zaliczy?? nale??y p.dr. Chwaliboga. 
Musimy wspomnie?? jeszcze o szkole w Maszkowicach. Za??o??ona 
w 1902 r. mie??ci si?? cz????ci?? w budynku gminnym, niegdy?? mieszkaniu gro- 
madzkiego pasterza, pod g??r?? zamkow??, cz????ci?? w izbie, wynajmowanej 
co roku u kt??rego?? z gospodarzy. 
Do szko??y ucz??szcza oko??o 130 dzieci, p??ci obojga. Nauki udziela p. 
Adam Struga??a z ??on??, prac?? maj?? nie lada, gdy?? dzieci tutejsze, s?? umy- 
s??owo bardzo s??abo rozwini??te, z powodu, ??e rodzice lubi?? zagl??da?? do 
kwaterki. Wielkim przyjacielem szko??y jest Jan Faron, d??ugoletni w??jt, 
z m??odszych za??, Wojciech Pasiud. 
Gdyby bogate Maszkowice by??y wsi?? ruska, mia??yby ju?? dawno murowan??, 
pi??trow?? szko????. U nas o takich drobnostkach, jak szko??a, nie ma kto my??le??. 
Z przedstawionego stanu, pojmiesz czytelniku, ??e z tego uroczego za- 
k??tka Zyndrama, wysz??o wielu ludzi w ??wiat, ??e dawniej lud kocha?? tu swe 
dzieci i kszta??ci?? je. W??r??d ci????kich warunk??w, dawa?? ch??op, nie jednego, 
ale wszystkich syn??w do szk???? i gdy ??wczesne gimnazyum w N owym S??czu 
liczy??o do 350 uczni, to w tej liczbie najmniej 40 by??o z parafii ????ckiej. To te?? 
lud nie zna?? co pija??stwo, bo grosz musia?? obraca?? na szko??y dla dzieci. 
Dzi?? w Nowym S??czu s?? dwa gimnazja, w nich do 1,500 student??w, wo- 
bec tego z parafii ????ckiej winno ucz??szcza?? do szk???? ??rednich, na 11000 miesz- 
ka??c??w, przynajmniej 80 uczni, tymczasem, nie naliczyliby??my ich ani 20. 
Smutne to bardzo, ??e syn ch??opa, wybiwszy si?? na stanowisko, ma 
o wiele mniej serca dla ludu, ni?? szlachcic. 
A ty polski ch??opie nie czekaj, a?? ci?? kto nam??wi da?? syna do szko??y, 
daj go bez namowy, z w??asnej woli, dawaj wszystkich syn??w. Dzi?? wsz??dzie 
brak ludzi; w urz??dach, w rzemio??le, przy ??andarmeryi, przy stra??y skarbo- 
wej itp., znajdzie tw??j syn lepsze utrzymanie ni?? w Ameryce, przeto nie ??a- 
??uj mu nauki, jak jej nie ??a??uj?? ??ydzi i Rusini swym dzieciom. Dzi?? wszystkie 
ludy zbroj?? si?? w o??wiat??, wy drodzy rodacy nie pozostajcie w tyle. 


72
		

/p0073.djvu

			Kilka rys??w z ??ycia 
??p. ks. TOlllasza Poci??owskiego, proboszcza w ????cku 


??p. ks. Tomasz Korab Poci??owski urodzi?? 
si?? w 1819 r. w Kleczy, pow. Wadowice, z ro- 
dzic??w Jana Kantego i Anny z Kowalewskich. 
Ojciec ??p. ks. Tomasza pe??ni?? pod??wczas, 
przez lat kilka, w powiecie wadowickim, po 
r????nych tam??e dominiach, funkcje politycz- 
ne. Tkni??ty parali??em, sta?? si?? niezdolnym 
do s??u??by, a wskutek choroby zubo??awszy, 
by?? przez kilka lat na utrzymaniu brata swe- 
go, Wincentego Poci??owskiego, ??wczsnego 
Justycyaryusza. W roku 1830, przyszed??szy 
do zdrowia, wydali?? si?? z Galicyi i uda?? si?? 
na Litw??, gdzie przy pomocy, znajduj??cej 
si?? tam??e familii, spodziewa?? si?? znale???? ja- 
kie zaj??cie. Tymczasem na odg??os walk o wolno???? ojczyzny, zaci??gn???? si?? 
w szeregi powsta??c??w i w jednej z utarczek, wzi??ty do niewoli, zes??any na 
Sybir, przykuty do taczek, wraz z innymi towarzyszami, ci????k?? znosi?? dol??, 
w zimnych i ciemnych lochach Syberii, dokona?? ??ywota swego. 
Wychowaniem i wykszta??ceniem, pozosta??ych czterech syn??w jego, z kt??- 
rych ??p. Tomasz by?? najm??odszym, zaj???? si?? stryj ich Wincenty Poci??owski. 
??p. ks. Tomasz ucz??szcza?? do szk???? normalnych w Tarnowie, a do 
gimnazyum w Podoli??cu. Po uko??czeniu filozofii w kolegium 00. Jezu- 
it??w w Tarnopolu, czuj??c powo??anie do stanu duchownego, wst??pi?? do Se- 
minarium kleryk??w w Tarnowie, gdzie po chlubnie uko??czonych studiach 
teologicznych, wy??wi??cony zosta?? na kap??ana, przez ks. biskupa Wojtaro- 
wicza, w dniu 24 pa??dziernika 1844 roku. 
Biskupa Wojtarowicza usun???? rz??d austryjacki, w porozumieniu 
z papie??em, za to, ??e zakaza?? udziela?? rozgrzeszenia, uczestnikom pami??t- 
nej rzezi 1846 r. 
Nast??pnie przeznaczony na posad?? wikarego w Mikluszowicach, 
Wojniczu i Ryglicach, ca??em sercem i zapa??em m??odzie??czej duszy odda?? 
si?? pracy duszpasterskiej, buduj??c wszystkich nie tylko swojem, przyk??ad- 


