/ZL_1967_XVII_812_20_08_nr_34_str_001.djvu

			." 


TYGODNIK 


?? 


. 


" 



j 


Krak??w, 20 sierpnia 1967 Rok XVII nr 34 (812) 


L 


- 


Cena z?? 2.50 


W numerze m. in.: H. VOGLER: Wielka prowincia . P. JASIENICA (S) . J. KYDRY
SKI: Pami??tniki Paderewskiego. A. STERN: Trudne ??ycie 
nowatora . J. J. SZCZEPA??SKI: Osmy zamach na cara. M. WYKA: OClmiany liryki. T. ROBAK: Mi??o????? Mo??e od iutra... ?? 


Z moiego obserwatorium 


NIEDOROBOCIE 
i "BEZROBOCIE" 


Z bli?? si?? i uslysz:. nie ma bez- 
rovocia. W Krakowie nie ma, 
w Katowicach nie ma, w War- 
'zaw:e nie ma. Nie ma, bo w zasa- 
dzie nigdy nie bylo, po kr6tkim 
stosunkowo okresie powojennych 
trudno??ci zwiqzanych przede wszy- 
stkim z uruchamianiem zniszczonej 
gospodarki narodowej, przemyslu. 
Tak, nie ma... ale m6wi $i??, opinia 
szepce na ten temat, tworzyla praw- 
dziwe g
rlandy nierozeznania, biu- 
rOkracji lub glupoty. A tllmczasem 
s??yszalem jak sam W??adys??aw Go- 
rnulka pytal w Krakowie w okresie 
o/JracowJJwania obecnie panujqcego 
planu pi??cioletniego, podobno py- 
tal i na Slqsku i w Lublinie - jak 
to jest z tymi nadwyzkami si??y ro- 
boczej w najbli??szych latach, nad- 
wy??kami spowodowanymi tzw. wy- 
??em demograficznym. On osobi??cie 
nijak nie m6gl zgromadzi??. operu- 
jqc cyframi, czajqcej si?? w zaro??lach 
bliskich lat armii bezrobotnych. 
Miala )Jowsta?? je??li co?? w i e l k i e- 
g o nie przedsi??we??miemy. co?? tam 
do g??ry nogami f1ie przewr??cimy. 
Dyskusje roz??arza??y f1as do bia??o- 
??ci. Ten i ??w zaczyna?? rzeczowo, a 
ko??c;:yl niewiadomq lub zgola 
bzdurq. A mo??e grali??my takimi 
kartami, jakie nam rozdano? Na 
pewno. Zawsze bierzemy karty od 
tego, kto rozdaje. 
I oto gimnastyka my??lowa, zda- 
waloby si??. dosi??gla f1ajgraniczniej- 
szych granic. Bezrobocia nie ma, 
nie tego milionowego okre??lajqce{lQ 
ustr6j kapitalistyczny, ale nawet 
teuo male??kiego, cho??by na pokaz, 
Bo??e bro?? - na rozmn????k?? i po- 
strach... Wczoraj prezydent p??lmi- 
lionowego Krakowa powiedziaZ 
w??r??,i- szerokiego grona ludzi z ge- 
stem jaleby zdumienia, i sI owa swo- 
je pOlli??s.l potem j.'s:cze dal oj: slu- 
chajcie, sluchajcic! W krakowskim 
Urz??dzie Zatrudnienia jest zareje- 
strowanych jalco poszukujqcyr.h 
pracy sze??ciu m????czyzn i sto kilka- 
na??cie kobiet. Jeszcze nigdy tak nic 
by??o. - Brzmiala w tym glosie rct- 
do???? ale tak??e jakby oczekiwanie 
co b??dzie dalej. Bo przecie?? sytua- 
cja wyglqda cz??sto oclwrotnie... Se- 
kretarz 71artii z Tarnowa powie- 
dzia??. ??e w jego duzym miC'??cie nie 
mo??na znale???? kilku kobiet do za- 
miatania parlm kultury. Robota 
kultura/na, nic iaden rynsztok. Pta- 
ki ??)Jieu:ajq. w zimie dzieci ??wier- 
golq na sa'tlkach. Za ile? - spyta- 
lem, ??!?by przypadkowo nie "Wpa???? 
w jaki?? entuzjazm szarwarkowy. - 
Do tysi??c pi????set zlot1lch miesi??cz- 
nie. - Jak na takq robot??, to -nie- 
??le... - Nie chc;a??pm bardziej en- 
tuzjastycznie, m6glbym np.: nie ro- 
bota, nic pieniqdze... - Zaraz roz- 
m6wc?? popar?? inny towarzysz. m6- 
wiqc: - U nas nic obsadzone etaty 
w varach, studenci ...:... z wyjqtkami, 
'IW walwoje garnq si?? do zarobku 
ale w restauracjach, ??eby mogI?? 
mr?? napiwek i wed??ug ZWyczaju 
fachowr??w: dola??, odla??, doliczy?? 
odl'c
y
.. 
A ja na to tak se my??l?? i tak se 
m(jw.??: Jest wi??cej takIch, kt6rzY 
by si?? ch??tnie rcjestrowali w urz??- 
dach. zatrud nionia. A/I' oni bojq si?? 
reJ".
'rowac- sw6j wstyd. A ten 
wstl??d wynika raczej z delikatno??ci 
wobec nipdelikatno??ci pan6w, kt6- 
rzy Ul urz??dzie zatrudnienia ??miq 
proponowa?? robot?? fizycznq. Co 
umiejq r"tlektanci? To ?? owo, ale 
przede wszystkim podpisa?? si?? pod 
Poborami.. Obowiqzkowo wiec
nllm 
pi??rem lub chi??skim" dlufJoptSem. 
Ich. soc;alist;cznq przysz??o???? otwie- 
ra wizja pisarczyka... A je??li ktoj 
{Doko??czenie na str. IJ 


NA 


. 


W ci??gu trwaj??cej od ko??ca majR 
do po??owy lipca 1944 oft\\..'", , 
-. - 'o o;' 
'. XI.
 
" o' -';.- 
.' 


u 

.
 > '.
'Y ''fI 
t
 .., O C 
??' 
 ,
c 
, 
< j 
?? 't'-,.' - 
l 
 f ?? . . t 
 -"".""":
, 
t . )'>' 
.." '- , - ' + 

 . 
 
, .,,' 
 ...-: 


Watykan w 81erpnlu 
UPAPIEZA - W UPALNY 
LIPCOWY WIECZOR 
y?? upalny lipcowy wie
z??r, 
B kiedy na biurko urz??duJ??ce- 
go funkcjonariuS'l.a Sekreta- 
riatu Stanu zaw??drowa?? pr


 
chwil?? odszyfrowany "elans. . 
Tre???? jego by??a .na tyle. wa??na, ze 
dy??uruj??cy monsIgnor nie zawaha?? 
si?? natychm!a
t przekaza?? go. sekre- 
tarzowi papleza. "Jego SWl??tobIi- 
wo???? ko??cZY kolacj
 i .(jgl
da w??a??- 
nie dziennik telewIzYJny o- 
IItr7.eg?? watyka??skiego dyplomatt; 


"",'-",, 
- 
 - 


:... .::.;.... 

 I 

 <:.S! .:. 
{{ 


, < 


t-:- l 


-:!' 
--<- ?? ,.. 
. ' 
" . 


,- 


Nt 
f?? 
C 


- I',. " . 
-.)_(>'... 7' 



 


"'
 


".-1 


. 
. 
. 
>, l"''' 

 ..,,' 
?? I. A:\....- 


c...,o'- 


powiernik papieski. Jednak po za- 
poznaniu si?? z tre??ci?? depeszy tak- 
??e i on przesta?? stawia?? op??r: z 
"c1arisem" w r??ku wszed?? do papie- 
skich apartament??w, gdzie - chcia- 
??oby si?? rzec - w domowym za- 
ciszu Pawe?? VI dojadaj??c owoc??w 
??ledzi?? z uwag?? ostatni?? relacj?? ko- 
respondenta RAI z "Szklanego Pa- 
??acu" w Nowym Jorku O przebie- 
gu obrad Zgromadzenia Og??lnego 
ONZ w sprawie Bliskiego Wscho- 
du. "Santita - wasza ??wi??tobli- 
wo????l - rzuci?? od progu. - Ankara 
wyrazi??a wreszcie zgod?? na nasze 
warunkil" Papie?? odsun???? talerzyk 
1 odwracaj??
 .i?? od ekranu beJ 


'\ '. 
> 


:.

 
 - 
',- 
."!-
 
}t4 ?? ??i 


 . 
\ :.*t. . 



-. 
,.,. . 
{
 _
:
, Mozaika Patriar- 
cni?? Ul Aja Sofia, 


s??owa odebra?? depesz?? z r??k swego 
sekretarza. Natychmiast przelecia?? 
wzrokiem kilka linijek .wype??nio- 
nych rz??dkiem du??ych zdobnych li- 
ter napisanych na specjalnej ma- 
szynie. "Prosz?? o depeszy zawiado- 
mi?? kardyna??a Cicognaniego i po- 
prosi?? go do mnie; za par?? dni og??o- 
simy wiadomo???? o podr????y!..... 
powiedzia?? papie??, przy czym jego 
pozornie beioarwny g??os zabrzmia?? 
wyratn1e rado??nie. Sekretarz sk??o- 
ni?? si?? I wysted??, by z anty kamery 
zatelefonowa?? do apartamentu s??- 
dziwego kardyna??a-sekretarza sta- 
nu. Nazajutu wie???? o zl"'dzie 
Turcji na wizyt?? Paw??a VI w Stam- 
bule 1 W Efezie rozesz??a si?? lotem 
b??yskawicy po szczytach hierarchii 
watyka??skiej... 
Je??eli wierzy?? rozm6wcom zza 
Spi??owej Bramy, nie by??o od lat 
wydarzenia dla Watykanu brze- 
mienniejszego W nast??pstwa poli- 
tyczne, ale i bardziej delikatnego I 
trudnego. . Gdy na lotnisku pod 
Stambu??em patriarcha Atenagotall 
oczekiwa?? swe1 kolejno??ci, by po- 
wita?? papie??a po reprezentantach 
w??a??lz pa??stwowych, nie by??o w??t- 
pliwo??ci, ??e by??a to podr???? nIe??a- 
twa. Podobne uczucia rodzi??a wizyta 
papieska W .taro??ytnej Aja Sofia. 
To "San Pletro" Wschodu prze- 
kszta??cone w 1453 w meczet, a za 
czas??w Ataturka w muzeum, niesie 
z sob?? powiew wiek??w historii. Od- 
dech dziej??w uczuli wszyscy w 
chwili, gdy papie?? rzymski prze- 
kroczy?? pr??g tej archaicznej budowli 
kl??kaj??c niespodziewanie w tym 
aamym miejscu. '!' kt6rym .dzle.wle4 


wiek6w tcmu z??o??ono pisma z kl??- 
tw?? ko??cio??a zachodniego. Jest to 
miejsce po??o??one niedaleko ??lad6w 
pozostawiunych - wed??ug greckiej 
legendy - przez zwyci??sklego F;:..itha 
Mehmeda II. kt??ry gal :Juj??c przez 
??wi??tyni?? us??an?? cia??ami rannych 
w bitwie chrze??cijan po??o??y?? odcisk 
s

j d??oni na Jednej z kolumn p6??- 
meJszego meczetu. Jest to miejsce 
splugawione kilkakrotnie przez 
krzy??owc6w, kt??rzy pod pretekstem 
oswobadzania Konstantynopola spl??- 
drowali do szcz??tu ko??ci????. Obec- 
no???? papie??a - chrze??cij a??skiego w 
Aja Sofia sta??a si?? przede wszyst- 
kim ??wiadectwem przemian doko- 
nanych; wyrazem ostatecznego za- 
tarcia dawnych konflikt??w, daw- 
nych ambicji, dawnych religijno- 
politycznych antagonizm??w. Wynik- 
??a z ca??okszta??tu dynamicznego rOz- 
woju sytuacji po czerwcOWym i lip- 
cowym ,.trz??sieniu ziemi" na Bliskim 
Wschodzie. To, co si?? dzieje w tym 
rejonie ??wiata, nie mo??e' nie ob- 
chodzi?? Stolicy Apostolskiej. papie- 
??a I Ko??cio??a. Chodzi tu wszak o 
"Ziemi?? Swi??t??", kolebk?? chrze??ci- 
ja??stwa; chodzi o ten "Gr??b Chry- 
stusa", kt??ry zdobywal
 przez wie- 
ki w bojach inspirowanych przez 
,:amiestnik??w Chrystusowych krzy_ 
zowcy. Ko??ci???? katolicki i papiestwo 
p
mimo licznych kl??sk i niepowo- 
. dze??, pomimo wytr??cenia z ich r??ki 
miecza, kt??rym mog??yby utorowa?? 
sobie ponownie drog?? do mie;sc 
??wi??tych", nie zrezygnowa??;' nig'dy 
z roszczenia o polityczny nadwr 
nad Palestyn??. 
IDal
zll c1qg na str. 5.)
		

/ZL_1967_XVII_812_20_08_nr_34_str_002.djvu

			. 


ZAMINOWANE TERENY 


H ans Lipinsky-Gottersdorf. 
pochodz??cy z opolskiego 
Gotartowa (st??d drugi czlon 
nazwiska), utalentowany 
prozaik zachodnioniemiecki. 
kt??ry jednak, cho?? wielbiony przez 
pewne pisma ziomkowskie. zdecy- 
dowa?? si?? opublikowa?? r??wnie?? 
ksi????k?? w NRD. w wydawnictwie w 
Halle, zajmuj??cym si?? wy????cznie 
edycjami wsp????czesnych autor??w 
niemieckich, ten??e wi??c Hans Lipin- 
sky napisa?? kiedy??: 
"KledYkolw1ek kto?? jako Niemiec po- 
rusza su: na terenie wzajemnych histo- 
rycznych I ludzkich stosunk6w mi??dzy 
polskim I swym w??asnym narodem, 
wkracza on na teren zaminowany." 
Mniejsza o demonizacj?? tych wza- 
jemnych stosunk??w, mo??na by od 
razu powiedzie??, kto ten teren za- 
minowa?? i kto dzi?? jeszcze' k??adzie 
na nim nOWe miny. nie o tym chc?? 
howiem m??wi??. Pozosta??my jed??'lak 
na chwil?? przy poj??ciu "zaminowa_ 
ne tereny", aby stwierdzi??. ??e by- 
waj?? nieustraszeni Niemcy poru- 
szaj??cy si?? po nich bezpiecznia _ 
bezpiecznie, poniewa?? udaj?? si?? na 
te tereny bez. zastarza??ych resenty- 
ment??w, bez kompleks??w i bez oba- 
wy, ??e zostan?? uznani za zdrajc??w 
lub odst??pc??w. 
.Tednym z takich Niemc??w jest 
m??ody cz??owiek nazwiskiem Kurt 
Schn6ring. Redaktor ten i publicy- 
sta znanego miesi??cznika dilssel_ 
dorfskiego ..Begegnung mit Pulen". 


z moiego 
obserwatorium 


(DokofLczenie Q!e str. l.) 
inny. z chropowatymi r??kami, to 
precz z takim socjalizmem. 
A nicch tam! Kasuj?? problem, 
chocia?? nasia wiedza o tym pro- 
blemie jest ciqgle dziurawa. Wy- 
biegam zadowolony z konferencji, 
z PWRN, z MRN, z KW, z redak- 
cji, dosi??gn?? samochodu, uciekn??, 
problem zostanie tam z tylu. Ale 
zachodz?? mi drog?? dwie kobieciny, 
wdowy z pewnej prowincjonalne; 
osady. I m6wiq, ??e cierpi?? n!1... 
'n ?? e-d o r o b o c i e. Czyli nie dajq 
I'1tm T.f1boty. To co innego ni?? bet"- 
robocie. Przyjechaly do du??ego 
miasta, bo tu daj?? robot??, Q!a?? lu- 
dzie mog?? tu '??y?? widocznie i bez 
roboty, natomiast na( prowincji nie 
daj??... _ 
A tak, a tak! Z rozkosz?? pod;u- 
dzam - id??cie i pukajcie, walcie, 
musi by?? otworzone! Ktoj powie- 
dzia??, ??e jestem mistrzem od wy- 
prowadzania w pole. B??azen powie- 
dzia??. Jest
m od pokazywa- 
nia na szerokim polu szerokich 
perspeletyw. Bo patrzqc w ka??u????, 
nie zobaczymy jwiat??a. 


W.M. 


. 
PRAS O W KI 
ZAGRANICZNE 


SPRAWY ARABSKIE 
Redaktor naczelny e"lpskiego 
dziennika AL AHRAM, Heykal, u- 
\"a??ary jest od lat za rzecznika pre- 
zvdent:?? Na era. Mawia??o si?? podob- 
no w Kairze, ??e "to, co Naser myfli 
dzi??, Hcykal napisze jutro, lub na- 
wct napisal ju?? wczoraj". Dlatego 
te?? du??e zainteresowanie obserwa- 
tor??w sytuacji w ??wiecie arabskim 
wywo??a?? ost y atak na Heykala w 
innym czo"owym dzien??iku kair- 
skim, AL GUMIIURJA. Redaktor 
naczelny AL AIlRAM zosta??. tam 
nazwany "defety.tq" wyra??aJ??cym 
"w??asny, a nie oficjalny punkt wi- 
dzenia". Chodzi??o o artyku?? Heyka- 
la w kt??rym pisa?? on o niemo??li- 
w
??cl "frontalnego ataku przeciw- 
ko USA" zreszt?? ostrzegaj??c w tym- 
??e artj'kule przed wrog?? wobec A- 
rabrJw politvk?? ameryka??sk?? i roz- 
wa??aj??c tylko. jak?? sto
ow
?? ta.kty- 
k?? przy przeciwstawiam u SI?? teJ po- 
lityce. 
i( Jmetltatorzy zachodni zacz??li o- 
czywi??cie snu?? domys??y, co te?? ta 
kontrowersja pomi??dzy czo??owymi 
organami prasowymi ZRA znac
y: 
czy lIeykal si?? zagalopowa?? wyraza- 
j??c "w??asny, a nie oficja.lny pun
t 
widzenia" czy te?? sta?? Si?? wyraZI. 
cie
(':n o
i1"iI frakcji "go????bi" w 
kair
k m Ider'Jwnictwle. A mo??e, 


ZYCIE 
Nr 812 


LITERACKIE 
Str. I 


okre??laj??cego si?? w podtytule jako 
..c2lO.sopismo s??u????ce porozumieniu 
niemiecko-polskiemu", od d??u??9zego 
ju?? czasu pilnie ??ledzi polskie zja- 
wiska kulturalne, relacjonuj??c je so- 
lidnie, wdaj??c si?? przy okazji do???? 
cz??sto w polemiki, kt??re w NRF na 
pewno nie u??atwiaj?? mu ??ycia. 
Omawiaj??c na przyk??ad kwietnio- 
w?? imprez?? hambursk?? zwan?? ty- 
godniem polskim stwierdza: 
"Senat hamburski okaza?? wprawdzie 
.rozumlenl. dla tego przedsl??wzl??cla. ale 
poza tym pozosta?? w dystansIe. Reakcja 
urzo:du spraw zagranicznych by??a wy- 
ratnle ch??odna, podczai gdy dzia??aj??cy 
przy ministerstwie spraw wewn??trznych 
urz??d dla ochrony lIon'.tytucjl gwa??to- 
wnie wmiesza?? si?? w 6w polski tydzie??." 
CI sami panowie - jak czytamy 
dalej - dzia??aj??c rzekomo jako 
ochrona kOl1ltytucji zainicjowali 
pr??b?? denuncjacji jednego z organi- 


,,. . 
'-O robi?? 
'1titlttt 


zator??w tygodnia na ??amach suro- 
wo antykomunistycznego tygodnika 
"Chrlst und Welt", prowadzonego 
przez - jak powiada SChnoring - 
zas??u??onego hitlerowskiego agitato- 
ra, dra Giselhera Wirsinga. R??wnie?? 
prasa springerowska uwag?? swoj?? 
skierowa??a jedynie na te imprezy. 
kt??re wygodne s?? dla bo??skiej poli- 
tyki wschodniej. 
Kurt SChn6ring zdemaskowa?? za- 
tem w tym swoim kr??tkim rzeczo. 
wym om??wieniu raz jeszcze te 
wszystkie li??y, kt??1"e przeciwdzia??aj?? 
wszelkim pr??bom zbli??enia kultu- 
ralnego, przez co, nie nale??y si?? dzi- 
wi??, r??wnie?? i my z du???? niech??ci?? 
przy????czamy si?? do podobnych 
przedsi??wzi??f. Aloowiem, jak w za- 
ko??czeniu pisze Schnoring, szeroko 
zakrojona kampania oszczercza 
przeciwko tygodniowi spotkania z 
Polsk?? ukaza??a. "jak ogromnie j
- 
Izcze tuta1 - wbrew odmiennym 
zapewnieniom naszego kanclerza fe- 
deralnego - oddaleni jeste??my od 
prawdziwej gotowo??ci do zgody". 
Zwr????my przy okazji uwag??, 
skoro pragniemy cho??by w ten 
u??amkowy spos??b przedstawi?? czy_ 
telnikom polskim Kurta SchnorinJi(a, 
czym je
cze zajmuje si?? pi??ro 
tego m??odego literata. W tym 
samym numerze "Begegnung mit 
Polen", w kt??rym Schnt\ring pub- 
likuje artyku?? polemiczny na temat 
tygodnia polskiego w Hamburgu, 
czytamy jego artyku?? o tw??rcy 
esperanta, szkic o Marii Kono- 
pnickiej (z przek??adami jej wier- 
szy pi??ra C. A. von Pentza) 
oraz pod pSl'udoniMem Wolfganga 
Huberta szkic o W??adys(awie Rey- 
moncie i nader interesuj??cy artyku?? 


jak pisze w lnndy??sklm GUAR- 
DIANIE Victor Zorza, prawda jest 
taka, ??e oficjalnej opinii w o"??le 
nie ma i "??aden z art1/ku16w nie 
wyra??a opinii kicrownictwa a tytko 
r6??nych jego frakcji?" 
W takie, ja??owe w gruncie rze- 
czy, dociekania zag????bia?? si?? nie b??- 
oziemy. To, co w ca??ej tej sprawie 
jest naprawd?? istotne, to fakt, ??e 
problem najw??a??ciwszej tak.tyki 
pa??stw arabskich wobec sytuacji, 
jaka si?? wytworzy??a, naprawd?? 
i s t n i e j e, i ??e jest bardzo t r u- 
dny. 
Z jednej strony bowiem jest rze- 
CZ" do???? jasn??, I?? polityczne, trwa- 
??e rozwi??zanie na Bliskim Wscho- 
dzie b??dzie w' :na
a?? od Arab??w 
realistycznego spojrzenia na kwesti?? 
istnienia Izraela. Z drugiej, jak??e 
oczekiwa?? od rz??d??w pa??stw arab- 
skich - i to teraz gdy Izrael zajmu- 
je podbite zlemiel - krok??w, kt??re 
opinia arabska musia??aby uzna?? za 
kapitulacj??. Wyczulenie opinii na 
tym punkcie jest tak wielkie, ??e - 
zacytujmy sekretarza stanu Ruo;ka: 
,,2.:Iden rzqd arabski nie m6g??by 
przetrwa??, pdyby podjq?? negocjacje 
pokojowe z Izraelem". Casus Hey- 
kala ??wiadczy, jak niewiele tr7eba. 
by narazi?? si?? na zarzut defptyz- 
mu. 
Spraw?? komplikuje fakt, ??e trud- 
ny pfoces poszukiwania najw??a??ciw- 
szej taktyki nie odbywa si?? przecie?? 
w pr????ne. Zach??caiac Arab??w do 
realizmu" Amerykanie i ich rzecz- 

icy w ??wiecie arabskim maj?? w 
pami??ci w??a??nie to, co powiedzia?? 
Rusk... Nacisk na post??powe rz??dy 
arahskle, by zgodzi??y si?? pertrakto- 
wa?? z Izraelem, r??wnoznaczny je
t 
z zach-:canlem tych rz??d??w, by 
skQJllPJomltaw
 II!
 :wot>e
 Iwych 


o Polakach w Niemieckiej Republice 
Federalnej. Stwierdzamy wi??c, ??e 
pOlskie zainteresowania Schn6rlnga 
z du???? swobod?? dotykaj?? zar??wno 
zagadnie?? hlstoryczno-lIteracklch, 
jak I politycznych, a we wszystkich 
tych jego pracach widoczna jest 
zar??wno znajomo???? "tematu, jak I 
emocjonalne zaanga??owanie. 
Niekt??rzy polscy czytelnicy pisma 
"Begegnung mit Polen" maj?? pre- 
tensj?? o zbytni obiektywizm przy 
omawianiu pewnych spraw, podczas 
gdy wielu Niemc??w zarzuca pismu 
wr??cz zapami??ta??y subiektywizm, a 
nawet kopiowanie arg!Jmentacjl pol- 
skiej. Pl'awda tkwi po??rodku, a po- 
za tym, je??lf o nasze stanowisko 
chodzi, winni??my pami??ta?? VI ko??_ 
cu, gdzie pismo to si?? ukazuje i do 
jakiej;(o czytelnika praj;(nie trafi??. 
Redakcja. w tym i sam Kurt Schn5- 
rinj;(, uwa??aj??. ??e maj?? tak??e obo- 
wi??zek dokumentowania stosunk??w 
niemiecko-polskich, zar??wno w ich 
negatywnych, jak I pozytywnych 
przejawach. P1"'lyk??adem takiej do- 
kumentacji niechaj b??dzie przedruk 
fragmentu ostatnie
o odcinka "Ra- 
portu z Monachium" Andrzeja 
Brychta i r??wnoleg??a publikacja li- 
ItU otwartego wydawnictwa Carl 
Hanser do polskiego autora. Dodaj- 
my, ??e pismo prowadzi sta???? biblio- 
grafi?? druk??w. zwartych oraz arty. 
ku????w z prl??ISY na tematy niemiec- 
ko-polskie, ??e daje kronik?? polskich 
wydarze?? poszerzaj??c j?? czasem o 
zjawiska emlJi(ra:jI polskiej, ??e jest 
pi??knie ilustrowane (tutaj po raz 
pierwszy VI NRF na ca??ej stronie 
wydrukowano god??o pa??stwowe 
PRL, pojawiaj??ce si?? zreszt?? w mi- 
niaturze w kafdym numerze na o- 
statniej stronie ok??adkI), ??e w do- 
tychczasowych swoich rocznikach 
zamie??ci??o kilkadziesi??t przek??ad??w 
z polskiej literatury dawnej i wsp????- 
czesnej, ??e pisz?? tutaj cz??sto polscy 
publicy??ci. 
Niema??a w tym wszystkim za- 
s??uga Kurta Schnoringa. kt??ry 
wsp??lnie z Paulem Wolfem pro- 
wadzi sprawy redakcyjne p!sma. 
Mo??e nie b??dzie zbyt powa??nym na- 
ruszeniem porz??dku. jakie
o zWYk??o 
si?? pilnowa?? w powa??nym felietonit, 
je??li "na zako??czenie podamy wia- 
domo???? o tym, ??e r??wnie?? niedaw- 
no po??lubiona ma????onka, Chrlst1ne 
SChnoring. sta??a si?? wsp????pracow- 
niczk?? pisma. Omawiaj??c ostatnio 
pewien film niemiecki o polskich 
ziemiach zachodnich i p6??nocnych 
napisa??a wprawdzie. te p??akala wi- 
dz??c krajobrazy pe??ne tyle utraco- 
nego pi??kna, ale r??wnocze??nie 
stwie-rdza, opisuj??c nasz?? odbudow?? 
tych ziem: 
"C6t mo??na wlo:kszego powiedzie?? na 
chwa???? narodu, kt6ry kultur?? wy??e1 ce- 
ni nl?? sw6j standard?" 
I te zdania s?? charakterystyczne 
dla stylu, w jakim pisane s?? nie- 
kt??re artyku??y dla "Be??(e$(nunJi( mit 
Polen". kt??re z tak?? swobod?? poru- 
sza si?? po zaminowanych terenach. 
WIS Z 


spo??ecze??stw. Upadek tych rz??d??w, 
kt??rego nie uda??o si?? osi??gn???? dro- 
g?? wojny, osi??gn????yby ko??a impe- 
rialistyczne drog?? pOkojowych per- 
traktacji. Niezle! 
A wif;c c????? Nie ma ??Rdnych 
szans na realistyczne rozwqzanie 
polityczne? Sporo pisano na temat 
projekt??w takiego rozwi??zania. kt??- 
re ????czono z wizyt?? prezydenta Ti- 
to w ZRA. Prasa zachodnia przy- 
pisywa??a mu nawet autorstwo kon- 
kretnego programu: realistycznego, 
a jednocze??nie daj??cego Arabom 
gwarancj?? - ju?? cho??by z uwagi na 
dawn?? przyja???? Tito zNaserem - 
??e nie chodzi tu o jaki?? manewr. 
Rzecznik jugos??owia??ski zdemento- 
wa?? jednak te Informacje. A nie kto 
inny jak w??a??nie Heykal w prze- 
dedniu wizyty Tito napisa??, ??e ..tyl- 
ko cud mo??e sprawi?? by egipskie 
si??y zbrojne nie musialtl powr6ci?? 
na pole walki", przy' czym on sam 
w cuda nie wierzy. 
MURZYNI I WIETNAM 
"Problem rasowy... 1e?? w rzeczywil- 
to??cl ubocznym produktem nasre1 bez- 
planowej. ba??aganiarskiej, zaszarganej, 
dryfuj??cej demokracjI. Dop6kl nIe na- 
uczymy si?? zapcwnla?? wszystkim miesz- 
ka??, zatrudnia?? wszy.tklch ze zno??ny- 
mi p??acanrt, gwarantowa?? Im prawa oby- 
watf'l.kie, nauk?? I odnoHl?? si?? do nich 
uczcIwie, ca??e nasze ,adanie o "probl('- 
mic ra
nwymrl pozostanie z??owieszcz?? 
milologi??. W brudne1 cywilizaCji slo- 
sllnki pomi??dzy bia??ymi I czarnymi b??- 
d?? brudne. W cywilizacji czystej dwie 
rasy mog?? w spos6b CZysty kierowa?? 
swymi sprawami, ale tylko wtedy." 
To pisa?? Walter Lippman. W 
rok u 1 9 1 9... Przypomnia?? za?? 
t?? diagnoz?? znakomitego publicysty 
londy??ski SUNDA y TIMES u 
szczytu "c'Uugiego, gor??cego lata" 
1967, w obszernym artykule anall- 
zujlicym kwesti?? murzy??sk?? w USA, 


'RIEG,lRD: 
:P,'RAS??k' 


NORWID I SIMENON 
Co te nazwiska robi?? obok siebie? 
A w??a??nie: niech to zestawienie w 
stylu "gdy Sobieski by?? su??tanem" 
pos??u??y za wst??p do odruchu pro- 
testu, kt??rym b??dzie niniejszy ka- 
walek. Protestu mianowicie prze- 
ciwko pomieszaniu wszystkiego z 
wszystkim i wynikaj??cej st??d dez- 
informacji. 
Zacznijmy od Simenona. Na prze- 
itrzeni kilkunastu lat pr??bowalem 
ulega?? namowom do czytania te- 
go fabrykanta czytade??. Po??yczano 
mi orygina??y, sporo przeczyta??em 
po rosyjsku, zawsze wyd??wa??o mi 
si?? to cha??owate. Dobry krymina?? 
smakuje wtedy, gdy jest zrobiony 
po amatorsku, jak danie domowe. 
Co do zupy z kot??a, przemys??owo- 
masowej "garma??erii" - c????, r????- 
ne s?? gusta i gu??ciki, nie warto sI?? 
Ipiera??. Dobre I to, ??e Simenon nie 
poszed?? na pornografi?? zbrodni I 
mod?? "okrucie??stwa", ??e zachowa?? 
staro??wiecki ju?? klimacik moral- 
no??ci populistycznej, ??e jest dla 
ludzI. Ale przypisuje mu si?? jeszcze 
?? g????bie. Ostatnio Jan Szel??g w 
KULTURZE z okazji wydania u 
nas "Premiera" Simenona egzaltu- 
je si?? na ten temat. Rozumiem Sze- 
l??ga o tyle, ??e mi??o jest odkry?? 
pierwowz??r bohatera lektury i do- 
zna?? przy tej okazji przyjemnego 
rauszu erudycyjnego. Pisze wi??c: 
"Tak wi??c cs!l	
			

/ZL_1967_XVII_812_20_08_nr_34_str_003.djvu

			HENRYK VOGLER 


Zapis
i angielskie (l) 


WIELKA PROWINCJA 


.
 t' 
"' 
'.??"
: '
;:L

;;;:':'<' 
.
:. 

 . . 
 .
r:

: 

 ....... 


to znaczy w cz,??sle jazdy poci??giem 
z Dover do Londynu. Widmowe tro- 
ch?? w swym osamotnieniu i pustce, 
bia??e kredowe wybrze??a, poszarpa- 
ne, jakby z porowatej g??bki ska??y 
nadbrze??ne. przebijane raz po raz 
tunelami. w kt??re ro chwila zanu- 
rza si?? poci??g - wszystko to ma w 
sobie co?? z beznadziejno??ci scen 
nadmorskich w filmach AntonIonie- 
go. Mijamy p??dem ma??e i wi??ksze 
stacje, wszystkie milcz??ce I wylud- 
nione, co wygl??da - zw??aszcza kie- 
dy przypominaj?? si?? nasze rozkrzy- 
czane zat??oczone dworce - niemal 
jHk niesamowity. sen. Przeciagnl??te 
wzd??u?? ca??ej drogi sznury z susz??- 
c?? si?? bielizn?? zdaj?? si?? elementem 
dekoracji teatralnej na scenie po- 
rzuconej przez aktor??w, skoro nig- 
dzie nie widal: ??ladu tycia, brak na- 
wet dzieci, tak niefrasoblIwymi 
mrowiami rozsianych po polskich 
drogach. Znakiem wywo??awC1:ym s?? 
tylko weso??e kolorowe domki z za- 
hawnyml ozdobami architektonicz- 
nymi, podobne z oddali do wyrob6w 
z piernika I ton??ce w zieleni wio- 
sennie !:akwltaj??cych drZll!w oraz 
usegreji(owanych pedantycz.n.le, jak 
w pude??ka.ch, ogr??dk??w. 


Z ko??cem kwietnia 1967, po 
d??ugiej m??cz??cej podr????y - 
kolej??, statkiem i znowu ko- 
lej?? - przyby??em do Tor- 
quay w po??udniowej Anglii. 

Iewielkie miasteczko, wspinaj??ce 
Si?? terasowato w g??r?? nad spokojn??, 
g??adk?? b????kitn?? wod?? kana??u La 
Manche - posiada klimat i urod?? 
kt??rej?? ze ??r??dziemnomorskich miej- 
scowo??ci. W niecce przystani ko??ysz?? 
si?? sennie bia??e ??J.gl??wki. Rozliczne 
ogrody miasta mieni?? si?? na prze-, 
mian g????bok?? zieleni?? r??wno strzy- 
??onych traw, bladym fioletem wrzo- 
s6w, czerwieni?? tulipan??w, co 
wraz z charakterystyczn?? ceglast?? 
gleb?? Devonu - tworzy tak zwan?? 
w popularnych powie??ciach z ubie- 
g??ego wieku "symfoni?? kolor??w". 
Architektura budynku teatralnego 
..Pavllion" - goszcz??cego rozmaite 
trupy w??drowne, takie z samego 
Londynu - stanowi ro?? po??rednie- 
go mi??dzy stylem paryskiej "belle- 
epoque", wiede??skiej secesji I 
wschodniej egzotyki mlnaret6w I 
kopulB.5tych cerkiewek, przystaj??c 
w ten spoo6b doskonale do wyobra- 
ie??, jakie przeci??tny gust na ca??ym 
??wiecie ma o "??wi??tyniach sztuki". 
Koniec kwietnia I pocz??tek maja 
jest okresem, w kt6rym owe wdzl??- STARSZE PANIE ZA FIRANKAMI 
ki nie s?? jeszcze s'leroko. dost??pne. 
Do rozpocz??cia mi??dzynarodowego 
sezonu do??l: d.aleko. czas wi??c na 
razie na retusz I rozmaite kosme- 
tYC1:ne zabiegI. W hotelach, kt6re 
stanowi?? g??6wny motyw urbani- 
styczny pejza??u oraz podstawowe 
tr6d??o utrzymania mleszka??c6w, 
trwaj?? gor??czkowe przy
otowanla. 
Ale ju?? po przej??ciu kilku g??6w- 
nych ulic, po!??adaj??cych taki sarn 
jak ulice In'
ych zachodnioeuropej- 
lIkich miast, obrz??dowy juf niemal, 
??1andlowo-konsumpcyjny charakter, 
wkraczamy w Inn?? rzeczywisto????. 
Jest to '??wiat podobny nieco do (pa- 
mi??tanego z kilku sekwendi filmu 
Kr<1mera "Ostatni brzeg") ??wiata po 
zag??adzie atomowej. G??adka, szero- 
ka. asfaltowa szosa. G??adkie. r6w- 
niutko ufryzowane klomby O!lrod??w, 
czy??ciutko ??wirowane ??cie??ki. w 
r.l??tJi schludne domki, troch?? jak za
 
??1awki. troch?? jak schronienia kra- 
Fnoludk6w z bajki. Wsz??nzie cisza i " 
pustka. Tylko od czasu do ("zasu - 
r??wnie:!: prawie bezc;zelestnie 
przemykaia !lzos,\ samochody osobo- 
we, tak jakby jedynie te tyj??ce .. 
,tworzenia pozosta?? v na ziemi po ''''..,':" .
' . 
oc;tatecznym kataklizmie. " 
Podobne nlepokojace wratenle ro
 i:......... 
,hi si?? juf. przy stawianiu pierw- 
.rr.vch krok6w na wysp
e brytyjskiej. 