ks. Tomasz Korab 
Poci??owski 


73
		

/p0074.djvu

			nem ??yciem, prac?? i gorliwo??ci?? o zbawienie dusz, lecz tak??e szczeg??lniej- 
sz?? mi??o??ci?? i opiek??, jak?? otacza?? chorych i biednych. Czytamy bowiem 
w ??wiadectwie, jakie mu wystawi??, przy opuszczeniu parafii w Mikluszo- 
wicach, jego ??wczesny proboszcz, honorowy kanonik kapitu??y tarnowskiej 
ks. Jan Zamierowski, z daty 1.IX.1847 r. L:139, mi??dzy wielu innemi po- 
chwa??ami i t??: W czasie epidemii i g??odu, wyszukiwa?? po wsiach ubogie lub 
pozbawione rodzic??w dzieci, b??qkajqce si?? w czasie zimy, nagie lub obdarte, 
ginqce z g??odu lub zimna, zgromadza?? do jednego domu i przez 4 miesiqce, 
to jest luty, marzec, kwiecie?? i maj 1847 r. swoim w??asnym kosztem i u??e- 
branym przez siebie u bogatszych, chlebem karmi?? je i przyodziewa?? i w ten 
spos??b 40 dzieci od niechybnej ??mierci uratowa??. 
B??d??c wikarym w Wojniczu, r??wn?? odznacza?? si?? gorliwo??ci?? i tu 
r??wn?? mi??o??ci?? i opiek?? otacza?? dziatki zaniedbane, ucz??c je sam czyta?? 
i pisa?? i zak??adaj??c w parafii 3 szko??y parafialne. Podobnie i w Ryglicach 
musia?? si?? ks. Tomasz odznacza?? tymi samymi przymiotami. 
Pomimo gor??cej mi??o??ci, jak?? m??odzie??cze serce jego pa??a??o dla tego 
biednego, ciemnego i zba??amuconego pod??wczas ludu, pad?? on ofiar?? 
strasznej rabacji, jaka w 1848 r. w tarnowskim i okolicznych powiatach 
szala??a. Skr??powany bowiem przez ch??op??w powrozami, wraz z p. Domi- 
nikiem D??bskim i innymi panami, wrzuceni na w??z drabiniasty, odsta- 
wieni zostali do "cyrku??u" w Bochni. Na jednym z popas??w, pewna baba, 
kijem nad nimi wywija??a i bezbronnych obi?? zamierza??a. 
T?? sam?? kobiet??, w jaki?? czas, kiedy wybuch?? tyfus g??odowy, ks. Poci- 
??owski na ??mie?? dysponowa?? i widzia?? w??asne jej dzieci?? upieczone, kt??re 
ona, przyci??niona g??odem, spo??ywa??a. 
W cztery lata po onej strasznej rabacji, tj. w r. 1850 otrzyma?? ks. Po- 
ci??owski prezent?? na probostwo w Brzozowej. Mo??na sobie wyobrazi??, 
jakie tu w??wczas panowa??y stosunki! I w jakich warunkach rozpocz???? 
pasterzowanie swoje ks. Poci??owski! Ko??ci???? i lud zupe??nie zaniedbany, 
serca w wi??kszej cz????ci, zatwardzia??e, r??ce jeszcze nie obesch??y z bratniej 
krwi, niewinnie przelanej! Ale m??ody i spr????ysty ks. Tomasz wzi???? si?? ry- 
ch??o, po swojemu, do dzie??a. W kr??tkim czasie wypleni?? t?? winnic?? Pa??sk?? 
z chwast??w i k??kolu, gor??cymi kazaniami swemi i naukami, pobudzi?? lud 
do pokuty za pope??nione zbrodnie i umoralni??. Ko??ci???? odnowi?? i odmalo- 
wa??, wiele aparat??w ko??cielnych cz????ci?? odnowi??, cz????ci?? w??asnym kosztem 
sprawi??, dom mieszkalny i budynki gospodarcze, ca??kowicie odrestaurowa??, 
prawo poboru drzewa i inne emolumenta, nale????ce si?? probostwu, a uwa- 


74
		

/p0075.djvu

			??ane ju?? od 20 lat, za przepad??e, odzyska?? jak za?? za swoj?? prac??, gorliwo???? 
i czu??e serce dla parafian, by?? przez nich w ci??gu 18 letniego swego pobytu 
w Brzozowej, kochanym i szanowanym i czczonym, niech ??wiadcz?? o tem 
ich ??zy, z jakimi go ??egnali, odje??d??aj??cego w r. 1868 do parafii ????ckiej. 
Teraz smucili si?? i ??zy wylewali po odje??dzie swego proboszcza parafia- 
nie Brzozowscy, bo stracili w nim najlepszego pasterza swego, ukochanego 
ojca i dobrodzieja, ale za to prawdziwym dniem wesela i rado??ci, by?? przy- 
jazd i obj??cie parafii przez ksi??dza Poci??owskiego, dla parafian ????ckich! 
I ta parafia, po??o??ona w ??licznej, nad Dunajcem okolicy, nie by??a wol- 
na od chwast??w i k??kolu. Co prawda, echa dzikiej rabacji, nie znalaz??y tu 
pos??uchu i g??rale tutejsi nie splamili r??k swoich przelewem krwi bratniej, 
owszem z oburzeniem, jak s??yszeli??my z ust naszych ojc??w i matek, przyj- 
mowali wiadomo??ci, nadchodz??ce z tarnowskiego i okolicznych powia- 
t??w, natomiast inny robak toczy?? tutejszych parafian, tj. pija??stwo i nie- 
odst??pna jego rozpusta. Przeciwko wi??c tym g????wnym wadom, wyst??pi?? 
z ca??ym zapa??em kap??a??skiego serca i szczytnego powo??ania swego. 
Po dwakro?? sprowadza?? do ????cka Misjonarzy, s??awni pod??wczas ka- 
znodzieje ludowi, jak ks. Ciszek, ks. Baczy??ski, ks. D??browski z T.J. i 00. 
Redemptory??ci z Mo??cisk, g??osili niezmordowanie S??owo Bo??e, a lud si?? 
kruszy??, spowiada??, wyrzeka?? pija??stwa! Wkr??tce te?? parafia zmieni??a si?? 
nie do poznania. Lud zacz???? wi??cej pilnowa?? roli ani??eli karczmy, to te?? 
podni??s?? si?? materyalnie. 
Pomy??la?? te?? ks. Poci??owski i o staro??ytnej ??wi??tyni ????ckiej. Odszarowa?? 
j?? zewn??trz, dach i wie???? pokry?? blach??, cmentarz ko??cielny otoczy?? wyso- 
kim murem, w kt??rym umie??ci?? 14 stacyj drogi krzy??owej, odnowi?? go te?? 
i na wewn??trz, o ile na to fundusze starczy??y, restaurowa?? organ i doda?? par?? 
g??os??w, sprawi?? 3 harmonijne i du??e dzwony, wiele aparat??w ko??cielnych, 
cz????ci?? odnowi??, cz????ci?? nowe posprawia??, Budynki gospodarcze i dom 
mieszkalny, r??wnie?? do porz??dku przyprowadzi??. Ale praca jego nie ko??czy- 
??a si?? tylko w ko??ciele. On szed?? w lud, aby pozna?? bli??ej jego potrzeby, jego 
bole i wady i udzieli?? skutecznego lekarstwa. Szczeg??lniejsz?? opiek?? otacza?? 
biednych i chorych. Jego czu??e serce nie mog??o patrze?? oboj??tnie na n??dz?? 
ludzk??, to te?? ubodzy mieli w nim prawdziwego ojca, a chorzy lekarza. 
Ile?? to razy z jego kuchni, biedni chorzy otrzymywali ros????, mi??so 
lub mleko! Ile?? to razy chorym sam aplikowa?? ok??ady, k??piele, zawijania 
w koce, bo trzeba wiedzie??, ??e ks.Poci??owski, tak jak ks. Kneipp, by?? wielkim 
zwolennikiem leczenia wod??, wiele te?? ludzi, tak ze sfer ni??szych, jako te?? 


75
		

/p0076.djvu

			i wy??szych, tej jego metodzie leczenia zawdzi??czaj?? swoje uzdrowienie, 
nieraz z uporczywej i d??ugoletniej choroby. 
A kiedy w r. 1873 wybuch??a straszna epidemia cholery, kiedy na widok 
tylu wypadk??w ??mierci, powstawa??a og??lna panika mi??dzy ludem, ks. Poci- 
??owski okaza?? si?? w??wczas prawdziwym lekarzem cia??a i duszy. Dniem i noc??, 
z nara??eniem w??asnego ??ycia i zdrowia, uwija?? si?? po parafii, zaopatrywa?? 
??w. sakramentami, w??asnor??cznie naciera?? chorych w czasie kurcz??w, dawa?? 
lekarstwa, grzeba?? umar??ych i pociesza?? strapionych, po stracie drogich os??b. 
To po??wi??cenie si?? ks. Poci??owskiego w czasie cholery, pami??taj?? do- 
brze do dzisiejszego dnia, wszyscy jego, ??yj??cy parafianie. Uzna??o te?? to 
po??wi??cenie si?? i gorliwo???? ks. Poci??owskiego i c.k. Namiestnictwo, bo na 
r??ce c.k. Starosty w Nowym S??czu takie nadesz??o pismo dzi??kczynne: 
Jego Excellencya, Pan CK. Namiestnik, wysokim reskryptem, z dnia 
18 b.m. L: 6745 Pr. poleci?? mi, abym w jego imieniu wyrazi?? ks. Kanoni- 
kowi uznanie, za po??wi??cenie, gorliwo???? i spr????ysto????, jakie okaza??e??, jako 
komisarz choleryczny, podczas panowania cholery w powiecie Nowo Sqdec- 
kim, wywiqzujqc si?? zaszczytnie, z nara??eniem w??asnego zdrowia i ??ycia 
z trudnego zadania, kt??rego dla dobra kraju ch??tnie si?? podjq??e??. Wykonujqc 
z przyjemno??ciq niniejszem to wysokie polecenie, ja z mojej strony, wyra??am 
Wielebnemu ks. Kanonikowi, moje osobiste podzi??kowanie, za gotowo????, 
z kt??rq na pierwsze moje wezwanie, prawdziwie po obywatelsku, w ci????kiej 
dla powiatu chwili, ofiarowa??e?? Swoje us??ugi, aby odwr??ci?? i u??mierzy??, gro- 
??qcq powszechno??ci tutejszej, kl??sk??. Prosz?? przyjq?? itd. 
Kurowski c.k. Starosta. Nowy Sqcz d. 29.IX.1873 L: 9404. 
I w??adza duchowna, w uznaniu zas??ug, jakie ks. Poci??owski po??o??y??, tak 
dla ko??cio??a, jako te?? i spo??ecze??stwa, oraz dla jego osobistych zalet, zamiano- 
wa??a go, najpierw dziekanem ????ckim, a pismem z dn. 24.X.1877 r. L; 332, od- 
znaczy??a go przywilejem noszenia Rochetty i Mantolety wraz z pier??cieniem. 
Nic te?? dziwnego, ??e i parafianie, patrz??c na te zalety umys??u i serca 
swego proboszcza, ca??em sercem ukochali go i przylgn??li do niego, pi??k- 
na te?? i harmonia panowa??a w??wczas mi??dzy Pasterzem a owieczkami. 
Z ca??em zaufaniem spieszyli do niego, ju?? to, by zasi??gn???? rady w wa??nych 
sprawach, ju?? to u??ali?? si?? w niedoli, a on ka??dego ch??tnie przyj????, wy- 
s??ucha??, poradzi?? i pocieszy??. A kiedy przysz??y ??wi??ta Bo??ego Narodzenia 
lub Wielkanocne, powa??niejsi gospodarze, spieszyli na probostwo, by swe- 
mu proboszczowi wynurzy?? swoje ??yczenia, a On z wszystkimi ??ama?? si?? 
op??atkiem, lub dzieli?? ??wi??conym jajem i go??cinnie podejmowa??. 


76
		

/p0077.djvu

			Szczeg??lniejszego przyjaciela i opiekuna mia??a w nim, ucz??ca si??, 
m??odzie??. 
Je??d????c po szko??ach widz??c u ch??opc??w wybitniejsze talenta, przed- 
stawia?? i zach??ca?? rodzic??w, by ich do wy??szych szk???? posy??ali i niejedne- 
mu uczniowi sam materyalnie dopom??g?? do uko??czenia szk????. 
A kiedy ta m??odzie?? zjecha??a na ??wi??ta, lub na wakacje, cieszy?? si?? 
ni??, ch??tnie si?? ni?? otacza??, robi?? z ni?? wycieczki w g??ry, zaprasza?? do sie- 
bie, zach??ca?? do mi??o??ci Boga i ojczyzny, do walki z ??yciem, s??owem ura- 
bia?? w niej szlachetne charaktery. Lubi??a go te?? i kocha??a ta m??odzie??, jak 
w??asnego ojca. To te?? nigdy przedtem nie wysz??o z ludu ????ckiego tylu ksi??- 
??y, prawnik??w, profesor??w, doktor??w medycyny i na innych znajduj??cych 
si?? stanowiskach, jak za pasterzowania ks. Poci??owskiego. 
Znan?? te?? by??a szeroko w kraju, prawdziwie staropolska go??cinno???? 
ks. Poci??owskiego. Tu, na probostwie w ????cku, znale??li przytu??ek i go??cin??, 
przezacni kap??ani, emigranci z Kr??lestwa Polskiego, jak ??p. ks. Wawrzy- 
niec Centt 3 , ??p. ks. Seweryn Paszowski, p????niejszy kapelan domowy u ??p. 
Andrzeja hr. Potockiego w Krzeszowicach i, ??yj??cy do dzi??, ks. Rafa?? Bory- 
czewski. Tu, aby odetchn???? ??wie??ym powietrzem g??rskiem i u??y?? k??pieli 
dunajcowych, przybywali m??czennicy za wiar?? i ojczyzn??, ??p. arcybiskup 
wile??ski Krasi??ski, ks. abp Hryniewiecki. Tu po ??mudnej pracy szukali od- 
poczynku i pokrzepienia si?? przez hydropaty?? 00. Jezuici, jak ??p. Ks. Za- 
????ski, ks. D??ugo????cki, ks.Bratkowski, ks. Mycieiski, ks. Ho??ubowicz i inni. 
Tu te?? przep??dza?? wakacje tw??rca "Chora??u': ??p. Kornel Ujejski, kt??ry 
by?? serdecznym przyjacielem ks. Poci??owskiego i jego obra?? sobie za spo- 
wiednika, przewodnika duszy. O tej szczerej przyja??ni, jak?? ??ywi?? Kornel 
Ujejski do ks. Poci??owskiego, ??wiadczy wiele pisanych, a znajduj??cych si?? 
w r??kach rodziny, serdecznych list??w, ??wiadczy wys??any przez niego te- 
legram, w dniu 50 letniej rocznicy kap??a??stwa, tej tre??ci: "Gorliwemu ka- 
p??anowi, dobremu Polakowi, mojemu od wielu lat przyjacielowi, posy??am 
w dniu Jego 50 letniego jubileuszu kap??a??skiego, ??yczenia najd??u??szego ??y- 
cia, przy trwa??em zdrowiu. Kornel Ujejski." 


3 Ks. Centt, prawy kap??an i patriota za udzia?? w powstaniu r.1863, mia?? uciec z kr??lestwa do Francyi. 
Tam, bawi??c czas d??u??szy w Pary??u, przeby?? obl????enie Pary??a przez Prusak??w w 1870r., a przybywszy 
do ????cka, opowiada?? ch??tnie, jak czasie tego obl????enia, ludno???? Pary??a ??ywi??a si?? szczurami. By?? to 
ksi??dz bardzo wykszta??cony, niezr??wnany kaznodzieja i mi??o??nik ludu, rodzic??w na ka??dym kazaniu 
zach??ca?? do kszta??cenia dzieci. By rozwin???? u ludu mi??o???? rodzicielsk??, na kazaniach m??wi?? do matek, 
aby sz??y do gniazdka, popatrzy??y, jak biedna ptaszyna tuli swe m??ode i dba o nie. W roku 1899 widzia- 
??em tego ksi??dza ostatni raz w Krakowie. 