W tych ogr6<1kadi", jcletkach, 
przystrzy:!:onych tywop??otach, nie- 
zamieszka??ych jakby domkach o 


...
 .('.....
 ...,:... 

i??'J.' r 


;..
. 


. . 1 


.. 


8' 



 


',t
 


:. >..('.- 

".f 


to 



: 


..... ' 



,
. "'. 


Af;::! 
.IIIf??' 
*' 
.,;, 


'.. 



 
:)'
: 


A ' 


Torquay, niewielkie miasteczko, 


'" 
v A,:: ..\
 - ;.


'

 c4l!"
 
;O' y ., 
', ?? 
. 
.. ,-.t, 
:. :':
.

:
, ;..p' , . 
wspinaj??ce si?? terasowato 1" G??r?? nad wodq 1wna??u la Manche. 


szczelnie zamkni??tych oknach ma- 
je si?? mie??cil: w??a??ciwa Anglia. tu 

?ln 
-
 . 


" 


\:
; "a. 


"'" 
""!!'*' 


dn
go o
re??lonego 
vodu, z czy- 
steJ, bezmteresownej przyjemno??ci 
- notuj?? skrupulatnie numery i 
znak} 
szys
kich przeje??d??aj??cych 
codz
enme S'amochod??w, co zreszt??, 

awlasem m??wi??c, s??u??y niekiedy 
Jako ??r6d??o policyjnej informacji. 
Gdy??, byl: mo??e. w??a??nie wzmian- 
kowane cechy angielskiej obyczajo- 
wo??ci I umys??owo??ci - godna sza- 
cunku ale prowincjonalna nieco re- 
ze??:wa i zamkn.i??cle si?? w sobie - 
rozrastaj?? si?? prawem kontrastu w 
kra
rowe przeciwie??stwo. rodz??c 
gdz1e?? g!??boko pod spodem t??skno- 
t?? do mezwyk??o??ci. do gwa??tow- 
nych prze??yl:, do wstrz??su. St??d za- 
pewne owe wyrafinowane morder- 
stwa. wykrywane w ma??ych uro- 
cz!(:h - t
kkh jak Torquay - 
mleJscowo??c-lach przez sta r s7?? pani?? 
Agat?? Christie, kt6ra - jak sama 
w)'znaje - ..najbarcIziej kocha 
kwiatki. brzydzi si?? ha??asem i u- 
wielbia pustkowie". Rtad tak??e mo- 
dny w filmach angielskich typ fa- 
bu??y, w kt??rej niewinno???? splecio- 
na jest z krwaw?? zbrodni?? I to dla 
dowcipu. Najwi??ksz?? na'1ll??tno??cl?? 
poczciwych gospody?? w okularach i 
gent1emen6w z aparacikami s??ucho- 
wymi w mzsch (nigdzie nie Ipoty- 
ka sil' tylu posiadaczy owych Instru- 
ment??w, Ue w Anglii; co ??wiadczy- 
??oby albo fe mieszka tu najwi??kaza 
Ilo???? g??uchych, albo tet o tym te 
fechnlka s??uchanIa stoi tu na :r;r;acz- 
nie wy
szym poziomie ni?? np. u nas) 
- jpst hazard. Graj?? tu wszyscy o 
wszystko I na wszystko. Gra 'sl?? na- 
wet .na... umar??ych. W gazetach mla- 
nowlcl
 ukazuj?? si?? co pewien czas 
komum katy o zgonach, zawieraj??ce 
r6wnle?? wykazy pozosta??ej masy 
spadkowej i oznaczone. oczywi??cie 
urz??dowymi cyfr11m i . Te w??a??nie cy
 
fry obstawiaj?? uprzednio spragnieni 
gry Anglicy I w ten spos??b zgon 


staje si?? pretekstem do jeszcze jeoc 
dnego rod
aju loterii. - - I 


"1:" . .
 


- 


??' 


.. 


....:

:. :. 


14.30 W LONDYRSKIM TEATRZII 
Motyw gry, hazardu, aensacj??. 
kt?r,,: by. cho?? na moment rozp??o
 

Ieru??a l zelektryzowa??a monoton- 
me uregulowane ??ycie rentierskie 
przenika tak??e na sceny. Pewne
 
go popo??udnia w dzie?? powszedni 
znalaz??em si?? w londy??skim Savov 
Theatre na przedstawieniu sztuki 
..Smlerte
na, gra.... By??a godzina 
14.30, wldzow mewielu. oko??o stu 
o
??b, w tym (wraz ze mn??) dQok??ad
 
m
 .9 m????
zyzn i l ksi??dz. Reszt?? 
IT!leJ
c zaJmowa??y owe. kilkakrot- 
me JU?? wspominane, siwe panie w 
okularach, z ??agodnym u??miechem 
na twarzach,. o zdrowych. ??wie??ych 
c.erach, w bia??ych kapeluszach na 
g??0v.:ach, z p??aszczami przew;eszo- 
nyml przez kolana. gdy?? w teatrach 
londy??skich nie oddaje si?? na og???? 
gar
eroby do przechowania. by?? 
moze ze wzgl??d??w oszcz??dno??cio
 
wych. Zapewne, tak nielIcznie zgrOJ 
madzona na widowni publicZ:l1O???? 
przyczynia??a si??, po trochu. do wra
 
tenla, jakle sprawia??o wn??trze tego 
teatru: niby ogromnej, mrocznej 
??wi??tyni, o bardzo wysokim skle
 
pleniu I bocznych ??cianach. pokry- 
tych bU??.ej sceny deseniami t??oczo..: 
nymi jak gdyby w marmurze a W 
dalszej cz
??cl stanowi??cych 
?? w 
rodzaju nisz czy naw koEcielnych. 
Ten na p???? urocz)"sty charaktpr 
podkre??la??a kurtyna z??o??ona'z r????
 
nobarwnych pas6w, niby ppk kolo- 
rowych sztandar??w. Przy rortepi'??- 
nie w kanale orkiestry z?lf'iarla 
przed przpdstawlen:em i w czasie 
przerwy dama w ppwnym wieku 
o obfitych kS7ta J tach i arvstolrra
 
tycz
ym naLWi
ku, z koronkowym 
ko??merzpm sukni i podejrz<1
ie 
b??yszcz??c?? bi??uteri?? na szyi - kt??
 
ra wygrywa se'ltymentalnp walce I 
skoczne fokstroty sprzeli lat ("ztpT- 
dzlestu, ??.1ac 0-1 cz::\su do czasu w 
stro
?? wlf!owni pow????c7,\'ste s]:><'1- 
rzema I u??miechy. I oto nagle u
 
czu??e'1l s;e t)PPl1 i <>sio"'y W ep"lrp ki- 
na niemego. kip('!y to VI dpmT!Pj 
s'!-ke przy rlfwip
;ach niprn To:r.<;tro- 
jonNW in<;trumef'tn ??lerlzi??o si???' r; 
,? wypiek
mi T'II rolkzlc:?ch awantur- 
nicze prz"godv na p????t'lie. 
Podobnie troch?? ??ledz?? widzowie 
w 
avov Theatre ow?? ,.
mierteln?? 
gr??. Trzeba wied7.je( ??e sztuka 
pod tym. tytu??em jf'st niczym innym 
,"':>'" Jak scemczn?? przf'r6bk?? - znaneg:> 
."",:, ,u nas tak??e z .widowiska telewizyj- 
, ,j '; nego - opowiadania Diirrenmatta 
..Kr?k
a", doko'lana przez nieiakie- 
go. Jamesa YaffE'. Ale los telW o.{)o
 
w
adaniH w a"giplskim te'??trze j

t, 
by.l: mo??e, charakterystyczny dla 
o
lsanych poprzednio przejaw6w u- 
m.
s??o\Vo??('i angiplslriego narodu. U 
Durr
nmatta pod cienk?? warstewk?? 
s
nsacyjnE:j f
bu??y kryie si?? iro- 

l1c
na dialektyka wsp????c7esneji(o 
z.vcla. a mieszcza??ska przeci??tno???? 
zdemaskowana zostaje na tle pow- 
szechnego upoienia. euforii, niemal 
szale??stwa. kt??re ze spraw tego 
cmentarz. ??wiata czyni pr7PWTotn??. ob????dn?? 
b
chRnalle. U Anglik6w w rehserii 
Lf'slie Phillipsa owa .f'rHwie dprTIo- 
niema atmoc;fen sprowadzona zo
 
s!aje d? rp
l1larn"ch - chci"??oby 
Si?? powiedzie??: flegmatvcznvch - 
ram klasycznego, matematycznie 
skonstruowanE'go .,krymina??u". Prze- 
strze?? scenic
na zbudowana jest z 
!!run!own?? zna;omo??cia szczeji(??????w. 
SCPnIczne dzia??ania odbywaj?? si?? w 
potoczystym natur
lnym r\'tmie. 
P
tacle - przvnajmniei wi??kszo???? 
z nich. - posiadaja pe??ni?? prawdo- 
pOdobJP??st
\'a psychologkznello. 
Wszystko Jest rzecZ()we i trze??we 
a?? n
d
o trze??we w ??wiecie, kt??ry 
przepez w oryginalnym tek??cie sta- 
je 
l?? - pod wp??ywl'm tak??e Rlko
 
hohc.znego pod'liecenia - ??wiatem 
'l??o??hwpJ'"o. narkotycznego niemal 
snu. gdzie ko??cowy wyrok ??miprci 
kt6ry sam na sobie wvkonuie bo
 
hater, jest nie tvle do
tojny
 g??o
 
sem przeznaczenia. ile raczej okrut- 
nym tartem. Tutaj s??d7.ia. proku- 
rator, obro??ca przvwd7iewaj:j, po 
prostu, autentyczne togi oraz birety 
l prz
prowad7.ai?? proces wedle 
wszelkich regu??. procedury karnej, 
a a
tor przer??bki uzupe??nia opowia
 
danl
 dodatkowo w??asnym zako??_ 
c
enIem" ":' 
I??rym wdowa po Trap_ 
sle przY.1ezdza po jakim?? czasie do 
tego sa??;1ego domu, aby z kolei zo- 
stal: wCI1\l!;ni??ta w "gr??", Jest w tym 
zako??.czenlu wprawdzie ??w, wielo- 
krotnIe ostatnio - np. w "Lekcji" 
Ione
co ;- stosowany dowcip me- 
chan!c
me I?uwtarzaj??cei si?? cyklI- 
CznflSCJ, ale Jest te?? ju?? tylko rutyna 
e
ektu t
atralnego, zamiast sponta_ 
mczno.??cl szyderstwa I oburzenia. 
I .wl
lka. metafora dzie??a sztuki 
zamienia Si?? po trochu w plotk 
kt6r?? tajemniczym szeptem opowia: 
daj?? sob}e na ucho prowincjonalne 
k
mos:cl{! przy studniach ma??ych 
miasteczek. 


..... 



...::: 

.- . 
 


.;.;.g; 


<, 


... 


::::;.. ::::.-:. 


I 


..-".. 

 .,;..: 


.
..c. 


;..??j;;.
.:.':r 
.. 


'i:
.c::
 


Jt::;.: 
 '.
 
<" 


'-, 


,",:'
 


'#f J 


, "". 
--:o... 



"""'....." 



 


. 


LEOPOLD LEWIN 


My??la??em, 
Ze umr?? pierwszy... 
I w noc 
RozblJ'skan" jak tale 
O brzasku, 
Gdy o mnie - zmar??ym 
Sen snu?? si?? zacznie 
I szuka?? b??dzlesl 
Mnie 
Na pos??anIu - 
W??lizn?? si?? 
Bezszelestnie 
Do sypialni 
I obok ciebie 
Spocznie ch??odne cia??o, 
Kt??re zapal! si?? 
Od twoje i d??oni. 
A ty si?? wtuIlsz we mn??e 
I 'I J??kiem 
Runiesz Ila dno zachwycenia. 
A dzisla, 
Smuc?? si??, Imuc?? - 
Nigdy. 
Juz nigdy 
Nie porzuc?? grobu 
Do kOlO wr??c??? 


Requiem 


Do ml'go bIurka, 
przy
iadla 
po??r??d planet 
I ksi????yc??W 
Na por??czy tolela, 
Przez moje rami?? 
Zajrza??a, 
Co pisz??, 
Obj????a mnie 
Jedn?? r??k?? 
Za szy.f??, 
Gor??cym szeptem 
powiedzia??a 
Wszystko... 
Ale nie wejdziesz do mego pokoju. 


. 


. 


Zadr??a??a klamka. 
Czy drzwi si?? odemkn??? 
I staniesz w progu 
Z dobr?? nowin??? 
Zb'ch zawsre mi oszcz??dza??aA. 
Gdyhy?? stanela 
Na progu pokoju, 
Niebo wp??yn????oby 
Do mnie 
Przez okno 
Z plf;knoii!'i 
Ca??ym arscnall'm: 
'\'c;7
'stkie planety, 
Ksi????yce 
?? I:"wiardv 
Zawiro\\ 
??.
'bY 
Wok??l mej g??owy. 
A ty by!'i przl's7??a 
Pom;??dzy gwiazdami 


Ga??????, akarJI 
Chyli sI?? nade mn?? 
I SZl'pcze w ucho 
Tak czu??e zakl??cia, 
Ze od nich w I?? 0\\ le 
Szum 
l odurzenie. 

bsz?? 
W tym szepcie 
I\ll??osne wyznania, 
l{t??ryl'h mI .jawa 
Od ??mierci twolel 
Gorzko posk??pi??a. 
Akacja szumi... 
Czy to ty, mila? 


Staw, 
Co wvzlera z,krzak??w. 
Cicho szemrze 
O przemijaniu 
Wszystkielo. cO pl
kne. 


PClmf??c?? 2'on2/ mojej, Slaw2/ 


O sko??czono??ci 
Wszystkiego, co ludzkie 
1;e Amll'r?? bllsklelo ' 
To otwarta rana. 
Staw cicho szemrze... 
Czy to ty, kochana? 


Jask????ki kr??!?? 
Rysuj??c skrzyd??ami 
Nasze imiona 
I ????cz?? 
Oba imiona 
Jak stu??" 
Ko??ami, 
Elipsami, 
SpiralamI 
W nierozerwalny w4:ze??. 


A w nocy 
Ksi????yc 
Chci"i e zall??da 
Srebrnym, 
B????kitnym, 
Szmaragdowym wzrokiem; 
Patrzy mI 
Prosto w oczy 
ITporczywle 
I przypomina 
Pieszczoty I noce, 
Kt??re podt:??!\da?? 
Przez to samo okno 
l patrzy z aprobat?? 
I 'I nagan??, 
I napomina, 
l napomIna... 
Patrzy przeclaltle... 
Czy to ty, jedyna? 


. 


Nie chodz?? do ciebie na 
Ciebie tam nie 'ma 
Czy mog??abyA mle
zka6 
Pod p??yt?? sjenitu 
Gdy wiatr ' 
W konarach obna??onycb 
Zamie?? ko??uje 
I strasz?? upiory? 


rz??l: 


Pomnik ci wystawi??em 
W pamI??ci - . 
O prz
7.roczystych ??cianach 
Grobowiec. 
Le??ysz w nim 
Pi??kna - 
Nlezeszpecona 
Przl'Z czas I ??mlerl:. 
Wilgo?? 
Nie ????mi??a 
B??asku twoich w??os??w. 
Czerwie 
Nie wpe??z??y 
\V oczu twych lazury. 
Rurza 
Nie g??uszy 
Kaskad 
Smiechu. 



Iadam na Itopnlu 
Grobowca, 
Kt??ry ci wznios??em 
W pamlt;cl. 
Patrze w twoje b????kity 
Prze la ??nie lace si?? jeziora. 
Z??ol'?? sle w??on twoje - 
Puszyscll'.l??ce snopy. 
Kiedy odezw?? si?? 
Czu??ym s??owem 
Ty odpowiadas; u??miechem 
Jak wtedy... 


I znowu mog?? wyJ??
 w ulice 
Swlata 
I kapeiuS7l'm witali 
Zna.jomych, 
Z oddanIem Iclskali r??ce 
PrzyJaci????. 
Kobiety w usta ca??owali 
l nie dostrzegali 
Obdrapanych dom??w 
Ani z??ych twarzy. ' 


HENRYK VOGLER 


Tw??J pomnik nosz?? w sobie. 


ZYCIE 
Nr 812 


LITERACKIE 
Str. 3
		

/ZL_1967_XVII_812_20_08_nr_34_str_004.djvu

			PAWE??. JASIENiCA 


(5) 


RZECZPOSPOLITA OBOJGA NAROD??W 


CZ?????? III 


D 


lEJE 


KATASTROFY 


Sejm pozwoli?? kr610wl zatrzyma?? w gra- 
nicach Rzeczypospolitej wojsko saskie, kt6re 
mia??o dopom6c w trwaj??cei nadal wojnie z 
Turcj??. Podczas uroczysto??ci krakowskich 
chor??gwie krajowe spe??nia??y funkcje hono- 
rowej asysty. Czerwono ubrane regimenty 
niem:eckie zaj????y tymczasem Wawel i wio- 
d??ce na Rynek ulice. Zachowywa??y si?? po 
przyjacielsku. wrl'CZ wzorowO. .,Do sejmu 
coronationis tak si?? skromnie obchodzili, ja- 
koby dopiero z nieba zst??pili... ale po ko- 
ronacji nie us??ysza?? nikt z paszcz??ki Ich s??owa 
inszego tylko: Szelm Polak, i stodo??y I ko- 
mory rabowali i zabierali wszystko ludziom 
ubogim gwa??tem. nikomu nic nie p??ac??c, a to 
by?? pierwszy zadatek przyjatnl saskiej". 
Jednak??e i':rajowi ..ludzie ubodzy", a zw??a- 
szcza jut ch??opi ruscy, z dawna nawykli 
sami radzi?? sobie W nieszcz????ciu. Dochodzi- 
??o do licznych n??eoficjalnych wprawdzie, 
lecz krwawych star?? z nowym. nleollcjal- 
nym r6wnid najefdfc??. Rodzime trupy cho- 
wano po cmentarzach, saskie starym zwy- 
czajem kozackim powierzano wodz.!e, "??e 
pr??dzej w stawach Sasa, nit ryb?? niewo- 
dem wyci??gn????". 
August jak m6g?? tak kr??ci??, by tylko za- 
trzyma?? w kraju owe pu??ki. Na Ru?? s??a?? je 
pod pGzorem walki z Turkami, na Litw?? za?? 
dla ochrony spadkowych d6br racziwi????ow- 
skich przed samowol?? Sapieh6w. Za nic 
nie chcia?? s:?? pozby?? narz??dzia, przy kt6- 
rega pomocy m6g??by '??\'ykona?? zamach sta- 
nu i w og6le dzia??a?? swobodnie, szlachta 
za?? bez trudu odgadywa??a sens i cele tego 
past??powania. Ju?? w drugim roku rz??d6w 
Augusta omal nie dosz??o do generalnego 
starcia wojsk kwarcianych z !askimi. Kr6- 
Jewicz Konstanty Sobieski i Stanis??aw 
Szczuka. rderendarz litewski. z trudem po- 
hamowl!li krewkiC',;o pana. Obesz??o si?? tym 
razC'm hf
 r071cwu krwi i tylko Jan Prze- 
benrJow. d. \V??WC7as jl17. wojewoda mal- 
borski. ohcrwa?? przy okazji obuchem od 
l\nc
a13 Potockiego. 
Od pocz??tku nowego panowania wpl??ta?? 
si?? w nasze I tak ju?? ponure dzieje we- 
w:1??trzn" motyw dotychczas nieznany, a ma- 
j??cy w niedalekiej przysz??o??ci spowodowa?? 
skutki wr??cz ckropne. Pokra?? on na spon- 
tanicznej. odruchowej od plprwszej chwili, 
nieskoordynowanej walce z tym, co odczu- 
wano jako niemieck?? okupacj?? de facto. Od 
odruchu prosta drogn do absurdu. Cz?????? 
szlachty zapragn????a z czaspm leczy?? dole- 
gliwo???? sask?? rosyjskim plastrem. Okaza?? 
si?? cn bardzo przylepny. 
Autorzy sloganu "a?? do gard?? naszych nie 
chcemy Niemca!" byli ludtmi przewidujqcy- 
mi. NI1S7 \\.Sr????c71'
ny nHc;onali 7 m im nawet 
si?? nie ??ni??. Trze?we umys??y doby rene3an- 
su pojMowa??y za to, czym grozi powi??'rze- 
nie pa??stwa s??siadowi. kt6ry traktowa?? je 
musi iak rzec
 cudz??, a si??ga?? b??dzie po 
si??y w??asne. 
Latem 1G98 roku August spotka?? si?? w 
Ja??sborku z elcktorpm brandenburskim 
Fryderykiem III. Zanim dosz??o do rozmowy, 
speciali??ci stron obu rozstrzygn???? musieli 
zawi??e zagadnie.nie protokolarne. Dziedzic 


Kr6lewca i Berlina nie mia?? prawa korzy- 
stania z fotela w obecno??ci kr6la polllklego. 
Janusz Pajewskl przytoczy?? interesuj??c" 
wypowiedf 6w??esnego dyplomaty angiel- 
skIego, Stepneya: ..Elektor przeprowadzi?? 
sw6j punkt widzenia i uzyska?? przywilej 
siedzenia w foteltt, a fotel ten, w kt6rym e- 
lektor siedzia?? w obecno??ci kr61a polskiego, 
mo??na si?? spodziewa
. b??dzIe umieszczony 
mi??dzy trofeamI rodu Hohenzollern6w". 
Tak u schy??ku XVII wieku wygl??da??y jesz- 
cze proporcje, do kt6rych Europa pr:zywy- 
k??a. 
Fryderyk III uz).ska?? wtedy co?? bardziej 
konkretnego. August zgodzi?? si?? po cichu na 
zaj??cie przez Prusak6w Elbl??ga w zastaw 
za d??ugi. Muie spodziewa?? si?? sprowoko- 
wa?? w ten spos6b szlacht?? do buntu, kt6ry 
stworzy??by okazj?? do absolutystycznego za- 
machu stanu. Wojsko elektorskie okupowa- 
??o Elbl??g 11 listopada 1689 roku, lecz wobec 
stanowczego sprzeciwu sejmu i senatu wy- 
nios??o si?? stamt??d w kllkana??cie miesi??cy 
p6fniej. 
Wybiegaj??c troch?? naprz??d powledz.!
 
trzeba, it Rzeczpospolita nied??ugo radowa??a 
si?? tym sukcesem. Za zgod?? jej kr6la 18 
stycznia 1701 roku Fryderyk III zmieni?? sw??j 
tytu?? i numeraci?? imienia. Jako Fryderyk I 
og??osi?? si?? ..kr61em w Prusach" (K??nlg In 
Preussen"). Solennie przyrzek?? szanowa?? ist- 
niej??ce traktaty i wszystkie prawa Po??ski, 
nic jednak nie znacz?? s??owa przeciwko fak- 
tom. Dawne lenno Krakowa I Warszawy u- 
zyskiwa??o pe??n??. niczym nleogran1czon?? su- 
werenno????, r6wnab si?? odt??d rang?? poli- 
tyczn?? innym monarchiom. Jego dotychcza- 
sowe, z natury antypolskie d??tenia' trwa??y 
nadal I przedstawia??y si?? tym grotniej. W??- 
skie Pomorze polskie rozdziela??o na dwie 
cz????ci ju?? nie jakie?? tam ksi??stwo, lecz 
Kr6lestwo Pruskie.. Dla wyrazisto??ci obra- 
zu, by tym silniej podkre??li?? skutki tasiem- 
ca przest??pczych zaniedb;i??, z kt6rych pier- 
wszego dopu??ci?? si?? Zygmunt Stary, nalety 
przypomnie??, ??e koronacja i proklama
ja 
odby??y si?? nie w Berlinie, ale w Kr6lewcu. 
Oblega?? go kiedy?? Miko??aj Flrlej, rezydowa?? 
w nim jako gubernator Jerzy Ossoli??ski. 
Pieni??dze pru
kie 7apobieg??y T'rote
t-Jm 
Rzeczypospolitej. Znale??li sip, ludzie do???? 
wp??ywowi, by uniEmdliwif: zwolanie SLJ- 
mu. Na pierwszym m;ejscu w"r??-J nich 
widnia??a osoba prymasa Polski. Micha??a Ra
 
dziejowskiego" M??ody Towia??ski, syn "pani 
kardyna??owej", poj. ha?? do Kr??lewca z wa7- 
n?? misj??. Mia?? wyja??ni?? sytuacj??, lecz z g6- 
ry otrzyma?? pc.lt:cmie \Z??c??en:a Fryder:- ko- 
wi I powinszowania. 
Pocieszenie natury czysto teoretycznej: z 
oficjalnym uzmmiem tytu??u kr??16w prus- 
kich zwleka??a R7(
czpospolita a?? do roku 
1764. O dwadzie??cia trzy lata d??u??ej opie- 
rali si?? faktowi dokonant'mu tylko papie- 
??e. Dopiero w rl'ku 1787 Rzvm pogodzi?? si?? 
z awansem pa??stwa heretyckiego. 
Nowy k:-??l nie po;-rzrs!a?? niestety na tej 
jednej. jak naj
orzC'i ,r??????cej korekturze. 
Ju?? w roku zjazdu ja??
horskicgo przvgoto- 
wal inn??, jeszcze gorsz??. Prz2dtem jednak 


zainkasowa?? mu przysz??o ZYSki; zdobyte wy- 
lilkami poprzednika. , 
August raczej ogni??cie rozmy??la?? o spra- 
wie tureckiej nit zabra?? si?? do niej. Pewim 
kabalista wywr??ty?? mu bowiem tJanowanie 
nad Dunajem. a bodaj nawet w Carogro- 
dz.!e. Wojska saskie niczym si?? jednak w 
kampanII nIe odznacza??y. nie Im nale???? si?? 
laury za zwyci??stwo, kt6re hetman Feliks 
Potocki odnl6s?? 9 wrze??nia 1698 roku pod 
Podhajcaml. Nikt chyba wtedy nie przy- 
puszcza??, ??e by??a to ostatnia w dziejach 
bitwa Polak6w z T.ataraml. Najbli:!sza wio- 
.na widzia??a ostatni r??wnie?? najazd ordy na 
po??udniowo-wschodnie ziemie RzeczypospO- 
litej. 
Wierne trwanIe w koalicji op??aci??o si?? mi- 
mo wszystko. bo nad wyraz w??tpliwe CZy 
v:ykrwawione i szarpane rozterk?? wewn??trz- 
n?? pa??stwo zdo??a??Oby na wlasn?? r??k?? dosta- 
tecznie os??abi?? Imperium padyszacha. Po- 
k6j, zawarty w Kar??owicach 26 stvcznla 1699 
roku, ujawni?? rozbletno???? Interes??w dotych- 
czasowych sprzvmierze??c6w. ale to jest ko- 
lej rzeczy najzupe??niej normalna. Niezado- 
wolona z warunk??w Moskwa pl6rem diaka 
radne
o Ukral??cewa podpisa??a zreszt?? tylko 
rozejm. Pomimo wyt??tonvch usi??owa?? ,swego 
przedstawiciela, wojewody kaliskiego Stani- 
s??awa Ma??achowskiego. Rzeczpo'spollta mu- 
sIa??a wyrzec si?? wszelkich marze?? o Mo??da- 
wiI. Granic?? sta?? si?? znowu Dniestr, jak by- 
??o w tych stronach za Jalllellon6w. Po dwu- 
dziestu siedmiu -latach powraca?? do Korony 
Kamieniec Podolski i zajmowane dotychczas 
przez Turk6w obszary Ukrainy prawobrzef- 
nej. 
I znowu odwiecznym obyczajem ..pocz????o 
si?? po pokoju uczynionym Podole osadza??, 
dok??d wiele tysi??cy DOsz??o ch??op6w od WI- 
s??y, a osobliwie od Przemy??la i Sanoka. ??e 
prawie ca??e wsi pustkami DOzostawa??y w 
Podg??rzu. Zesz??o si?? tot tam i Rusi po trosze, 
a ci nasi Mazurowie z nast??pstwem czasu w 
Ru?? si?? poobracali..... 
Niejeden szlachcic powraca?? do d6br, ktO- 
re dziedziczy?? 'wprawdzle, lecz nl
dy Ich na 
oczy nie ogl??da??. Opu??ci?? je przecle.t jego 
dziad. 
Na terytoriach odebranych Turkom nie za- 
brak??o trudno??ci politycznych o charakterze 
tak??e ju?? tradycyjnym. Nasta?? pok??j, nlepo- 
trzebna wi??c sta??a si?? milicja. kozacka. zwer- 
bowana onj;(1 przez Jana III I mocno zas??u- 
fona w d??uj;(otrwa??ych walkach. Atamanem 
Kozaczyzny prawobrze??nej ..DOlskiej" by?? 
wtedy Semen Palej. Hetma??stwo nalet.??cego 
do Moskwv lpwobrze??a sprawowa?? dawny 
pat Jana Kazimierza, starzej??cy si?? ju??,pi????- 
dziesi??clopi??cioletni... Jan Chryzostom Pasek 
zd??ty?? by?? dawno obgada?? jeeo przYj;(ody mi- 
??osne, rozpoczynaj??c w ten spos6b europeJ- 
ski cykl literacki po??wi??cony cz??owiekowi, 
kt6rv si?? w??a??ciwie nazywa?? Ko??ody??skI. a 
przeszed?? do historii fako Iwan Mazppa. Pi- 
si!1i o nim Woltpr. Bvron. Puszkin. S??owacki, 
W' ,I"r Hu,,"o i Bohdan ??epkvj. S??aw?? zu- 
pe??n;1' i"nej;(o rodzaju zapewni??a hetmanowi 
DOli h 'ta. 1'0 ryrawi??o. 7e 7nimowali si?? nim 
u
_eni. jak -Iiko??ai Koc;tomarow, EUj;(enlusz 
Tarle onz lic:m: badacze ukrai??scy. 
Palej nie pos??ucha?? ro7kazu -rozwi??zuj??ce- 

o jPgo d:-u??ynv. ..powiadaiac: te on w wol- 
nei Ukrainie kozackiej o
adzi?? s;??. do cze/:l.J 
nic nie ma RzeczDOspol;ta. tvlko on jako 
prawdziwy K07ak i hetman tel.'"o r.arodu". 
Pomys?? Zwvk??p((o' ukrccenia rebeliantowi Ib3 
chvb;??. bo jaki?? ch??oo ukrai??(w \v??asn:?1 
pasipce. PRI??'i mzed?? ca'o. wIR
r??rp'cz'1;e 
??ci??wsz" 2;'lda. kt??ry j;(1) prow3r1zjJ w po- 
trza"e. pa cz
.m ok,IPH si??. losti!?? w swoim 
Chwa
towie. a w okolicZT!ych ws:a('h rQz??o- 
??y??y si?? wojska, polskie. Tradvcviny ukrai??- 
ski materia?? wybuchowy tylko czeka?? na 


J 
Iskr
. Z lewob:-ze??a \V ka??dej chwili przyj??
 
mog??a zach??ta i pomoc. 
Po traktacie kar??owicki
 Rzeczpospolita 
mia??,a pok??j na wszystkich 
r3nieach i bez- 
miar zada?? do rozwi??zania na w??:ls:1ym ob- 
szarze. Na Litwie trwa??a zreszt?? w najlepsze 
wojna domowa. Sapiehowie zma
a1i s'?? ze 
skonfederowan?? szlacht??, kt??rej przyw6d- 
c??w - maj;(nat6w po??ledniego 
atunku- 
zwali pogardliwie "ichmo??ciami". Rok 1C98 
upami??tni?? si?? regularnymi bitwami. e.l(ze- 
kucjami niepos??usznych. awanturami nie 
tyl??o w Wielkim Ksi??stwie. lecz i w samej 
WL
.szawie. 
Kr??l August poczyna?? sobie w??r??d tego za- 
m??tu cynicznie. lecz ca??kiem sprytni(:. Z Sa_ 
piehami wcale nie zrywa??. ale zawierahc 
w ??owiczu umow?? ze swymi przeciwnikami, 
kontystami, umie??ci?? w niej punkt. kt??ry za- 
brania?? jednoczesnego piastowania wle??u 
urz??d6w przez cz??onk??w jednej I tej samej 
rodziny. We wrze??niu. podczas rady senatu 
w Brze??1lnach. osi??((n????, te przyj??to pro??b?? 
r??wnie zrozpaczOl
ej jak oe??upla??ej szlachty 
litewskiej I silny korpus saski pomaszerowa?? 
do WIelkiego Ks:??stwa. W grudniu kr61 do- 
prowadzi?? w Grodnie do u
ody zwa??nionych 
stron, a to na warunkach rozwi??zania uzna- 
nych za nadliczbowe oddzia??6w wojska 
litewskiego. W styczniu Flemmln
 regime.n- 
ty te ..dosy?? despotnIe zwija??. kiedy chor??- 
:t.owie przez nogi swoje chor??gwie swe Jako 
Izelmowle ??ama?? musieli". 
Sui prowadzili si?? na Litwie po ??otrow- 
Iku, nie oszcz??dzali nawet ko??clo??6w. A jed- 
nak wszystkie dotychczasowe matactwa 
Augustowe, dotycz??ce polityki wewn??trznej, 
przynie???? mo
??y b??o
os??awione skutkI. Osta- 
tecznie pos??ugiwanie si?? zacl??tnym to??nie- 
rzem cudzoziemskim nalefa??o wtedy w EUro- 
pie do zjawisk zwyk??ych. Niestety. kr61 spro- 
wadzi?? swych Sas6w na p6??noc nIe tylko po 
to, by przy ich pomocy wzi???? po kolei za 
??eb wszystkich herbowych I wdroty?? jaki 
taki porz??dek pa??stwowy. Jakub Henryk 
Flemming. pierwszy doradca monarszy. wca- 
la nie praj;(n???? zag??ady wolno,??cl, chcia?? tyl- 
ko uj???? j?? w ramy ??adu. 
Po traktacie kar??owickim Ruczpoapollta 
wzdycha??a do trwa??ego pokoju, jej kr61 do 
nowej wojny. 
W sierpniu 1698 roku August podejmowa?? 
w Rawie Ruskiej powracaj??c;ego z Zachodu 
Piotra I. ..Tam z sob?? podpijaj??c - opowia- 
da 6wczesny pami??tnikarz - wiecznej przv- 
1atnl zawii??li zwi??zek um6wiwszy mi??dzy 
sob?? sekretnie wojn?? ze Szwedem". 
Popijanie musia??o by?? nie lada jakle. 
AUl{ust pod tym wzgl??dem nie zawi6d?? na- 
dziei poddanych. a Piotr - je??li wierzy?? 
Saint-Simonowi - nawet znacznie p6tniej, 
jut. w podesz??ym wieku. przy normalnym 
posi??ku wlewa?? w siebie jedn?? lub dwie flasz- 
ki piwa, co najmniej tvlet wina I na przy- 
bitk?? zakrapian?? w6dk??... szklank?? albo I 
kwart??. Posila?? si?? dwa razy dziennie: o je- 
denastej rano i o 6smej wieczorem. 
Car jecha?? prosto z Wiednia 
dzie ??liskie 
wybie((1 austriackie rozczarowa????' j;(0 mornQ. 
Austria przyg-otowvwa??a si?? do pokoju z Tu:-- 
ci?? I nie zamierzala popiera?? s7erokich za- 
mierze?? Moskwv. M??odv w??an"" t??'i o	
			

/ZL_1967_XVII_812_20_08_nr_34_str_005.djvu

			ol 


MI??DZY GWIAZD?? SYJONU A P????'KSI????YCEM 


(Dalszy ci??g Zf?? 1fT. l.) 
WATYKAN W JEROZOLIl\IIE'l 


My??l ta bynajmniej nie ogranicza- 
??a si?? do wiek??w ??rednich. Po 
dzie?? dzisiejszy opowiadaj?? w Wa_ 
tykanie, ??e istotn?? przyczyn?? prze- 
ciwstawienia si?? przez papie??a Piu- 
sa XII projektowi utworzenia Izra- 
ela w pierwszych latach po ostat- 
niej wojnie nic by??a oynajmniej ja- 
ka?? szczeg??lna niech????: do Syjo- 
nizmu, lec
 g????boko zakorzenione 
prze
onanie, i?? "szkoda Palestyny 
dla Zyd??w", bo ta "przyda??: si?? mo_ 
??e Ko??cio??owi". Eugenio Pacelli lo- 
kowa?? swe polityczne nadzieje w 
Palestynie z powod??w okre??lonych 
??wczesn?? sytuacj?? wewn??trzn?? Ita- 
lii. Jak stwierdzaj?? dzi?? powiernicy 
Piusa XII, papie?? s??dzi??, ??e po kl??- 
sce III Rzeszy i w??oskiego faszyzmu 
dojdzie w Italii pr??dzej lub p????- 
niej do zwyci??stwa komunist??w 
i rewolucji socjalistycznej. Na 
wypadek ten papie?? przygotowywa?? 
swoj?? "repatriacj??" do Palestyny: w 
eksterytorialnej Jerozolimie wed??ug 
jego zamierze?? mia??oby wi??c po- 
wsta??: nowe pa??stwo ko??cielne. W 
tym nowym palesty??skim Watyka- 
nie Piusa XII zabrak??oby oczywi- 
??cie miejsca dla religijno-pa??stwo- 
wych instytucji ??ydowskich... 
Pacellia??skie zamys??y podyktowa- 
ne l??kiem przed rewolucj?? spo??ecz- 
n?? we W??oszech by??y ca??kowicie 
zgodne z tradycyjn?? postaw?? pa- 
pie??y wobec idei pa??stwa' ??ydow- 
skiego i w og??le syjonizmu. Swiad- 
cz?? o tym m. in. barwne zapiski 
"ojca syjonizmu" Teodora Herz.la z 
rozm??w przeprowadzonych w Rzy- 
mie z papie??em Piusem X. Urodzo- 
ny w r. 1860 w Budapeszcie emi- 
growa?? Herzl do Wiednia i Pary??a, 
sk??d w r. 1895 rzuci?? has??o ,.powro- 
tu ??yd6w na ziemi?? praojc??w", tj. 
do P!'lestyny. Na prze??omie minio_ 
nego i obecnego wieku podil1?? Herzl 
liczne pcdr????e po stolicach Europy 


"-f,. 


m8iII 



 
t," :t
I'<'""
 :". 
J: .. . .. .:c,.. .. .; .????; . . . '.' . 
._....::.....i-
:
 

. ;. f
 
;..
,.
.-- 

.....
. . o", _.
 
1 ",$ , ... . ;:. . . .. 
"(
... :t 
.
:.
... 
.0: .. 
.,.... 



. 


deI Vatkano. Gor
co prOon4 o usyaka- 
ni.. dla mnl.. audiencji u Ojca 8wi??tego. 
Oczekuj?? Pa??skiej odpowiedz!." Wylla- 
??em to pllmo 'I1zll rano??. 
Po przybyciu do Rzymu Herzl u- 
zyska?? wiadomo????:. ??e Lippay istot- 
nie za??atwi?? mu aUdiencj??. ..Ojciec 
syjonizmu" pisze na ten temat, co 
nast??puje: 
"Llppay o??wiadczy?? mi, te wiele jut 
opowiedzia?? o mnie (w watykanie). Bar- 
dzo dobre wra??enle wywar??y tam moja 
wypowiedzi "wysoce pozytywne" o Je- 
zusie Chrystusie (wydarzy??o si?? to w??al- 
nie w weneckiej restauracji, kiedy wy- 
ja??nla??pm Lippayowl m??j stosunek, na 
p??aszczy??nie estetycznej I filozoficzne', 
do wzruszaj??cej postaci Jezusa, kt6r?? 
uwatam za ca??kowicie tydowsk??). Lippay 
chcia??, tebym powiedzia?? do Merry dei 
Val (6wczesny kardyna?? - sekretarz sta- 
nu - przyp. IK), te podzielam katolicki 
punkt widzenia. Kategorycznie tego od- 
m6wl??em: "Prosz?? pana, ugo prosz?? ode 
mnie nie oczekiwa??' C6t takiego wam 
si?? wydaje? Nie Id?? do Watyk..nu jako 
prozelita, al.. jake polityczny przedsta- 
wiciel mojego narodu". wtedy Llppay 
Ipr6bowa?? IDaczej: "Niech pan zwr6cl 
Il?? dO paple??a z prolb
 o roztoczenie 
nad wami protektoratu f" - "Takte I te- 
go nie zrobl??l NI.. chc?? prosi?? go o nic, 
co mog??obY wprowadzi?? &0 w zak??opo- 
Unie. poprosz?? tylko o to, co mo??liwe: 
teby w encyklice og??osi??, te nie ma nic 
przeciwko Iyjonlzmowl pod warun
lem, 
It "??wi??te miejsca" (Chrze??cija??stwa) 
zostan?? uznane za eksterytorialne". 


A oto - wci???? Wed??ug zapisk6w 
Herzla - jak potoczy??a si?? rozmo- 
wa pomi??dzy "ojcem syjonizmu" i 
Ojcem chrze??cija??stwa, Piusem X: 
"Papiet przyj
?? mnie Itoj??Q I wyclU- 
n???? do mnl. r??k??, kt6r.j ni. uc"??owa- 
??.m. Llppay powie<1ztal mI, t. trzeba 
by??o to uczyni??. al. ni. zrobi??em te&o. 
S??dz??. te w un 5pos6b wystartowa??em 
tle, ponlewat wszYlcy ludzi. udaj??cy 
Il?? na audl.ncj?? do paple??a padaj
 na 
kolana 1 co najmniej ca??uj?? go w r??k??... 
Papld usiad?? na foulu. B;r?? to tron 5&- 
rezerwowany dla audiencji mnie, wat- 
nych. R??k?? da?? mi znak. t..bym zaj???? 
miejsce ko??o niego I z u??miechem tycz- 
Iiwyrn na twarz?', czeka??, bym s
?? p
erw- 



 ??:: 



 
 


.: :"..C:" 



 
-



, 
, 


t... . 
". ":'0\, ??: 
t' ??t\.. 
"j.
 '\.:..:
:: . 


kogo. By?? prulladowany. Opuazczono 
'0. Uczynili to takt. aparto??owl... D0- 
piero p6tnl.J l??awlono go 1 potrzeba 
by??o at trzech kol.jnych wlez6w, teby 
Ko'cl6?? m??g?? II, rozwin????. 2ydz1 mleU 
wilie duto CZBlU, by - bez przymulu - 
uzna?? j..go boskol??. Nie uczynili jed- 
nak te&o pa dzJl dzie??". - "j\le, ojcz.. 
??wi??ty, 2ydzl ... bardzo nIelzcz??lllwi. 
NI.. wiem, czy walza Iwl??tobllwo???? zna 
ca???? powagll tego boieinego po??o
enla. 
potrzebujemy ojczyzny dla tych prze- 
??ladowanych". - "Czy koniecznie musi 
to by?? w??a??nie Jerozolima?" - "Nie do- 
magamy si?? Jerozolimy. ale Palestyny 
I to tylko 11j Iwlecklch obszar6w.... - 
"Nie motemy poprze?? tego polltulatu... 
A gdy udaci. Il?? do Palestyny I tam 
osiedlicie wasz nar6d, zatroszczymy Il?? 
o to, teby usia?? t?? ziemi?? ko??cio??ami 
l kap??anami, kt6rzy wal wszYltklch 
oChrzcz?? '" 


OD ANTY- DO PRO
YJONIZMU 


II Sob??r Watyka??ski zako??czy?? li?? 
znamiennym i e??o??nym gestem, do- 
konanym przez Ko??ci???? katolicki 
wobec 2;yd??w: w jednym z soboro- 
wych dokument6w zawarto swe- 
go rodzaju "doktrynaln?? samokryty _ 
k??" Ko??cio??a w kwestii ??ydowskiej. 
Pomimo zaci??tego oporu katolik??w 
z kraj??w arabskich, w dokumencie 
tym Ko??ci???? odrzuci?? tez?? o odpo- 
wiedzialno??ci narodu tydowskiego 
za "bogob??jstwo", otwieraj??c drog?? 
wsp????pracy pomi??dzy chrze??cijana- 
mi a wyznawcami judaizmu. Oko- 
liczno??ci, towarzysz??ce uchwalaniu 
tego dokumentu, a zw??aszcza nacisk 
??wiatowych k???? ??ydowskich - bar- 
dziej ??wieckich, syjonistycznych ni?? 
religijnych, judaistycznych -' na 
Watykan, ??wiadczy??y najwyrafniej, 
:!:e wbrew oficjalnym zapewnieniom 
motywy tego zwrotu doktrynalnego 
tkwi??y bardziej w sferze politycz- 
nej nU ??ci??le religijnej. Wymazanie 
z nauki katolickiej tego, co trady- 
cyjnie odgradza??o 
yd??w od chrzel- 
cijan, co w cytowanej powy??ej roz- 
mowie Piusa X z Teodorem Herz- 
lem dostarcza??o papie??owi (i ca??e- 


-"'-
l:' 


: 
'::':-(.. ," 
I 


, 
",' 

..; 



 


.. 


. :.: j;. 


i'" 


-''':.." :-.. 


r 


??. 


:'. 


. 
: 


.... 



 


...oj 

.- 



 / 
_. 
"r 


;: 



.;" 


J 


,., 
< 


(f:, '4/ 
.., 


";0.:'- 


... 


...... " 


. 'W:," 


l 


, J 


" 


t..- 


li' 


...
.. 


. .'.??111 



. ", 
:??o poci??gn???? za sob?? 
wa.ne sk'ttkl. OtM Llppay przysiad?? si?? 
do mnip I w pi
?? mmut p6tniej powie- 
dzia??: "Nil'ch pan przyjedzif' do Rzymu. 
przcdstawi?? pana papidowi !" Wydaw II - 
??o mi ...i??. ??e pra.
\'dopoc1obnie prz.echwa.. 
la si??. Nie odpowicdzla??em wl
c: "W??a??- 
nie ('hci
??em o to pana proslC

II, ale po 
prostu: ,,1\1('??na by o tym porozma- 
wia??..... I.??rray pragn???? przedstawi?? 
mnie osobiscle p"lpie??owl I by?? t??uma- 
Czem w cza
ie rozmowy. Chcia?? tet, te- 
bym mu dzi?? jeoki 
dostojnik Sekretariatu Stanu. W 
R:r;ymie konferowa?? sam papie?? nie 
tylko z ambasadorem Izraela przy 
Kwirynale, ale r??wnie?? z "szar?? e- 
minencj??" Tel Awiwu - Herzogiem 
oraz szeregiem wp??ywowych oso- 
bisto??ci syjonistycznych z ca??ego 
??wiata (g????wnie ze St, Zjednoczo- 
nych). 
Nie trzeba by??o uczestniczy?? w 
tych rozmowach, ??eby wiedzie??, ??e 
nie przypomina??y one zupe??nie ani 
w formie ani w tre??ci historycznej 

ozmowy Teodora Herzla z papie- 
zem Piusem X. Pawe?? VI i jego 
wys??annicy dyskutowali o przysz??o_ 
??ci "miejsc ??wi??tych" z rz??dem 
Izraela, jakby ten by?? istotnie pe??- 
noprawnym ich w??a??cicielem. Je??e- 
li pocz??tkowo (i raczej przetargo- 
wo) wysuwano mniej lub bardziej 
nie??mia??o s.t}raw?? pe??nej interna- 
cjonalizacji Jerozolimy i je; chrze- 
??cija??skich pami??tek, o tyle do????: 
szybko rozmowy zesz??y na bardziej 
przyziemn?? kwesti?? mi??dzynarodo- 
wej (i watvka??skiej) kontroli 
chrze??cija??skich "miejsc ??wi??tych" 
przy zachowaniu i respektowaniu 
suwerenno??ci pa??stwa Izrael w ca- 
??ej Jerozolimie. Papiescy kontra- 
henci okazali pe??ne zrozumienie dla 
te; ostatniei wersji watyka??skiego 
projektu. Dali iednak do zrozumie- 
nia - jaka?? lepsza okazja od tej 
(Dalszy ci??g na str. 12.) 


1;YCIE 
Nr 812 


LITERACKIE 
Str. 5
		

/ZL_1967_XVII_812_20_08_nr_34_str_006.djvu

			JULIUSZ KYDRY??SKI 


p 


MI??TNI 


?? 


P rud kilku laty, na tablicy 
kolete??skich oi??osze?? w uni- 
. wers
ecie Harvard (USA) 
znalaz??em notatk??, kt??rej au- 
tor zawiadamia??, te poszukuje 
t??umacza z j??zyka polskiego. Za- 
ciekawiony, poszed??em pod wskaza- 
ny adres i poznalem m??odego 5ym- 
patycznego Amerykanina, kt6ry po- 
prosi?? mnie o przek??ad dw??ch do- 
kument??w. Jednym z tych doku- 
mMt6w by?? ni mniej ni wi??cej tyl- 
ko list Marii Curie-Sk??odowskiej do 
Sienkiewicza, a drugim - podr??cz- 
ny notatnik Ignacego Paderewskie- 
iO. Moja poprzednia ciekawo???? u- 
st??pi??a miejsca zdumieniu. M??ody 
Amerykanin wyja??ni??, te kupi?? o.. 
byd"a te dokumenty na Jakiej?? au- 
kcji w Pary??u dla pewnego zbie- 
racza, w kt6rego imieniu wyst??po- 
wa??. Chcia??by teraz jednak do- 
k??adnie pozna?? ich tre????. 
Niestety, nie bardzo jut pami??- 
tam, o czym pisa??a Maria Curie do 
Sienkiewicza, by?? to w ka??dym 
razie list do???? b??ahy, z rodzaju li- 
st??w "uprzejmo??ciowych", nie po- 
ruszaj??cy ??adnych konkretnych te- 
mat??w. Za to notatnik Paderewskie- 
go, obejmuj??cy - o ile sobie przy- 
pominam - lata od 1914 do 1916, 
by?? rzeczywi??cie dokumentem nie- 
zwyk??ym, ogromtJie ciekawym przy- 
czynkIem do charakterystyki jego 
autora. Zawiera?? bowiem po pro- 
stu... zestawienie dochod6w i wy- 
datk??w Paderewskiego w owych 
dw6ch latach. Nic by w tym ko- 
niec ko??c??w nie by??o a?? tak zdu- 
miewaj??cegJ, gdyby nie to, ??e 0- 
bok sum wielocy'frowych, wyra??a- 
j??cych honoraria za koncerty i 
kompozycje, figurowa??y tam sumy 
minimalne, wydawane przez Mi- 
strza w okoliczno??ciach jak najbar- 
dziej codziennych. Do??(
 wspomnie??, 
??e Paderewski odnotowywa?? kaid e- 
go fLallka, nawet tego, kt??rego wsu- 
wal w rrk?? portierowi w hotelu, 
lub pOkoj??wce u lekarza. Przyzna- 
j??, ??e by??em troch?? zdenowany, 
obja??niaj??c memu Amerykaninowi 
te pozycje notatnika, lecz m6j roz- 
rn??v'C
 bynajmniej nie by?? nimi 
zdzi\\ '-,y - oto iac;krawy p1"'ly- 
k??ad r????nic mentalno??ci. 
,C,a??a ta historia przypomnia??a m1 
r
if' rstatn!o przy lekturze "Pami??t- 
nikuw" Paderewskiego, splsanych 
przez ameryka??sk?? autork?? Mary 
1.:1Wt0)'1. kt6rych II wydanie uka- 
za10 oi?? w??a??nie w Polskim Wy- 
dawnic:wie Muzycznym w przek??.1- 
d7ie a?? dv,??ch pa??, mianowicie 
Wandv Voowskicj i Teresy Mo
l1- 
nickirj. Warto doda??, ??e m i m o 
wsp""??oracy dw6ch t??umaczek, pne- 
klad ":ot g??adki i potoczysty. War- 
to te?? 
wr6ci?? uwagJ. ??e wobec te- 
go "Pami??tniki" Paderew
kiego, 
tzn. te'1 ich tekst, z kt6rym czy- 
teln;k J'G'ski obecnie ma do czy- 
ni"nia. j_
t dzie??em a?? czworl!a 0- 
s6b: po picrws7e - samego Pade- 
rew"'-iMo. po drugi
 - MlI:ry Law- 
ton. r -?? trzrcie - dw??ch t??umaczek. 
Tym m:Iej Mo??na si?? d7iwl??. te przy 
lektprze nie odczuwa si?? zupe??- 
nie owei "poczwbrno&ci" allto
kle- 
fl.O W' "ku, pr7eciw1Jie - odC'zuwa 
sie ??y Ja lIutentvC'z
O???? rela
ji sa- 
m"<1J ba
3tcra ksi????ki. 
Trzeba przy tym jednak odda?? 
sprawiedliwo???? Mary Lawton, kt6- 
ra tak znakomicie umia??a ukry?? 
siebie - b??d! co b??di spisuj??c?? te 
wspomnienia - poza zwierzenia- 
mi Padcrewsklego, zwierzeniamI. do 
kt6rych artysta pocz??tkowo bynaj- 
mniej nie by?? sk??onny. Samo "wy- 
ci??'Sanie go" na wielogodzinne roz- 
mJwy wymaga??o od p. Lawton wie- 
le trudu, a gdy fu?? Paderewski si?? 
rozgada??, do p. Lawton przecie?? na- 
le??a??o nadanie owemu "rozgada- 
niu si??" po????danego kierunku. U- 
mia??a dokona?? tego w spos6b tak- 
towny a zr??czny, nie gubi??c przy 
tym bynajmniej swoistego Itylu 0- 
powiadania Paderewskiego, nie 0- 
bawiaj??c si?? cz??stego dopuszczania 
- jak??e wdzi??cznych i ciekawych, 
a zapewne tei dla Paderewskiego 
charakterystycznych - dygresji. 
W rezultacie otrzymali??my pasjo- 
nuj??c?? opowie???? o dziejach wiel- 
kiej kaTiery - lecz takie Itudium 
wyj??tkowego charakteru, si??y wo- 
lt, zdolno??ci do 
Igantycznego, 
trudnego do pojecla dla przeci??tne- 
go zj.adacza chleba - wysi??ku. I 
to wysi??ku nieustannego, trwaj??- 
ce
o 
rzcz dziesi??tki lat. Praca, ja- 
kiej Paderewski musia?? dokona?? dla 
u?'yskania swych wybitnych osi??g- 
ni????, jest z ca??a pewno??ci?? czym?? 
o wiole ba-:-dziej Imoonui??cym od 
s
mych tych osi??gni????. Liczne rela- 


1;YCIE 
Nr 812 


LITERACKIE 
Btr. ?? 


I 


cJe wsp6??czesnych m6wl?? o Pade- 
rewskim Jako o subtelnym nerwOw- 
cu, w stosunkach z ludimi strze- 
g??cym si?? jak ognia wszelkich kon- 
flikt6w I zadra??nie??. Tym bardziej 
niezwyk??y jest jego up6r w d????e- 
niu do wytyczonych sobie cel6w, 
jego wytrwa??o???? I ??elazna nieu- 
stcpliwo???? w sprawach, kt6re u- 
wata?? za zasadnicze. Tym bardziej 
zdumiewaj?? tkwi??ce w tym, zdawa- 
??oby si??, delikatnym I kruchym, 
cz??owieku. nieprzebrane zasoby si?? 
fizycznych i psychicznych. Jednym 
z bardzo wielu dowod6w ty
h 
cech artysty jest chol'by sprawa u- 
fundowania przez niego Pomnika 
Grunwaldzkle'lo w Krakowie. 
Pierwsza my??l o ofiarowaniu na- 
rodowi takiego pomnika w 500-tn?? 
rocznic?? Grunwaldu powsta??a w u- 
my??le dziesi??cioletniego ch??opca (!) 
W ci??gu nast??pnych czt.erdziestu lat 
swej artystycznej kariery Pade- 
rewski systematycznie odk??ada?? na 
ten cel procent z wszystkich. hono- 
rari6w. Nawiasem m6wlac, koszty 
imprezy przeros??y oczekiwania i 
jesz.cze w owym ameryka??skim no- 
tatniku mistrza, o kt??rym wspom- 
nia??em na wst??pie. odnalaz??em po- 
zycje. b??:d??ce ratami honorarium, 
wyp??acanego Wiwulskiemu. 
Jedna tylko. bardzo konkretna I
 
dea - idea ufundowania pomnika 
- wype??ni??a zatem Paderewskie- 
mu wi??cej ni?? po??ow?? ??ycia. A 
przecie! w tyciu tym a?? roi??o si?? 
-je??li tak mo??na powiedzie?? - 
od ca??ego mn??stwa idei: artystycz- 
nvch. sl)o??ecznvch i politycznych 
r6wnocze??nie. W obecnym tomie 
"Pami??tnlk6w" zamierzonym 
Jako tom pierwszy - opr6cz wie- 
lu napomknie??, nie znajdujemy jed- 
nak wspomnie??, dotycz??cych poli- 
tyczneJ .dzia??alno??cl artysty; tym 
'WSpomnieniom mia?? by?? po??wi??co- 
ny tom drugi. kt6ry niestety nigdy 
nie powsta??. Dost??pne nam "Pa- 
mi??tnikI" obejmuj?? wlec okres od 
najwcze??nle}nego dzieci??stwa arty- 
sty at do wybuchu pierwszej woj- 
ny 
wlatowf'1 (ostatnI. dramatyc!'1v 
rozdzia?? opisuje momcnt. w kt6- 
rym Paderewski dowiedzia?? sie o 
w}'buchu wojny, podczas uroczy??cie 
obchodzonych swych imienin). 
Jest to okres .kszta??towanla si?? 
Indywidualno??ci artvstycznej Pade- 
rewskiego, pocz??tk??w jego karie- 
ry wirtuoza I kompozytora, wresz- 
.c!e jej wspania??ego rozkwitu, u- 
\\'it'??f'zone
o ??wiatow?? s??awa, znacz- 
n?? fortun?? i uprzywi!ejowanq sy- 
tuacj?? towarzysk?? artysty, b??d??- 
cego za pan brat z mo:!:nymi tego 
??wiata, za!lczai??cego do swych bli- 
skich przyjaci6?? szef6w pa??stw I 
czo??owych m
??6w stan u 6wcze
nej 
Europy I Ameryki. Do tych swo- 
i
tych kOl"takt6w Pa-rlere'Wskie
o i 
\??. og??le do tego nurtu jego ??ycia 
wr6c
 j('uczc za c"wi!??, na ra7i
 
pragn?? wyzna??. ??e najcenrliejs 7 e 
w--da;?? mi si?? te partie ksi
;??lti. kt6- 
re m??wi?? o trudno??ciach, j::\kie ar- 
t
'st" pokonywa?? musia?? Dnez ca???? 
wla??ciwie m??odo???? I z kt6rymi u- 
parcie walczy?? samotnie. whrew 
wszystkim, nawet naprawd?? ??ycz- 
lI\\'Vm mu przyjacio??om. Wystarc7Y 
powiedzie??, ??e ze wszystkich pro- 
fesor6w muzyki, z jakimi m??ody 
entuzjasta zetkn???? si?? podcz.as stu- 
dl6w w. Warszawie, a n i . j e d e n 
l'1ie wr6tv?? mU ??adne! przysz??o??ci ja- 
ko pianl"??cie. R6wnie pesymistycz- 
nie zapatrywa?? si?? na jego piani- 
stycznl?? przvs7??o???? znakomity pe- 
da'!oR wiede??ski (pochodzenia pol- 
skiego) Leszetyc:ki. kt6ry p????niej 
wprawdzie zmieni?? zdanie, nigdy 
Jednak nie uzna?? Paderewskle
o za 
ucznia swej "szko??y planistvcznej". 
W tym zreszt?? mia?? s??uszno????. jak- 
kolwiek sam Paderewski twierdzi, 
te Leuetycki by?? jedynym mi- 
strzem, kt6ry potrafn nauczy?? je- 
RO, Pad
ewskle
o, rzeczy najwai- 
nlejinej - p r a c y n a d gr??. 
Ta fanatyczna wprost potr:??:eba 
trudu, pracv nad sob??, do<;konale- 
nl8- Il??. na kt6rej realizowanie zaw- 
sze znajdowa?? si??y, otwar??a zresz- 
t" prze{! Paderewskim karier?? 
??wiatow??. Dzi??ki takiemu w??a??nie 
usposobieniu, autor "Pami??tnik6w" 
wygrywa?? wand z tyelem. 
Co prawda nie wszystkie. ZnaIm- 
mity artysta wygrywa?? wsz??dzie 
tam, gdzie chor1zi??o o sukces arty- 
styczny, ur6wno wirtuozow
ki jak 
i kompozytorski (za jego tycia prze- 
ceniano go nawet jako kompo
vto- 
ra, obecnie - twierdzi R11d 7 i??ski 
- racz.ej RO !li
 I'1le dON'nia). Pr7P- 
grywa?? natomiast w tyciu osobi- 
stym. przegrywa?? te:! na arenie po. 
lItvczne'. Opr6cz muzyki - poli- 
tyka by??a drugl?? jego wielk?? ml- 
??Q??ctl -= najw.Y:'dni??j przeciet nle- 


PADERE 


s 


odwzajemnion??. Cala aktywna dzia- 
??alno???? polityczna Paderewskiego, 
podobnie jak niezbyt szcz????liwe 
dzieje jego drugiego ma????e??stwa- 
to jednak, jak wspomnia??em, lata 
p????niejsze, nie obj??te "Pami??tnika- 
mi". (Bardzo interesuj??cym do nich 
komentarzem jest za to szkic. po- 
??wi??cony Paderewskiemu w ksi????- 
ce Grzymaly-Siedleckiego "NiE'po- 
spolici ludzie w dniu swoim pow- 
szednim".) W "Pami??tnikach.' 
fragmenty ??ci??le osobiste m??wi?? 
natomiast o ??mierci pierwszej to- 
ny (zaledwie po roku ma????e??stwa), 
a przede wszystkim o tragedII sy- 
na artysty, dotkni??tego kalectwem 



 


. 
 


l 


t 


<. 


. 
 


-' 


VI nast??pstwie parati??u Clozlecl??cego 
i zmar??ego przedwcze??nie. 
Ale ten margines ??ci??le osobisty 
pozostaje w "Pami??tnikach" - tyl- 
ko margln("sem. Istotn?? ich tre??ci?? 
jest ??wiadomy proces doskonalenia 
si?? artysty I cz??owl&ka. Pewt1e po- 
j??de o powadze, z jak?? Paderew- 
ski traktowal prac?? nad Bab?? - nie 
tylko jalto artysta - daf mo??e cho??- 
by ponI??szy fraament tekstu. Pa- 
mi
tajmy, te w czasie, do kt6reJ;(o 
??w f
!lNm
nt si?? oonosi, Paderewski 
jp
t ju?? dyplomantem konserv.-ato- 
rlum . wr!fszawsk1ego, ma za Bob?? 
studia muzyczne w Berlinie i a- 
ktualn!e pe??ni obowi??zki profesora 
w tym??e warsz.awskim konserwato- 
rium w wY??!;7ej klasie fortepianu. 
P;('-r"'
7a jego tona jut nie ivie. a 
do obowii'zk??w art-ysty nale??y jp- 
S":C7C opieka nad synem-kalek??. 0- 
t6?? w 7wiazku z tym w??a
nle okre- 
sem Paderewski opowiada: 


"MuSZf: tu wspomnl
c!, ie przez ca??y 
czas mej 6wczesnej kariery pMagoglcz- 
nej w Wanzawl.. pracowall'm bard>:o 
clf:
ko. Zdawal.m a. ble bowIem spra- 
w??, 
e moje og61ne wyk,ztalcenle PO?O- 

tawl9 bardzo wle'e do tyczE'nla. Itoz- 
poc7??!Fm wi??c cal y aZHeg kurs6w W 
dzIe??. dla 7-Brobku, uczylem w kO;Jkracji, oraz rodzin podfwl'Z8s 
panujacych. Sprawie tej po
wi??ca 
Paderewski w ,.Pami('tnikach" ni...- 
ma??o miejc;ca, a spos6b, w jaki o 
lvch swoich ?najomokiach (n
eki??'- 
dy przyjafnlach) opowiada. bud7il' 
mo
e uzasadl'lone poJejrzen1a o 
c;nobizm. Podejrzenia te urJ'1acn i a 
znany chO??by z relacji Grzyma??y- 
Siedleckiego fakt, te jeden z po- 
koj6w pa??acyku Paderewskielto W 


Morges by?? wprost wytapetowany 
fotografiami wszystkich owych oso- 
bisto??ci, zaopatrzonymi w ich w??a- 
snor??czne dedykacje dla naszego 
"ksi??cia pianist??w". Z pewno??ci?? 
wi??c Paderewsld nie by?? wOlny od 
tego nie najszlachetniejszego, 
przyznajmy - snobizmu, sprawa ta 
ma jednak jeszcze inne dodatkowe 
aspekty. kt6rych nie nale??y prze- 
milcza??. 
Paderewski posiada?? bardzo silne 
poczucie godno??ci osobistej, a trze- 
ba pami??ta??, ie w ostatnich dziesi??- 
cioleciach ub. wieku, tzn. wtedy, 
gdy jego sztuka i nazwisko cieszy??y 
si?? w ??wiecie najwi??ksz?? popular- 
no??ci??, pozycja spo??eczna i towa- 
rzyska artysty by??a ni8ka i zw??asz- 
Cza w bogatych domach arystokra- 
tycznych, do kt6ryc"h cz??sto - 6w- 
czesnym zwyczajem - zapras:a- 
IIOpl??mlennlctwa lItersckiego w dwu<\zle- 
stoleciu mlf:.:!zywojennym W I e s I a w a 
P a w ?? a S z y m a ?? s k i e g o: "Od me- 
tafory do heroizmu", Iluslrowan?? mo- 
no raflf: o tYCIU I tw6rczo??cl Brunona 
SChulza pl6ra J er z e g o F I c o w s k I e- 
g o: "Regiony wielkiej herezJI", zbi6r 
szklc6w krytycznych K a z I m I e r z a 
W y k I sprzed 1939 roku: "Stara szufla- 
da", tom s:zklc6w Jar z e g o K W I a t- 
k O W I ki, g o o poezji francuskiej: 
"PoezJa bez granic". Ukazala sil;; nadto 
pierwsza powojenna monografia Ja d- 
w III R Y t e l o Janie Kochanowskim 
(seria "Profile" w Wiedzy powszech- 
nej) oraz kolejny tom realizowanego 
przez PWN "Obrazu literatury polskiej 
XIX I XX wieku" (Seria V - Literatura 
M??odej Polski - tom 11). PWN opubll- 
kowalo oka7al?? ksi??g?? paroi??tkow?? ku 
czci Konrada Gorskkgo. 
Ckazaly si?? dwa tomy materla??6w do. 
kumentuj??cych nasz?? hl
'ori<: najn"w- 
sz??: "Publlcystyka konsplracYJn
 PPR 
(1942-19451" oraz "PUbllcyst)'k3 Zw:??zkU 
Patrlot6w Polskich (1943-1
44)" - obie 
pozycje og??osi??a Sp. Wyd. Ksl??tka 1 
Wiedza. 
Z z:!krcsu publikacji o sztuce warto 
odnotowa?? pi??kny \om M I e e z y s I a- 
wa Walii s a "SeresJa" (Arkady) I 01- 
bumowe wydanie "Dawn) ch \\',,101<6'" 
Krakowa" Jer z e g o B a n a c h a (Wyd. 
Literackie). 


3. S.
		

/ZL_1967_XVII_812_20_08_nr_34_str_007.djvu

			r.
 
, 


:.:.N 


u= 
- 
- 
-. 
... 
.: 
- 
... 



 
....... 
-- 
; 
!.. 
-ij!, 


l.... 
I 


..:, 


! 
i 
I> 
c..:.:. 


:111. .. 
. -.'.. 


! 
L 


#- 
$,. 


Henryk Berlewi obok swojej kompozycji z roku 1924 


z 


aledwie przed rokiem uk3- 
7.ala si?? jedna z naiciekaw- 
szych, jedna z najbardz.iej 
Instruktywnych ksi????ek, ja_ 
kie napisano u nas o pro- 
cesie tworzenia si?? nowych form. 
Mam na my??li "Kronik?? Nowei 
Szt.u
i" Kotuli I Krakowskiego. 
KSl??zka zostala rozchwytana i c??y- 
skawicznie znik??a, pisano jednak 
o niej niewiele. Nie by??o dla ni- 
kogo tajemnic??, dlaczego si?? tak 
sta??o. Gdy?? mimo swego cz.ysto 
kronikarskiego charakteru a mo??e 
w??a??nie dlatego, dzie??o' autor??w 
krakowskich dzi??ki swej kompara- 
ty
ej. . metodzie ukazywa??o by- 
naJm,;ueJ nie "pi??kn?? chorob??" 
na1z
J t;'1y??l,i tw??rczej: iej sta??e 0- 
p??"mame SI?? w stosunku do art y- 
s
ycz;n
j my??li za granic??. jej inpr- 
cJ??. JeJ brak ambicji tworzenia no- 
Wych warto??ci. 
Nie zamierzam tych spraw gene- 
ralizowa??. jak uczyni?? to Irzykow- 
ski w swym studium ..Litera.tura ?? 
socjalizm", Ji(dzie zarzuca?? naszej 
sztuce. ??e korzysta z eotowych kon- 
cepcji tw??rczych, kt??re rozwiazuje 
lIie na Zachodzie i Wschod7Je Euro- 
py. Generalizowanie tel1:o rodzaju 
problem??w jest zawsze ich uprasz- 
czaniem. Pr.zez Irzykowskiego m6- 
wi??o rozgoryc
enil'. pragniC'nje zd')- 
pineowa'1ia naszych artyst??w. Sko- 
ro iednak tak c
u?? to on, tradycio- 
nalista, to c??i. dopiero musi odczu- 
wa?? cz??
wiek Wf"n 7 ??cy o prze- 
zw:v-c!????enie cawnych konweI"'cji a'r- 
tystycznych i ultszta??towanie no- 
wej ??,,'iadorno
ci estetycznei! Lub 
teby powiedz;e?? to dok??adniej: 
walcz??cy o st"'orzen!e autonom:cz- 
nl'go dziela s
tu!d. niezale??nee;o cd 
otaczajacej nas rzeczywisto??ci. 
Artysta nowoczekno??ci 
nocy" i ..Wielkie m"??
n" r}.... przy 
czym ,,'lVTanewry" w d,ja ku sten d- 
halow_kie w duchu ..Lucjana Leu- 
wen"; wreszcie powr??t do dawnych 


. 


E lAB 


film??w populistycznych Claira w 
"Perte des Lilas". 
Dzia??o si?? to ju?? przed "now?? fa- 
l??", w latach niezbyt p??odnych dla 
kina francuskiego, w Jatach. w kt??- 
rych panowali dobrzy filmowi rze- 
mie??lnicy. Clair mia?? z nimi wiele 
wsp??lnego, co mu w??a??ciwie zar
u- 
ca??a ..nO\va fala", kt??ra rzemios??a 
nie lubi??a. Jego dzie??a by??y zawsze 
wypieszczone, pe??ne elegancji. Ale 
przenika?? je umys?? dobrze umeblo- 
wany, dowcip, szlachetny liryzm. 
Czym "nowa fala" poszczyci?? sil;: 
nie mog??a. 'Wreszcie sta??a si?? rzecz 
paradol! 'al na: ..Nowofalowcy" 7acz??- 
li go podrabia??. Ci, co pr??bowali 
swoich si?? w komedii, oczywi
cie. 
Najwi??cej jest mU winien de Bro- 
ca. Mniej, ale tak??e co?? nieco??, E- 
taix. A "Kapral w matni" Renoira, 
boga "nowej fali"? Okaza??o si??, ??e 
przez Claira trzeba przej????, je??li 
si?? chce robi?? komedi?? we Fran- 
cji. 
Autor "Podr????y fantastycznej" 
liczy sobie obecnie prawie siedem- 
dziesia t lat. Jest od 1960 r, cz??on- 
kiem Akademii Francuskiej. 
Czy potrz
bny by?? a?? taki wst??p, 
??cby om.Jv'i?? ostatnie, nil"udane 
dzie??o l' '??
 era
 W}daje si??, ??e tak. 
Nieudane sa zreszl \ ju?? dwa jego 
ostatnie filmy. A je'tJnoczc??nie po- 
zostaj?? 0'11' wcb?? ,.c!
irows!de". Ze- 
by to widzie??. trzcba je dostrzec w 
konteH"ie poprzedn:ej twtrczo
ci i 
dostr?ec to, C:J z niei w tych utwo- 
rach przetrwa??o. ..Ca??e zloto ??wiata" 

z??o pp d lti!ku laty na naszych 
ekran:lc". Obecnie mamy o!mzj.; o- 
gl??da?? ..W.ojenka, Wo,imka" (t}'m 
banalnym tytulem zastapiono w 
polsce tytu?? oryginalny "Les Fetes 
galantes" - ..Wytworne ??abawy"). 
Pierwszy wymieniony utw??r, kt??re- 
go projekt powsta?? jeszcze w latach 
trzydziestych, ma wszystkie cechy 
starczego dzie??a. Dzie??a I>rzeczeka- 


ku 1918 w Warszawie. Od tego cza- 
su losy zwi??za??y nas na sta??e. My- 
li??by si?? jednak kto??, kto by przy- 
puszcza??, fe by??a to przyjaf?? idyl- 
liczna. Trzeba by??o zna?? Berlewie- 
.go: by?? to szereg eksplozji uczucio- 
wych, gdzie po okresach przyja:fni 
nast??p ,wa??y okresy niem:!1 wrogo- 
??ci, na S7CZ??' cle kr6tko tn,-aj??c2J. 
W pr?j'ja??ni swej by?? wymagaj??cy 
ponad miar??, a r??\\ nocz
5nie wszys- 
tito z siebie dawa??. C???? <'..ziwne
o! 
Zaliczali??my si?? do nielicznej grupy 
tw6rc??w nowej sztuki, kt??r7Y dag l .! 
musieli walczy?? z niech??ci?? lub o- 
boj??tno??ci?? otoczenia; z czasem 
mia??o si?? to zmieni??, stworzone 
przez nas probierze artystyczne 78- 
cz??to traktowa??: jako co??, co jest 
zrozumia??e samo przez si??, ale w 
ci??gu pierwszych lat!... Dzisiejszemu 
pokoleniu nast??pc??w awangardy 
trudno UJ zrozumie?? - lecz jakfe 
cz??sto korzysta z naszych trudnych 
i gorzkich przej????. 