77
		

/p0078.djvu

			Widywali??my tu, wybitne osobisto??ci, tak z kraju, jak i z zagranicy, 
kt??re w przeje??dzie do Szczawnicy, wst??powa??y na probostwo, abyodwie- 
dzi?? i z??o??y?? uszanowanie czcigodnemu kap??anowi, jak: Marsza??ka Kraju 
Zyblikiewicza, ksi??stwa Sapieh??w z Krasiczyna, prezesa Akademii Umie- 
j??tno??ci Majera i wielu innych. 
O go??cinno??ci ks. Poci??owskiego niech po??wiadczy nast??puj??cy, au- 
tentyczny fakt: 
Pewnego razu, w porze obiadowej, zajecha??o na probostwo kilka po- 
woz??w. Przyjecha??a do Szczawnicy z Warszawy, jaka?? pani Ordynatowa, 
staruszka z rodzin?? i nadwornym doktorem, razem 12 os??b. Poniewa?? 
w ????cku by??a tylko ??ydowska restauracja, a ta pani nie mog??a nic u ??yd??w 
je????, wi??c poprosi??a ks. proboszcza o go??cin?? i obiad.. Ksi??dz Poci??owski 
w tej chwili kaza??, ju?? przygotowany dla domownik??w obiad, da?? go??ciom, 
a domownicy musieli si?? zadowoli?? kartoflami z kwa??nym mlekiem. 
Wiekiem i prac?? nadw??tlone si??y, pocz????y coraz bardziej opuszcza?? ks. 
Poci??owskiego, to te?? przy ko??cu ??ycia, ju?? prawie nie wychodzi?? z pokoju, 
ale msz?? ??w. odprawia?? w kaplicy, przerobionej z pokoju. A kiedy na wio- 
sn?? w r. 1898 za??wieci??o s??oneczko wiosenne, chcia?? si?? troch?? przej???? po 
ogrodzie, przezi??biwszy si??, dosta?? zapalenia p??uc i po kilku dniach, ci????- 
kiej choroby zasn???? w Panu dnia 6 kwietnia 1898 r. A kiedy dzwony, z wie??y 
ko??cielnej, zwiastowa??y parafii t?? ??a??osn?? nowin??, ??e ich Proboszcz nie ??yje, 
powsta?? og??lny p??acz i ??al w parafii, a pogrzeb jego by?? jedn??, wielk?? mani- 
festacj?? ??a??obn??! Nawet ??ydzi, stoj??c z daleka, rzewne ??zy wylewali. 
Zarzucaj?? mu, wyznawcy z??otego cielca, ??e b??d??c tak d??ugo na boga- 
tej parafii, nie pozostawi?? maj ??tku. 
My raczej poczytujemy mu to za zas??ug??, gdy?? lud mia?? w nim pi??kny 
przyk??ad, ??e jednostki, nie tylko o w??asnem swem powodzeniu pami??ta??, 
lecz prac?? i maj??tkiem, do og??lnego dobra, przyczynia?? si?? winny. A ci 
z nas, kt??rzy dot??d pozostaj?? przy ??yciu, sk??adaj?? mu ninjszem ho??d i po- 
dzi??kowanie, za jego ojcowsk?? opiek??, pomoc, zach??t?? w dalszem kszta??- 
ceniu si??, dzi??ki czemu osi??gn??li swe stanowiska. 
Pi??kna, marmurowa tablica, jak?? wychowanek zmar??ego, ks. dziekan 
Jan Zagorzy??ski, w ko??ciele ????ckim, wmurowa?? kaza??, niech ??wiadczy, ??e 
??y?? tu wzorowy kap??an, Polak i Obywate1. 


78
		

/p0079.djvu

			[88B8]






B
[88B
[88B
 

9
[geW][geW][geW][geW][geW][geW] 


Kilka s????w o ludzie tych stron 


Opisawszy po kr??tce rodzinne strony Zyndrama i dzieje tego zak??tka 
naszej Rzeczypospolitej, po??wi??camy na zako??czenie, cho?? par?? s????w lu- 
dowi tutejszemu, jako dziedzicowi tej ziemi. 
Zak??tek ten, nale????cy w zamierzch??ych czasach do Chrobacyi, za- 
mieszkiwa?? lud odwa??ny i waleczny, jednak usposobienia ??agodnego 
i w obej??ciu nader uprzejmy. Ros??y jak jod??a, silny jak d??b, niezbyt bia??ej 
cery, o w??osach p??owych. Mow?? i zwyczajami, nie r????ni?? si?? wiele od in- 
nych plemion, osiad??ych od wiek??w na ziemiach polskich. Mieszkaniem 
jego by??y chaty, sporz??dzone z kij??w wbitych w ziemi??, lub wydr????enia 
w ska??ach, jakie gdzieniegdzie przechowa??y si?? do naszych czas??w. 
G????wnym zaj??ciem jego by??o pasterstwo, w szczeg??lno??ci hodowla 
byd??a i owiec, wypasanych na ????kach i polanach, jakich w??wczas by??a wiel- 
ka obfito????. Obok tego, zajmowa?? si?? te?? upraw?? roli, g????wnie na wyr??bie 
lasu, zwanym "wyrobiskiem': Ziemi?? ora?? soch?? lub kopa?? motyk??. Obok 
tego lasy dostarcza??y mu dziczyzny, Dunajec - ryb smacznych, polany g??r- 
skie - zi???? leczniczych. Naczy?? u??ywa?? prostych, palonych z gliny, lub wy- 
rabianych z drzewa. Zmar??ych palono na stosach, a ich popio??y sk??adano 
w naczynia, zwane urnami, albo popielicami i grzebano, b??d?? w pojedyn- 
czych mogi??ach, b??d?? na wsp??lnem, cmentarnem uroczysku. 
I wiara ich by??a taka, jak innych lud??w s??owia??skich. Czcili jednego, 
najwy??szego boga, ??wiatowida, wielk?? ilo???? b??stw podrz??dnych i boginek, 
kt??rych nazwy przechowa??y si?? dot??d w ustach ludu. 
??wi??tynie b??stwu stawiali na wzg??rzach, w??r??d las??w w pobli??u 
??r??de??. S??u??b?? ofiarn?? spe??niali kap??ani i kap??anki, Z czasem zawita??o i tu 
chrze??cija??stwo, pierwotnie obrz??dku wschodniego. Powsta??y liczne cer- 
kwie drewniane, a podania o nich kr?????? do dzisiaj. 
Gdy Mieczys??aw I, a z nim ca??a Polska, przyj????a obrz??dek ??aci??ski, 
wyparto st??d powoli obrz??dek wschodni. 


79
		

/p0080.djvu

			Lud tutejszy przyby?? w te strony, prawdopodobnie z za Dunaju. 
??wiadczy o tem nazwa rzeki, kt??r?? na pami??tk?? swej dawnej rzeki, na- 
zwa?? zdrobniale Dunajcem, ??wiadcz?? rozliczne ??piewki o Dunaju, ??yj??ce 
w ustach ludu, jak np. 
Dunaju, Dunaju, zimna woda w tobie 
Od kraju do kraju, gadaj?? o tobie 
Stare g??ski na poduszki, a m??ode na Dunaj. 
Przybycie nast??pi??o prawdopodobnie w czasach najazdu Hun??w 
i p????niejszych Awar??w, przed kt??rymi lud ucieka??, szukaj??c schronisk 
w g??rach i lasach. Lud tutejszy zachowa?? wiele podobie??stwa ze S??owaka- 
mi, mieszkaj??cymi po drugiej stronie Karpat. 
Wiara Rzym.-kat. rozszerzana na Podhalu przez niemiecki zakon 
Cysters??w w Ludzimierzu, zapu??ci??a g????boko korzenie w duszy ludu, nato- 
miast germanizacja, kt??r?? niemieccy Cystersi, zar??wno z wiar?? forsowali, 
sp??yn????a po wierzchu. Jako osad m??t??w germanizacyjnych, pozosta??y po 
00. Cystersach, tylko do???? liczne wyrazy pochodzenia niemieckiego, np. 
juzyna - Jause = podwieczorek, wyryktowa?? - ausrichten = zrobi??, spo- 
rz??dzi??, wykiwa?? i wiele innych, u??ywanych dot??d w mowie potocznej. 
Nowatorstwa religijne, jak husytyzm, luteranizm i arianizm, szerzy??y 
si?? i tu, jak na innych ziemiach polskich, ale trwale si?? nie przyj????y, bo no- 
winkom tym ho??dowa??a g????wnie szlachta, z powrotem jej do katolicyzmu 
i ch??op poszed?? za ni??. 
Miejsce tutejsze, ufortyfikowane ju?? przez sam?? natur??, nadto strze- 
??one przez liczne grody warowne, rozsiane po wzg??rzach nad Dunajcem, 
by??y tem samem nieprzyst??pne dla licznych zawieruch i najazd??w wroga, 
kt??re w ci??gu wiek??w, niejednokrotnie przewala??y si?? przez ziemie pol- 
skie. Tem si?? t??umaczy, ??e lud tutejszy zachowa??, w nieska??onej prawie 
czysto??ci, sw?? gwar?? i pi??kny str??j rodzimy. 
Str??j ten, dawny, sk??ada?? si??, u m????czyzny w lecie z kapelusza pil- 
??niowego, czarnego, ozdobionego szerokim paskiem, nabitym ??????tymi gu- 
ziczkami, zwanymi "c??tki': za kt??re strojni?? wpycha?? kogucie pi??ro, kwiat 
georginii, wreszcie sklepowy bukiet weselny; starsi, powa??niejsi gospoda- 
rze, nosili kapelusze jasne, siwe, opasane sznurkiem z kutasikami, co?? na 
kszta??t kardynalskich. 
Na koszul??, zapi??t?? pod szyj?? spink?? metalow??, lub zwi??zan?? wst??- 
g?? czerwon?? i puszczon?? po wierzchu spodni, ubierali starsi szeroki pas 
sk??rzany, si??gaj??cy pod pachy, z kaletk?? na fajk??, tyto?? i krzesiwo, nabi- 