A jednak Berlewi nigdy nie go- 
dzi?? si?? na ??aden kompromis. P??on???? 
w??ciek??o??ci??. gdy przemilczano lub 
wr??cz wy??miewano jego teori?? i 
dzie??a, niekiedy przez dziesi??tki lat 
zamyka?? si?? w swym milczeniu. ale 
stale szed?? w wytkni??tym przez si?? 
kierunku. ?? przy tym stale - za- 
r??wno w swym wielkim studium 
po??wi??conym polckiei 
rafice fun- 
kcjonalnej 20-lecia, jak' w wywia- 
dach - podkre??la??, ??e "kulminacyj- 
nym punktem walki o nowq sztuk?? 
w Polsce bylo ukazanie si?? manife- 
st6w artystycznych i literackich 


nego. Historia cz??owieka, kt??ry za 
"ca??e z??oto ??wiata" nie chce odst??- 
pi??: swego gospodarstwa stoj??cego 
na drodze budowy wielkiej inwe- 
stycji, okaza??a si?? tematycznie ma??o 
oryginalna, gdy t jej autora zd????y- 
li ubiec inni. Ale tak??e nic nie 
zachowa??o si?? w tym u1worze z 
po\\"abu tw??rczo??ci tamtych lat, w 
kt??rych by?? projektowany. 
Jeszcze s??abszy jest nowy film. 
Jak wskazuje tytu?? "Wytworne za- 
bawy", nawi??
1Jj??cy do znaneeo ob- 
ra7U WRtteau. i co. zaznacza sam re- 
??y
c:-, ta komedia o wojnie jako o 
grze. komedia o grze woj
nnej. o 
wojennych "zabawach", mia??a w 
sobie kry??: wiele ironii. Nie kryje. 


K .... .. 
ino I ,,-,YCIC 


y CLAIRA 


Wszystko tu jest na wierzchu. Nie 
ma ironii, kt??ra tak ??wietnie kie- 
dy?? operowa?? autor. Rzecz dzieje 
si?? w osiemnastowiecznej Francji. 
Wprawdzie film zosta?? zrealizowa- 
ny w Ru:nunii, we wsp????produkcji 
z kinematografi?? rumu??sk??. nie ma 
to wielkiego wj)??ywu na obraz, zw??a- 
szcza te Clair najch??tniej pracuje 
w atelier. w ??wie-cie umownym. W 
ob]p70:1ej twierdzy broni si?? niejaki 
IT'arsza??ek Allenberg, bufon i g??u- 
piec, oblegany przez innego bufona 
- ksi??cia Beaulieu. Intryg?? osnu?? 
autor wok???? s:er7.anta wojsk Allen- 
berga, m??odego. Jolicoeura (gra go 
najbardziPj ..wolteria??ski" aktor 
kina francuskiego - Jean-Pierre 
Cassel). Sier??ant, dzi??ki pomocy 
pewnej rezolutnej ksi??tniczkl i u- 
partego "cywila", ch??opa, doprowa- 
dza do przerwania wojny przez sa- 
mych ??o??nierzy. 
Krytyka, ta. powa??na. 
wsze ra- 
czej ??ycz??iwa Clairowl, robi??a co 
mog??a, teby film ratowa??. Ponie- 
wa?? przypomina on "Fanfana Tuli- 
pana" Jaaue'a, pisano, ??e jest m??- 
drzej
zy. Co nie jest prawda, jest 
b;> ,dziej naiwny. Wspominano o 
,.Kandyd7ie" Wo'tera i historii. Co 
filmowi tak??e n'e pomoglo. Pomo- 
g??o mu natomiast podkre??lanie ku
- 
larstwa, tl'
O lmglarstwa, kt6re kie- 
dy?? z ka??dego niemal utworu Claira 
robi!o we
o??i'?? fa:1ta	
			

/ZL_1967_XVII_812_20_08_nr_34_str_008.djvu

			MARTA WYKA 


ODMIANY 


POETA - FILOZOF 


"Poezja uczona" to oznacza 
dzisiaj bardzo wiele i jednocze??nie 
bardzo ma??o. Wiele, je??eli oddamy 
sprawiedliwo???? ambitnym zam:a- 
rom tw??rczym. I ma??Qo je??eli 
sprawdzimy skuteczno???? owych 
ambicji. ich praktyczny wyn
k, 
czyli efekt realizacji. Liryka Wirp- 
szy 1) reprezentuje w ca??ej rozci??g- 
??o??ci zar??wno rozm;ar takich w??a??- 
nie zamierze?? tw??rczych jak i ni
- 
zwykle trudne do pokonania prze- 
dwno??ci, jakie musi napotk3?? poe- 
ta stawiaj??cy przcd swoj?? tw??r- 
czo??ci?? zadania - s??dz?? - prawie 
niewykonalne. Truizmem by??oby 


Witold W??rpsza 


powtarza??, U mamy do czynIenIa 
z tw??rc?? wra??liwym, obdarzonym 
umiej??tno??ci?? drobiazgowej ana
i- 
zy, zawsze gotowym da?? najwy??- 
sz?? miar?? podejmowanemu temato- 
wi. Bez wzgl??du na to, czy przyj- 
dzie mu pisa?? o kszta??cie, powiedz- 
my, krzes??a stoj??cego w jego po- 
koju, czy o zag??adzie kultury i cy- 
wilizacji. Pos??uguj?? si?? zapewne 
przyk??adem skrajnym - i oczywi??- 
cie hipotetycznym - ale jest on chy- 
ba ilustracj?? okre??lonego schema- 
tu tw??rczego post??powania, z kt6- 
rym chcia??oby si?? podj???? dyskusj??. 
Problem pierwszy: czy w ramach 
tego schematu mamy do czynienia 
z liryk?? wyobrafni, czy te?? z poe- 
tyck?? retoryk??? Entuzja??ci Wirpszy 
powiadaj??. i?? uprawia on "speku- 
lacj?? czysto intelektualnq, zmienia- 
jqc przy tym porz??dek oddzialywa- 
nia, czyli budz??c w czytelniku e- 
mocje poprzez my??l" (tak s??czl 
Julian Rogozi??ski). Zapewne na- 
le??y si?? zgodzi?? z zasad?? tej defi- 
nicji, bo taki jest podstawowy i 
bezsporny zamiar poety. Ale oka- 
zuje si??, gdy prze??ledzi?? uwa??niej 
spos??b realizacji owego zamiaru. 
i?? my??l "poetycka" nie mo??e cbej???? 
si?? bez protez, fe bez nich jej ist- 
nienie jest co najmniej w??tpliwe, a 
w ka??dym razie dosy?? hybrydycz- 
ne. S??owem, nie istnieje w liryce 
..czysta" my??l, poniewa?? 
ezj.a to 
r??wnie?? uruchomienie JakIego?? 
warsztatu. jakiej?? technIkI, jakie- 
go?? systemu norm j??zykowych. 
Istotnv wvdaje si?? wi??c rodraj 
wsp????zale??no??ci pomi??dzy po- 
s??ufmy si?? najbanalniejszym ter- 
minem - tre??ci?? i form??. Wirpsza 
chcia??by osi??gn???? idealny stan r6w- 
nowagi pomi??dzy tymi dwoma ele- 
mentami. Poniewa?? za?? tw6rczo???? 
jego bli??sza jest spekul
cji. ':li?? 
emocji wi??c automatycznIe meJa- 
ko taka zasada wyboru implikuje 
okre??fony wygl??d stylistyczny jc- 
go liryki. Wyrachowanie stylistycz- 
ne b??d??ce jednym z mo??liwych ko- 
sti
m??w dla poezji "filoz.oficznej" 
 
zawsze grozi?? mo??e barokiem, czylI 
szczeg61nego rodzaju samo.zap
.. 
mi??taniem. Pi??kna sztuka pIsania 
staje si?? r6wnie?? sztuczn?? 
ztuk?? 
pisania. Wydaje si??, i?? Wlrpsza 
ulega czasem pokusom i daje si?? 
wci??gn???? w t?? gr??, kt??ra okazuje 
si?? demonstracj?? zr??czno??ci i k
n- 
sztu - ale nie zawsze czym?? WI??- 
cej. Na przyk??ad: ..Cienie miasta": 
fPow6d??. powod6w/. Z jakim 
prz
.padJslem 14czy si?? 
Czasowmk./ Pow6d??. powoz??w I. Ujmuje 
d??oni??. / PowodzIe 
Powrozu /. B??d?? za tydzie?? p??aka??. 
klcdy umr7e 
Portret. / Powodzie powrot6w /. Nlesh go 
w lektyce. 
I Pow??d??. powoju /. Drzwi by??y szc
elnie 
zaml>.nl??:te... 


Ciekawe, i?? analogiczna poetyka 
spe??nia swoje zadanie w spos6b o 


1) Witold Wirpsza: 
Warszawa 1966. 


"Pr7cs??dy" PIW. 


:ZYCIE 
Nr 812 


LITERACKIE 
Str. 10 


wiele ba1"dziej funkcjonalny wte- 
dy, gdy zostaje poddana pr??bie 
dystansu, pr6bie pastiszu. My??l?? o 
"Dzienniku pok??adowym" i ele- 
mencie ironicznej gry, kt??ry od- 
grywa w nim rol?? niebagateln??. 
Wirpsza bada wi??c przydatno???? i 
przemienno???? r????nych rOdzaj6w 
poetyckiej wypowiedzi. Czy na- 
prawd?? chcia??by si?? wyzwoli?? spod 
przemocy konwencji j??zykowej, 
prze??ama?? j?? i oczy??ci??? Czytaj??c 
"Zatarcie pisma" odnosi si?? wra??e- 
nie. i?? pomimo wszystko . znowu 
mamy do czynienia z retoryk?? - i 
to zar??wno w warstwie poznaw- 
czej, jak i czysto technicznej wier- 
sza: 


To. co cUnle cz??owieka, I to, co 
Go rozsadza. co napiera na?? I co go 
Wspiera. pismo stylu. Pismo bez 
znaczenia, bez 
Przyczyny I bez zamiaru. Pismo guatu. 
Kiedy 
Nast??pi prawne ,ego zatarcie? 
w poczuciu winy, w 
Poczuciu niewinno??ci? Co zdruzgocze 
wewn??trzn?? 
BUdpw?? litery, 'e' wstydliwo????? 
Zewn??trznI! 
Opornoi?? slowa, jego bezwstyd?... 


Wirpszy ..zamachy na wszyst- 
ko????" (aby ufy?? okre??lenia Przybo- 
sia tak w??a??nie cele w??asnej liryki 
definiuj??cego) r??wnaj?? si?? rzeczy- 
wi??cie pr??bie obalenia wszystkich 
barier, jakie dotychczas przed poe- 
zj?? stawiano; a wi??c barier po- 
znawczych, ogranicze?? tematycz- 
nych; po??owiczno??cI w zastosowa- 
niu filozoficznej refleksji. Czy 
poeta naprawd?? odnosi zwyci??stwo? 
Chcia??oby si?? tutaj przypomnie?? 
takie oto zdanie Valery'ego: ..My??l 
powinna by?? w wierszu ukry- 
ta jak 1D owocu jego wla??ci- 
wo??ci od??ywcze. Owoc jest pokar- 
mem, chocia?? wydaje si?? jedynie 
przysmakiem..... Chcia??oby si?? wi??c, 
??eby zel??a?? nieco terror my??li, a 
poeta poczyni?? niskie ust??pstwa 
na rzecz starych i wytartych war- 
to??ci lirycznych. kt??rych nie rast??- 
pi samo tylko, najg????bsze nawet 
przekonanie o sko??czono!ici ??wiat3 
i bezduszno??ci cywiliza
jl. 


POETA KREATOR 


Liry' 3 Spir--;rka 
wcze i. z)'mi i;: , 
do kan "] u ut NOr"' 
drugiej awangardy, 


swoin' -:aj- 
Ji3mi ! ??ga 
go prZL kr??;{ 
w sZC? g??',o??ci 


c 


- " 
, 


Jan Spiewak 


za?? pr7
z kN\g tal{ zwanego "d
u- 
giego W"p6lnego r i;oju". Napo- 
myka o tym poeta w jednym z 
tekst??w, zawartych w ostatnim 
wyborze wierszy I); powo??uje sie 
wi??c tym samym na jakie?? pokre- 
wie??stwo z tw??rczo??ci?? Pi??taka. 
mo??e Czechowicza. Wypowiadamy 
tutaj pewne przypuszczenia, pon
e- 
wa?? liryka Spiewaka, w sWOIm 
dalszym rozwoju, odbieg??a wy- 
ra??nie od podstawowych rygor6w 
kieruj??cych technik?? tw6rczo??ci 
poetyckiej w drugiej awangardzie. 
A w ka??dym razie tych rygor??w, 
kt??rych najlepszym przyk??adem 
by?? Czechowicz. Spiewak zachowaJ 
co prawda sk??onno???? do katastro- 
ficznej interpretacji ??wiata. L('('z 
jednocze??nie pozwoli?? na . r:naksy- 
malne rozpasanie wyobrazm. czy- 
ni??c z niej centrum swojej. liryki 
Jest to wyobra??nia niczym meogra- 
niczona, ujarzmiona l
cz i POWOd:l' 
wana ty1ko wol?? pDetv. Oszcz??d- 
no???? ??-odI,:??w wyrazu wycia!e si" 
dla Spiewaka przeclwieiJstwem 
prawdziwie tw??rczego post??powa. 
nia poniewa?? kojarzy z nim poetJ 
w 'pierwszym rz
dzie umiej??tno$.(' 
"podwy??szenia" i wyolbrzymieni 
tematu. M3my wi??c do czynieni1. 
7. koncepcj?? poety-kreatora, poe- 
ty-df'miurga, ale przywodz??c?? nH 


I) Jan Spicwak: 
1967. 


"Anna". Czytelnik, 


Nowo??ci poetycl{ic 


LI RYKI 


my??l bardziej praktyk?? roman- 
tyczn?? czy nawet neoromantyczn?? 
ni?? zwi??z??o???? i skr??towo???? liryki 
lat 30-tych. Nie wypowiadamy tu- 
taj bynajmniej l??d6w warto??ciu- 
j??cych. Chodzi rac7ej o zasygnali- 
zowanie uk??adu odniesienia, wohec 
kt??rego postawiona liryka Spiewa- 
ka wyrafniej i dobitniej si?? t??uma- 
czy. 
Najpierw mechanizm funkcjonJ- 
wania wyobra??ni. "Litania": 
??opotanie p??ynnych m??ot6w. 
Wybuchy szklanych granat6w. 
Anio??y skruszonych b??yskawic. 
Goryle skacz??cych plan. 
Bezwstydne ??liny chciwo??cI. 
Daremne wezuwlusze wodorost??w. 
Nieustanne gwa??cenie brzeg6w. 
Pioruny w muszlach drzemi??ce. 
O??liz??e cielska ryb. 
Wiej??ce no??.e plasku. 


. . . . . . . . . 


. . 


Sto.?? cnljl!cyCh ??ciernisk. 
Morze dobrego I zlego. Ksl??Ca 
ciemno??ci. 


Sk??onno??ci ekspresjonistyczn<> 
nie wahajmy sI?? przed przywo??a- 
niem tego w??a??nie terminu; echa 
poetykI Mici??skiE'go r??wnief 
takie powi??zania mo??na by wska- 
za??. Konsekwencje ekspresji mak- 
symalnej, a wi??c r6wnlef progra- 
mowej daj?? si?? wy??ledzi?? w ca??ej 
niemal lIryCl! Spiewaka. Szczeg??l- 
nie widoczne wydaj?? si?? w sposo- 
bie interpretacji przyrody. Niegdy- 
siejsza prowincja Czechowicza, siel- 
ska wie?? Pi??taka a wi??c przyk??ady 
dokona?? r6wle??nIk??w. kt6ryml 
m??g?? si?? poeta inspIrowa??, nie 
znajduj?? przeciet. swego mIejsca 
w tej liryce. Spiewak w gruncie 
rzeczy najbli??szy wydaje II?? Le??- 
mianowI. Mam na my??li oczywi??cie 
d????enie do szczeg61nej ..heroizacji" 
tematu, w kt??rym poeta widzi prze- 
de wszystkim ??ywio??, odpowiadaj??- 
cy zreszt?? jego sk??onno??ciom wy- 
obrafniowym. 
Wyobra??nia poetycka uzyska??a 
sw??j o-stateczny kszta??t pod wp??y- 
wem do??wiadcze?? jak najbardziej 
realnych, bo historycznych: r??w- 
nie?? t?? prawd?? odczyta?? mo??emy z 
liryki Spiewaka. Dlatego nie wie- 
rzv ju?? poeta w mit o poetyckim 
raju. albo raczej nie wierzy, aby 
two-
 ';0 go - wci???? na nowo - 
l1"'--'
 
---'Jiec tragicznemu wy- 
J""p i . !1(.7kiej egz
'st.pncji. R:lj 
jest poetyck?? zabawk??. Piek??o jest 
p:-awd?? or1'Z jcdyn)'m do??w
adcze- 
niem c7?? ___o ka. "Przezornie chcia- 
1 0 m uprz _ _;?? histori?? - powiada 
poe! l - stu'arzajqc pieklo wyl??cz- 
nie ella siebie". Lecz piek??o i raj 
staja s:?? w ostateczno??ci tylko ele- 
m
ntami konwencji. Poeta nie mo- 
??e cPlin???? h:storii. nadaje jej wi??c 
cpch,- apc-kaliptyczne. 
G??0wny nurt tematyczny tytu??o- 
Wf'go poematu zbioru wyp??ywa 
w??a??nie z do??wiadczenia historycz- 
nego, komrontowanego poprzez 
prynnat autobiografii. Lecz w ja- 
kim?? momencie wsr.echmocny poe- 
ta-kreator dominuje nad osaczo- 
nym przez histori?? cz??owiekiem. 
wyobrafnia przezwyci??fa racj?? f 
t)'lko przy jej pomocy konstruuje 
poeta sw??j los, w liryce tak oto za- 
??wiadczony: 
u. Przedziera?? si?? przez ??wlszC7.l\ce 
przestrzenie. 
stopy pogr????a??y l!1?? w ziemi??. 
'pr
ed71
ra?? s'i?? . pr
ez' U
y
ISka . P;m1
cl: 
Obrzyd??e kraby czo??ga??y swe cienie. 
Czyha??y kleiste meduzy, 
Czyni??c kszta??ty ruchomych pozor6w. 
Toczy??y spory z zapalc7vwo??cl/j 
tch6rzy... 


SZANSE POETYKI 
CODZIENNO
CI 


Autor tomiku "Puste krzes??o" 8) 
poleca si?? nam, za po??rednictwem 
fragment??w recenzji. ju?? na ob- 
wolucie ksi??feczki. Dowiadujemy 
si?? wi??c. i?? jest poet?? rzeczy zwy- 
czajnych, wyznawc?? tradycyjnych 
rygor??w poetyckich, ??e nie ufa 
co prawda modom, ale za to jemu 
ufa wdzi??czny czytelnik. ??e dostar- 
cza chwil szc7erego wzruszenia itd. 
Taka wst??pna rekomendacja bu- 
dzi na pewno lekki niepol'??j: bo 
co w??a??ciwie znaczy dzis:aj "P	
			

/ZL_1967_XVII_812_20_08_nr_34_str_009.djvu

			(Dalszy ci??g ze str. l.) 
t armia WP otrzyma??a nowe za- 
tla??:ie w skomplikowanej sytuacji w 
rejonie Warszawy zar??wno na le- 
\V ?? Ym jak i na prawym brzegu Wi- 
s y. 
Zadanie l armij WP, zawarte w 
kilku przytoczonych i innych (w 
toku dzia??a?? armia otrzyma??a jesz- 
cze zarz??dzenia na temat rozpozna- 
nia oraz dotycz??ce przydzia??u si?? i 
??rodk??w) zarz??dzeniach dow??dztwa 
l 
r
ntu Bia??oruskiego, pOlega??o na 
Z
J??C1U obrony do ko??ca 15 wrze??- 
Dla na wschodnim brzegu Wis??y z 
r??wnoczesnym rozpocz??ciem bezpo- 
??rednich przygotowa?? do dzia
a?? po_ 
????czon,Ych z forsowaniem Wis??y. 
C
odu??o o uchwycenie przez l ar- 
nn?? przycz????k??w na zachodnim brze- 
gu Wis??y i udzielenie w ten spos??b 
Pomocy powsta??com warszawskim. 
Wydanie przez dow??dztwo Frontu 
tych zarz??dze?? by??o w??a??ciwie u- 
Sau.kcj onc;>waniem wcze??niejszych 
PropozycJi dow??dcy l armii Wojska 
;Polskiego oraz stara?? Naczelnego 
Dow??dztwa WP w celu udzielenia 
POmocy powsta??com warszawskim. 
W. zadaniu nie ma mowy o opano- 
Wamu Warszawy przez l armi??, co 
ne
z
?? przekracza??oby powa??nie jej 
rnozl1wo??ci operacyjne. 
Tak wi??c zadanie nakazane przez 
F
ont w istocie polega??o na zorga- 
nIzowaniu dzia??a?? taktyczno-opera- 
Cyjnych w skr??conym czasie i no- 
Sz??cych charakter operacji o ograni- 
Czonych celach. 
Min:o trudno??ci zwi??zanych z wy- 
konamem tego zadania, wymagaj??- 
Cym forsowania szerokiej przeszko- 

y wodnej w du??ym mie??cie nale- 

y stwierdzi
. ??e POdYktowa
e by- 
o i uzasadnione zar??wno pomy??l- 
nYm r
7W?jem sytuacji taktyczno- 
operacYJ'
C'J na Pradze, przewidy- 

anymi dzia??aniami wojsk udziec- 

ch na p6??noc od Pragi, jak i ci??t- 
klm po??o??eniem powsta??c??w w War- 
Szawie. 
W ??wietle powytszego mofna 
stwierdzi??, ??e zadanie postawione 
l armii WP by??o uz
adnlone z 
pU!1ktu widzenia taktyczno-opera- 
cYJnego, a tym bardziej - polity- 
Cznego. 
W oparciu o zbadane dokumenty 
(radzieclde i polslc:e) trzeba stwier- 
dzi??, ??e zadanie, jakie wykonywa.. 

a armia, nie stanowi??o bynajmniej 
Jakiej?? zaimprowizowanej, bez a- 
Probaty dov.i>dztwa Frontu, inicja- 
tYwy dow??dcy l armii WP. ani te?? 
??:!e polega??o na zorganizowaniu du- 
zej operacji w celu opanowania ca- 
hj Warszawy. Mia??y to by?? dzia- 
??ania maj??ce na celu zdobycie przy- 
C
????k??w w Warszawie, czyli tere- 
n?W p'"zyleg1ych na niekt??rych od- 
CInkach do Wis??y, o powierzchni 
oko??o 26 km l , nie za?? ca??ego miasta 
rnaj??c"
o w6wczas oko??o 90 km l i 
obsad7()nep,0 wsz??dLle przez nle- 
przyj:J.c''C'la. W istocie mia??a to b)'?? 
najw: . 
j operacja armijna o ogra- 
nl
zonych celach taktyczno-opela!- 
cYJnych. 
Sds??e sprecyzowanie i w??a??ciwe 
U.??ycie poj???? operacyjnych jest w 
tym przypadku istotne, gdy t po- 
zwala uzmys??owi?? sobie rzeczywisty 
ch
rakter i rozmach wspomnianych 
dZia??a?? ornz umo??liwia w??a??ciw?? 
ich oct'r..??. 
W dotychczasowym na??wietleniu 
istoty, rozmachu i charakteru dzia- 
??a?? l :J.rmii 
P, opartym na r??
- 
nych domys??ach i nies??usznych hl- 
P
t('p.ch sugerowal1o, jakoby l ar- 

l1a organizowa??a samodzielnie "du- 
z??.op;>racj??" w celu opanowania ca- 
??eJ Warszawy. Wychodz??c z takich 
fY
nYCh za??o??e?? oceniano, te dzia- 
anIa l armii podj??te wy????cznie z 
Inicjatywy dow??dcy i przekraczaj??- 
ce. jego kompetencje, by??y zaimpro- 
wizowane (w z??ym tego s??owa zn'!- 
Czcniu), operacyjnie b????dne i z g??- 
ry skazane na nieT1owodzenie (...) 
R6wnie?? Zbigniew Za??uski w 
Pr
epu8tce do historii pisze o tych 

zla??aniach jako o "du??ej operacji" 
I pr??bie wyzwolenia miasta. Tez?? 
t?? formu??uje on jeszcze wyratniej 
na ??arr.ach miesi??cznika "WojskO 
LUdowe" .....niew??tpliwie celem tej 
Wrze??niowej operacji - czy boju 
l armii ludowt'g{) Wojska polskie- 
go b)'??o o p a n o w a n i e (podkre- 
??lenie Z. Z.) Warszawy..... 
Te nie uzasadnione twierdzenia 
Wynikaj?? przede wszystkim z nie- 
Znajomo??ci arch:wali??w radzieckich 
()ra
 z ni
w??:????dw('j interpretacji 
rozkazu okoliczno??ciowego wyda- 
negO prz
z Naczelne DDw6dztwo 
Wp i opubliIw,\yanego w ??wcze- 

n
j prasie z okazji w)'zwol enia 
r:J.gi. a maj2cego rzekomO by?? 
POd
t3\\,?? do rozr:ocz
cia dzia??a?? 

i"Zf'Z l a:-rr.i?? WP. 
.Warto tu wsporr.niel:, ??e gen. bro- 
III Zygmunt Derling w rozmowie z 
autqrem ninicjsz
go wyja??ni??, i?? 
dZiabnia l armii WP we wrze??niu 
1??144 r., o kt??r)'ch przeprowadzeme 
zabieg:J.?? on zaWC73SU wielokrotni??' 
':V GfJw??dztwie Frontu. nie mia??y w 
za3. . m rr;e na celu opanowania 
Ca?? j Wa:-sz:1wy. -Ich celem by??o u- 
C
wycC!nie p
'zvcz????k??w na zachod- 
nlIl1 brzegu Wis??y i udzlel-mle po- 
Stlocy powsta??com. Zdaniem Ow- 


NA P 


czesnego dow??dcy armii przepro- 
wa.dzenle takich w??a??nie dzia??a?? o 
ograniczonych celach taktyczno- 
operacyjnych by??o wtedy bardzo 
istotne dla polepszenia cl??fkiej sy- 
tuacji powsta??c??w; dyktowa??y je 
wzgl??dy patriotyczne i uczuciowl'. 
B. dow??dca armii stwierdzi?? It li- 
czy?? w??wczas na ??cis??e ws
??dzia- 
??anie z powsta??cami oraz na za- 
skoczenie nieprzyjaciela przez szyb- 
kie sforsowanie Wis??y przede wszy- 
stkim si??ami 9 pu??ku piechoty 3 dy- 
wizji z Saskiej K??py na Czernia- 
k6w. 
Istota.i charakter dzia??a?? l armII 
WP o przycz????ki warszawskie pole- 
ga??y wi??c na zorganizowaniu ope- 
racji lOkalnej o ograniczonych ce- 
lach. Do dzia??a?? zaanga??owano 
t r z y (2, 3 DP i l BK) spo??r6d 
pi??ciu zwi??zk??w piechoty i kawa- 
lerii, kt??re VI ci??gu tygodnia uty??y 
do bezpo??rednich walk oko??o s i e d- 
m i u batalion??w. Dzia??ania zosta??y 
wsparte wszystkimi . i e d e m n a- 
. t o m a armijnymi jednostkami 
rodzaj??w wojsk oraz d z i e- 
w f ?? t n a s t o m a radzieckimi 
zwi??zkami, oddzia??ami f lamodziel- 
nymi pododdzia??ami artylerII, wojsk 
in??ynieryjnych, chemicznych oraz 
k i l k o m a dywizjami l pu??kami 
16 armII lotniczej. 
Dzia??ania lokalne o ograniczo- 
nych celach stanowlly watny czyn- 
nik sta??ej aktywno??ci wojsk w??a- 
snych. Wynika??y one cz??sto z roz- 
woju sytuacji, zapewniaj??cej po- 
my??lniejsze warunki rozpocz??cia 
przysz??ych dzia??a??. 
Dzia??ania l armU WP o pl"Ly- 
cz6??ld warszawskie Itanowi??y w??a- 
??nie jeden z przyk??ad??w, ldedy mi- 
mo trudno??ci zwi??zanych z wyko- 
naniem zadania motna by??o Uczy?? 
na lokalne powodzenie. 
Wynika??o to z pomy??lnego roz- 
woju dzia??a?? wojsk l Frontu Bia- 
??oruskiego, kt??re po opanowaniu 
Pragi kontynuowa??y natarcie na 
p????noc w celu uchwycenia przy- 
cz6??k??w na zachodnim brzegu WI- 
s??y oraz na p????nocnym brzegu 
Bugo-Narwi. 
l armia Wojska polskiego przy- 
st??powa??a wi??c do wykonania za- 
dania w sytuacji, gdy zaistnia??y 
najbardziej sprzyjaj??ce warunki do 
udzielenia pomocy powsta??com. 
Zadanie wykonywane przez l armi?? 
stanowi??o tet cz?????? og??lnego zada- 
nia wykonywanego wtedy przez 
l Front Bia??oruski. 
Nale??y jednak zaznaczy??, te nie- 
zbyt korzystna z punktu widzenia 
dzia??a?? o przycz????!ti by??3 koncep- 
cja operacji praskicj, przewiduj??ca 
kierunek g????wnego uderzei1ia r??w- 
nolegle do Wis??y, nie za?? prosto- 
padle do niej. Trzeba te?? przypo- 
mnie??, te dzia??ania l armii WP to- 
czy??y si?? w Sytuacji, gdy J. Stalin, 
mimo w og6le negatywnego stosun- 
ku do powstania warszawskit'go, 
wyrazi?? zgod?? na wykorzystanie 
radziecltich lotnisk przez samoloty 
alianckie podczas zrzut??w dla po- 
wsta??c??w, a poza tym lo
nictwo 
radzieckie i polsltie przyst??Pi??o taK- 
fe do wykonywania zrzut??W. 
Wyja??nienie sensu dzia??a?? l ar- 
mii WP we wrze??niu 1944 r. jest 
moim zdaniem istotne, gdy?? pro- 
stuje w spos??b zasadniczy mylne 
pogl??dy na ten temat b??d??ce jesz- 
cze w obiegu, i jak si?? wydaje po- 
zwala unikn???? r??tnych nieporozu- 
mie??. 
Chodzi bowiem o to, fe l armia 
WP i wspieraj??ce j?? radzieckie jed- 
nostki artylerii, wojsk intynleryj- 
nvch chemicznych oraz lotnict.wa, 
mim
 dwulicowego stanowiska 
wy??szego dow??dztwa A
mli Krajo- 
wej udzieli??Y wydatne] pomocy 
pov.:sta??co m , kt??ra aczkolwiek nie 
by??a jut w stanie zm.leni?? zasadni- 
czej sytuacji powstama, mog??a je'.l- 
nak przyczyni?? si?? do uratowama 
wielu ludzi. Operacja o takich w??a- 
??nie oeraniczonych cl:'lach zostal.a 
przeprowadzona w my??l propozycJi 
armii zaaprobowanych przez dyrek- 
tywy Frontu, nie za?? jak. to sug:- 
rowano dotychczas, te ..zaImprowI- 
zowana" wtedy "duta operacja" bez 
sensu nie mia??a znaczenia i by??a z 
g??ry .kazana na niepowodzenie, za 
kt??re odpowiedzialno???? ponosi do- 
w6dztwo l armii WP I Naczelne D,)- 
w??dztwo Wojska polskiego. 
# 


D Z j a dowOdcy 1 armII krystallzo- 
ecy l , 
wa??a Il??, pisze J. !\largu es. W c.??j(:. 
kilku dni i by??y do niej wprowadzone 
..asadnlcze zmiany. Gotowa jut koncep- 
cja Wykonania uderzenia zosta??a prze- 
my??lana po raZ drugi. Wyb??r wlB??clwe- 
go kierunku gl6wn<,go uderzenia orar. 
occlnk a formowania wis??y by?? zada- 
niem bardZO trudnym do rozstrz.fgnl??- 
cia. 



oc 


W oparciu o dokumenty opraco- 
wane przed rozpocz??ciem dzia??a?? 
na przycz????ku czernlako\vsklm 
motna Itwierd??tl??, :te dow??dca l ar
 
mU zdecydowa??: 
- forsuj??c Wis???? g????wnymi II??a- 
mi z rejonu Saskiej K??py na CZe
'- 
niak??w opanowa?? przeciwleg??y 
brzeg (szczeg??lnie "K??p?? Czerni a- 
kowsk??" z cot?? 78,0) i rozszerza j??c 
przycz????elt nawi??za?? styczno???? z 
powsta??cami Sr??dmie??cia. a przed
 
wszystkim dotrze?? do powsta??c??w 
i\Iokotowa i wsp??lnie z nimi opa- 
nowa?? rejon Mokotowa, Henryko- 
wa, Kr6l1karni, Czerniak owa i Sie- 
kierek; 
- cz
??cl?? si?? dzia??a?? z Pelcowi- 
zny na ??olibOrz w celu nawi??zania 
styczno??ci z powsta??cami oraz z 
K??py Goc??awsklej na Siekierki; 
_ forsowa?? Wis???? w ci??gu czte- 
rech nocy (poczynaj??c od nocy z 16 
na 17. IX. 1944 r.), a czas dzienny 
wykorzysta?? na rozszerzenie przy- 
cz6??k??w (czemiakowsklego i ioll- 
borsklego). 
Po czterech dniach pomy??lnych 
dzia??a??. po umocnieniu zdobytego 
przycz????ka, dow??dca l armii prze- 
widywa??, zreszt?? bardzo og??lniko- 
wo, ro%Winl
cle powodzenia. 
# 
Decyzja dow6dcy l armii przewi- 
dywa??a wykonanie g????wnego ude- 
rzenia w kierunku: Saska K??pa - 
Czerniak??w - Mokot??w l) oraz 
najpierw jednego, a nast??pnie 
dw??ch pomocniczych uderze??. 
Kierunek g????wnego uderzenia 
wyprowadza! wprawdzie najkr??t- 
lZ?? drog?? do najwa??niejszych zgru- 
powa?? powsta??czych w Warszawie, 
ponlewat jednak by?? to rejon, w 
kt??rym znajdowa??y si?? r6wnle?? 
(lub przeb)"Wa??y w pobli??u) g????wne 
si??y nieprzyjaciela, dla powodzenia 
dila??a?? szczeg??lnie wa??ne by??o sko- 
ordyn{)wanie ich z dow6dztwem 
powsta??c??w l zorganizowanie przez 
powsta??c??w uderzenia na wroga 
r??wnie?? od ty??u. Jednakte do 
,'\spomnlanej;(o wsp6??dzia??anla nie 
dosz??o; dow??dztwo AK dzia??a?? ta- 
kich nie przeprowadzi??o. 
Wyb??r kierunku g????wnego ude- 
rzenia spowodowa??, fe wojska mu- 
sia??y uderza?? czo??owo na nieprzy- 
jaciela broni??cego sI?? w mie??cie. 
Dwa pomocnicze uderzenia, bli
eJ 
skrzyde?? armii, wykoo8ne tylko 
nieznacznymi si??ami, i w dodatku 
w r6:!:!'1ym czasie, nie mog??y s ' w- 
tecznip odciq??)"?? kierunku g????wne- 
go uderzenia. 
Der.yzja wyboru odclnlta forso- 
wa!1ia w rejonie Saskiej Kepy u- 
V!zgl
dnia??a jedynie t?? dodatni?? 
okoliczno????. ??e przeciwleg??y brz"g 
utrz).mywali powsta??cy, nie brah 
natomiast pod uwag?? trudno??ci wy- 
nikaj??cych z rozmieszczenia si?? nie- 
mieckich w Warszawie oraz utrud- 
niaj??cych forsowanie w??a??ciwo??ci 
Wis??y. Poza tym odcinek ten by?? 
za w??ski i nastr??cza?? wojrkom 
szczeg??lr..oe trudno??ci podczas poko- 
nywania rzeki. nieprzyjacielowi za?? 
u??atwia?? skupipnie przeciwko nim 
wi??kszo??ci posiadanych si?? i ??rod- 
k??w (przede wszystkim ogniowych). 
Moment rozpocz??cia forsowania- 
godz. 4.00 16. IX. 1944 r., tzn. oko??o 
70 minut przed ??witem, m6g?? przy 
posiadanym sprz
cle prz
prawo- 
wym zapewni?? zaskoczenie pierw- 
szym przeprawiaj??cym si?? falom. 
Nalety zaznaczy??, te dow??dcy 
l armii uda??o si?? pocz??tkowo uzy- 
ska?? zaskoczenie, szczeg??lnie je??lI 
chodzi o forsowanie przez pierwsze 
fale, natomiast forsowanie ca??ego 
l batalionu 9 pu??ku nie by??o jut 
zaskoczenl
m dla nieprzyjaciela. 
Potwierdza to w pewnym stopn;u 
dzienny meldun
k sytuacyjny z 16. 
IX. 1944 r. dow??dztwa Grupy Ar- 
mii "Srodek", w kt??rym czytamy: 
"W 9 armil udaremniono nieprzy- 
jacIelsk?? pr??b?? przeprawy 11: Pragi 
do Warszawy". Z faktycznego prze- 
biegu dzia??a?? wiadomo, fe o godz. 
6.30 wskutek silnego ognia nieprzy- 
jaciela forsowanie zosta??o przerwa- 
nI:'. Jednakte to kilkugodzinne za- 
skoczenie nieprzyjaciela odegra??o 
istotn?? rol?? w walkach na przy- 
cz????ku. 


U 
TermIn otrzymania zadania prze1l: 
l armi?? przypada na rano 12 wrze- 


l) Gen. broni Zygmunt BerIIng w roz- 
mowie z autorem potwierdzi??. te o.ta- 
teczny wyb6r kierunku g??6wnego ude- 
. rzenla zosta?? dokonany W 2IWl??zku 7- 
ci??tk?? sytuacj?? powsta??c6w na Czer- 
nlakowle, przedstawion?? przez oficera 
przyby??ego od pp??k. "Rados??awa". Poza 
t}'m wg gen. BerIInga wyb??r wspomnia- 
nego kierunku by?? uwarunkowany oko- 
liczno??ci??, te Czerniak??w znajdowa?? 
si?? w poblUu Alei 3 
ja, co mog??o 
u??atwi?? orientacjI; w wypadku wsp61- 
nych dzia??a?? pOW1lta??c6w Sr6dmle??cla 
K 
o!n!

 l 1!!!14?? 


IE 


Ania, to znaczy w dniu przekan- 
nla obrony na przycz????ku warecko- 
magnuszewsklm 8 armii gwardii. 
Zgodnie ze szczei??lnymi rozka- 
zami bojowymi dew6dcy l armii 
v;ojska pierwszego rzutu mia??y o- 
si??gn???? gotowo???? bojow?? do dzia- 
??a?? pocz??tkowo o god!. 7.00 16 wrze- 
??nia. Po zmianie decyzji, termii1 
t
n zosta?? przyspieszony i prze,m- 
m??ty na godz. 22.00 15 wrze??nia 
(szczeo;??lnie dla 3 DP). 
Czas, jakim dysponowano. wy- 
nosi?? wi??c w drugim przypadku 
4 doby. W tym czasie nale??a??o prze- 
de wszystkim: 
- wyprowadzi?? wojska z przy- 
cz????ka warecko-magnuszewsklego 
(12 wrze??nia na prawym brzegu 
Wis??y znajdowa??y si?? w zasadzie 
tylko pu??ki drugiego rzutu 2 i 3 
dywizjI); 
- przegrupowa?? wojska na od- 
leg??o???? oko??o 6:1 km (w trudnych 
warunkach drogowych i .kompll- 
kowanej og??lnej .ytuacji bojo- 
wej); 
- przeprowadzi?? luzowanie 
grupowa?? wojska nad Wis????; 
- zorganizowa?? dzia??ania; 
- przygotowa?? wojska I sprz??t 
do dzia??a??. 
Z przycz6??ka warecko-magnu- 
Ilewskiego wojska zosta??y przesu- 
ni??te do pierwszego rejonu po??red- 
niego do 13 wrze??nia. W wyniku 
forsownych marsz??w przegrupowa- 
nie trwa??o h.lko do 15 wrze??nia. 
LuzQwan!e odb
'??o si?? faktycznie: 
2 DP - do wieczora 16 ",,-rze??nia, 
l BK - do rana 17 wrze??nia, 3 Dp.- 
do rana 16 wrze??nia, a forsowanie 
pierwsze
o rzutu pu??ku (1/9 pp) 
ro-zpocz????o si?? (faktycznie) o godz. 
'4.00 16 wrze??nis. 
U 
Tak wi??c mimo o
romne
o wv- 
si??ku to??nier"lV 1 armii nie sta.r- 
czyl0 czasu na jakiekolwiek prn.- 
gotowa!1ie dzia??a?? p:-zez 3 dywizj??. 
Forsowanie rzeki przez l b3talion 
9 pp rozpoQ7????o si?? w momenciI:'. 
kiedy luzowan;e dvwizi! t1ie zosla- 
??o jeszcze zakoi. 'zone. ??olnierz wy- 
czerpany doszcz??tnie uci????liwymi 
marszami szed?? prosto do forso- 
wania. w??a??ciwie bez przygotowa- 
nia. 
Z dru
iej jednak strony ka??dy 
dodatkowy dzie?? przygotowa?? do 
forsowania Wis??y zmnirjsza?? sza.n- 
se zasko{'zenia nieprzyjas:iela, zwi??k- 
sza?? natomiast jCJ(o mo??liwo??ci zor- 
ganizo vania trwalszei obrony. 
Swobodny w tym czasie nieprzyja- 
ciel m6J(lby zlikw;dowa?? przede 
wsz"stkim przycz????ek czerniakow- 
sl{i i zada?? powa??ne strat\" PO- 
wsta??com w innych rejonach War- 
szawv. 
Wyb??r czasu rozpocz??cia dziala?? 
by?? wi??c r??wnie?? bardzo trudny. 
Dow??dca armil docenIa?? kot1iecz- 
no???? jak najszybszego udzielenia 
pomocy powsta??com. jednakte pla- 
nowany termin POcz::jtku forsowa- 
nia okaza?? si?? zbyt napi??ty. 


Po kilku dniach cl??'-';:Ich walk 5
tUa- 
cja na odcinkach zar6wno trzeciej Jak i 
drugiej dywizji l armII sta??a si?? w??a??ci- 
wie beznadziejna. powsta??cy nie zdo??ali 
wesprze?? wysi??ku l??duj??cych na Ic>t 
brzegu oddzla??6w regularnych. Ewakua- 
cja stala si?? konieczno??ci??. 


Z Chwilowego zawieszenia broni 
skorzysta??a znaczna cz?????? ludno??ci 
a wraz z ni?? ranni, opuszczaj??c te- 
ren przycz????ka. Punktualnie o 
godz. 9.00 Niemcy wznowili atak od 
strony gara??y, kt??re w czasie za- 
wieszenia broni podlali benzyn??, a 
teraz podpalili. Wkr??tce po??ar 
przerzus:i?? si?? na pierwsze pi??tro 
budynku Wilanowska l. Podpala- 
j??c dom nieprzyjaciel wzm??g?? o- 
gie?? artylerII, motdzierzy i karabi- 
n??w maszynowych i przeszed?? oko- 
??o godz. 10.00 do silnego natarc:a 
z kilku kierunk??w. Naciera??a pie- 
chota wsparta od strony magazy- 
n??w "Spo??em" 3 dzia??ami pancerny- 
mi, od strony ul. Zag??rnej - 3 czo??- 
gami, i od Ludnej - 3 czo??gami. 
Wkr??tG.
 nieprzyjaciel uzyska?? po- 
wodzeme od strony po??udniowej, 
gdzie dosta??a si?? do niewoli cz?????? 
??o??nierzy przycz????ka. Opanowa?? on 
r??wnie?? zgliszcza domu przy ul. 
Solec lil, d??t??e do zamkni??cia o- 
bro??com dost??pu do Wis??y. Na og???? 
??ednak ,:derzenle wroga na tym i 
m
ych kIerunkach nie osi??gn????o za- 
mIerzonego celu dzi??ki nader sku- 
tecznemu ogniowi artylerii z pra- 
wego brzegu. Za??oga domu Wila- 
no..vska l przesz??a do kontrataku i 
zmusi??a Niemc??w do wycofania si??. 
Nieprzyjaciel ponosi?? dotkliwe 
straty, ale naciera?? z coraz wi??ksz?? 
furi??. P??on???? budynek Wilanow- 
ska l. Wielkim wysi??kiem zdo??ano 

wld.Q
. pQ1M,3J 
tC?? Ich
 


dowej. Pierwsze pi??tro zosta??o a:> 
tego stopnia podzi
raw!one poci- 
skami, te pomieszczenia nie nada- 
wa??y si?? ju?? do obrony. Wi??kszo???? 
za??ogi skupi??a si?? w suterenach, 
gdzie niebawem przedosta?? si?? o- 
gie??. CZ?????? to??nlerzy opu??ci??a dom 
f okopa??a si?? nad Wis????. 
# 
Tak wi??c 22. IX. 1944 r. sytuacja 
obro??c??w przycz????ka c;:erniakOw- 
sklego by??a ju?? zupe??nie beina- 
dziej na. Ev,,'akuacja ludzi z lewego 
brzegu sta??a si?? najpilniejsz?? P)- 
trzeb?? chwili. 
Doc:,nia??o to w pe??ni dow??dztwo 
3 dywizji piechoty o;'az dow??d.:a 
l armii. Jednak??e wskutek tlui)"ch 
strat w ludziach i sp:'z??cic przepra- 
wowym, pon:esion} ch przez j2d- 
nostkl l armii, zorganizowanie e- 
wakuacji by??o niezwykle trl1d:1e, 
tym bardziej ??e nieprzyjaciel 
wzm??g??. sw?? aktywno????. Jak ju?? 
wspC?'mmano, ze sprz??tu nadaj??ce- 
go Si?? do ewakuacji armia posiada- 
??a wszystkiego kilka ponton??w I 
ni
wielk?? ilo???? ??odzi. Trzeba stw
er- 
dul:, ??e przy u??yciu tych w??a??!1ie 
??rodk??w zrobiono wS3ystko co by- 
??o mo??liwe. ' 
Z godziny na godzin?? warunki 
i u- walki w budynku przy ul. WilJ.- 
nowskiej l stawa??y si?? coraz ci????sze. 
Dom przepe??niony b)"?? wycofuj??- 
cymi si?? z innych stanowisk ??o??- 
nierzami, przewa??nie rannymi oraz 
cywilami. Panowa?? g??6d. Od kilk u 
dni wydzielano ??o??nierzowi po p???? 
suchara dziennie, lile 22 wrze??nia i 
to si?? IS
O??cz)"??o. Zabrak??o wody, 
k
??r?? mozna by??o dostarcza?? jedy- 
me noc?? (z Widy) i to pod ogniem 
nieprzYjaciela. Ludzie byli wvczc'"- 
pani i senni. Zdrowi ml1sieii b
- 
wiem d
"??urowa?? na stanowiskach 
bez zmiany. W jednej suterenie do- 
mu rozmie??ci??o si
 dow??dztwo o- 
brony prz)'cz????ka wraz z rad:osta- 
cj??. W drugiej znal
11i si
 ranni 
l
????cy niemal jeden na drugim: 
mkt si?? r.imi nie :.ajmowa??. Trud!lo 
by??o m??wi?? o jakiejkolwiek pomo- 
cy w sytuacji, gdy dla stu kilku- 
d7iesi??ciu rannych posiadano kilka 
opatrunk??w osobistych. Zabrak??o 
lekarstw, szcz. g??lnie 
astrzylt6w (....) 
Kiedy zdzksi??tkowana za??oga 
przycz????ka czerniakowskicgo wal- 
czy??a resztkami si??, u powsta??c6w 
Sr??dmie??cia nast??pi??a pewna po- 
prawa po??o??enia. Otrzymano tam 
bro?? zrzutow?? i ??ywno
??. Artyle- 
r
a radziecka zwalczaj??c r.ieprzyja- 
c:ela prowadzi??a ogie?? n'J. Pow' 
:e 
aleje Ujazdowskie, alej?? Szucha: 
Sejm, Czernia!t??w i Dwo:-'zec G??
v- 
ny. Art.\ leria niemieck'! 6strzel
la 
rej
n ul. Sic-nnej i Pal.slt!Pj. . 
a 
??olIborzu, gdzie nieprzyjaciel wy- 
k,opa
 na 'yis??ostradzic- dwa TZE;: ly 
OKOp
W (Jeden ku Wi??le, drugi 
przECIWko powsta??com). panowa?? 
na og???? spok??j. Sta??e zrzut)" radzie- 
ckie wzmocni??y powa??nie zgrupo- 
wanie ??oliborsld::,. 
U 
W 2 d Y w i z j i p i e c h o t y, w 
celu nawi??zania ????czr..o??ci i udzie- 
.nia pomoc)' resztkom ??c??n::>;:zy 
6 pu??ku walcz??cym na prz\'cz????ki1 
toliborskim, w nocy z Qt na 22 
wrze??nia przeprawiono na lewy 
brzeg grup?? ??o??ni
 .zy z pu??kcw!'l 
kompanii fizyEer??w oraz cz?????? 
9 kompanii. Tej samej r..ocy ewa- 
kuowano wielu rannych. 
22 wrze??nia sytuacja stawa??a ..i?? 
co.raz trudniejsza. Bralt by??:> to??- 

ic
zy z
ol
ych do walki, ;lieprzy- 
Jaclel zas cl??gle ostrzeliwa?? lewy I 
prawy brzeg silnym ogniem. Cz??:';?? 
lud.zi wy
ofa??a si?? z walki prl!'by- 
waJ??c Wis???? wp??aw, wielu, zv,'??asz- 
cza ranni, uton????o w nurtach rze:d. 
Niekt??rzy dostali si?? do niewoli 
inni jeszcze przy????czyli si?? do po
 
wsta??c??w. Pod koniec dnia na przy- 
cz????ku pozosta??a ju?? tylko niewiel- 
ka gru\?a ??o??nierzy wraz z dow??dc?? 
2 batallonu mjr. Szaci????o i jego za- 
st??pc?? do spraw polityczno-'\'
'cho- 
wawczych ppor. Awinowic'dm. 
l d y w i z.j a p I e c h o t y pozo- 
sta'\va??a w dalszym ci??gu w dru- 
gim rzucie armii. 6 kompania pie- 
choty, kt??ra znajdowa??a si?? nad 
Wis????, do????czy??a wiec 7 0rem 22 wrze- 
??nia do swojego pu??ku w rejonie 
ze??rodkowania (pembert??w). 
,# 
Tak wi??c w dniu 22. IX. 19t4 r. 
wskutek du??ej przewagi nieprzy- 
jaciela resztki zal6g RrZ\'cz????k;'w 
ponios??y powa??ne straty. Cz?????? ??o??- 
nierzy l armii WP i powsta??c6w 
wpad??a do nipwoli hitl
rowskjej. 
Inni wycofuj??c sI?? z p:.z\"C!????l{a 
czerniakowskiego pokonali . 'Vis!?? 
wp??aw, . niekt??rzy uton??li. Wieczo- 
rem 22 wrze??nia trwa??a ju?? ??ywio- 
??owa ewaltUacja na praski brzeg. 
	
			

/ZL_1967_XVII_812_20_08_nr_34_str_010.djvu

			S ??edz, sobie na tej port??err..f 
tak jak teraz, klucze tD1Ida- 
;??, to si?? ju?? niejednego na- 
ogl??da??em. Tu si?? % przy- 
zu:yczajenia m6wi o naszych 
.. chZo l1aki". chocia:t to ju?? stara 
chlopy. Znamy si?? cale lata. Hote- 
le si?? postarzaly, alc mieszkaf??cy 
te??, bo du??a cz?????? z nich to ci ,a- 
mi, ciqgle ci sami. M6wilo si?? daw- 
niej. ??e tef ..ludzie z pustymi szaf- 
kami", co czekaj?? byle do jutra, ale 
lata lecq i jako?? to jutro nie nad- 
chod:i. Czy to zreszt?? takie wa??- 
ne, ile w szafce garnitur??w i czy 
ten ??wi??teczny po dawnemu gdrleA 
w do'l7}u, na wsi? U tych ludzi. pa- 
nie, nie tylko szafki puste. Wr6c?? 
po niedzieli. wr6c?? - bo przcc??p?? 
trzeb
 z czego?? ??y??. Pocz??stuj?? 
czym??, co tam ze sob?? przywie??li - 
czasem kawa??ek kie??basy. czasem 
domowy placek z jagodami albo 2: 
posypk??, jak w zimie .nie ma owo- 
c6w. 
No to pr6buj?? tego placka, chwa- 
l?? grzeczn??e, jak trzeba, ale w??em, 
:te si, to wszystko smutno skof??czy. 
Albo znowu b??dzie o tym, C%y tam 
??ona w domu ,ama noce ,p,d%a, 
albo If, IrnOWU .taczn??e o dz??ewc%v- 


TADEUSZ ROBAK 
, , . 
MI??OSC? MOlE' OD JUTRA... 


nie, n??bll narzeczonej, o tym, jak 
si, to jefdz??Zo, odw??edzalo chot raz 
na miesi??c, ale potem powoU prze- 
stalo si?? jddrlt ?? wla??ciwie nikt nie 
wie dlaczego. 
Milo??t, panie, mi??o??t. Du:te to 
jest slowo ?? nie wiadomo, jak je 
tu do nas, do hotelu dopasowat. 
Hotel to nie dom ?? milo
?? w nim 
nie milo????. Smiechu tu niedawno 
bylo du:to, bo kt6ry?? przeczytaZ w 
gazecie o jakim?? takim pastorze czy 
innym zagranicznym ksi??dzu, co 
og??osil, ??e po ??mierci ludzie w raju 
b??d?? mogU ze sobq syp??at, tak jak 
tutaj na ziemi. ..O, to wro??nie co?? 
dla nas, m??wfl??, bo my tu tak ??.t 
to w klasztorze .), n?? to w poc%e-. 
kalni, a Iyc??e leci". 
Czy wpuszczam kobietll do hote- 
lu7 Jak pan wf.dz??. Tylko najpierw 
dow??d osobbtll .ob??e pocz1/fam, da- 


W??ADYS??AW B??ACHUT 


Kartki 


z 


historii 


C hodzi o dwie publikacje kra- 
kowskiego historyka litera- 
tury i teatrologa, dra Stefa- 
na Pap
e, a mianowicie o 
zarys historyczny ..??ycie 
teatralne Krakowa w XIX wieku" l) 
oraz szkle biograficzny po??wi??cony 
wybitnemu aktorowi sceny krako- 
wskiej z pIerwszych dw??ch dziesi??- 
cioleci bie????cego stulecia - Leonar- 
dowi Bo??czy-St??pi??skiemu I). 
Pierwsze z wymienionych opraco- 
wa6 obejmuje bogaty zas??b wiado- 
mo??ci z dziej??w krakowskiej sceny 
cd dnia jej narodzin w 1781 roku a:! 
do ko??ca ub. wieku. Mo??e kto?? po- 
wiedzie??:, ??e na ten temat zosta??o 
ju?? w??a????iwie powiedziane wszyst- 
ko w wydanych materia??ach ??r??d??o- 
wych, dokumentach i wspomnie- 
niach os??b w owe procesy b:,zpo??re- 
dnio zaanga??owanych. Nie ncguj??c 
tego faktu musimy atoli stwierdzi??:, 
je przecirtny czytelnik czy mi??o- 
??nik sceny ma o tych b??d?? co b:!,j?? 
odleg??ych a prz
ci ?? j<1.k7- intere- 
suj??cych sprawarh poj??cia racz2j 
powierzchowne. Z r07prawy dra 
Papee dowie si?? naL.:miaot. ??e ju?? 
17 X 1781 roku otw
rto.w K-:1L
vwie 
sta???? scen?? komediow?? pC'd dyr
i- 
cj?? Mateus7a Witkow
ki('go, ktora 
na pocz??tEk - zgodnie z ??wczes- 
nym obycza 1 em - uraczy??a widz??w 
fars?? francusk?? "Trzewiki m'Jrde- 
rowe..... Pewnej pikanter:i nabiera 
te?? z pl'rspl'ktywy czasu fakt, te 
jednym z pierws7ych antreprene- 
r6w teatru krakowskiel'(o by?? eks
 
fryzjer Esmond. kt??ry atoli ju?? w 
roku 1787 ust??pi?? miejsca przedsi??- 
biorcy z prawdziwego zdarzenia, 
staro??cie brzej;(owskkm1t J;wkowI 
Klus7ewskiemu. Ten ostatni by?? - 
jak wbdomo - fllndatorE'm istnie- 
jacego po do;i?? dzieli te'l
ru przy 
placu Szczl'pa6skim (1789 r.), w kt??- 
rym to teatrze w roku ]\'09, za c?a- 
sl-,w Ksi
.twa Warsz'l,"s':i n "". autor 
..Krakov'irk??w i g??rali" Wojci
rh 
nogu
??awski. da?? Z
 SWO'l trup?? go- 
??ci'1nie 54 przedstawienia! 
Niema??e trudno??C'i przysz??o prze- 
??amvwa?? Kluszewskiemu w c7asie 
jeg
 ponad 40-letnich rz??d6w kra- 
kowskim tratrem. By?? to wszak 
okres wyj??tkowo bur"';liwych pne- 
mian P'J1itycznych i niepokoj??w spo- 
??ecznych. Po uniesieniach patrioty- 
cznych - nasilenie in

rencjl au- 
striackiego zaborcy w sprawy tl:'a- 
tru i po7ory samoozielno??ci w ob- 
br??bie tzw. Wolnego MIasta. Po 
okres'lch I'ntuzjazmu dla ambitnych. 
narodowych poczyna?? - zast??i i 
ot
pie??']ie spo??pcze6stwa, 
asionuiq- 
cego si?? r'1czl'j wyst??pami ku{(larzy 
?? akrobat??w. W tym samym jpdnak 
c7asie mai?? td miC'jsce go??cinne 
'\\'Yst??py znakomitej trupy lwowskll'j 
J. N. Kami??skiego, prz"platane i'1- 
teresui??cymi wvciec7kami w stron?? 
opery i operetki. 
Po Klu
n'wskim (ust??pi?? w 1830 
r.) prz??'win<;??o si?? przpz krakowsk?? 


t) Stetan Pap
": ..Zycie teatralne Kra- 
Iso:""". w XIX wIeku", z cyklu "Nauka 
cHa w'7vrz2- 
niami teatra]'1vmi tprr) okrf'u. N- '- 
wi??crj stosunkc Ta ti,ie' ;ca I: ;wi - 
ca przy tym prekuT>cr "kir", z
i!1i- 
cjowanym w 1865 roku, ] Myi1a- 
niom Ko??miana. kt6remu p
zvna- 
d??o m. in. kS7la??towa??: ogr !1Y ta- 
lent ??Ieleny l\1odrz_' _ _ _ ::-i 
Prezentuj??c najl<,ps7e p:nycie re- 
p('rtuarowe k1a"vki eurnp ,1dej i 
narodowej, Ko??mian w- 7--- 'a?? za- 
s?dC', ??p "teatr nie j:,.
t m 1 b- 
lem. ani tm_erhnir??. a"i nrru'et ap- 
tek??. Teatru nie je.
t zadaniem ani 
moralizowa??, ani naucza??, ani na- 
wet lerz1/??. Teatr jest tpatrem, mlej- 
sccm po??wi??ronym jedncj ze sztuk 
pi??knurh. Gd)l za?? chce lJ1/?? czym?? 
wi??cej wkrada si?? w cud?? pra- 
wa..." 
-"'nikliwa ocetIa awangardowej 
szko??y kotmianowskiej oraz rew01u- 
cyjnych inicjatyw Paw1ikowskiego, 
charakterystyka za??o??onE'go przez 
Ko??miana ..Afisza Teatralnego", w 
kt6rym Karol Estreicher drukowa?? 
swoje s??ynne "Teatra w Polsce" I 
wreszcie spos6b, w jaki autor zary- 
su pozwala nam zaWTze??: bli??sz?? 
znajomo????: z lud??mi teatru omawia- 
nl'go okresu - potwierdzaj?? w pe??ni 
U7ytE'Czno????: jPg?? pop
laryzator- 
skiej publikacji. 
* 
..Z podziwu i wdzie??zno??ci" dla 
??yj??cego w latach 1876-1921 akto- 
ra-spo??ecznika Leonarda Bo??czy- 
Stepi??sklego zrod7i?? si?? dru
i z wy- 
mienionych na wst??pie szkic??w tea- 
tralnych dra P.api>e. W tym przy- 
padku autor kre??li interl"suj??c?? syl- 
wetk?? artysty, kt??ry w latach m??o- 
do??ci imponowa?? mu swoim kun- 
sztem scenicznym i znajdowa?? czas 
na ??ywe prekursorskie kontakty z 
akademIckim Ko??em Polonist6w UJ 
w Krakowie. Bo te?? Bo??cza, chocia?? 
urod7i?? si?? i aktorskie ostrogi zdo
 
bywa?? w Wars7awie, ju?? o
 1903 
roku 7wi??za?? sil' przede wS7ystkim 
z Krakowl'm, gdzie gra??. ??piewa?? i 
re7yserowa??. 
Pap;'e z uwag?? ??ledzi rok po roku 
rozw??j aktorski Bo??czy, dok??adnie 
odnotowuje .leJ;o role i towar.;zysz??- 
re im g??osy krytyki, ze swar1?? opo- 
wiada o ie/?"o pozaaktorskich 7ain- 
teresowanlach. Po przMwczesnym 
7!!onie Bo??czy Kornel IVIakmzy??ski 
1':o:'\?? w "Kurier7p War
zawsklm": 
,.Czcil on slowo jak balwochwalca, 
karmi?? je wzruszeniem, zlocI?? i 0- 
dziewal w blaski..... Dobrze si?? wi??c 
sta??o, ??e temu w??a??nie arty??cie z 0- 
g6lnopol. Jej czo??6wld ??wczesnych 
znakomito??ci aktorskirh ro??wi??ci?? 
dr Pap
e ISwo.ie serdtczne studium, 
,W??..ADY8??A \V B??AClIUT 


t?? urodzenia przestudiuj??, 
dj??cl. 
obejrz?? ?? o maki szc%eg6lne !t?? do- 
wiem. Jak tu nastaZnn do alu??bll, 
to mnie tak kumpel uczy??: jak masz 
wpukit kobit, do hotelu, to jak 
na;dlu??e; ogl??daj dow6d osobisty, 
jakby?? mial w r??ce czarnq ksi????ecz- 
k??, ka?? jej sta?? pod okienkiem jak 
najd??u??ej. Jeden, drugi jej przyga- 
da, wszyscy przechodz??cy obejrz?? 
i na drugi raz - je??li ona porz??d- 
na - to si?? dobrze zastanowi, %a- 
nim przyjdzie. A jak k...., to si?? do 
twojego hotelu te?? nie b??dzie pcha- 
??a, bo ju?? sobie pomy??li, ??e masz 
na niq oko. Inaczej ,i?? od bab- nie 
op??dzisz ?? nigdy spokoju nie b??- 
dzie. 
Bo my tu %e sobq wszyscy cacy- 
cacy, ale przepisll td s?? ?? trzeba 
porzqdku przestrzega??. Godziny do 
odwiedzin sq wyznaczone, ka??dego, 
kto wchodzi, to si?? dok??adnie kon- 
troluje i nawet nic pyta?? nie trze- 
ba, bo jak znajomo???? ju?? pow????- 
niejsza, na jakie?? wesele si?? kroi - 
to po prostu cz????ciej przychodz??. A 
Z weselami to te??, daj Bo??e ;zdro- 
wie! Wi??kszo???? tych tutaj to bil 
chciala sobie znalef?? dziewczyny 
tam we wsi, u siebie, ale jak znaj- 
d??, je??li ich tam prawie nie ma? 
U nas powiadaj??, ??e jddzi si?? tyl- 
ko po metryk?? do gminy i T'O szyn- 
k?? na Wielkanoc. Bo przecie?? ??wi??- 
ta te?? nie zawsze w d
 wllpad- 
n??, w hucie ruch ci??/1ly i wielkiego 
pieca nikt na pasterk?? nie wY/1a$!, 
jasne. No to trzeba si?? rozejrze?? na 
miejscu, doolwla. Ale ?? ??miGlo??ci 
za wiele nie ma, zwyczaje tu prze- 
cie?? inne i fason trzeba mie?? spp- 
cjalny. A zreszt??, panie kochan1/, 
dzisiaj ka??dy pyta nie o morgi, ale 
o mieszkanie, to rzecz g????wna. A co 
taki z hotelu mo??e ob;ecaC t:zm 1"" pr
'rjma. On im t
raz 
obcll czlowiek, zres"l dOM pe1111/ 
po bprgi, 1'?? je c"e rIwaj ?jpc.jo- 
vlip. (1,ieci te?? nic brakuj", jak Tla 
wsi. CzUli wyj.kia innnao ni" ma, 
tylko rl'ncista jak ca??e lata mipsz- 
ka?? w hotelu robotniczum. bo pra- 
cowal, tak i chyba zostanie, na uli- 


.) I rzeczywiscle: naw..t w statystyce 
hotele robotnicze umieszcza si?? ra7...m 
z... klasztorami, Internatami I domami 
starc6w. Nikt si?? 7rf'sZt?? poza d
'rekch 
zak??adu tym nie Interesuje: st??d tyUt/) 
w przYbUleniu motna przyj????, ??e w 
miastach przebywa w hotelach robot- 
niczych okolo p6?? miliona os6b (w IJB- 
mym Krakowi.. 17.000!). Dok??adniej zba- 
dala spraw?? dyrekcja Huty Im. Lenina: 
na 5.793 mles7ka??c6w jest tam 4.496 sa- 
motnych. co zapewne odpowiada po- 
w"7prhnvm proporcjom. 


W .prawie "list6w O mi??o??ci" 


e?? wyrzuci?? nie wypada, mieszka- 
nie dat jeszcze kosztowniej. 
Kosztuje II:reszt?? wszystko, wia- 
domo. Billa tu taka odprawa u nas, 
to kierownik m??wi??, ??e do jednego 
pracownika w hotelu robotniczym 
dokZada si?? miesi??c w miesi??c 500 
z??otych. .Ja tego wszystkiego nie ro- 
zumiem: po co takie doplaty? Ju?? 
za te pieni??d
e, co tu rocznic prze- 
plywajq, dawno by mieszkania ro- 
dzinne postawili. A tu si?? mieszka 
niby tymczasowo, niby w hotelu, 
a ko??ca temu nie wida??. Tysi??ce 
ludzi tak ??yje, na tym nieswoim 
??????ku, p6lg??bkiem, he, he, he... W 
samej Hucie Lenina 6 tysi??cy ludzi 
w hotelach, to znaczy jeden na 
czterech pracownik6w, no po- 
wiedzmy, na pi??ciu jakby ju?? tak 
dokladnie... Mieszka?? dla wszyst- 
kich nie 'tarcza ?? nie wiadomo, 
kiedy si?? w kof??cu wt/ciqgnie tych. 
co tu ju:t od pocz??tku budowll hu- 
ty siedz??. A to przecie?? za??oga sta- 
Za, co powiedzie?? o budowla??cach- 
tam dopiero narodu w hotelach, 
wi??cej ni?? u nas. Oni przecie?? dzi- 
siaj tu, jutro tam, dla nich nikt 
nawet nie udaje, ??e o mieszkaniach 
my??li. Co prawda ju?? sie hut?? hu- 
duje 18 lat, b??dzie si?? jeszcze bu- 
dowalo, czort wie ile, ale ka??dl1 po- 
wie, :te budowa to ..prowizorka.'... 
No, ale mia??em o mi??o??ci. Pi??kna 
sprawa, taka poetyczna, nie ma co! 
Dobrze, dobrze, pisz pan, redakto- 
rzy lubi??, jak im m??wi??, ??e dawni.ej 
bylo gorzej. Wi??c jak byZo? Opo- 
wiadal mi jeden taki, co dlu??ej ode 
mnie w hotelach mieszka, ??e jak 
mial narzeczon??, lat temu znowu 
nie tak wiele, to coraz to kto
 go 
od niej z pokoju wyganial, ??e nie 
wolno. O tym, jak koledzy wpadali 
do pokoju, niby przez pomylkq, 
albo jak si?? zmawiali i co dziesi???? 
minut inny przychodzi??, TUZ co?? po- 
??yczy??, drugi raz zapyta?? kt??ra go- 
dzina, albo niby to kogo?? poszu- 
ka??. Naj/1oTsze bylo, '??e on praco- 
wal dlugo po polucln;u i m??g?? przy- 
cIJod-'?? drpiero tcinc-orem, a tu o 
??smej ju?? nikt 111! bmie by?? t.V po- 
koju, taka moralnof??, pan ro-umie. 
No u:;??c par?? minut po ??smej, bf'z 
obc'ar/w kto?? puk, puk do pokoju, 
i U'I 1-.1n, kto II c11fJd;:i? Ano mili- 
cjcnt, -tryc-c.jn;'. Portiera nikt 
i?? 
nie boi, jr''JJU sprawa, ale' ????'by za- 
raz do te' ich rzeczy z pal???... Raz 
tak m 'licjlJ.JJt tc.zr>dl, rozgl(1da s??q 
c1co1;r,la i m??wi: 110. ho. winko sio: 
lJOP; Ja. wc olutko! .1\ to flaszka z 
sok. J;l hy/IJ. na stole. on nie po- 
znal, u';(lrrr byl nictrunkoWII. Tri 
jno nar-cMona si?? roz]Jl'lkaia, 
au:an um. na1 rc?on1/ z pyskiem nrl 
milicjanta, tl liosck n'l kolegium. 
takie rZCC<:JJ. Potcm si?? ju?? z mm 
nie chcia.la spotyka??, chodzili do 
kina, kawk?? czasem popijali -i tak 
si?? ro::lazlo, przez ton przypadek, 
??e .
;?? milicjant butclce ??le przvj- 
Tzal... 
Bywa??o zreszt?? i tak. ??e w og61e 
kobiet do m??skich hoteli nic wpusz- 
czali. Rozr??bek to tu nigdy nie bra- 
kowa??o. te?? prawda, ka??dy wie, ja- 
cy ludzie do hoteli robotniczych 
przychodz??, w????cz??gi % ca??e/10 ??wia- 
ta, tacy co od mamy i od prolm- 
ratora uciekajq. O (!Ipini.
t(!ch p(fn 
slyszal? To tacy. kt??rJJch kobiety 
przez okna do su:oich pokoj6w 
wciq/1alf!, po linie, po przdcieradle, 


co tam kto mial, byle do .rodka. 
No to co, milicja miGla w nocy te?? 
ludzi budzi?? i pod materace zagl??- 
da??? Te hotele ??e-??i.skie to dopiero 
by??y wredne, ci??C/le tam co??: dzieci 
si?? rodzily, pieluchy na takim bal- 
konie to przecie?? 
styd i skandal, 
a tu coraz si?? kt6rej?? wydarzyZo, 'UJ 
ci????y z pracy nikt nie wyrzuci, z 
hotelu potem te??, trzeba by?? czlo. 
wiekiem. Nie lubi??y tych hoteli dy- 
rekcje, oj, jak nie lubily, a?? im tO 
ko??cu dal.i rad??. No, znajd?? mi pan 
teraz w Nowej Hucie taki cho.cia?? 
jeden! Po cichutku, po cichutku i 
kobiety sp??awili z pracy i hotele 
pozamykali - tak jakby nie bylo 
w kombinacie pracy dla kobiet od- 
1'011";-" 
; 
 js:cj. /eklciej... 
Aha, zapomnirrlvym panu po wig- 
dzie??, komu si?? w hotelach lepiej 
udalo. O??eni?? si?? z kobiet??, kt??ra 
te?? w tym samym przedsi??bior- 
stwie pracowala, to nawet zgrab- 
nie wychodzi??o, bo dawniej organi- 
lI:owali hotele mal??e??skie. Znaczy: 
wsp??lne pokoje dla mal??e??stw, 'UJ 
specjalnym bloku. Tam ju??, jak si?? 
i dziecko trafilo, to bez skandalu, 
naturalna rzecz, zwi??zek w urz/;- 
dzie poblogoslawiony i przez dy- 
rekcj?? te??. Ale pomy
l pan: niech 
ta kobieta zrezygnuje z pracy, to 
co wtedy? Albo on jakby odszedl? 
Trzeba si?? wynosi??. Za drzwi, jed- 
nego dniG rodzinne szcz????cie bierze 
w ??eb, chyba ??e do mamy na wie??. 
G??upie to wszystko, g??upie... Pa- 
trz?? tak przez moje okicnko, lata 
lec??, siwych wlos??w na lbie przy- 
bywa i my??l??: co si?? z tych ludzi 
przez te lata robi? Ja to sobie spo. 
kojnie sko??cz?? dy??ur i do domu, ria 
spacerek, albo z ??onq do kina. Pa- 
trz?? tak na nich i przypominam 
sobie, jacy billi wcze??niej, jeszczc 
niedawno. Jest taki jeden na przy- 
klad, nie??mia??y by?? jak tu przy- 
szed?? i mia?? swoje zasady, czlowid
 
ju?? przecie?? po czterdziestce. Do 
ka??dego grzecznie, kclncrk?? ze sto- 
??6wki jak spotka??, to si?? uk??onil, 
nigdy nic ordynarnego nie powie- 
dzia??. A teraz: oni my??l??. ??e ja nie 
wiem; ??e oni pod t?? jedenastk?? 
sprowadzaj?? sobie jcdn?? dziwk?? na 
czterech i nikt na ten czas z poko- 
ju nie wyclw(
zi? Ale portier ma 
oko, portier du??o widzi, ??ciany ma- 
j?? uszy i portierzy te
. Co ja si?? 
b??d?? wtrqcal, ja nic proboszcz, 
ka??dy ??yje na wlasny rachunek, 
jest przecie?? dorosly. M'lm ju?? swO- 
je lata, wiem jak to na ??wiecie: na- 
wet ??ela,o, chocia?? twarde, jak CJO 
cz??sto u??ywa??, do r??ki bra??. to 
si?? pou'oli ugnie, dopasuje, bo mu- 
si. Ludzie te??, powolutku, powo- 
lutku. a?? do niepoznania. 
A c6?? pan znowu z t?? mi!o??cio? 
Taki?? pan romansowy, czy to mo- 
??e do "Przyjaci??lki M chcecie opi- 
sa??? Slyszy pan t?? libacj?? pod trze- 
ci
? Imieniny tam dzisiaj. Poslu- 
chaj pa n. o czym ??piewaj?? te pio- 
senki: o milo??ci i o mi??o??ci. Potem 
j?S2CZe b??d?? pili, jeszcze b??d?? ??pie- 
wa??, tale spro.??nie. ??e a?? 
i?? wsz/J.st- 
kie okna po drur;;ej stron;" ulir1' 
pozamykaj??, i w ko??cu si?? rozejdq. 
Jedni p??jdq na cl;:iwki, al':? 1'i.e<1.I- 
leko ujrlq. bo Jlt
 SfJ T/a c 1 0brym Uf/- 
zie, a. inni po prostu na wyrko spa??. 
Tylc b??dzie wszyst1dego. A my te?? 
chod=my spa??, dy??ur mi -i?? l:o,tczI, 
i nic na to wsz1/stko we dw??jk?? n'e 
porodzimy, tu inne Trimanse ni?? 'UJ 
ksi????kach. Jedn1 m??wio, ??e si?? u 
nas za wolno ??yje. a?? nudno, drU- 
dzy - ??e za szybko. ??ycie ucielw 
i nic si?? nie zdarza. Kto tam zrcsz- 
tq wie. jeszcze takic'lO zegara n!lct 
nie tcymy??lil, ??eby to si?? zmierzy?? 
dalo. 