80
		

/p0081.djvu

			jany mosi????nymi guziczkami, k????kami i sprz??czkami, pr??cz tego, koszul?? 
zapinano na piersiach, du???? tombakow?? spink??, kszta??tu rombu, nieraz 
przecudnie rze??bion??. U spinki tej, palacze wieszali na ??a??cuszku, r??wnie?? 
misternie wyrobion??, przetyczk?? do fajki. Na to wdziewano jeszcze kami- 
zelk?? granatow??, wyszywan?? czerwon?? we??n?? i mosi????nymi guziczkami. 
M??odzi nosili pasy szerokie zaledwie na 4 cm, ale za to d??ugie, nabijane gu- 
ziczkami, otaczaj??c kilka razy biodra, koniec tego paska spuszczano wolno 
z lewego boku. Bogaci ubierali buty, biedacy krypce. 
Wierzchni str??j stanowi??a sukmana bia??a z samodzia??u, u starszych 
wyszywana na spos??b krakowski ( patrz na sukman?? Micha??a Kurzeji), 
ozdobiona nadto cynowymi guziczkami i ??????tymi koluszkami. M??odsi 
nosili, pi??kniej wyszywane, gurmany, kolorem czerwonym i niebieskim, 
jednak bez ozd??b metalowych. 
Str??j zimowy, uzupe??nia?? ko??uch bia??y, niekryty, kroju czamary, 
u strojnisi??w farbowany na czerwono, spodnie z bia??ego sukna, kroju w??- 
gierskiego, wyszywane jak sukmana, na g??owie czapka, rodzaj kuczmy po- 
dolskiej, ale ni??sza, z czarnego baranka. 
Nieodzown?? cz????ci?? stroju, u m????czyzn, by??a fajka, bez kt??rej g??ral 
w og??le nigdzie, a zw??aszcza do ko??cio??a si?? nie puszcza??. Fajki te wyra- 
biano z drzewa gruszkowego, smuk??e, wysokie, politurowane na ciemno 
pomara??czowy kolor, z przykrywk?? mosi????n?? z wie??yczk??, osadzone na 
kr??tkim, wi??niowym cybuchu, nazywa??y si?? "skawickami': zapewno dla- 
tego, ??e wyrabiano je w Skawach, a kupowano na odpu??cie w Kalwaryi 
Zebrzydowskiej. Starsi, nosz??cy pasy szerokie, przechowywali tyto?? (ha- 
bryk??) w wyprawnym p??cherzu wieprzowym, w g????bokiej kalecie pasa; 
m??odsi u??ywali kapciuch??w, z wyprawionej sk??rki kr??liczej, przyozdobio- 
nej w dolnej cz????ci, cienkimi rzemykami, do kt??rych przywi??zana, nieod- 
st??pna, a ozdobna przetyczk??, metalowe guziki i koluszka. 
Str??j kobiety by?? tak??e swojski, oryginalny. Koszula bia??a, bez ??ad- 
nych ozd??b, na szyi, u bogatych korale lub bursztyny, spodnica ciemna, 
perkalowa, a na niedziel?? i ??wi??to, krakowski gorset, ozdobnie wyszywany. 
Kobiety ubiera??y na g??ow?? czepiec, z bia??ej chustki, kt??rej koniec (trok) 
spada?? daleko na plecy. Dziewcz??ta okrywa??y g??owy chusteczkami kolo- 
rowemi. Str??j zimowy dla m????atek, to bia??y, nie pokryty, kr??tki, do pasa 
serdak, z g??st?? falban?? u do??u. Na serdak bra??a kobieta "ra??tuch': tj. d??ugie 
p????tno, wyrabiane na kszta??t dymki, z falban?? po jednym boku. W te ra??- 
tuchy kaza??y si?? kobiety przed ??mierci?? ubiera?? do trumny. 


81
		

/p0082.djvu

			M??odsze dziewcz??ta, zamiast serdaczk??w, nosi??y rodzaj dzisiejszej 
d??ugiej zarzutki, z granatowego sukna, wyszywanej na czerwono i zarzut- 
ka ta zwa??a si?? sukienka. 
Tak m????atki, jak i dziewcz??ta nosi??y czarne, buty z mi??kkimi cholew- 
kami, o wysokich napi??tkach, podbijanych podk??wkami. 
Dzisiaj wszystko to uleg??o wielkiej zmianie, zagin????y kapelusze z c??t- 
kami, szerokie g??ralskie pasy, gurmany z guzikami. Fajk?? skawieck?? i nie- 
odst??pnego jej towarzysza, kapciucha wypar??y papierosy; znikaj?? i spodnie 
g??ralskie, w??gierskiego kroju, a na ich miejsce wchodz?? cienkie, z grana- 
towego sukna. Jednem s??owem, miejsce dawnego stroju, tak pi??knego 
i trwa??ego, zajmuje ta??sza mo??e, lecz o wiele brzydsza, zw??aszcza u kobiet, 
tandyta miejska. 
Z wyj??tkiem stroju, reszta trybu ??ycia, nie ulega tak dora??nej zmianie. 
Lud tu jest przemys??owy, zr??czny, przebieg??y i w wysokim stopniu, 
posiada zmys?? obserwacyjny i umie si?? pr??dko oryentowa??, tak w mowie, 
jak i w czynie. Z mowy ??atwo poznaje cz??owieka, ale sam niepr??dko wy- 
wn??trza si??. W mowie jest delikatny, ugrzeczniony, ??mia??y, w przyrzecze- 
nie skory, lecz w dotrzymaniu tego??, zmienny, zysku chciwy, w obcowaniu 
z drugim szczery, ale interesowny, ??atwo przekupny, uparty w postano- 
wieniach, czasem z w??asn?? szkod??, dumny z tego co ma, zimny na cudz?? 
niedol??, a oboj??tny na nieszcz????cia drugich, sam w nieszcz????ciu nie upada, 
w pracy wytrwa??y, w zabawie wes???? i ochoczy, lubi ??piew, muzyk??, lubi 
tany. Wesela, chrzciny, imieniny odprawia huczno i wystawnie, bo g??ralo- 
wi o rozg??os chodzi. ??atwo si?? zapija, a pr??dzej si?? wytrze??wia, nie gardzi 
te?? cudz?? w??asno??ci??. Si??dme przykazanie boskie jest ma??o przestrzegane, 
u wielu wcale nie znane. 
G??ral jest poj??tny, wyucza si?? ??atwo r????nych rzemios?? i umie je zasto- 
sowa?? u siebie. Kobiety umiej?? szy?? r??cznie i na maszynie, dzierga?? i ha- 
ftowa??. G??ral jest dobrym my??liwcem. Polowanie rzadko kt??ry wydzier- 
??awia, karty na bro?? nie kupuje, ale dziczyzn?? cz??sto zajada. 
Wychowaniem dzieci zajmuje si?? o tyle, o ile chce je mie?? przygoto- 
wane i uzdolnione do pracy gospodarskiej i pos??ug domowych. Do szko??y 
posy??a, by przymusowi szkolnemu, zado???? uczyni??. Chodzi mu jedynie 
o przyswojenie dziecku sztuki pisania i czytania. Wiadomo??ci ksi????kowe 
nie s?? potrzebne ka??demu dziecku, bo nie wszystkie b??d?? ksi????mi, ani 
adukatami (adwokatami). Ten brak poszanowania cudzej w??asno??ci i ma??y 
pochop do nauk, stanowi?? ujemny rys tego ludu. 