TADEUSZ ROBAK 


. 
MI??DZY GWIAZD?? SYJONU A PO??KSI????YCEM 


(Doko??czenie ze str. 5.' 
mog??a si?? przydarzy??:? - by Sto- 
lica Apostolska zaraz po przezwy- 
ci????eniu kryzysu na Bliskim 
Wschodzie wyci??gn????a wnioski z 
ewolucji dokonanej od czas??w So- 
boru i uzna??a de iure pallstwo Iz- 
rael. Stosunki dyplomatyczne po- 
mi??dzy Watykanem a Izraelem 
przypi??czE;towa??yby wed??ug tych 
zamierze?? zbli??enie o charakterze 
religijno-ideologicznym nast??puj??ce 
pod wp??ywem Soboru pom;ndzy wy- 
znawcami Starego i Nowego Testa_ 
mentu. 


PATRIARCHA ATENAGORAS - 
??ANKARA 
Powsta??a sytuacja, z. wszystkimi 
zawartymi w niei pozytywami i 
minusami dla Watykanu, wymaga- 
??a od dyplomacji papipskiei nie- 
zwykle szybkiej, ??mia??ej i wiE'lo- 
stronnej ofensywy. W zasadzie Sto- 
lica Apostolska godzi??a si?? na wa- 
n.mki i zasady wynik??e w t.oku 
dwustronnych r07m??w z Izraelem. 
Jednak nale?? ??o - akceptuj??c je 
- b??yskawicznie przeciwdzia??a??: u- 
jemnym nastGPstwom wst??pnego 


porozumienia na dw??ch r????nych 
odcinkach: po pierwsze w dziedzi- 
nie "ekumenicznej", a wi??c w sfe- 
rze stosunk??w z prawos??awiem i 
protestantyzmem; po druiie na a- 
rabsko-muzu??ma??skim froncie po- 
litycznym. Inicjatywa watyka??ska 
umi??dzynarodowienia ..miejsc 
??wi??tych" i to w postaci politycz- 
nej nie mog??a nie urazi?? innowier- 
c??w. JecJynie Kn
cihl .xatclidti d)'- 
sponu;
 \.':.asnym pa??stwem ko??- 
(';.ifinym - Stolic?? Swi??t?? - b??d??- 
c?? podmiotem prawa narod6w. Z 
punktu widzenia ??ci??le prawnego 
dyskutowana mi??dzy Watykanem a 
Izraelem kontrola mi??dzynarodowa 
"miejsc ??wi??tych" oznacza?? musia- 
??a w jakim?? sl:'n!'ie uprzywill"jowa- 
nie katolik??w. Dlatego te?? od pier- 
wszej chwili wysuni??cia propozycji 
watyka??skiej napotka??a ona na 
bardzo ch??oc1ne przyj??cie ze strony 
nie-katolik??w. Po udanej misji 
monsignora Felici w Izraelu ch????d 
ten przer6s?? w ostre przesilenie 
dobrze si?? dot??d rozwija.i??cych 
stosunk??w mi(,'dzy Rzymem a nic- 
katolickimi ko??cio??ami chrze??cija??- 
skimi. W tej sytuacji papie?? by?? 
szczeg??lnie zainteresowany, by dla 


swojego projektu (przyjE;tego u- 
przednio przez Tel Awiw) uzyska?? 
poparcie "braci od????czorI,'ch". 
Spo1kanie z patriarchl1 Atenagora- 
sem tak??e i z tego powodu oka- 
zywa??o si?? konieczne. Od d??u??szego 
nota bene czasu powiadano za Spi- 
??ow?? Bram??. ??e 81-letni starzec :;r; 
Konstantynopola odwiedzi Paw??) 
VI. Przeszkody pi??trzy??y s:?? jed
 
nak i wyd??u??a??y w nicsko??czono??c 
drog
 pomi??dzy Stambu??em a Rzy- 
mem. Niech??tny podr????y patriar- 
chy by?? rz??d turecki dopatruj??cY 
si?? nie bez kozery w zbli??eniu n e : 
stora prawos??awia z R
ymem Ch??CI 
umocnienia politycznej pozycji Ii- 
tenal!orasa wobec ..laicko-mll
.J??- 
malJskiej" Ankary. Krq??v??y w:e??ci, 
??e Atenagorasa rz??d turecJd po 
prostu nie wpu??ci z powr<:>tcrn 
do kraju i ??e z tego powodu. pa- 
triarcha nie mo??e opu??ci??: stolicY 
by??ego ottomaLiskiego imperium... 
Op??r wi",kszc??ci palrbrct;6w pra- 
wos??awnych rdegra?? tak??e is
ntn:j 
rol??, choria?? zamarh stanu w r.rc- 
cji i dokonane si??a przez wojskO 
7miany w sk??adzie Swip,tego synO- 
du os??abi??y sprzeciw Aten w za- 
sadniczy spos6b. Po??o??enie patri-ar-
		

/ZL_1967_XVII_812_20_08_nr_34_str_011.djvu

			M 


DWA MEDALE 


A nno 1655, \\\ czasie potopu 
szwedzkiego, w kamieniczce 
G??ski na rynku radomskim 
.... 
raczy?? stan???? kwater?? im?? 

 kr??l naje??d??ca, Karol Gustaw. 
dbiwszy gr??d nad Mleczn?? za- 


a
n???? naj ja??niejszy agresor' r??w- 


ez innych podboj??w. Kiedy wi??c 
n]rZ a?? przy pobliskiej studni na:::lob- 
k ?? ??:1ieszczk?? czerpi??c?? wod??, pod- 
{??CI?? w??sa I ruszy?? "na podryw". 
Pesobem, o kt??rym kronikarz mil- 
czy, a kt6cego wszakle mo??emy si?? 
d
l!1Y??la??, monarcha wyeksplikowa?? 

 
]owej wybrance o co mu cho- 
Zl,. ::Jpieraj??c 
yczenie ci??ni??tym 
W .Jej stron?? talarem. My??licie: 

\TZl??la. i zado???? uczyni??a? Nie! Umi- 
.?Wa??:Ie cnoty i ojczyzny sprawi??o, 

l dz
elna podwika od??a??owa??a ta- 
tara i ... wiadra wody. Potop za TJO- 
Op! Despekt, konfuzja, zapa????w 
Ostudzenie. Tak to ongi "w kraju 
SOsny" za??atwiano odmownie mo??- 
niejszych 1 hojniejszych ni?? Portu- 
galczyk Osculati... A dzisiaj? Zmie??- 
m
 lepiej temat. Bezpieczniej b??- 
dZl e pom??wi?? o innych odcinkach 
Wsp6??czesno??ci tego miasta. 
Radom ma dzi?? 147 tys. mleszka??- 

6w - wi??cej zatem ni?? stolica wo- 

eW6dztwa, Kielce. W okres powo- 
Je!1ny wkroczy??, na tle pozosta??ych 

last i powiat??w Kielecczyzny, ja- 
o miasto wzgl??dnie bogate m. In. 
i tzw. obiekty u??ytku kulturalnego. 
czasem jednak sytuacja u'eg??a 
odwr??ceni u. Lider sta?? si?? outside- 
rem. Wefmy przyk??adowo kina - 
ma??a ilo????, lokal
 przestarza??e, nle- 

roporPjOna??na do zaludnienia Ucz- 
. a mie
sc. Miasto nie rozpieszczane 
l
westycyjnie przez 20 lat dopomina 

l?? teraz wyr??wnania dysproporcji. 
ma racj??. Oczywi??cie - nie 
'''szystkie tutejsze postJlaty s?? jed- 
nakowo s??uszne. Ambicj?? z wielu 

" 
:
d??w na wyrost wydaje si?? np. 
Z??1anie upa??stwowienia miejscowej 
Orkiestry symfonicznej, zamiast - 
bardziej rea1nego - zwi??kszenia 
dotacji, przy zachowaniu jej do- 
tYchczasowego, niezawodowego sta- 
tusu. 
Istotn?? cech?? tycia kulturalnego 
lladomia jest mnogo???? kontrast??w. 
Wrr.>cz imponuj??ce rozmiary ma 
Piet
.zm, jakIm otacza si?? pami???? 
\\-: bitnych jrdnostelt, tak ...zy ina" 
(''Z.f> j zwi '
mych z tym miastem 
(Brandt, (,ha??ubi??sl
i, Czachowski, 
R
dz"rr
ld Malczewski, Przyborow- 
, 
tiki i inni). A :-.t to tylko jeden z 
'Wielu przejaw??w niezwylde silnego 
Patriotyzmu mi('jslw - regionalnego 
t'1tejszych Gzia??aczy i pracownik??w 
rC'sortu ku1tur
'" Obok tego nie mniej 
rzeczy\\: l)"Ta faldem jest indyfe- 
rent) zm kulturc::ny 1icWych rzesz 
??'rIieszka??r/...., (]
a kt??rych ??r??d??em 

zczyto l.h pr-
l"?? (lucha pozosta- 
Je Oor>r. t"..1. Sz
 ap'au3 musi 
bUdzI?? C
.1] 'o zalJyt1d, chwaleb- 
na jr
l intrn YV"la dzi21alno???? wy- 
dd'-'nicz3 R- '("T
ldcgo Towarzy- 
st- la r 
 o operatywno???? 

WP, rucl...wo
- 'Tow. Przyjaci???? 
....l.f'1k P;c] nych (m. in. Ogoln....'lol- 
!;lr;e Zim we Wysta\vy Plastyki), 

kty.. ._:.._ PTTK, sukcec;y szeregu 
lIl.ljch stowarzysze??. Niepokoi na- 
tOr:-; a-t oboj??tno???? wobec potrzeb 
ku:tun.!nv ch mi,..-ta, wykazywana 
PrZLZ; kLka wi,
kszych i m["'6s' WO 
??'rI:..yc??'1 zak??ad??w przemy'slowych, a 
takle przez sp61dz:elcze i nryw. 'ne 
rZemio lo orr.z handel. Zas??u/.O ne 
POd t
 m wzg!??dem Zaldady im. gen. 


. 'lo. .., 


...... .... ..., ' 


..' 
 


Chatu kons
antynopolita??skiego by_ 
??
. i jest niezwykle t:udne. yv Tur: 
CJI. kraju o ludno??cI w 9B /0 m
 
z'"..,al1-'- et ??yje dzL z11c'dw
e 
lO',,!, 
 1\\ }shwnych, przc\\ .\7nie 
2 j;:
 _(. ch pr7cl tuby
c6w 
- C..,.. v. Jak napisa?? jeden z t J - 
gr.... w??oskich, "Atenf\
Or

 
t (zi?? za grzechy IVlakancsa . 
Cc: w r 1955 walki Turk??W z 
Gr . -c:.mi 
a C} prze osi??gn????y punkt 
s
c_y," wy, w Stambule muzu
ma- 
nle ZI :
zc7.'li 60 z 80 istn
ejrc\'ch 
t

 ??w:
ty?? prawos??awnych. Dzia- 
??a,'??c w t-" trudnych warun!{ac
 
:'
dZiv y p3trian'ha 
kazm
 mUSI 
Lle :ad.1 spryt. by wytrwa?? na SWy,? 
Pl.."r--UI 'u. N3 jego oiurku znaJ- 
dU'?? si
 dwie du??e fotografie z de- 
aYk<'c'ami: j('dn?? oflarow>:1?? mu 
P-ez\"
''''nt Johnzon, urug-\ pap.e?? 

a:le?? VI. Fotorraf'e te sym
oli- 
I.U??
 dwa bief!uny, polityczny l re- 
JF:-ny, Atenagor:??sa, obywatela (do 
"lI L, nie tvlko Turcji , ale i USA, 
r6 - 
wn"("?e??nie za?? r??6wnego partne- 
ra ..1 J.lor.n" i "iedno??ci" pom;edzy 

"I" 
shwicm a papiE>skim Pzy- 
OIJf?n) " 


Dl 'CZEGO no TURCJI? 
"W W rfllnl lrryzysl.\ na Bliskim 
SchO<1zie, po udadych rozmowach 


Wa!tera 1 ..Radosk??r" znajduj?? sta- 
nowczo za ma??o na??ladowc??w. Ofiar- 
no???? i inicjatywa bibliotekarzy kon- 
trastuj?? z ilo??ciowymi i jako??ciowy- 
mi niedostatkami ksi??gozbior??w 
(g????wnie - brakiem nowo??ci), jak 
r??wnie
 z do???? niskim odsetkiem 
czytelnik??w - ponUej 10 proc. lud- 
no??ci. 
Znacznie rozwin????o si?? I ma do???? 
pomy??lne perspektywy Muzeum Re- 
gionalne. W przysz??ym roku w bu- 
dynku starej garbarni powstanie 
skansen, gromadz??cy eksponaty 


LUBLIN 


mieJscowe oraz sprowC',,1zone :t In- 
nych o??rodk??w przemys??u sk??rzane. 
go. Efektowny upominek, jakim oj- 
.. cowie miasta - ??yczliwi kultu- 
rze jak rzadko! - obdar7.ai?? ka??- 
dego co zacniejszego go??Fia,' jest 
wykonany - jak przysta??o na gar- 
barskie centrum - tak??e :te sk??ry. 
Mowa o medalu projektu Ed- 
warda Goro1a. Na jednej stronie 
wyt??oczono herb miasta, druga za- 
wiera podobizn?? Kazimierza Wiel- 
kiego i napis: ,,1364 - Radom uzy- 
skuje prawa miejskie". Artystycz- 
nie oble strony medalu s?? je- 
dnakowo "na medal". Wypada??oby 
wi??c podobnego ujednolicenIa war- 
to??ci ??yczy?? obydwu stronom IRne- 
go m e d a 1 u - tego, kt??remu na 
imi??: kultura miasta Radomia. 


STANIS??AW FORNAL 


, , 
WOKO?? NAGROD 


. 
N a pocz??tku sierpnia zosta??y 
przyznane i wr??czone laurea.. 
tom doroczne nagrody woje- 
w??dzkie za zas??ugi po??o??one 
dla Lubelszczyzny. Wi??kszo???? 
z przyznanych nagr??d otrzymali na- 
ukowcy i literaci. 
Wobec istnienia w Lublinie pi??- 
ciu wy??szych uczelni, kt??re mog?? 
poszczyci?? si?? powa??nymi osi??gni??- 
ciami zar6wno pedagogicznymi jak 
i badawczymi. przyznawanie nagr??d 
wojew6dzkich naukowcom sta??o si
 
ju?? doroczn?? tradycj??. Natomiast 
wyr????nienie w jednym roku a?? c7te- . 
rech os??b spo??r??d ??rodowisk lite-' 
rackich zas??uguje na szczeg6ln?? u- 
wag??. Bez w??tpienia fakt ten ??wiad- 
czy nie tylko o docenianiu przez 
miejsc'Owe w??adze ludzi paraj??cych 
si?? pi6rem. ale- przede wszystkim o 
du??ej pr????no??ci i spo??ecznym zaan- 
ga??owaniu miej-;cowych literat6w. 
Zupe1nie celowo m??wi?? o wyr????nie- 
niu nie ..??rodo\\'"iska", ale przed- 
stawicieli kIJku ??rodov..isk literac- 
kich. Bowiem opr??cz. Konrada Biel.. 
skiego, cz??onka miejscowego Od- 
dzia??u ZLP, aktywnego do dzi?? 
tw??rcy, a znanego jeszcze z lat dwu- 
dziestych I trzydziestych poety zwi??- 
zanct
o z grup?? "Reflektora" i kr??- 
giem Czechowicza, nagrody otrzy- 
mali: Janusz Danielak i Romuald 
Kara??, obaj dziennikarze i obaj 
cz.??onkowie Lubelskiego Klubu Li- 
terackiego. Ponadto nagrodzony zo- 
sta?? Jan Pocek przedstawiciel Mi??_ 
dzywojew??d7kicgo Klubu Pisarzy 
Ludowych. Wprawdzie Janusz Da- 
.nielak i Romuald Kara?? zostali wy- 
r????nieni g????\vnie za dz.ia??alno???? 
u- 
blicystyc7n??, niemniej mot.Ywu l??C 
prz,znan;e nagr6d zwraca Sl?? r6
- 
nip?? uwag?? na ich dorobek w d71
- 
didnie literatury. Janusz Daniejak 
ma bowiem pa S\ ym koncie wyda- 
ny przed kilku Jaty 7bi??r opowiada??. 
za?? nomuald Kara?? opublikowa?? w 
cir '5 u <: 
.osun: JWO I r??tkiego czasu 
dv..-D tomy reporta??y. 
n??wnie?? bardzo uradowa??em sI?? 
w' "??r"a, ??e w bip] ,cym roku na- 
grodzony 70sta?? Jan Pocek, przed- 
stawiciel Klubu Pi-arzy Ludowych. 
Ten p8eta-rolnik, gCf.1da ru .i"!cy na 
skraw' u nj
zbyt urod7ajnej ziemi 
.w KalE'niu \V powi
c:e pu??aw-kim, 
zas??u",u:e bow
em na Szczsg??ln?? u- 
wag
 jako ni...t:.zeci..tna indywidua:- 


. 


, ' 


z prz
rw6dcami izraelskimi i syjo- 
nistycznymi, w obliczu kry.zysu 
ekumenicznego sil:?? rzeczy spo
rze- 
n;e papie??a s l nerowt1??o si,,: r;a Kon_ 
st"ntvnopoL TylltO tam mog?? Wa- 
tvlum s
rtkaJ, E'?? z T'e??n)m zrozu- 
mie 1:-m sW'Jich c (;') ??,,\ i s",:.'}ich 
prfl d?? da??YC'"lf'c:'ch Je tlm"y. 
Podr???? do Tt::-cji by??a r.. tL{- 
??e z ipnyeh zf!ola powod?\V. Od 
d
???? d
\Vn3 Ankara sta??a Sl-. !\1E'k- 
k?? tych wszystkich 
ym,atyzu 
??- 
cych z syjonizmem pol

yk6w .??WI
- 
towych. kt??rzy w TU
CJl - p
n
twle 
muzu??ma??skim, ale rown
c
;sme 
- 
tlantvcldm i ..proz
ch"'dmm - WI- 
dzieli jE'dyny kral is.l:1mu z!??C'ho- 
wui
cv dorre stm:unkl ze ??Wlat????:l 
arClhd,,'lm. a'e r??wrT'7e' 'c c, n
.
- 
mnipi tak:e SL'mc z Izraelem. MysI 
skoiar 7e l"TCI przy ied!lym. st.,le 
b- 
rpd Ara??"??w i 7,yr10w luaelsklch 
'e jest b,,'naim;Jiej nowa" Prota- 


ni
t
mi 'jel pvli 1.w??a.szc"!a ci. 
kt6r vm tego rodza;u oataha dy!?I?- 
matvczn a . w wart1nkClch r
z
lc
R 
??w;a??a fI{';>rs1.'iC?PO i pr7 P wagI W01- 
._ e . ! 7 r "cla r....}mwa??a C:;Z
11_ 
stj 
(h'7f' P:aly tok, Kielc!), tlalr??y 
st\;.;erdzL, 
e opr??c7 umap1a miei- 
sco"'vch W??3"]z niez??)ndne jest bar. 
d7il (' 1er1' . ,e 7a
-if--n:e w Mi- 
nL _1 . _ Kult.ury o do Tatkow
 
??rod",i i lilT'i
v na paoier i nowe ty- 
tu??y. Nierr
p'orrio"'al1"'if' bo'vicm 
szybko wzrasta potencja?? tw??rczy 
tych zani('db,mych d') niecawna je- 
szcze wojewtdztw do mo??liwo??ci 
wyda\,,-niczych nagrodzonej plac??w- 
ki. 


JOZEF ZI??BA 


, 
 


" I 


. 


n ika??a zapewne z motyw??w tylko 
cz????ciowo zbli??onych. ChodzI??o bo- 
wiem nie tyle o pomoc t-_.1 Izra- 
ela (w ka??dym razie bezpc??rednio). 
ile o z.aprez(>ptrwanie Arabom w 
form:??' cho??by minim3.lnie strawnej 
pr??Jpoz. .c;, um- 't_zyn .rodowienia 
,}cnl,. -limy (v.??:l,...j,'.ie jL, "mieJsc 
sWi??'tych" ?? ez narusz('nia suwerf"'1- 
nL . ci iz.raelskiej'. N!p bv??n to zada- 
nil! wc.ziecz.ne ani ??atv" e. Dlatego 
pra
n???? papif"?? uzyskac Poz}tywn?? 
ocen?? swo
ego pr01 p ktu :;te strony 
tureckiej lic.l
c, by?? mo??e nawet, 
na mediClcj?? Ankary w po
rew- 
nych re!i??i
nie stdicach ??wiata a- 
ra
sl\.iego. 
C7.y wyniki pap:('skiei podroLY 
spe??ni??y Wf7\'s
,k"e te wi'tykails'-ie 
oczekiwClnia? P;-'3.li??my na po l'.t.??t-. 
ku o rac.c??d, z jak?? prz') '??to w 
Pa??acu A%s
olskim wiadomos?? z 
Ankary. ??e' rz
d turecki wyra??a 
zgodF' n3 t?? podr6?? i na z??o??enie 
wizyty Atenagorasowi Rokow
nia 
prcw?dznne w ta:emnicy pom:
- 
ozy Turc;?? a Stolica Ap...S
("ISk?? 
trvly h-wjem tal.: trUC'"lC, ??e njc.m'\l 
rio r '.,ici cI'wili P, ym 0'-'\\'.:i3?? 
s.p odr7ucenia prolE'ktu '1odrMy. 
Gdy minpb J:ljprwsz
 euforia wy- 
w-??Cl.pa ppy
rc:('m pronozyc
i i sa- 
m?? podrc'a, w"dnl: coraz w
'ral'- 
niej, ??e zamierzenia papIeskie spe??- 


, 


.. 


. . , 
r . 


., 


OPOLE 


.'1) 


, 


'. . r 


,. I 


. 


. , 


NIE TYLKO KANIKU??A... 


U kontentowany zamieszczonym 
w numerze 3D-tym ..??ycia Li- 
terackiego" listem Oddzia??u 
Ksi??garzy Polskich w Opolu, 
kt??ry mimo swej obszerno??ci 
wyja??ni?? na sw6j spos??b zawi??e 
sprawy ekspozycji i sprzeda??y ksi??- 
??ek (o czym w swoim czasie pisa- 
??em), dzi?? podam, zamiast wybrz.y- 
dzania si?? na u??omno??ci ??ycia na- 
szego codziennego, trochc: wie5.:i 
optymistycznych. 
Upowa??nia do nich ostatni jubi- 
leusz Towarzystwa Rozwoju Ziem 
Zachodnich. W??a??nie min????o 10 lat 
od chwili za??o??enia w Opolu pierw- 
szego w Polsce Okr??gu TRZZ, nic 
wi
c dziwnego, ??e ze specjalnym 
wzruszeniem obchodzono t?? uro- 
czysto????, jako ??e bezsporne doko- 
nania by??y i s?? wynikiem pe??nego 
zaanga??owania si??. ambicji i walo- 
r??w opolskich dzia??aczy. dla kt??- 
rych n::i??a i droga sercu sta??a s:?? 
opolska ziemia. Jak tu w kilku li- 
nijkach pomie??ci?? b(\gat?? tre???? I hi- 
stori?? tych lO-ciu lat? Wype??nione 
by??y wszak nie tylko prac?? spo??
- 
czn??, wychowawcz?? czy ideow??, ale 
i konkretnymi przedsi??wzi??ciami 
natury ekonomicznej i gosp'o
arczej, 
co do maksimum wzbog3ci??o roz- 
miary ca??e i dzialalno
ci. By??y wi??c 
i owocne kontakty ze spo??ecze??- 
stwem i r????nymi jego ??rodowiska- 
mI. ale by??o tak??e zaintpresowanie 
dla inwesty<,ji przy budowie na 
przyk??ad olbrzymiego zbiornik::! wo- 
dnego w powiecie nyskim. By?? I 
jest olbr7ymi wk??ad w C'ziedzinie 
prZVs?i??'sz"ln;a procr!=??w inte
ra
\' 3- 
pych, ale by??o i z
an '" -an:(' przy 
wZPo.,7eni 11 nowej st 
cz:,i rzec""!!' j 
w Ko??lu-TIo<':??ch. A przed
7 p::}le7.Y 
wspomnif"?? jps7cze o wc:;p,1pracy 
wia??2cei sze???? po\ui<3 t ??'\" (":o;tcrec??'1 
w()j<>v:6d 7 tw. w k
??!"Pl ramach 
Klt'C'7??)f"\rk, Kr>, '"'o i VJi"'rll<;z'
w, a 
tak7p K??nbu
k, 01r
no i Wif>lm\ d,- 
j?? p't"7yk??ad wS7.pcl1stron'1e rr o wsp"??- 
d7ia??ania. D(\'7,wal::ti??("pl"o mif'dry In- 
nymi na 78c;l:'ra7"lje nClwnych p r 7rd- 
wl)ironnyrh O"t'
.,;,.. d7: o l??rych ro
a- 
k6w pa tyr'1 :z;"rr:i"ch. 
Sze???? t} :y o:::l('Z} t??w w czas!c 
obch di '1Y
.n- 
takt6w i <-tala tro<-ka, ...by wszystka 
to zaow'JL.Jwa??o jak najp<.>??niej, aby 
angaLov-a??o w walce z r<,wizjoniz- 
mem, aby ukazc:.??o w pdni d7isiejs??:e 
OSi??gpI??'cia, oto niekt6re tylko a,,- 
pckty pracy Towarzystwa. I jeszcze 
ta opcl<'ka gosnodarnc????, kt6ra po- 
zwoli??a w ci-
u lO-ci u lat WYr'3SpO- 
darowa?? we w?? snym zaku -;ie po- 
nad 7 mln z??, a od cztererh lat nie 
korz}' tt.c z nn 2cji pa??stwowych. 
Bo"'ata by??a tcm:J.tyka jub'ileuszo- 
wych \\'yst<' ;"11 (I"1:11ski,'h dzi
h
7V, 
ta'c '1k on-r-} mi jest darob
k ich 
\\ v {U, . j
cy opC'bki Ol{r,!:t 
TR,
Z na J _1y..l Z prz duj::}ryrh 
mil' 
c w l{ 
"u. fi.. tyml'7as.?m l)f7.i 
akl t'r'"'aI 1 i'lml:''1cie lC.'tni
j kaniku??y 
arel J J - 
 ',",J-'-go I'1stytutu 11:- 
storii Kultury Mlteri l-pi PAN we 
\VrocLJ\\ iu rozpoC'7,li sw6i dwud1ie- 
sty f:ezon na opolskim Ostr6wku. 
Syzy!ow p poc;zuld'vania odbywai?? 
si d
,;??ov"1i
 o kilk
na??cie m p tr6w 
od 
 tni i kuli- piF'knego am
itea- 
tru, kt??ry po festiwalowo-pios2??- 


, 


.... . 


_ 
 
 ........ ,....,... ,..c., I.. 


ni??y si?? bardziej w dziedzinie eku- 
mE: liczpej niL ??ci??le politycznej. 
At: "at u Aten::! 'asa mo??na bv- 
??o zrr>szt?? oc_c.::.iw.l?? z g??ry dla kaL 
del ..'c por' i pap'cskleJ. Jakie 
iec"'- s

-
 :-'m za'G?? rz??d ture_ 
CkI \\ l . 'u watyka(1sl,iegu 
urr" .r]7' __lia "miejsc swi??- 
tvch" Jen limy? Ztyt wcze??nie, 
b}' pa p
rtanie tLJ odpowiedzie?? de- 
fini
}\
-ie. Brak jednak oznak 
??" 'adcu:cych o iakichkolwiek prze.. 
jawach entuz
azmu Ankary dla tej 
propozycji, tym bardziej za
 brak 
danvch wskazuj??cych na to, by o- 
becny ri'
d turecki godz.i?? si?? na 
"mcdiL1rjG" w tei sprawie... 
Pozycja Watykanu mi
dzy 
,.gwia-.;d?? S
'.ionu" a P????l{si
??vcem 
wykazu;f" d71
, a w:ec w po??owi. 
]al::l, 1
6/, p wrlnie izraelsk.o-:t- 
ra:Jskiej i przed jesienn
 m svno- 
dem biskup??w w Rzymie, ie w 
pe,nnym sensie ewoluc
'5ny proces 
zm
anj st2nowiska papie??y wo
ec 
S ' 1r3.WY pm
stwa ??ydowskiego I m- 
chu s'" ionis f czr.ero bliski jest krc- 
"u. Pr"'TT''\t
'l'7''e prz('warto??ciowa- 
nie p I.:
" t..k??e w tej dziedzin:e 
oraz gen2r81n3 zmi::n'?? tradycyjne- 
go stanowiska wydaj?? si?? dzi?? 
niemal??e faktC'm dokonanym. En- 
tUZ)Clslyczne artyku??y w??oskiej pra- 
sy ko??cielnej o Izraelu. ",wa??towne 


karskiej euforii ucich?? skutecznie 
stwarzaj??c ideab?? atmosfer?? naa- 
kowcom, wzbogacaj??cym hi5tori?? 
naszych d
iej6w CJraz to nowymi 
odkryciami. Jak si?? ju?? dzi?? okazu- 
j
, odnosz?? si?? one nie tylko do 
przesz??o??ci opolskiego grodu, ah 
maj?? istotne znaczenie dla pozna!"'ia 
kultury wczesncp
lskicj r.a Sl??sku, 
a tak??e w sk????1i C3??ej S:owi???szczy- 
zny. Jak twierdzi dr Bogus??aw Ge- 
diga - pracuj??cy na Ostr??wku od 
lat - nie ma w tej ch,,;i:i powa??- 
niejszC'j pracy naukowej w literatu- 
rze europejskiej, p::;??wi
c0nej 5??0- 
wia1
C;:7czyinie, kt6ra pcIt1i;a}
??)y 
wyniki uzyskane na opolsk:m 
Ostr??wku, przy czym niektore re- 
zultaty bada?? s?? po prostu unPl:al- 
ne. Obalaj?? one twkrdz
nia zacho- 
dnich historyk6w C!y archerlolZ??w 
niemieckich o niskim poziomie k

- 
tury polskiej we w
z??snym ??red- 
niowiEcZU na Slasku. Ba:ianh w 
Opolu ma,;
 r??wni
?? istotne znacze- 
nie' dla historij mi3c::t pols1<:ich i 
przYC7yni??y si?? do 7miapy wielu w 
tym zakresie pogl??d6w.' 
Marzy si?? archeoln
om i naukow- 
com budowa reZf"rW3.tu muzealnego. 
marzy sit' o??powiedni'" zabezpi",("7c- 
n
e i uporz??dkowanie tE'rpnu wyko- 
palisk, aby to mipjsce mor??o n
rlpl 
by?? interesu.iac?? i a
rakryjr?? e 1 {s- 
POZyc;f?? dla liczno'; rZ P S7Y turyst??w. 
'V??..AD1-SLA W 1\IAJERANCWSIH 


..,. 
 ..,.... '\....Y!'"
....e... 

.t'
 ....... .Q#'C"......
......... 


Nowo??ci nades??Cine 


PIW 
PoezJa: Bronle\" .kl. Sta??dp. Wand'.1r- 
ski: "Trzy. salw-??"; Jozt>f Czechowl??:!: 
..\Vlersze wybrane". st'ria celo'a:1o
a; 
Zbior poet6w polskIch XIX wi
ku, 
t. V, opr. Pawe?? Uf' "7.: SecgIus7 JE ,e- 
nln: ..poC7Je". wyc??r Z. FedecU, s
T1n 
celofanowa: Aleksander B!ak "l-'oezJe", 
wyb??r S. f'oJlak, sPita cdofano\Va. 
Proza: Ilel nito von.. Doderer: ..Tr??')y 
3erychOlisl.ie", pne??. Z. Stroynowski; Ta- 
deusz DO
.-Z?? le??ski : ..Mar\'SieJika Sob:e
- 
ka"; l1ia Zwlerl??'w: .,Ona , on", pr7
??. 
H. Brmuatn.... ka; l eC'n I'::ruczkowski
 
,.I"ierwszy. zien wolno??ci"; Ivo ]'\I.ch'els: 
..1"0, 'gnanie.. pr7 '. IVr. Ch
cl ow:;kl.: 
,,2:J.'('!e hm:, ch ludzI" - powiadania an- 
glt>lskie; Leonardo Sclucla: .,Dzle?? J:u", 
sTczyka", prze??. H. Bt':"nhardt-KraIov..a: 
Heinz Rlss??': ,.0 jedneg.1 7a ri. io". pr7t>??. 
M. KI("I
 - Gwl.zd3bka. Lirn Feucbtwa'1- 
gt>r: "Lisy w winnl
y" t. 1-2, It'cze!. J. 
FriJhllng. w
 d. II; .rullo. Cortazar: .;ra- 
jemna hro??". prze??. Z. C11??dzy??!>k:J.; F;? 
IIx Tlmmt>rmanns ..Acracn Bcouvec". 
prze??. J. Frl.!hllng: Bo!Zrh.m Rutna. ,.'V 
HIszpanii o i;Wir'IP": Alek!"a'1der M ali- 
szu v. ski: "Na przeI
(,r nnc
''': Branko 
Ciopl??: ..??sma of
nsyv. a", pczeJ;. M. 
Krukowska. 
ESl'j, ,""sponmienl:??: Jan Zygmunt J3. 
kUbowskl: ..Nowe spot]ta!'Jie z 2.erom- 
sklm"; i.jtold Fl1??er. "Na l.cw
'm torze'. 
(o tealrze W. '\'andurskle
): Robert 
Gravl''i: ..Mity grecki..... pl7el. H. !	
			

/ZL_1967_XVII_812_20_08_nr_34_str_012.djvu

			, 


plastyka 


W Warszawie podpIsana zosta??a umo- 
wa o wsp6??pracy mI??dzy Stowarzysze- 
niem Architekt6w Polskich.. ZwI??z- 
kiem Architekt6w Jugos??awll na lata 
1968-69. Porozumienie przewiduje m. in. 
organIzowanie wzajemnych praktyk za_ 
wodowych i wyjazd6w szkolenioWYCh 
architekt??w. udzia?? obu. stron w konkur- 
sech arehltekton??cznych 1 pracach jury. 
wymianf: czasopIsm. pubIikacji i innych 
materia??6w informacyjnych w dZIedzi- 
n.e arChitektury. budownictwa i pIjno- 
wania przestrzennego. Wsp6??praca archi- 
tekt6w polskich i Jugos??owia??skich ma 
jut wieloletnie tradycje. Nasi projektan- 
cI by1i m. in. autorami planu g??ncralne- 
go Skopje, miasta zniszczonego katastro- 
falnym trz??sieniem ziemi w 1963 r. Ostat- 
nio Polacy wygrall takte konkurs na o- 
pracowanie planu zagosporlarowanla 
przestrzennego wybrzet.,a Adrk.':"m. 
* 
Przy Muzeum Sztuki w P6??nocnej ??e.- 
roUnie (tuSA) otwarta zosta??a salerta u- 
rz??dzona &pecjalnle dla niewidomych. 
kt6rzy za pomoc??l dotyku bf:d?? mogU za- 
pozna?? Bif: z eksponatami. Wystawa 5k??a- 
da sit: s??6wn1e I: miedzioryt6w i rzefb po- 
chodz??cych z r6tnych kraJ6w i r??tnych 
.pok. od epok! kamiennej pocz??wszy. 
- 
 . 


* 


W ZRA panuje zaniepokojenIe losami 
cenaych zabytk6w znajduj??cych si,= w 
s??ynnym monasterze ??w. Katarzyny u 
st6p g??ry Mojtesze w po??udniowej CZf:- 
??cl P????wYspu Synajskiego. UkazuJ??cy li.. 
w J??zyku francuskim kairski dzIennIk 
..Le Progres Egypt??en" proponuje zor- 
ganizowanIe mI??dzynarodowej ochrony 
skarb6w monasteru ??w. Katarzyny kt6_ 
- . 
ry jest jednym znajcennIejszych zabyt- 
k6w chrze??cija??skich w EgipcIe. 