82
		

/p0083.djvu

			Podnie???? tu nale??y i to, ??e mimo du??ego pop??du do strojenia si??, 
ma??o zwa??a na czysto????, Nikt by nie uwierzy??, ??e bogata gosposia, ubrana 
do ko??cio??a w jedwabne chusty, w domu nie ma niezb??dnej, koniecznej 
??cierki, pami??taj wi??c o tem go??ciu, gdy taka gosposia poda ci ??y??eczk?? do 
kawy, lub n???? do chleba, ??e oczy??ci??a je swoj??, brudn?? koszul??, zwil??ywszy 
n???? lub ??y??k?? ??lin??, zamiast wod??. 
Zechciej ??e raz zrozumie?? ludku, ??e czysto???? i schludno????, to pierw- 
sze i najwa??niejsze przykazanie elegancyi. Na schludno???? pami??tajcie go- 
sposie wi??cej, ni?? na stroj e. 
Wolny czas od pracy obraca g??ral tak??e na czytanie, ch??tniej na gr?? 
w karty, najwi??cej na pogwar??, kt??r?? lubi, bo w niej si?? nabaj a do syta. 
Mowa ich jest twarda, jak ich ??ycie, zwi??z??a, dobitna i obrazowa. 
M??wi: p??de, bede, bedemy, posiada wiele nazw, nieznanych w innych 
okolicach i w mowie ksi????kowej, kt??re widocznie, z dawnych czas??w, 
w ustach jego si?? zachowa??y, Np. Gro?? (pag??rek), Gronik (pag??reczek), 
ko??lawa (b??oto), m??aka (rzadkie b??oto), chodak (ch??opiec), dziopa, dzio- 
pina (dziewczyna), kosina (koszyk), ty??nie (tygodnie), hawok, tutok, (tu), 
z tela, z haftela (z st??d). 
Za temat do pogadanki, bierze wypadki z codziennego ??ycia, zdarze- 
nia z przesz??o??ci w rodzinie lub na wsi zasz??e, lubi legendy, ba??nie, ciekawe 
zagadki, opowie??ci, podania. Jeden opowiada, inni s??uchaj??, lub kolejno 
opowiadaj??. Wtedy panuje nastr??j powa??ny, czasem wymknie si?? s??owo 
podziwu, niedowierzania lub zapytania. Starcom lub ludziom uczonym, 
daj?? zawsze pierwsze??stwo. 
Podania u ludu, mo??na podzieli?? na religijne i historyczne; pierw- 
szych jest wiele, drugich daleko mniej. Jedne przechowa??y si?? w ustach 
ludu, sposobem tradycyjnym, drugie s?? wytworem bujnej ich wyobra??ni 
i fantazji, nacechowanie nieraz niedorzeczno??ci. Wi??c m??wi o wielkolu- 
dach, o Salomonie, o Sabie i jej proroctwach, o Panu Jezusie i o ??w. Kindze. 
"Ludzie byli tak wielcy, i?? z jednej g??ry na drug??, r??ce sobie podawali, lub 
lasy, jak konopie rwali, lub wypijali rzeki do dna': 
Opowiadania stroj?? w szat?? epiczn??. Prawi?? te?? ch??tnie o dawnych 
rozb??jnikach, podziwiaj??c ich si????, wytrzyma??o????, zr??czno????, chytro???? 
i przebiegliwo???? i zimn?? oboj??tno???? na widok mordowanych ofiar. Ba??nie 
o zakl??tej kr??lewnie, o zakopanych skarbach, kt??re tylko czarnoksi????ni- 
ki odkry?? mog??, o topielicach pi??knych, gubi??cych ludzi im ufaj??cych, 
o strzygoniach, b????dz??cych noc?? po g??rach, lasach itd. 


83
		

/p0084.djvu

			Zabobon i czarownice ??yj?? tu szczeg??lnie. Od nich zawis??a doj- 
no???? kr??w, od nich - utrata mleka. G??ral nie szuka przyczyny w naturze, 
w przypadkach zas??abni??cia bydl??cia, ale zmian?? podoju k??adzie na przy- 
chylno???? lub z??o???? czarownicy.. Z wiary w gus??a i w zabobon, chyba tylko 
post??p o??wiaty wyleczy kiedy?? lud g??rski. 
W czasie wesel, kt??re ochoczo, przy dobrym trunku i smacznej prze- 
k??sce i ta??cu ??ywym, szybko mijaj??, lud, ku wi??kszej rozrywce, szczeg??l- 
niej starsi, lubuj?? si?? w zagadkach, dla zainteresowania siedz??cych woko??o 
sto??u, np.: 
"Idzie bez las, nie su??nie, idzie bez wod??, nie plu??nie?" 
albo inna: Co po ??wi??tych w ko??ciele?': albo 
"Jak daleko leci zaj??c do lasu?" 
"Oj ciec si?? rodzi, syn po dachu chodzi?" 
"W lesie uci??te, w domu ugi??te, u koni bywa??o, do kobiet chadza??o?" 
I bardzo wiele innych, kt??rych tu, jak grzyb??w po ciep??ym deszczy- 
ku, wiele. 
Wesela urozmaica tak??e ??piewem i ??piewkami, kt??rych ma wiele do 
ka??dej okazyi. Jak ca??e ??ycie tutejszego ch??opa by??o obliczone na przepych 
i blask zewn??trzny, tak te?? troszczy si?? o to, " by go nie byle jak chowali': 
Dlatego zapisuje na pogrzeb i "za sw?? dusz??" znaczniejsze kwoty i chcia??- 
by mie?? pogrzeb jak "najparadniejszy': ale o tem, ??e pozostawia liczne, 
drobne dzieci, kt??rym nie da??, ani wykszta??cenia szkolnego, ani rzemios??a, 
w og??le sposobu do ??ycia, - pami??ta?? nie chce. 
Jak dot??d widzieli??my lud ten przy zabawie i uroczysto??ciach. Zo- 
baczmy, jak si?? zachowuje w pracy? Na pochwa???? jego, przyzna?? trzeba, ??e 
i do pracy, jak i do zabawy jest ochoczy i na trudy bardzo wytrwa??y. 
Do roboty w pole wychodzi przed wschodem s??o??ca i wraca do domu 
p????no wiecz??r, a czasie pilnych zbior??w, pracuje na polu i w nocy, do 
ksi????yca. Warta??o by pr????niak??w wschodnio galicyjskich, wychodz??cych 
w pole o 10 rano, zaprowadzi?? w nasze strony, niechby zobaczyli, jak si?? do 
pracy w czas wstaje i p????no od niej, na spoczynek wraca. 
W ??ywym inwentarzu gospodarza, ko?? zajmuje zawsze pierwsze 
miejsce; o niego dba gospodarz, jak o swe oko w g??owie. Ko?? tu musi by?? 
zawsze pi??kny, dobrze oczyszczony, podkuty - konia powalanego, wsty- 
dzi??by si?? gospodarz wyp??dzi?? na pastwisko; uprz???? na koniu musi by?? 
koniecznie, na spos??b krakowski, ozdobiona blaszkami, guzikami i zawsze 
czysta i schludna, Prawie ka??dego gospodarza konie, mog?? zast??pi?? wiel- 