* 


W Katowicach otwarto wystaw?? mode- 
11 pomnik??w walki i m??cze??stwa naro- 
du polskiego. W??r??d ponad 100 ekspono- 
wanych mIniatur monumentalnych pom- 
nik6w. wzniesionych na terenie kraju. 
znajduj?? sIf:: warszawska ..Nike". pom- 
nik powsta??c6w ??l??Skich. kt6ry w naj_ 
blitszym cznsie ods??oni??ty zostanie w 
Katowicach. pomniki "Ofiar terroru" w 
Treblince. Be??fcu i Rybniku. .,CzY:lU 
powsta??czego" na G6rze ??w. Anny, 23_ 
??lubln z morzem w Ko??obrzegu oraz 
..ZwYcI??stwa" w Dar??owIe. 


* 


w zwI??zkU z trwaj??c?? w Pary tu wy- 
staw?? "Tut-en ch-Amon i jego epoka" o 


, . 


.. 


..,. ... 4- . . 


RYSZARD KOSI??SKJ 


NIE PCH 


P odziw!am raz po raz odwa
?? 
poniekt??rych moich kole
??w, 
kt??rzy z tak ujmuj??c?? niefraso- 
bliwo??ci?? pchaj?? si?? na wizt
. 
Przed kilku laty mia??em sposobno???? 
wyst??pi?? przed ekranami polskiej 
telewizji i przyznaj?? bez wstydu. ??e 
omal nie pad??em w??wc
as na za wa?? 
serca. W
'da\Va??o mi si??. ??e jestem 
??wietnie do tej roboty przy
otowa- 
ny. kiedy jednak nad kame:?? zapa- 
li??y 
i?? zielone ??wiat??a. co oznacza- 
??o. i?? znajduj?? si?? ju?? na plaQie. po.. 
czu??em jak mi z 
??owy jaka?? prze- 
nikliwa pompka wypompowuje 
wszystko. co w tej 
??owic mia??em. 
By?? mo??e. ??e za wiele tcgo nie by- 
??o. w sam raz jednak na tamte po- 
winno??ci. jakie przede ??r.n?? posta- 
wiono. 
Zapewne jestem do??(: ostry histe- 
ryk. Najpewniej wi??kszo???? moich 
znakomitych przyjaci???? z TV umie 
te rzeczy za??atwia?? nicpor??wnywal. 
nie lepiet, przecie zdumiewa mnie i 
irytuje. ??e kilku przvnajmniej z 
nich absolutnie jest pod tym wzgl??- 
dem w grubym b????dzie. 
Ostrog?? 00 tych u wa
 sta?? si?? 
pew
en pro
ram telcwizji krakow- 
skiej. Nie b??d?? 
o nazywa?? po imIe- 
niu. dziennikarze bowiem. kt??rz'/ 
tam wyst??Di1i praktykuj?? jeszczc w 
tej specjalno??d. a poza tym podob- 
ne przypadki powtarzaj?? si?? r??w- 
niei i f1Uza Krakowem. Oto?? 
wspomniana audycja sta??a si?? po- 
pisem nieudolno??ci. antytelewizYj- 
no??c1 i w??a??nie niefra,sobliwo'ki 
wspomnianych dziennikarzy. Do- 
prawdy mo??na by??o si?? ze wstydu 
spali?? przy
l??da l??C si?? i przvs??u- 
chuj??c tej amatorszczy??nie. ('o by??o 
tym dziwniejsze. i?? rzecz ca???? p
- 
wadzi?? wcale do??wiadtzony i spraw- 
ny dziennikarz, kt??ry lata termino- 
wa?? w p:asie codziennej. . 
Powtarzam - nie my??l??. si?? przy- 


ZYCI
 
Nr 812 


LITERACKIE 
str. 14 



 ., 


-' 



 ..... .. 


rekordowej. przekraczaj??cej nawet wy- 
stawt: PIcassa. frekwencji (dZiennie ok. 
8.000 zwIedzaj??cych - PIcasso 800.000 wI_ 
dz6w) ukaza?? SIf: w czasopI??mIe .,CandI- 
de" sensacyjny artyku??, kwestionuj??cy 
p??e?? zmar??ego w XIV w. p. n. e. farao- 
na. Autor opar?? sit: na dlugoletnlch ba- 
daniach egiptologa-amatora L. G. Ga- 
lota, kt6ry twIerdzi, te odkryta w 1922 
r. mumia jest prawdopodobnIe mumi??l 
??ony faraona. Hipotez
 swoj?? pplera na 
wielu przes??ankach, z kt6rych najwai- 
Jl??lejszymi s??: fakt. te w pobll.tu sarko- 
fagu znaleZiono mumie dwojga niedono- 
szonych dzieci (mI??dzy 7 a 8 miesi??cem). 
kt6rych obecno???? przy groble m??skim 
by??aby niewyt??umaczalna. podczas gdy 
wiadomo. fe urodzone martwo dzieci 
kobiet. kt6re zmar??y przy porodZie; 
mumifikowano i umIeszczano przy sar- 
kofagu mntkl; fakt, .fe na ciemienIu 
mumll znajdowa??a SIl czapka z pl6r 
SE;'pa - w malowidlach: egipskich czapka 
taka jest symbolem macierzy??stwa; 
w??r6d zwoj6w kr??puj??cych mumit: 
znajdowa??y si
 dwa mlecze, jeden o te- 
laznym ostrzu przy prawym biodrze 
l drugi o z??otym ostrzu. przytwierdzo- 
J 
ny do dolnej cz
??cl brzucha s ostrzem 
Ikierow
nym do leweso biodra. Pier- 
wszy miecz jest cz????ci.. kluycznego wY. 
posaten1a zmar??ych Egipcjan. drugI mo- 
te by?? skalpelem. kt6rym operowano 
Egipcjl}nki podczu cesar.kiego clf:cl.a
 
na wewnf:trznej Acianie pokrywy Arko- 
fag6w m??skich znajduje lit: zawsze 
rze!blon! .ylwetka bOIIn! Nut. NIe- 
boszczyk zwr6cony jest twarz??l do bo- 
gini. sk??d przyjdZie zmartwychwstanie. 
JeteU chodZi o larkofa& kobiety - na 
wewnf:trznej ??cianie jego pokrywy 
przedstawiony jest b6g. Na wewnf:trznej 
??cianie pokrywy zamykaj??cej sarkofas 
Tut-ench-Amona znajduje .it: wIzeru- 
nek boga i boginL Galot przytacza 
jeszcze inne. niezbite W swoIm mniema- 
nIu racje: na zwojach mumII; na WYI<:t- 
ko??ci pasa znajduje sif: kopia 'rze:tbIo- 
nych atrybut6w mf:skich. Na mumiach 
m??skich k??adZiono jednak nie koplt:. 
lecz oryginalne przedmioty stan owi ??lC8 
w??asno???? osoby zmar??ej. Kopia sugero- 
wa??aby. it zmar??a nIe mIa??a tych atry- 
but6w. ( 


. 


* 


Londy??ska fIrma Gallery Flve Llm??- 
ted zam6wI??a u polskich artyst6w-gra- 
fik6w projekty karnet6w z tyczeniamI 
na r6tne okazje. Projekty wykonuj!?? - 
Marl.a AntoszkiewIcz. Antoni Boraty??- 
ski. Bohdan But<:nko. Julita Karwow- 
ska. Ewa Salamon. Marian StachurskI, 
Janusz stnnny. Danuta Staszewska. 
Maria Uszacka I Teresa Wllblk. 


.??.. .
 
_ 


< - 


- 


# 


Sl
 


czepia?? do te
o konkretne
o pro
ra- 
mu, sprawa bowiem jest o wiele 
szersza. Ten popis krakowski zmu- 
sI?? mnie jednak do sformu??owania 
kilku uwa
. kt??re raczej do mn
e 
nie nale????. 
dy?? dotycz??. ??e tak no- 
wiem. praw ochronnych dzicnnika
 
rza telewizyjne
o. Stoi bowiem pro- 
blem zabezpieczenia nie tylko tele- 
widz??w, przed z??ymi audycjami ale 



.- ELEWIZi7A 
.' .'l.. ??'l:!p.. 


i dziennikarzy przed dewaluacj?? ??ch 
zawodu. Nie nale??ymy bynajmniej 
do pieszczoch??w psutych przcz pu- 
bliczno????, powiedzia??bym nawet. ??e 
wr??cz odwrotnie - dziennikarze nie 
s?? specjalnie lubiani. Tak by??o, tak 
jest i tak b??dzie. 
W tych warunkach tym wi??kszej 
przeto mocy nabiera potrzeba orga- 
nizowania w??asne
o autorytetu i 
. zaufania opinii publicznej. Szcze- 
g??lnie w??a??nie w telewizji. kt??ra 
jest wielk?? primadonn?? kolcjnych 
sezon??w. Boj?? si??. ??e wypadki nieu- 
dolno??ci dziennikarskiej s?? trudnicj 
wybaczane ni?? na przyk??ad wPadki 
aktor??w. 
Nie talt dawno telewizja war- 
szawska pu??ci??a bardz.o d??ugi pro- 
gram o samolotowym rajdzie dzien- 
nikarzy. Rzecz ta nie po7b3w:(??na 
niez:J.mierzonych. iak my??l??. mo- 
ment??w humorystycznych. ??eby tyl- 
ko przypomnie?? wypowiedzi jedne- 
go z wojskowych i partyzanckie 
wspomnif:nia pewnego ch??opa, o1ra- 
za??a si?? nie na lbaroziej reprezenta- 
cyjn?? wizyt??wk?? d7ia??ania repor- 
terskiego w terenie. Bo jak??e?? w 
tym wypadku mo??na by??o uciec ou 
zdziwienia: to tylko tyle zosta??o z 
wielodniowei podr????y no Polsce? 
Nie wiem czy w TV istnieje. tak 


I... 
" I" 
]S o 


. Nak??adem Pa??stwowego Wydawni- 
ctwa Naukowego ukaza?? lit: po raz pIer- 
wszy w Polsce .,S??OWNIK GORNO- 
??UZYCKO-POLSKI". kt6rego autorem 
jest Henryk Zeman. S??ownik obejmuje 
przesz??o of6.000 hase?? i kr6tki zarys gra
 
matykI jt;:zyka g6rno??ufycklego (popu
 
larnie zwanego serbo.??utycklm). Rzecz 
ukaza??a sif: w nak??adzie. raczej komicz- 
nym. tysI??ca egzemplarzy. Mamy wido- 
cznie ItraSUlIe duto pieni??dzy. .koro o- 
p??aca li, nam wYdawa?? W podobnych 
uk??adach dzie??a. kt??re maj.. pOl??u2y?? 
przez part: dziedt:ciolec1. 


. Wr
czono NAGRODY ZIEMI LU- 
BELSKIEJ. OtrzymaU J. m. !n. pilaf. 


Konrad BielskI. tw??rca ludowY 3. 
Pocek, prof. dr S. Llebhart z lUbelskiej 
Akademli Medycznej, doc. dr Z. Cacko- 
wski z komisjl nauk filozoficznych 
PAN, prof. dr S. Tabin z Wyfszej Szko- 
??y Rolniczej. ks. dr M. 2:ywczy??skl z 
KatoUckiego UnIwersytetu LubelskIego, 
a takte zespo??owo WYdawnictwo Lubel- 
skie l amatorski zesp6?? artystyczny.z: 
Wojciechowa. 


. ,,MAZOWSZE" wyjetdia 'W 'edn??l 
ze .wych najbardzi.J pracowitych po- 
dr6??y:. 'W czasie trzymietl??czneso tourn.. 
po Au.traW wyst??lpl na tym kontynen.. 
cle 1011 razy. Ponadto w srudniu, W dro- 
dze powrotnej. wystl\p! 'W Egipc
 


. XX FESTIWAL . SZTUK PLAS1'f' 
CZNYCH odbywa si?? w Sopocie. ObJ' 
zamkni??ty nIedawno salon plastykI (f 
krf:gu gda??skiego ZP AP i trwaj??ce ob??' 
cnle wystawy ..Por6wnania" (czo IO "",, 
arty??ci z ca??ego kraju) i malarstwa st. 
I. Witkiewicza. We wrze??niu otwarta ,11' 
mnIe jeszcze wystawa sztuki czechoS??O- 
wackIej i wystawa malarza kUba??skiegO, 
Servando Cabrero Morena. 


. Z okazji obchod6w 'IDO-lecia 
2:ywca. Towarzystwo Ml??o??nik6w Zie t111 
2:Yw1eckiej organizuje KONKURS LITa' 
RACKI NA UTWOR SCENICZNY zw l " 
zany tematycznie z 2:ywcem lub 2:yw 1eC - 
czyzn??. Szczeg6??y: Tow. Mi??o??nik6w Zie- 
mi 2:ywieclCiej. 2:ywlec, stary zam elC , 
Termin: 30 pafdziernika (W)!daje si?? 
nam nlCCO szalony). 


. W Warszawie I w SopocIe wystC. 
puje znakomita rewia japo??ska NIPl'O
 
J
AGEKJ DAN.. 


. W Pomorskim Domu Sztuki 91 
Bydgoszczy trwa wy.tawa ..WOJ?J" 
WYZWOLERcZA NARODOW JVOO' 
S??A WJI W TWORCZOSCI PLASTYKO\f 
JVOOS??OWIARSKICU". Obejmuje )n" 
larstwo. rzetbl: i graf1k
 prawIe 150 ar t 1' 
.t6w. 


.- 


. . 
,.KIEDY MI??OSC BY??A ZBRODNI??" I ..LALKA" 


Jednvm Z c??ekaWBZ1/Ch tOlIda7'zc1\ 
tO nowym sezonie f??Zmowym b??dz??.. 
nowy jUm "RaJJen!chande - KLe- 
dJl mtlo
?? bJlla zbrodnfq", kt6reoo 
Tealfzacj?? uko??czy?? ostatnf.o 'I'd. 
Jan RJlbkowskf. 
W??r??d l1cznych uataw hlt1erows1dego 
..prawoda'\1l$twa" istniaJa 'edna uc:zeg61- 
nie odrafaj??c.a .I antyludzka - bw. 
..Rassenschand.... Jaj ostrze Ikierowane 
by??o przed. wszystk!.m przeciwko Ucz- 
nym zagranicznym robotnIkom. depor
 
towanym na przymusowe roboty do NIe- 
miec. Surowo karano zw??aszcza ..PO- 
ha??bienie rasy". czyU wszelk.. pr6bl: fi
 
zycznego zblltenIa m??f:dzy przed.taw!.- 
clelami ..narodu pan6w" a ludfmi ..nIt- 
s7ej rasy". W??a??nIe na kanwie los6w 
cudzozIemskich robotnik6w przebywaj??- 
cych podczas wojny w III Rzeszy osnu?? 
scenariusz r.vego fIlmu ret. Rybkow- 
ski, tw6rca ..Godzin nadziel", ..DzI?? w 
nocy umrze mIasto" i ..Sposobu bycia". 
Akcja toczy sif: w ma??ym niemieckIm 
mIasteczku i wIosce. BohateramI S??l 
NIemcy oraz pozbawieni praw l11eludz- 
. 


- 


_.. .u- 


, , 


IZJ
I 


jak to si?? np_ dzieje w wydawnIc- 
twach ksi??7kowych. instytucja tak 
zwanych recenzent??w wewn??trz- 
nych. Oceniaczy spoza zespo??u re- 
dakcyjne
o. My??l??. ??e by??aby (jest?) 
to chyba nie najgorsza p.omoc przy 
selekcjonowaniu pro
ramu_ bo naj- 
pewniej postrze
aTIie etatowych re- 
daldor??w unurzanych codziennie w 
produkcji ulec musi mniejszemu lub 
wi??kszemu st??pieniu. 
No, ale recenzenci recenzentami, 
postrzeganie postrze
aniem. pewne 
jednak mechanizmy kontrolne win- 
ny dz; a??a?? bez wzgl
du na wszyst- 
kie ??r.omenty usprawiedliwiaj??ce. A 
wi??c te mechanizmy. kt??rymi dys- 
ponuj?? kierownicy dzia????w, sekre- 
tarze redakcji. redakto-rzv odpowie- 
dzialni czy kierownicy programowi. 
W Krakowie ro??nie w niez??vm 
tempie nawocze'sny o??rodek telewi- 
zy jny. Tymczasowa praca przypo- 
mina jak wiadomo jedno wielkie 
prowizorium. Kierownictwo o??rou- 
ka zabiega ju?? przezornie o nd'we 
kadry te
hniczne i dl.iennikarslde. 
Warto by z kolei u??wiadomi??y sobie 
czynniki kompetentne. i?? przy
oto- 
wanie dziennikarza do nowe
o war- 
sztatu pracy wyma
a po proc;tu 
nauki. 
To po pierwsze. Po dru
ie. sami 
dziennikarze telewizyjni powinr.i 
wrcszcie zrozumie?? (mowa oczvwi- 
??cie o ludziach wst??pu,iacych przf"de 
wszystkim do TV, cho?? nie tylko). 
??e ich zaw??d jest ju?? i tak dosta- 
tccznic ekshibicjonistyczny i wszel- 
kie popisy aldorskie, przerosty b::!.. 
rokowe.. wdzi
czenia i' mizdrzenia 
si?? przed kamer?? - nie nale???? do 
dziennikarstwa. To bowiem winno 
by?? coraz bardziej wstrzemi????liw
 
i rzeczowe. co bynajmniej nie ozna- 
cza. i?? pozbawione urody sty!istyc?- 
ncj. Zostawmy pro
ram rozrywko- 
wy komu nale??y. sami pl??mi??talmv 
o podstawowych funkcjach dzienni- 
kr\rki - informacji. komentarzu. pu- 
blicystyce. 
RYSZARD KOSI:RSKI 


ko traktowani obcokra'owcy. W??lteJI: fa. 
bularny. - to reko11??ltrukcja kilku pro- 
cu??w tocqcych .i
 przed hltlerowsktm 
trybuna??em przeciwko IUdz1oD1 oU:arto- 
aym o przestf:pftwa rasowe. 


rUm nakrf:cony 'W produkcJI zespo- 
??u ..Rytm" l zachodnioberll.??skIej firmy 
..All!.anz-Film", ma mif:dzynarodow?? ob- 
. Adf:. Obok aktor6w polskich - Ireny 
K.arel. Magdy Zawadzkiej. ArkadIusza 
Bazaka. Jerzego Zelnika. Boles??awa 
P??otnIckiego. wyst??puj??l arty??ci zagra- 
nicznI: Esto??czyk - Bruno Oya. Dunka 
- Ann Smyrner. Ame1'ykanln - Mark 
Damon oraz Niemcy: I??eiga Sommerfeld. 
Sabin. Bethman, Joachim Ahnsorge, 
Herbert Weissnach l Ewa Pflug. Zdjf:
1.3 
(operatore
 jest Marek NowickI) wy- 
konywane by??y We wsi Piaski ko??o Je- 
ziorny oraz w LegnIcy, a takte w halach 
warszawskIej wytw6rni. 
... 


- W filmie tym ukazujf: wojnf: wi- 
dzian?? oczyma ludzi nie uczestnicz??cych 
bezpo??rednIo w zmaganIach na fronclp.. 
ale b
d??cych jej ofiarami - m6wi ret y- 
ser Jan Rybkowski. - H1t1erowska pro
 
paganda wykorzystywa??a najni??sze in- 
stynkty ludzkIe, jej celem by??o ponite- 
n!.e cz??owieka. a motorel'!'l - ob??
dne 
doktryny rasowe. mit o rzekomej wy??.- 
Izo??cl Nlemc6w nad innymI narodamI. W 
f UmIe ukazany jest dramat kilku os6b. 
kt6re zetkn???? ze sob?? przypadek. 


* 


W zespole Tealizator6w filmo- 
wych ..Kamera", kierowanym przez 
Jerzego Bossaka, trwajq przJlgoto- 
wania do przeniesienia na ekran 
"Lalki" Prusa. Obok adaptacji fil- 
mowej .,Pana Wo??odyjowskiego", 
jest to drugie tak po'wa??ne przed. 
si??wzi??cie, kt??re podejmuje tv br. 
"Kamera". Film Tc??yserowa?? b??dzie 
Wojciech Ras. kt??ry opraco'mal sce- 
nariusz tV oparciu o powie???? Prusa 
wraz z Kazimierzem Brandysem. 


'Nakrf:
nle fllmu potrwa szereg mie- 
sI??cy. uniemotllwlaj??c aktorom C'z??<;to 
przez czas d??ufs7Y wyst??py w teat
ze. 
W roll wokulskiego wyst??pi najprawdo- 
podobniej Mariusz: Dmochowski, Izabe- 
li ??A:cklej - Beata Tyszklewicz. Toma- 
sza L??c.kiego - Jan Kreczmar. Ignace- 
go Rzeckiego - Tadeusz Fljewski, pre- 
zesowej - Jadwiga Gall. baronowej 
Krzeszowskiej - Halina Kwiatkowska; 
subiekt6w gra?? b??d??: Llsiecklego - Gu- 
staw Lutkiewicz, Klejna - Krzysztof 
Litwin. a Mraczewski('go - Julian Jab- 
czy??ski, w roll pani W??sowsklej wy- 
st??pI Kalina J??1rusik. starego Szlsng- 
baum.a - Tadeusz Kondrat, Magdalenki 
- Anna Senluk, FIorentyny - Irena 
Szramowska. Szereg r61 jest jeszcze nie 
obsadzonych, w??r6d nich ksi??cIa, Ochoc- 
kiego. Starskkgo. dr Szumana, barona. 


Pocz??tek zdj???? przewidziany jest na 
pocz??tek pa??dz!ernika br. PIerwsze sce- 
ny ukazuj??ce Zas??awek filmowane b??- 
d?? w Radzlejowlcach. Nast
pnle ekipa 
przenJesle sit;: na plenery do \va,rszawy. 
Niestcty, niewiele zdjt;:
 da .sl?? wyko- 
na
 w naturalnej scenerII - stoUca 
zmieni??a si??: bardzo od czas6w Prusa. 
Filmowane bc:d?? sceny w ko??ciele Kar- 
meut6w; w p6??niejszym terminie 
uj??cIa na tle ??azienek. 


Zdjf:cla atelierowe wykonywane bt;:- 
d?? w dwu wytworniach - wroc??aw- 
. 
skiej i ??od7kIej. we Wroc??awiu wybu- 
dowane zostan?? du??E' dekoracje uka- 
zuj??ce XIX-wieczn?? Warszaw
, m. In. 
fragmenty Krakowskiego PI'zedmic??da i 
placu Zamkowego. Odtworzony zostanio 


m. In. pomnik KopcnIka: .utentycJ:t11 
ale mota by?? lWykorzystany (jarzeniO" 
we lampy l jezdnIa pokryta ufaltem). 
Projekty oprawy plastycznej. a wll: C 
ur6wno kostIum6w jak td dekoracji. 
opra
owuj... ma??fonkowie Lidia i Je' 
rzy Skarty??scy. kt6rzy wsp6??pracow all 
jut z Hasem przy fllm!.e ..Rf:kop1s zpa- 
leziony w saragossie". Konsultantel1, 11 1 " 
.toryczno-Uterackim jest prof. HenrY
 

a,rk1ewicz. a w sprawach mody, }(O" 
stIum6w i rekwizyt6w - Andrzej 138" 
nach. Zdj??cia (szeroki ekran. barwna 
tuma marki eastmancolor) wykona ste" 
fan Matyjaszkiewicz. KIerownikl et1l 
produkCji fUmu jest Ryszard Strasze\V" 
ski. 
By?? mote, jut w ko??cu przysz??cgo 
roku b
dziemy mogU wybra?? 5if: pa 
sfUmowan??l "Lalk??". Jak polnform owtd 
W. Has, tw6rcy fUmu opIera?? sif: b(d. 
wiernie na lI.teracklm pierwowzorze. 
cho??. rzecz jasna, z niekt6rych w??tk??W' 
i postacI trzeba bylo zrezygnowa
, np. 
z w??tku pani Stawsklej, pObytu Wo- 
kulskIego w Pary tu. a przede WSZyst}(lt11 
z pewnych fragment6w pamlt;:tni}t. 
Rzeckiego. Czas projekcjI fUmu nie pO" 

Inlen przekroczy?? 2 l p6?? godziny. 


- 


. 


ZMAR?? HENRYK BERLEWI 


W Pary tu zmar?? Henryk Berlewl. vrI" 
bitny malarz. jeden prekursor??w abst t '" 
kCji polSkiej. Urodzi?? !!lit: w roku 1894 91 
Warszawie. Od roku 1918 uczestniczy?? W' 
tyciu polskiej awangardy artystyczpeJ. 
wsp6??pracuj??c m. in. z Henrykiem sta- 
teWl5klm, Anatolem sternem. Henryki et11 
Strzeml??skim, Po okresie pr6b ekspreS" 
jonistyczno-kubisty??znych i futurystyCZ" 
nych rozwm???? We wczesnych lats Cn 
dwudzIestych w Berllnie wlasn?? teorlC 
malarstwa bezprzedmIotoweg0. opartego 
na zasadzie abstralc:cjl geometryCz,t1eJ, 
kt??r?? to teorit;: rozwin???? w wydanej W' 
Lodzi IJrOszurze "l\Iechano-faldura". \'I 
roku 1928 wyjecha?? na sta??e do paryt3. 
gdzie przebywa?? do ??mierci. \V zasadzie 
uprElw:a?? tam malarstwo figuratyw pei 
d.. r"',
-chano-faktury powr??ci?? dOpiero. 
oko??o roku 1957. W czasie okupacji br a 
udzIa?? w ruchu oporu. OstatnIe lata 
przynios??y mu ??wiatowY rozg??os ja]{O 
prekursorowi op-artu. Po wojnie dwtI; 
krotn!e odwiedza?? Polsk
; po raz drug 
w rcltU ub!cg??ym wraz ze sw?? mstl	
			

/ZL_1967_XVII_812_20_08_nr_34_str_013.djvu

			. 



 
. BUsko sledmfusf't CZECHOS??OWAC- 
kiCH PLASTYKO\\' prezentuje swe 
prace na wystawie zorganizowanej w 
Wielkim pawUonie praskiego Parku 
Kultury f wypoczynku. Na ekspozycj
 
sk??ada sI?? 1300 cl>razbw. 600 gralIk I 300 
rZe1b. KaMy :r; uczestmkbw ma do dys
 
Pozycji tak.. saml?? powlerzchnI
 I wy- 
stawia prace kwalifikowane wy????cznie 
przez siebie. Ten PIEUWSZY SALON 
PRASKI czynny bt:dzle ao 2
 sierpnia. 
W roku przysz??ym ao uazlalu w nim 

aproszenl zostan?? artyAcl zagraniczni. 


. Premiert: .,Trzech tlJibstr" Czecho- 
Wa W retyserl1 LAURENCE'A OI.lVIE- 
!lA W)'stawU londy??5kl teatr Ola VIc. 
W roll Maszy Wyst??pI??a Joan Plow- 
rlght. w roll WIerszynina Robert Ste
 
Phens, dekoracje }..rzygotowa?? czesk1 s
- 
nograf J??zef Svoboda. Kr
,.tyka angiel- 
ska oc
nla spektakl jako nowy wielkI 
sukces Oliviera l :r;espo??u. 


. PodsumowanIe dorobku opery rzym- 
Skiej w se:r;onle 1966/67 wykaza??o. I:t: Z 
bogatf'gO zestawu repertuarowego - oa 
azle?? tradycyjnych po wspb??czesnl?? a- 
Wangard?? - publiczno???? w dalszym cI??- 
gu naj ch??tniej wybiera klasyk6w. Na 
Pierwszym miejscu znajduj?? sll?? Verdi 
l Rossini. Najwi??cej przed.tawie?? (11) 
mia??a opera ..Rigoletto" w opracowa- 
nIu muzycznym Carlo Maria GluIlnlego 
I retysern Eduardo de F1l1ppo. 14 wy- 
stawIonych w ubieg??ym sezonie oper 
(107 spektakli) ogl??da??o ponad 130 ty- 
Si??cy os??b. 


- 


. Na zako??czonym niedawno w Tu- 
nezji IV Mi??dzynarodowym Festiwalu 
Folklorystt'cznym. w ktbrym wzl
??o u- 
dzia?? trzynn??cle kn,jbw ameryka??skich 
l europejskIC'h, postanowiono utworzy?? 
??\II??DZYN ARODOWE STO W ARZYSZE- 
NIE FOLl
LOR\'S'l YCZSE ze sta???? sle-' 
dzlb?? w Tunisie. 


. W \VENECKI
' BIENN ALE TE.\- 
7'RALN11'1 (18 IX - 11 X) we1m??e u- 
dzia?? dziewice nmeryka??sklch t euro- 
pej<;klcl1 scen. Compagnie Perrettl- 
Serreau z Par
ta poka??c ..Sezon w 
Kongo" murzyi1sklego pisarza Alme 
Cesaire. za?? Theatre de Poche Mont
 
parnasse .,Lato" Romom welngatena. 
Dwa zespo??y ameryka??l'ikle przedstawi?? 
..Cesarza Jonesa" Eugenlus:ra O'NeUla 
i "Amf'Jrlca Hur'rah" Clode van italie. 
Biennale 2nh1aogutaJe WI
owl!??ko war
 
szawfk1ego 
.tf'u Narodowego .,2ywot 
.J6zera" w re:t:yserli Kazimierza Dejm- 
ka. 


. , 


... 


MINIONY SEZON TEATRALNY W EUROPIE 


PARy2; - SensacJI\ - wed??ug nlekt{)" 
rych Jedyn?? - ubieg??ego sezonu teatral- 
nego w stolicy Francji by??o przedsta- 
wleTlle niedoko??czonej l najbardziej :r;a- 
gadkoweJ sztuki Pirandella "Olbrzymi 
z g??r" w re
yserU znakomitego Glorg??o 
Strehlera. tw??rcy Piccolo Teatro dl M??- 
lano. Od 1947 r. re:t:yser ten pokazuje 
sztukI: Pirandella w r??:t:nych teatrach 
europejskich (prapremiera odby??a sil: w 
1947 r. w Mediolanie), w tym roku z&A 
wystawi?? j" w ..Odeonle" u Jean-Louis 
Barrau1ta. 
Przedstawienie (poAwl??cono mu PIc;:?? 
w??eczorbw) spotka??o sl
 :r; ogromnym 
powodzeniem: po :r;ako??czenlu s
ktaklu 
dos??ownie nie puszczano aktor??w ze 'IIce- 
ny, 
Poza tym wyr??1nlaly sl
 takie- sztuki, 
Jak Armanda Gattlego "V - jak Vipt- 
nam" oraz: Arraba)a "Architekt i ccsarz 
asyryjski" - swoista wersja Prospera 
l Kanibala. Ta ostatnia sztuka - wed??ug 
oceny recenzent??w bogata w tre???? 1 
pe??na fantazji - stanie si?? jedn?? z 
czo??ow
'ch pozycJI nadchodz??cego sezo- 
nu jesienno-zimowego. 


LO
"YN - Tu lezon teatralny "1 le 
przyn??bs?? bo&atego plonu, Najwl??ks7e 
zainteresowanie 1 gor??ce spory wywo- 
??a??a Iztuka "US" - tytu?? mo:t:e by?? in- 
terpretowany zar6wno jako ..my", ,ak 
i ..U3A'. - w re:t:y
rU Petera Brooka. 
Recenzenci uwa:t:aj?? za rzeCZ znamienn?? 
dla obecnego stanu Iceny angielskIej, te 
na czo??o tycIa teatralnego nie wysunq?? 
si?? :taden autor. lec
 w??a??nie wiele m{).. 
wl sl
 o re:t:yserze. 
Znani dramaturdzy. Jak John Osbor- 
ne, po kt??rych oczekuje Bit: uwsze cze- 
go?? nowego, w tym roku nie spelnU! 
tych nadzieL. 
SZTOKIIOLJI,I - WielkIm powodze- 
nLem cieszy sit: w stoUcy Szwecji "Ram- 
let" w Teatrze Miejskim. Sztuka s7??a 
przy szczelnie wype??nionej widowni, 
g??6wnle dz:l??ki wykonawcy roll tytu??o- 
wej Jarlowi Kull
, 
anemu publiczno- 
Acl szwl!dzkl
j :r; wielu filmbw. m. in. 
..Kochany John". 
W Krblewsklm Teatrze Dramatycznym 
wspanIa??e Inscenizacje Alfa Sjo
ber
a 
(m. In. Szekspira ..Tronus I Krc!isyda"), 
obok' "Sadu wi??niowego" Cze('t..,wa I 
"szko??y ton" Moliera w r<,??yserll Ing- 
mara Bergma!'a (publlc1a.)??(: J:rzyje a j ?? 
d
?? ch??odno) - ??ci??ga??y t??umy widz6w. 
W repertuarze teatrbw ezweozklch w 
ubIeg??ym sczonle tnala:z??l) sl
 te1: kUka 
nowych sztuk autorbw szwf'dZ;dch. j'ik 
"Twoja godzina na ziem.!" WUhe)m8 
Moberga czy polityczny muska) Lar:$3 
ForseHa "Dziewczyna z fI.'[ontrea)u". 
Najwybltnlejszyre jednak w
'darzenl
m 



 


BOROWCZYK DLA DOROS??YCH 



 ., '"J';e........... . 
" 
- . 


I 



-'

 


I. o' 
I l! 

 


'J. J ' . 
.
 
.. 
- II '4 


I
 


) 


...."
I 
 ' . , , . , 
.,. 
 i'" I 
\ '1 
, 
.' . .1 
r ,II . 
. 
- 
I . . 
I I . l. 

 t " 
II ' . 

_.ill -Jr.. - . 
, 
- . ' -."J. 
> $>. 
, I 


Powy??sze nieco przera??Uw
 rysu nki pochodzq z pierwszego p
lno- 
metra??owego filmu rysunkowego. jaki Walerian Borowczyk nakr??ct.l w 
eastmancolorze w Pary??u (Cineastes Associes). 7'.ytu??: .
Theatr
 de Mon- 
sieur et Madame KabaZ". Podtytu?? na wszystkIch aft.S
ach t og??osze- 
niach: "Film przeznaczony .dla doro sZych". Du??o uz
anta w n
tatkach 
'recenzyjnych. Podobno Borowczyk zamierza nakr??cI?? nowy fIlm. ale 
ju?? z udzialem aktor??w. 


. 
. 



._- 



 


. 


- 


1'/ ??\I.. 
I 


---- 
.. .J I 
\' !Jwn I . 
 .. I 
. '. _ fI . 


-; , .: I'., 



 


"":
:.. 



 



 ., 
?? "'1> III 


k 


-. 


-
-.. - 
., 


. ...:..- 
-- 


.- - 


- 


. 


, 
,- 
: 
..
. . 
_ r. 


sezonu by??o niewl??tpllwle wystawienie 
szfukl petera Weissa ..Ple???? o luzyta??- 
sklm straszydle", ktbra sta??a sic;: przf'd- 
miotem gor??cych debat. Obok tego u- 
tworu zas??uguJ" na uwag?? awa Inne 
dramaty o tematyce aktualno-politycz- 
neJ: Melana Terry'ego .,Vlet-Rock" 1 
dramat Pl Linda "GdY Szwecja ApI" - 
o wojskowYm umachu stanu w Grecji. 
WIEDER - Krytycy teatralni uskar- 
taj" SIl':, :t:e zabrak??o w tym roku ..wip 1- 
kiego wieczoru" teatralnego w Wiedniu. 
Nie sta??o sil: nim nawet 6wletne wyd..- 
wienie .,Otella" (lnscenizacJa Fritza 
Kontnera). ?? 
Zainteresowanie widz??w wzbudzl!y 
przedstawienia ..Tanga" l\'Irotka I sztu- 
ka Iry Wallacha ..Tylko nie wioloncze- 
la" . 
By??o kilka prapremie-r: aztuka O. F. 
Beera ..Maria Teref:a" i Hulsmana 
,.Johann wolfgang" (o Gbethem) w 
Burgtheater. dramat Waldbrunna ..JO:i n - 
na Idzie..... oraZ ..Trojanki" Eurypld
sa 
w adaptacji sartrowsklej. 


MEDIOLAN - Jak wiadomo prawdZI- 
w?? teatraln?? stolic?? W??och jest w??a??nie 


'" 


Mediolan. Sezon ubieg??y sta?? ca??kowicie 
pod 2':naklem setnej rocznicy urodzin 
Pirandella oraz: 20 rocznicy istnienia 
PIccolo Teatro - chlubY tego miasta. 
Jednakte - jak podkre??laj?? sprawo- 
zdawcy - zabrak??o prezentbw rocznico- 
wych, Mimo ]Jcznych zapowiedzi, teatr 
miejski w MedIolanie nIe zosta?? jeszcze 
przekszta??cony oficjalnie we w??oski 
teatr narodowy. Jak stwierdza prass, 
przeszkodzi??a temu wspblna akcja k6?? 
ko??cielnych I ultrapraw\cowych, kt6rY1l1 
nie w smak jest socjaUstyczne nastaWie- 
nie d3o"rektor??w Piccolo Teatro Glorgb 
Strehlera I paolo Gra!??slego, Mimo wiE'lu 
jublleuszowyCh przembwle??, nie wybu- 
dowano te:!: gmachu teatralnego dla :i(!- 
spolu Piccolo Teatro. 
Najwybitniejszym przeastawi
niem u- 
tworbw Pirandella by?? spektakl sztuki 
"Oibrzymi z gbr" w re??ys
rU Giorgio 
Strehlera, Powszechne zalnteresowame 
wzbudzi??y utwory takle, jak "La Fletd 
dl No\'embre" F. Brustar.lego - o Za- 
b6jstwle Kennedy'ego oraz R??berto Ro- 
versiego "Unter den LInden" - satyra. 
ktbreJ t??em jest flkc)'jny powr??t Hit- 
lera. 