84
		

/p0085.djvu

			kopa??skie, cugowe - nic dziwnego, ze takimi ko??mi i na porz??dnym wo- 
zie, jedzie tutejszy gazda ze sw?? gosposi?? dumny, jak niegdy?? brat szlach- 
cic, na obi??r kr??la Jegomo??ci, na Wol?? pod Warszaw??. 
Na polepszenie gospodarstwa, zakupno grunt??w, nasion, ulepszo- 
nych narz??dzi rolniczych itp. grosza nie ??a??uje i chodzi skrz??tnie i zapo- 
biegliwie ko??o powi??kszenia maj??tku. 
Nieraz, dla oczyszczenia maj??tku po rodzicach, porzuca sw?? ??on?? 
i dziatki, idzie a?? za morze i tam, pracuj??c ci????ko o suchym chlebie, przy- 
sy??a grosz do domu, na sp??at?? d??ug??w. 
Inni pracuj?? w Prusach, lub po okolicznych dworach, bogatsi zara- 
biaj?? ko??mi w polu, na tartakach, wreszcie fiakierk??. 
Mieszkanie lubi?? obszerne i wygodne, to te?? buduj?? domy du??e i wy- 
sokie. Sie?? wchodowa dzieli dom prawie na dwie, r??wne cz????ci, w jednej 
izba czeladna, obok alkierza na sypialni??, lub na przyj??cie go??cia, przezna- 
czony - w izbie czeladnej kuchnia z kot??em, na ??a??cuchu wisz??cym, st???? 
i ??awy do siedzenia, Cz??sto w tej izbie, je??eli nie ma komina, stoi byd??o. 
W drugiej po??owie izba du??a, go??cinna, w niej ??????ko ze stosem poduszek, 
u??o??onych jedna na drugiej, coraz mniejsze ku g??rze. 
Spi??arnia osobno, w niej skrzynie na zbo??e i na ubrania kobiece. 
Domy kryj?? dach??wk?? lub blach??. Dom z drzewa ??wierkowego lub jod??o- 
wego, na podmurowaniu kamiennem. Stajnie przewa??nie z kamienia, spa- 
janego glin??, rzadziej malt??. Podw??rze obszerne. Zawiasy, haki, zamki ??e- 
lazne, klamki u drzwi wchodowych mosi????ne. Przed domem, pod ??cian?? 
frontow??, ??awa d??uga do siedzenia dla domownik??w po pracy lub pogwar- 
ki ??wi??tecznej. W izbie go??cinnej sto??ki trzcinowe, st???? malowany, cerat?? 
kryty, szafy na ubranie, szafa wmurowana w ??cian?? na naczynia sto??owe, 
jak szklanki, spodki, talerze i pi??kniejsze miski, na ??cianie zegar, obrazy, 
widoki i fotografie w ramkach oprawne, 
Dzi??ki swej inteligencji i du??ej pomys??owo??ci, spostrzeg?? lud tutejszy 
korzy??ci p??yn??ce z post??powego prowadzenia gospodarstwa, nie trzyma 
si?? te?? dawnej rutyny, lecz ch??tnie wprowadza ulepszone sposoby uprawy 
roli, o ile tylko mia?? sposobno???? z niemi si?? zapozna??. To te?? maszyny rol- 
nicze, nawozy sztuczne nie s?? tu ju?? rzadko??ci??, mimo wszystko naszemu 
ch??opu jeszcze daleko do tego post??pu, jaki panuje w innych krajach np. 
w Czechach, Morawii, ??l??sku. 
Sadownictwo kwitnie tu od dawna. Okolica tutejsza g??o??n?? jest ze 
??liwek w??gierek. I gdy lata sprzyjaj??, setki korc??w ??liwek, b??d?? ??wie??ych, 


85
		

/p0086.djvu

			b??d?? suszonych, rozchodzi si?? st??d dalekie strony, opr??cz tych, kt??re 
w miejscu id?? na wyr??b ??liwowicy. Ca??e gospodarstwa, pag??rki, drogi, 
brzegi rzek otulone s?? ??liwin??. Nie wymaga ona wielkiego piel??gnowania, 
a sama si?? rozmna??a. ??liwki, pod wzgl??dem dobroci i jako??ci, nie ust??pu- 
j?? bo??niackim i w??gierskim, a pod wzgl??dem smaku, nawet je przewy??- 
szaj??. Domostwa tu ledwie swymi kominami wygl??daj?? z g??szczy drzew 
owocowych. Spotkasz tu drzewa starej daty, rodz??ce owoce podlejsze, ale 
i pi??kne odmiany renet, papier??wek, hakwil, oliwek, r????anek wirgi??skich, 
grafsztynek, naj liczniej za?? wyst??puj?? dwie odmiany sztetyn, kt??re tu oby- 
watelstwo uzyska??y. Z grusz, wyradzaj??ce si?? ju?? witarnie, kilka odmian 
ber, gdzieniegdzie ukazuj??ca si?? plebanka i wiele innych, drobniejszych, 
na p???? dzikich. 
Na polu sadownictwa wida?? tu wielki post??p. Obecnie, nie wystarcza- 
j?? ogrody obok domostwa zaprowadzone, lecz pola w pobli??u zamieniaj?? 
si?? powoli w sady. I gdy na tem polu, praca tem tempem p??jdzie dalej, ca??a 
okolica przedstawi si??, w niedalekiej przysz??o??ci, jak jeden ogromny sad. 
Lud tu przejrza?? i przekonany, i?? sad wi??cej zysku przynosi, ni?? orne pole, 
chwyci?? si?? tej ga????zi przemys??u. 
Zas??ugi na tem polu po??o??y??o kilku obywateli, przez z??o??enie ogro- 
d??w i szko??a w ????cku, kt??ra w tym kierunku niezmordowanie pracuje, 
Dziatwa naj starsza, tj. klasy I
 w godzinach nadobowi??zkowych 
uczy si?? sadownictwa teoretycznie, a skoro tylko nastanie pora sprzyjaj??- 
ca, pracuje w ogrodzie, Tam, nie tylko zaprawia si?? praktycznie, nabieraj??c 
wprawy, ale nabiera i zami??owania. To te?? pan dyrektor Wilkowicz stara 
si??, by ogr??d szkolny zawiera?? wszystko, ale zarazem ??ad i pi??kno. Dziatwa 
ch??tnie spieszy i pracuje ochoczo, widz??c obok siebie zawsze pracuj??cego, 
swego nauczyciela. I gospodarze ch??tnie nabywaj?? tu szczepy i nauk?? jak 
je sadzi?? i dalej piel??gnowa??, bo p. dyrektor i w tym wzgl??dzie nie ??a??uje 
trudu. 
Pana dyrektora dzie??em, jest za??o??enie kilkunastu ogrod??w w okolicy. 
Szkoda tylko, ??e Wydzia?? Rady Powiatowej tak ma??o dba o podniesienie sa- 
downictwa w swem powiecie. Wszak okolica najpi??kniejsza, zakryta g??ra- 
mi od wiatr??w i silnych mroz??w, a maj??c gleb?? po temu, a?? si?? o to prosi. 
Dla podniesienia sadownictwa, r??wnie?? za??o??y??o si?? Towarzystwo 
z samych nauczycieli, lecz i tu kuleje, nie maj??c z nik??d pomocy pieni????- 
nej. Aby praca szko??y na tem polu by??a pewniejsz??, nale??a??oby co rychlej, 
w miejsce kurs??w rolniczych, o kt??re si?? starano, za??o??y?? kursa ogrod- 


86
		

/p0087.djvu

			nicze, dla dziatwy, dzi?? nauki dope??niaj??cej, a zim??, wieczorami, osobne 
nauki dla starszych gospodarzy, kt??rzy by ch??tnie na ni?? ucz??szczali. 
Sadownictwo w tej okolicy podnie???? nale??y, bo ono tylko jedynie do- 
brobyt wzmo??e i ma tu wielk?? przysz??o????. 
W chwili, gdy ta ksi????eczka opuszcza drukarni??, czytamy w gazetach: 


Grunwaldzki obch??d w ????cku 


Miasteczko nasze, po??o??one w przepi??knej g??rskiej okolicy, nad 
Dunajcem, obchodzi??o dnia 3 lipca 1910 r., przy wsp????udziale dziesi??ciu 
gmin, nale????cych do parafii ????ckiej, uroczysto???? ku uczczeniu 500-letniej 
rocznicy bitwy pod Grunwaldem. 
Uroczysto???? rozpocz????a si?? nieszporami w ko??ciele parafialnym, po 
kt??rych ks. kanonik Piaskowy, zaintonowa?? pie???? "Te Deum Laudamus" 
i wyg??osi?? okoliczno??ciowe kazanie. Nast??pnie, uczestnicy, uczestnicy, 
uszykowani do pochodu, wys??uchali przemowy p.dr, Chwaliboga, kt??ry 
w kr??tkich, lecz serdecznych s??owach, zach??ca?? do walki z germanizmem, 
do walki, tak samo pe??nej po??wi??cenia i brzemiennej w skutki, jak?? nasi 
przodkowie stoczyli z nawa???? germanizmu, na polach Grunwaldu. 
Poch??d otwiera??a cz?????? banderyi, w malowniczych strojach miej- 
scowych, z??o??ona z 80 koni, pod dow??dztwem dr. H. Chwaliboga. Na- 
st??pnie oddzia?? kosynier??w, sk??adaj??cy si?? z 150 ludzi, kt??rych prowadzi?? 
p. J. Kempa, dalej dziatwa szkolna, prowadzona przez nauczycielstwo, 
muzyka, sokoli, go??cie przybyli ze Starego i Nowego S??cza, ze Szczawni- 
cy, Kro??cienka n.D. i innych miejscowo??ci, stra?? po??arna, reprezentanci 
Towarzystwa Szko??y Ludowej, Towarzystwa Kasynowego w ????cku, rad 
gminnych, wreszcie wyznaniowa gmina izraelicka. Poch??d zamyka??a 
druga cz?????? banderyi (80 koni), pod dow??dztwem w??o??cianina p. Turka 
z Zagorzyna. 
Tak uszykowany poch??d, uda?? si?? do pobliskiej wsi Maszkowice, 
na wzg??rzu, na kt??rym ongi?? sta?? zamek Zyndrama, dow??dcy wszyst- 
kich wojsk polskich i hufc??w kmiecych w bitwie pod Grunwaldem. - Ku 
uczczeniu pami??ci wielkiego bohatera, osadzono na wzg??rzu, zwanem po 
dzi?? dzie??, "g??r?? Zyndrama': kamie?? pami??tkowy, na kt??rym wykuto na- 
pis: ,,1410 - 1910 Zyndramowi - ziomkowie': Nast??pi??o ods??oni??cie ka- 
mienia, poprzedzone mow?? prof., ??wikowskiego, kt??ry przedstawi?? zna- 
czenie obchodu, dla uczczenia ??wietnego zwyci??stwa. 


87
		

/p0088.djvu

			Burz?? oklask??w zosta?? przyj??ty nast??pny m??wca, w??o??cianin z Masz- 
kowic, pan Jan Faron. Przem??wi?? kr??tko, ale powiedzia?? wiele, bo zazna- 
czy?? pot??guj??ce si?? uczucie mi??o??ci ojczyzny u ludu, czego dowodem ten 
parotysi??czny t??um ludu, przyby??y ze wszystkich stron naszej parafii, by 
uczci?? pami???? z??amania pot??gi krzy??ackiej i odda?? ho??d wielkiemu bo- 
haterowi. Z powodu nadchodz??cej burzy, odby??o si?? przedstawienie "Ko- 
??ciuszko po Rac??awicami", zamiast na g??rze Zyndrama, w sali Towarzy- 
stwa kasynowego w ????cku, Po przedstawieniu odby??a si?? zabawa ludowa. 
T?? notatk?? zamykamy nasz?? prac??. Skromna ona jako??ci?? i rozmiara- 
mi, lecz trudno, na lepsz?? nas nie sta??. Niech ona b??dzie dowodem przy- 
wi??zania i mi??o??ci do rodzinnych stron i Ojczyzny, dowodem troski o jej 
przysz??o????. Mo??e kto inny, zasobniejszy w zdolno??ci, potrzebne materia- 
??y i wolny czas, znajdzie w tej ksi????eczce podniet?? do wydania obszernej 
i dok??adniejszej pracy, o co serdecznie prosimy. 
Wam wreszcie, drodzy Rodacy, dzi??kujemy serdecznie za to, ??e swym 
hojnym datkiem, u??atwili??cie nam wydanie tej ksi????eczki, za?? lud nasz 
i rodzinne strony, polecamy gor??co Szanownym Towarzystwom Szko??y 
Ludowej i K????ek Rolniczych. 
G??ralu" czy ci nie ??al (Me Ba??ucki) 
G??ralu, czy ci nie ??al 
Odchodzi?? od stron ojczystych, 
??wierkowych las??w i hal 
I tych potok??w srebrzystych? 
G??ralu, czy ci nie ??al, 
G??ralu, wracaj do hal! 


A g??ral na g??ry spoziera 
I ??zy r??kawem ociera, 
Bo g??ry porzuci?? trzeba, 
Dla chleba, panie dla chleba. 


G??ralu, czy ci nie ??a1... 


G??ralu, wr???? si?? do hal, 
W chatach zostali ojcowie; 
Gdy p??jdziesz od nich hen w dal 
C???? z nimi b??dzie, kto powie? 


88
		

/p0089.djvu

			G??ralu, czy ci nie ??a1... 


A g??ral jak dziecko p??acze: 
Mo??e ju?? ich nie zobacz??; 
I starych porzuci?? trzeba, 
Dla chleba, panie, dla chleba. 


G??ralu, czy ci nie ??a1... 


G??ralu, ??al mi ci??, ??al! 
I poszed?? z grabkami, z kos??, 
I poszed?? z g??r swoich w dal, 
W gu??ce starganej szed?? boso. 


G??ralu, czy ci nie ??a1... 


Lecz zanim li???? opad?? z drzew, 
Powraca g??ral do chaty, 
Na ustach weso??y ??piew, 
Trzos w r??kach niesie bogaty. 


G??ralu, czy ci nie ??a1... 


89
		

/p0090.djvu

			??r??d??a 


al Zapiski rodzinne 
bl Tabula S??du Obwodowego w Nowym S??czu 
ci "S??decczyzna i Aryanie Polscy" - Szcz??snego Morawskiego. 
dl Ks. Syga??ski TJ - "Szlachta Ziemi S??deckiej w czasie Waz??w" 


el "Krzy??acy" - Henryka Sienkiewicza 


Spis rozdzia????w 


I. W 500 letni?? rocznic?? pogromu Krzy??ak??w pod Grunwaldem 5 
II. Z rodzinnych stron Zyndrama z Maszkowic . . . . . . . . . . . . . . . . . . 13 
III. O??wiata w parafii ????ckiej .. .. . .. . .. . .. . .. . .. . .. . . .. .. . .. . .. . .. . .. . . .. . 67 
I\Z Kilka rys??w z ??ycia ??p. ks. Tomasza Poci??owskiego ............... 73 
V. Kilka s????w o ludzie tych stron .. .. . .. . . .. .. . .. . .. . .. . .. . .. . .. . . .. . 79 
VI. Grunwaldzki obch??d w ????cku ....................................... 87 
VII. ??r??d??a ..................................................................... 90 


90