. PABLO NERUDA zosta?? laurea.. 
tern przyznanej w tym roku po raz: pler.. 
\\szy mi??dzynaroliowej nagrody uterac.. 
klej "VlareggIo". 


o Mi??dzynarodowym przewodnIcz??cym 
PEN-CLUnu wybrany zostal pono
'111ie 
ARTHUR l'tIlLLt:H, a spkr
tarzcm ge- 
neralnym DA \--1 D C IlR\'EU. 


b.. _. 
 


. 3 sierpnia Z' udzia??em 1245 dek
a- 
t6w reprezentuj??cych 34 kraje rozpC"'cz???? 
w Rotterdamie obradY 5
 SUli;.I O"'V 
KO
GRES F.S
ERA
T
STOW. 


---- 


- 


. Z zapowle
zI STOLtTZNYCI! 8CF'
 
NI??D wnloskowClc r..10??r:a. 7e n" tl'
o')- 
roczn
'm fe..UwaI.I, maj??cym sic;: o. ,-.-?? 
w patdzlerniku, domino... a?? b<:(l?? pre- 
miery sztuk wsp6??cn'sn
'ch ..J r? (.!iw
 
n?? podro?? Aloh,a Flngcr!elr.a" Re .:era 
Kerndla W} ...tawl Tt'atr ??m. Ci rkl -
.). 
"Proces \V 
orvmh<,rdze" Rudol ta 
Schneidera, "Der Lcrba<;s" H'"'[ ta S:l- 
10mona I ..Ludzi ze wsi" Frh, ,01(:a 
Bauera - Dcutsches ThE'ater. ZaJ 1. _r- 
Uner Ens
mble przygotc'wuje prapre- 
mier?? Bertolta Brechta "Prmvdziw'
go 
tycia .Jakuba Gehherda". 


- 


Z??A SYTUACJA FRANCUSKICH BIBLIOTEI< 


Jak wynika z danych statt/stycz- 
nych, S8 proc. Francuz??W w og??le 
nie czyta ksi??iek. Z uslug bibliotek 
publicznt/ch korzt/sta tylko 4,5 pTOC. 
obywateli. W USA natomiast - 20 
proc.. w Zwi??zku Radzieckim, An- 
glii i Danii - 30 proc. Przeci??tna 
roczna Wypo??yczanych ksiqiek wy- 
nosi w Anglii lO, w Danii - 7, w 
USA - 5.4, w ZSRR - 4,5, a wc 
Francjt - 0,75. Roczne wyd(ltki bi- 
bliotek na ;ednego mieszkanca wy- 
nosz?? w Danit - 17 frank??w fran- 
cuskich. a w USA - 12 fr.. w Kana- 
dzie - 6, we Francji... 0,65 fr. 
_ Dzla??aln
?? bibllotek publlc1l.J1ych 
we Francji nie osi??gn????a dotychczas po- 
ziomu angielskich bibliotek publicznych 
w 1908 r. - stwierdza prncownLk nal1- 
kowy Pa??stwowego Instytutu Pedago- 
gicznego w Par
.:t:u, Jean HasscnfordC'r 
_ znawca problembw bibliotekarstwa 1 
masowego czytelnictwa. 
"W dziedzinie czytelnictwa pUbUCl1'\
- 
Co we Francji wszystko jest jeszcze do 
zrobleni.a" - W ten .p0s6b okre??U?? .y- 
tuacjl': George. pompldou w wywiadzie 
udzIelonym ..Figaro Lltteralrc". W ce- 


. W kwietniu 1943 faszY??ci w??oscy 
rozstrzE'lall 81edmlu bracI Cer vi Zet u- 
dna?? w ruchu oporu. Obecnie kinemato- 
grafia w??oska postanowi??a zreallzowa?? 
film. ktory odtworzy ten epizod, jeden 
z n;1Jb&rtlzl
J dramn1ycznych z czas??w 
mlnl('n
J wojny. Wsp????scenar7yst?? b??- 
dzl
 Ce..are ZClvattlnl, matkI': siedmiu 
syn6w zagrR Simnne Signoret, a ojca 
znany aktor radzl
kl S('rglusz Zaka- 
rladze (..OjC'lec to??nlerza"). 


. W londy??skiej BlhllC'tpce Central- 
nej zorF(anl7owano WYST.<\ \'!.'I; Rr,KOPI. 
S()\V GAI,S\VORTI??\,'EGO z o)qzjl I'

 
nej re 'znicy urodzm 7n
' 'niter r'
- 
rza anglelsklegoo W??r??d eksp('n
tl>w 
znahl7ty si?? m. In, h..t:-- od jef'o pr7,..j!J- 
c??6??. jak Church??l1, Thoma.s H:-,dy, M:ix 
13eerbohm. Wystawiono pe??ny tekc;t n;- 
kopi??mienny noweli ..stoIcy". Zwiedz,l- 
j??cy mog?? te! obejne(: pierwsze w'}.- 
dania dziel pisarza w rbtnych j
z3o'ka-01 
i fotosy z serU telewizyjnej o
 lutej na 
tle "Sagi rodu Fnrsytbw". Programy te- 
atralne sztuk.. Galsworthy'ego przypomi- 
naj??, :te w swoim czasIe pisarz by?? bar- 
dZiej znany jako dramaturg ni
 jako au- 
tor powie??ci. Kariera dramatopisarza 
rozpocz????a sl
 w samym zaraniu nasze- 
go stulecia. jak o tym ??wiadczy program 
Royal Court z se
onu teatralnego 190?? 
roku, 


lu poprawy .ytuacji premier powola?? 
specjaln?? komIsjI: ml??dzymlnIsterlaln'l. 
"Le Monde" po??wi
Cn ostatnio SZf'rC'g 
artyku????w om8wlaj??c
'ch stan bibUotek 
publicznych we Francji, pracf'J koml'!lJl 
oraz wysuni
te przez ni?? propozycje. 
Biblloteki miejskie we Francji s?? zwy- 
kle przesbrza??e, a powst
??y nlem:1l na- 
tychmiast po Rewolucji. W 1194 r. sp
. 
cJaIny dekret uchwali?? zak??ad??lnle bi- 
bllotek w g??bwnych miastach d)'stryk- 
tu, z ktbrych korz).sta?? mleU W!!zy
("y 
obywatele. W rzeczywisto??ci biblioteki 
te nie przyc????Ra??y masowego czytelnika, 
a do 1876 r. nie wypo!ycza??y w og??le 
k
1 ??!ek do domu. 
W ko??cu XIX w,. obok bibliotek mlej- 
??klch, zacz??to otwiera?? bIblioteki pow- 
szechne i szkolne. Mia??y swbj okrell 
roz)
witu, cierpia??y jednak na brak ??ro<1- 
k??w mat
rialnycb I wykwallf1kow3ne
 
go personelu. Fnktycznie przesta??y 
Istnle(: po wybuchu wojny w 1914 r. 
Powatne zmiany nast??pi??y d.opIero w 
1945 r, wraz z powo??aniem Dyrekcji DI- 
bUotek I Czytelnictwa. PowstaJ??I w??w- 
czas biblioteki zak??adowe, przy domach 
m??odzidowych. klubach Itp. Ogblne za- 
??o??enia bibliotekarstwa pozostaj?? j
- 
dnak bez zmiany, a fundusze Dyrekcji 
s?? niewystarczaj??C'e. 
Niewystarczaj??ca jest tet liczba bi- 
blIotek mieJskich, ktbrych jest 600. 
Ksi????ki przechowywane s?? w nIch z 
pietyzmem, natomIast cIasna. tle o??wle- 


tlon
 I tle ogrzewana czytelnia nie 7,i1.- 
ch??ca do odwiedzin. Korzystaj?? z :lic" 
w dalszym ci??gu g??bwnle naukowcy. 
Wypotyczalnle prawIe nie istniej??. ,W 
por6wnanlu z wie)klmi osi??gm
ciaml t"l- 
bUotek publicznych w AnglB I Ameryce 
m01na powiedzle(:, :te We FrC!ncji '1
e 
ma prawdziwych bibUotek pubUczn
'ch 
- uskar1a 5i?? na ??am:lcll ..Le l\Ionde'" 
Fr
d
rlc Gaussen. 
Ro??
 WYPCltyczalnl. sz:czeg??lnie w m3- 
??ych miastach i osiedlach, sp
lniaj?? ..bl- 
bUobusy'. - flIle bibliGtek centralnych 
Istniej??cych w kaMym dystrykcie. Ko- 
misja m????dzymlnisterialna powo??ana 
przez premiera opracowa??a trzy wersJe 
lO-letniego projektu buMetowego, kt??ry 
k??adzie litl??wny nacisk w??a??vie na roz
 
w??j sieci "bibliobus??w" I rozbudo.v
 
centralnych blbliotek-wypo??ycz:lIni. O- 
mawiaj??c projekt "Le Monrlc" stwl
r- 
dza. ??e ,.brak mu wyobratni". NiewI 
e 
przyniesie r6wme rozbudowa s
ecl ..1)i- 
hliobus??w". Zmieni(: s
-tuacj?? mote t3ol- 
ko rozw??j bibllotek-I(lubbw. W tym celu 
p..otrzebne s?? nowe gmachy. Wszystkie 
dotychczasowe biblioteki budowane "1\ 
wed??ug starych wzor??w architektonicz- 
nych, Prawie wS7ystkie z 600 PUbU;::L- 
nych bibliotek miejsKich sIut?? nICT.<,j 
d" magazynowania ksi??tek m?? do czy- 
tania. Opr6cz powIc??ct, w blb1iC'ltE'kach- 
klubach ['owinna by?? bogato rcp 
n- 
Ulwana literatura techniczna, ekono- 
mi('zna, spo??eczna. I 


- 


SYMPOZJUM W RIEPINO 


"Rewolucja Pafdzlernlkowa a 6wlato-- 
wa sztuka f Umowa" - to temat mi??dz3o-- 
narodowego s
'mpozjum, ktt1"e obrarto- 
wa??o w Riepino pod Leningradem. Zor- 
gaJ117')wa?? s??"ll'tkanlc Zwi??zek FlJmow- 
- w Rac'
i -11 ch. 
Prz' <,m dyskusji by??o 35 refera. 
L'w pl '
Jtowan
-ch przez hlstoryk6w, 
teoret:..k6w I kryt
-k6w tllmow}'ch z 
wIelu kraj??w. Dyskusja dotyczy??a za- 
rbwno prz lo ci, jak td aktualnych 
P' 
)??t'm??w kjnemal ugrafU ZSRR oraz 
p._r' 

"'w
1 sztuki mmowej na t.wl(>cle. 
W spo
??t:t
'u ucze!:tnlczyU z ZSnR: rE'- 
. 'rzy - S??-
glusz Gleraslmow J Grze. 
gorz KozlnC'f>w oraz krytyC'y - Siemion 
??-:ejllch, R{)"
I
lflw Jurlenlew I LlAdmi- 
??a rogo??ewa. Z litQ??cl zagranicznych 
przyhyli m. Iti.: w??oski teoretyk filmu 
Guldo .Arlstarco I histor).k prof. Paulo 
A1l3trl. z USA - Jay Leyda, z Anglii 
- Nma ??l1bbln, z Francji - Marcel 
Martin, z Czechos??owacji - Antonin 
Bronsil z RumunJl "- lon Pepescu-Gopo, 


:z Polski brali ud7ia?? w sympozjum:. 
Regina Dreyer z Inst
.tutu Sztuki, kt??- 
rej referat dotycz3o'?? recepC'H ra
z'ec- 
kich fllmbw w PoJs('e w okrC'sle mi??- 
dzywoJennym oraz krytyC'y JNZY Gl.. 
:t:yckl, Boleslaw MIcha??ek I Zbigniew 
Pltara. 


.... 


. "Dubbing jest szluk??, a nie ()dst
p- 
st \\'('m od sttukI" - pov ;ada sz<,f ame- 
rr1ta??skl<,go studia dubhlr 
gl) w Pa- 
r:,'zu Peter Riethof, TWIerdZi on, :te fil- 
my o;:,racowane j
zyko\"J docieraj?? do 

z('rszej widowni, n tym samo-m pn.y- 
nosz?? wI??ksze z}skl. Z mctod sto .)_ 
wan}'ch pucz niethofa w
 mle;lmy 
dwie: do du??.ibIngowan??a D..tgitte Bar- 
dot utywa !Si?? w jego stud??o c\Vl,)ch 
g??osbw - Im:cgo do rbl nlefl asobl1w
'ch 
("Pary;anka"'), irnrg,"1 do J:u,.tacI "prze- 
gran
'ch" ("En C3S (le maJ??IE'ur ??; Jean 
Gabln natoml??:st l'1'??wi co Amerykan'Jw 
zawsze z akcentem broGic)
'ns1,;.im. 


POLONICA 


. Nak??adem flrl1".y wydawnIczej Jo- 
nath8\.'1 Cape ukaza?? siq w LondynIe 
ZBIOR OPOWIADA1iI' TADEUSZA no- 
RO\\-SKIEGO pt. ..Prosz
 pa??stwa do 
gazu" w przek??adzie Barbary Vedder. 
. W 1''10SKWIF. zorganl70wano wy- 
staw?? fotograll.kl pn. .,WARSZr\WA - 
J961". 
. W PLAN ACH zagrllnic7.nych firm 
wydawniczych na l'1ajbIH.,,_y okres f.- 
guruje szerE'g POZYCJI z nas7e.1 htpratu- 
ry dla dzieci Imbdzid)', W!'r??d nich 
_ ..Gdzie jeste?? Cyr)")" \\lI(TORA wo- 
ROSZV\SKIEGO I .. Wleika. wlc;:ks7.a, 
naj\Vic;:k??za" ,n:nZEGO HROSZ.i<'::IE\\'I- 
CZ??-\ (\'\1 ??OC'IV), "Fprdynnnd W lCan:ai
o" 
LUDWlltA JEflZEGO KFR'-??\ (Japo- 
nia), "Tomek na wnjlmnej ??c??e:tce", 
AL??'RFP,\ SZKI.,\RSKIEGO (Bu??
arla,. 
"Uwagal czarny parasol" J\DA:\1 \ 
HAHUAJA (Jugos??awIa), .. W kosmIcz- 
nym poJe!dzic". MARKA KOREY" 'Y 
(w??gry). 
. szwajcarlki T
atr Studenckt w 

eulhAtcl wystawi?? .ztuk
 STANIS??..A- 


I 


WA GROCHOWIAY..\ ..KROL CZWAR- 
TY" . 
. .,SZUKAJCIE W POPIO??ACH" 
D3ntcra. Gumkowsldegn I Rutkowskle- 
go drukowa?? b??d?? wydB\'fCY w??oscy 1 
holenderscy. 
. W Bu??garH uht?? si?? wkrt)tce - 
KORNELA FILlPOWH.ZA ..Ogrbd P3- 
na NIetschke", .JERZEGO PUTR??M??:S- 
TA ..Odyniec", STANIS??AWA LEMA 
"Oh??ok MaJ/:ellana'" o 
. POdczas tegoroczn(>go Fe..Uwalu 
Muzyki I Bal<,tu w KopE'nhadze wrr.- 
, 
\..lona 70stanie WITOLDOWI I.UTO- 
S??.AUSI{,JF.MU nagruda lm. UmNIE 
SONlIoING za tw6rczo???? 1967 roku. 
. Na scenie jugoslowia??skIego t.:!a
cl 
w TuzU odb??dzie si?? 2 patdzlernlka br. 
PREMIERA ..PAi''U??T
IKA l'rIAT'U" 
Ma??Jl;orzaty Fornalo;kle
 w retyserU Al!- 
ny Obidnlak z Teatru Im. WtJJcIec.ld 
130guslaw
kiego w Kaliszu, 
. Il.'\RnARA NIFnlAN I nERNARn 
?? AD\'SZ konccrtowa.U \V PAI,AiS 
SCJlWARZENDFRO. Na proiram wie. 
de??
klelo wy&t??pu z??o:t:y??y sI?? utwor)O 
Moniustkl, Sr.ymanowskiego. Verdiego. 
Czajkowskle&o I Gounoaa. 


- - 
- 


. Francuska firn 1 a w:rdawnic7.;1 E.i??- 
tlon du Seull 7.anller La pubU}(Qwae 
"WycIeczk?? do muzeum" T.\DECSZA 
ROZEWJ( ZA I "F'H:,rW'!i78 
\Vl tll0????" 
I,EOPOLDA BUCZhO'\\SKIFGO. lnt
re- 
Iliuje sic;: tez proz?? A
DRZEJ/\. URYClI- 
TA. I:UGENIUSZ,\ l{All.'\TCA I JAi'Ill. l - 
SZA IiRASlto.SIUEGO, 


. Dut?? recenzjc;: II 
'd,mia 
ko;l??tki l??ElIol??YKA M.-\.RKIFWICZA 
"G????wne prob)('my Wl dlY lite- 
r:\turze" pri' ."'nc c ,_ 1')10 ..so- 
wietskoje Slo\\ iapmvipdiel1lje" (nr 4). 
Autor, zmmy rolon sta r'(!ziec
 
ki I. K, G rsJ l, podkres
a w
 Okle 
walory InfOl m-c} jne I teor yt.zne ksiat- 
ki 1 stwl
r::lTa, ??e n
ezale
nie od d}.s!,u- 
syjno'ci niekt??rych tez - 
est ona zja- 
wisk'ern unlkaln"m w Uteraturcz:1aw- 
!ltwie ma 
k
lstQwsklm i po:,-:',vala zaliczy?? 
Ma rklewlcza do najw
 hitr Z\ t 1 jego 
WSp??h'7.f""' ty,." 1''' .l<;l 
 


.
 


ZYCIE 
Nr 8IJ. 


LITERACKIE 
Str. 15 


-- - -- - 
-;;...... ':'"- ... - .Jt -- . 
..--- ,..".-..... ... --:-::I 
--=
- . ......:._. .- ".- 

-'''
' 
'-....., , .-- 
..-' ,
- ...... 
 . 
. r..1..:- .. . J 
- . .... .. 
.. ,. ... I. .. .... -- 
I t ... wiol.,', .......... ...:.. ------.. . 
- . . 'J. a .t." , . 't.. --- - 
_ _.'\ "'\,""1.,. f"'.- C ' . 
 
..\......-.. .e .... _ .... ..:.......-.t:......
 .-..11..
- 
 _ .._. 

 :.x....= 
??
." P"#f#''''::;_!.:....s...T....,... ..'\1._........ 
.. .- . 
...... . .Y.. . .. - -... . .
		

/ZL_1967_XVII_812_20_08_nr_34_str_014.djvu

			5 T??fAN 
OlWT,N.OWSI('J 


bejrzQl
m wla
nip nowe 
O tTZY wystawy. Tyle tylko, 
??e wszystkie trzy w jed- 
nym omachu, kt??rll wresz- 
cie ma sw?? nazw??, nawet 
wypisan?? na tabliczce: Galcria 
Ark a d 1/. Dzieje pau;ilonu prz1/ 
Plantach opisywalEm, czas leci, pla- 
c??wka si?? pTzyj??la - nikt ju?? nie 
m??wi o jej brzydoci-' archit-'kton??cz- 
nej. Skupia uWag?? i szacunek we- 
wn??trzna ??ywotno
?? budynku. Co 
miesi??c, co dwa tygodnie, nielded
 
co tydzie?? oglqdamy ??wie??e ekspo- 
zycje. Odbywaj?? si?? tutaj s p o t k a- 
n i a interesuj??ce. Tozmaite, cz??sto 
dla sluszneoo celu podtTz1/mania 
dobrych !fosunk??w z a??sip.dnim?? 
kTajami, s??siednimi miastami. Tak 
wi??c ostatnio aTt1/??cf krakowsc1/ 
zebrali sf?? wArkadach, ??eb1/ powi- 
ta?? kol 1w z Zakopa1/ef1o i % Rze- 
szowa. a tak??e pTzyjaci61 fotogTafi- 
k6w z Rumunii. 
W salonach na pi??trze zakopia??- 
czycy: Ewa Fajkoaz, Wojciech Fleck, 
Antoni Rz??sa, Wladyslaw Hcnior 
f, oczywi
cie, Tadeusz Brzozowski 
z M al??onk??. PrzepTaszam, nie w 1/- 
mieni?? wszystkich - mamy 'ID na- 
szym pUmie specjalist?? od recenzji 
plast1/cznych - ja nie Tecenzuj??, 
lecz ool??dam, kojarz??... I w tej 
chwili zastanawiam si?? nad tyciem 
artystycznym mniejszych, ale nie 
ma??ych miast. Zakopane ,est W??T6d 
nich chyba zupelnym wyj??tkiem, 
nawet na tej cz??stkowej ekspozycji 
wida??, ile si?? w t1/m 
Todowisku 
dzieje. Ile pTopozycji, ile materialu 
do dyskusji, a jednocze??nie tradll- 
cja! Tradycja zreszt?? nie tytko 
w??asna: skojaTzona T6wnie?? z tTa- 
dycj?? krakowsk??. z secesj??. Zupel.. 
nie inna Sprawa z Rzeszowem. 
Miasto. przec??e?? nie bez pewnych. 
sukcesji kultuTalnych, Tozwija W 
naszych czasach pTzede wszystkim 


. 


List Z Warszawy 


,,0 


, . 
or , 


U ff, jak oor??co! Rt???? wspi- 
na si?? po termometTze, w 
TozpTazonych murach nie 
ma czym oddycha??. St'Jlica 
. w li-]JCU i sieT]miu to wlf'lR 

ciwie zupdnie inne miasto. Pe- 
1vien m??j znajom 1/, pan felietoni- 
sta, twierdzi, ??e 'Wszystkie urlov'IJ 
sp??dza w lecie. w swoim mipszka- 
niu na Krakowsl rm Przcdmie??cm, 
bo wtedy wla??nie poznaje smak 
miasta. Od1/ wyjad?? ze?? warsza- 
wiacy. 
M o??e ma nieco Tncji, 3a wprowa- 
dzi??abym tu pewnq p01Jra'd

: 
Warszllwa w sierpnzu 3est miastt.:11l. 
samotnych m??iczyzn, ??OI1Y z 
dzie??mi bawi?? ..u w??d", 1'6 ne Bq 
te wody, w zale??no??ci od stopnia. 
2amo??r.o??ci, 11podobu??, 1JT?
/zwycza- 
;en i konieczno??ci 
 od AdTiatyku 
zaczynr'J??c
 p01 rzf'Z Sopot, Ustk?? i 
Jelitkowo. na kolanku Hurm kolo 
Rybierllm ko??czqc. A mI.' ::zy::ni 
tymczasem {Jospoclar::?? w mie??cie. 
DostCljO bez kol 'j/d stJrnk?? w Su.- 
persamie u??micchaj(!c si?? do ekspf'- 
dientki... M6wHa mi kiedll?? kie- 
ro'wnic!ka sp????dzielni usl1.l90W:j 
"Praca kobiet" tlJl1sy??o jqceJ sprz'l- 
taczki do mieszka'??i. ??e najwi??cf'j 
'pilnych zam6wieit j':?st w ostatnirh 
dniach sierpnia - widomy zn'lk, ::::e 
to ju?? koniec lata i ??e przed ,
o- 
wrotem Todzin trzcba dopTOtVad:i?? 
do porz??dku pobojowiska. 
Ale na Tazie jl'st sieTpie?? i mi??.- 
sto Tai siC od cuchoziPmC??w i tL'
/- 
cieczek obje??d7ajqcych al.ltok'lTa1Hi 
turystyczny szlnk. od placu Zam- 
lcowego, osi?? stanis??awowsk??, tlo 
BelwpdeTu i c7alej - na Wilan??w. 
Pod notelami parkuj?? samocho
!11 
nnjrMniejszych marek ze :wakami 
'l'ej"stracyJnymi z cnlero ??1d
ta, na 


przem1/sl, budownictwo mieszkanio- 
we. l??czno
?? z wzrastaj??cym r??wno- 
Zegle terenem w03ew6dztwa. O- 
wszem. tWOTZ?? si?? w Rzeszowie 
ro. 
dowiska aTtystyczne, ale !ch post??- 
puj??ca sila w ma??ym t1/lko stopniu 
zalezy od pTzemys??owego TOZWOjU. 
NajbaTdziej na wzgl??d1/ pTzemyslu 
liczy?? mOf1?? plast1/cy, Tote?? zapu??d- 
li korzenie w Tozszerzajqce si?? mia- 
sto najmocniej. WYTa??niej i z wi??k- 
sz?? nadziej?? ni?? literaci. O rzeszo1J..'- 
s
dch malaTzach mo??na ju?? sporo 
powiedzie??. PTzypuszczam, ??e i ta 
nowa wizyta w krakowskich Arka- 
dach skonfTontuje ich po??yteczni. 
z olosamt kT1/tyk??.. kt6rej na wlas- 
nym teTenie nie maj??. skonfTontuje 
Ich % ??1/w?? reakcj?? koleg6w, s??sia- 
d6w. z publiczno??ci?? art1/stYCZ1/??, 
tak uwa??n?? ;ak ni 7dzie w naszym 
kTaju. Do
?? dobr1/ch ??ycze?? - i jut 
moja osobtsta refleksja. Podobala 
mi si?? u tych czteTech rzeszowllw!ch 
malarzy to. ??e pTzeciet w i d z ?? sw6j 
twiat najbli??szy. Ch waut ich za to 
tTzeha, ??e ambicje swoje lokuj?? tO 
artystycznym odbiciu ?? pTzetwarza- 
niu krajobrazu. SpTawa ta najpTo- 

ciej, najwYTa??niej widoczna jest w 
obrazach C":ezaTtusza Kotowic_a. AT- 
t1/sta rozpoTz??dza sprawnym war- 
sztatem. kt6TY pozwala mu i ten- 
dencyjnie f bardzo fortunnie p T Z y- 
Z n a wat B t ?? do techniki starych 
szk61. "Patyna". kt6r?? stosuje ?? ho- 
lubi, przydaje portretom natury na- 
stroJowego wdzi??ku. R6u:nie?? 1\1 arian 
Ziemski anoa??uje si?? W kTonikar- 
stwo ziemi i obyczaj6w. Szczeg6lnie 
prz1/jemn1/ w1/da?? mi si?? w koloTze 
i nastToju jego ..JaTmark". Zdzislaw 
Ostrowski z umiaTem t kultuT?? pr6- - 
buje t e m a t y inteTpretowa?? na 
modl?? malarstwa abstTakc1l1neoo. 
N ajdojTzalsz1/ z wystawiaj??cych 
r?eszowion. mieszkaj??cy zreszt?? 
atale w PTzemy??lu, MaTian StTo??ski 


, 


Star11m Midcie pstr1/kaj?? apaTaty 
fotooraficzne. w ..Desie" idzie staTe 
sTebTo, w sklepach z pOTcelan?? 
spTzedaje si?? wi??cej kryszta??6w niw
 
w ciqgu pozostalych dziesi??ciu mif.!- 
si??cy roku, a Cepelia ??wi??ci tTium- 
fY wystawiaj??c w witTynach kUT- 
piowskie wycinankt, zakopiai1skfe 
drewniane ??ll??ki i ??owickie kilim1J. 
W lecie. w Warszawie, podnosi 
si??, jak co roku. hotelowy alarm. 
13 hoteli dysponujqcych 3 tysiq- 
cami pokoi, w kt??Tych jest 4250 l6- 
??ek - to niP 1.lJystarcza nawet na 
delegacje s??u?lmwe 'J'????n1/ch WIJ- 
slann.;'{??w z zdecentralizowanego i 
zdeglomerowanepo terenu, 1/ie 
m??wit1c ju?? o Tuchu tUTyst1/Czrlym. 
C"eg??i si?? nie Tobi w WarnatL'ie. 
??eby zdoby?? nodefJowe l?? 'ka! Wla- 
dze miejskie zmieniajq w zbiorowe 
sypialnic wszystko, co si?? da na to 
zamieni??. Jeszcze tToch??, a na noc 
b
d-ie si?? Wllpu,<:"cza??o 1L'oc!?? z b
- 
semt ..Legii", aby na rlnie 'llstawi?? 
??????eczka poprzed
ielane parawana- 
mi. W??a??ciwie to nie jest z??y po- 
musi, je??li si?? zwa??1/. ??e szatnie, 
pry
znice i bufet sq na miejscu. 
Skoro ju?? byln mowa o samot- 
nych m????czyznach, to wiatfomo, ??e 
b??dzie mowa i o 'J'estauTacjach. 
Przyjemnie jest wir:c 'wstapi?? do 
niec1a'll.'no otwartego "Budapes!tu" 
na Marsza??kowskiej i mi1/q.w
zy 
'Pz??kn?? panOTam?? miasta 11-ad Du- 
najem z mostem El??biety na pierw- 
,
ZJlm planie, zawies20n?? vis a vi 
tN'J!;cia. ocl ra:u skrc:ci?? na lew( 
Na prawo J st res
allracja, a na le- 
wo - wi'1i
'rn;a, Ale mimo tego 0- 
kre,
ler.ta jnda si?? 'l.vla??nie tam - 
przy dTCt"lIf
nych stolach.' oddzie- 
lonydl ocl sinhie clrewrliawlmi si
- 
teczkami, Jar:
a si?? oryginalnie przy- 
Tzql!zone dania. mi{sa na drew- 


prezentuje kilka prac wr??cz 
wiet- 
nych. Jeot "Jesie?? na pTzedmie??ciu" 
zwr??ci??aby uwag?? mi??dz1/ pl6tnami 
naszych najwybitniejsz1/ch polskich 
.malarzy wsp6??czesnych. No i prosz??. 
mia??em chwali?? Rzesz6w. i znowu 
mi tak wysz??o, ??e chwal?? Przemy??l. 
W sW1/m nadzwyczajn1/m upodoba- 
niu do tego pi??knego miasta nad 
Sanem mam dobTych sojusznik??w 
w osobach Maloorzat1/ HillaT i Zbi- 
gniewa Bie??kowskieOo. lm wi??c tcn 
fraoment felietonu dedykuj??. 
Jc??eli ju?? jeste??my PTZY mia- 
stach, skoro ;e nawet konfTontuje- 
my - oto jeszcze jedno pOT6wna- 
nie: KTak6JL' ?? Warszawa. Pami??tam 
pTzed tvojn?? w Warszawie uwiel- 
bia??o si?? film1/ komiczne. Niech- 
by nawet glupie, wYTa??nie Clbsll.rdal- 
ne, ale komiczne. [{Tak6w nie prze- 
pada za takimi filmami. Pllbliczno
?? 
malo St?? tmieje. w niekt??rych PTZY- 
padkach demonstracyjnie opuszcza 
, 
$al?? pTzed ko??cem seansu. Dlacze- 
oo? Mo??e nie chce si?? solidaryzowa?? 
z mo??liw?? - jakby powiedzta?? 
Bergson - wladz?? absu'J'du nad 
kTokiem t Zosem czlowieka. FaTsa 
PieTTe Etaixa "GTunt to zdrowie" 
wycofana zostala z kina W a n d a 
po paTU dntach. Mynalem sobie: w 
WaTszawie sz??aby kompletami par?? 
miesifcy. O cZ1/wH cie, my??l?? o War- 
szawiz przedwojennej. M1/??l?? WI??C 
tak i my??l?? - wreszcie dochodz?? do 
wniosku po dlu??szym namy
te. Nie, 
j w Warszawie nie szedlby dlugo 
ten film. Cal1/ nasz kTaj baTdzo si?? 
teraz zTobU "Tacjonalistyczny", u- 
zbTojony przeciw ??ywio??om bezinte- 
resownym, Film k9mika fTancuskte- 
(JO pTawie niczemu nie slu??y. bo 
jego satYTyczno???? jest zbyt dowolna 
i zbyt mocno okTe??lona oranicamt 
stylu. A styl, zwlaszcza czysty w 
komizmie i tak w y l ?? c z o n y jak 
u Etaixa, jest dzi?? dla 1/aszej publi- 
czno??ci nie do pTzyj??cia, Jest w 
pewnym sensie ohel??ywy, W11Cho- 
dzHi z kina nie tylko nie syci, ale 
i obra??eni. Obra??eni zTeszt?? t na t?? 
mniejszo???? widz6W, kt6Tz1/ si?? 

wietnte i pokoTnie - wobec losu - 
bawili. Wi??c czy mo??na twierdzi
. 
??e 
wiat si?? nie zmienia? 


STEFAN OTWINOWSKI 


. ....... . I, _ t 


ntanych p6Zmiskach ?? plonqce w 
spiT1/tusfe nale6niki oblane czeko- 
lad??. Przez k'J'atki mo??na ool??da
 
twaTze przypi??te do znanych na- 
zwisk. przemieszane z towarzy- 
stwem cudzoziemskim. nierzadko 
kolorowym. 
Poza tym tV Warszawie pTzebito 
ostatnio now?? ulic??, kt6Ta odcrq- 
??a nieco zapchany i w??ski odcinek 
staTej Marszalkowskiej, odslania 
studenck?? Rivier?? i MikTusa (nowe 
domy akademickieJ od st'J'ony za- 
c110dniej, a z powodzi wykopk6w i 
plqtaniny szyn 1Dy??ania?? si?? powoli 
zaczyna ksztalt noweoo placu Pu- 
lawsldeQo, kt6ry unowocze??ni TO- 
oatki Mokotowa, 
Tentry - jak zwykle w sicTpniu 
przewa":'nie zamkni??te. Tylko nie 
wiadomo dlaczego 1L'lIstawia "Ba]", 
.,Wid iad??o" i ..lJalka", Od1) dzieci 
sq na koloniach. No, ale wida?? uTlo- 
py zaplnrlowU7lO tam nn poczClteTc 
roku szkolnef1o. W 60 warszawskich 
kinach TepeTtuar te?? nie nadzwy- 
czajny, za to w Sali KonOTesowej 
Wielka Rewia Japo??ska "NiPPoll 
Kageki Dan". BO-osobowy zesp6l 
zlo??ony z samych kobiet, kt6re w 
dzie?? wychodz?? % hotelu EUTopej- 
skief10 i dTepcz??c w koloTowych ki- 
monach i dTewnianych sandalach 
wywoluj?? sensacj?? na ulicach. wi:"- 
c:zorem 10 ??wiat??ach Te[lektoT6u. 
prezentuje prof1ram zloiony w cz??- 
??ci z tradYC1Jjnych pozycji japoil- 
skiej s2tuki estTadowej, w cz????ci 7 
arii i 
cen baletowych operetek l'U- 
TopPjslcich. A dYTekto'r zespolu co 
poniekt??rym w stolicy wr??czy?? 
znaczki wpirlane do klapy ozdobio- 
ne prawdziw?? perlq. Ja te?? taki 
znaczek dosta??am. o czym Want 
donosz??. 


BETA 


- 






.,.... 
- 
 
 ." 
y IN 


Marla Teresa T. Wroclaw. Mnie si?? 
... 
zdaje, te Pani za duto na raz chce 
powiec1zle??. A to si?? tak nie da, z 
dnia na "-zle?? nowy tekst, nowy boha- 
ter, nowa s).tuacja, W rezultacie wszy- 
stko, Co Pani przys??a??a j{'st jakie?? jed- 
nakowe. Jakby wCl??z by??a mowa o tym 
samym prze:"yciu I tych samych lu- 
dziach. Monotonne si?? to robi I m??cz??ce 
w lekturze, Niech Pani przy??le '('den 
tekst, ale przemy??lany, niech Pani so- 
bie dobrze uciwiadomf, o czym w??a??ci- 
wie chce Pani czytelnikowi powl<:d7Ie??. 
Inaczej ci??gle b??d?? powstawa?? rozma- 
zane fragmenty. 
Zdzis??aw Z. Gda??sk. Oczywi??cie pisarz 
mote wymy??la?? sytuacje ca??kowicie fik- 
cyjne. mote fantazjowa?? l buja?? czy- 
telnika. Byle tylko robi?? to na w??a- 
.ny rachunek, a nie na??ladowa?? wlelo- 
\ 
krotnie jut wykorzystane schematy. Mo- 
tyW ';lcIeczki :& wh:zlenla h1t1erowskle- 
go pojawia?? sl
 w tylu ksi????kach I til- 
mach. te odtworzy?? go na nowo motna 
tylko pod jednym warunkiem: te si" 
wymy??li Jak???? now.. sytuacJ
 psychi- 
czn??. Pan powtarza zwyk??y schemat l 
ani Panu do g??owy nie przyjdzie, te 
trzeba to Jako?? od??wiety??. Czym w??a??
 
ciwle chce Pan zainteresowa?? czytel- 
nika? 
Ranna Sz. ????cU. Nie uda??o et .1
 to 
opowIadanie, drogie Dziecko. Wygl??rla 
to jak przepisane z "-zlennika fragmen- 
ty. tyle te daty poopuszczane. Z takich 


Pod Tedakcjq . 
Brunona Miecmf]owa 


ZAGADKA. Cytuj??c W .,GRzecle Kra- 
kowskiej" wyja??nienie pewnej organi- 
zacji. kt6ra t??umaczy??a nieobecno???? 
swych cz??onk6w i cz??onki?? w pochorl:de 
l-maJoWYIn brakif'm przyzwoll:H
h strOR 
j6w sportowych. p. Ryszard Malinowski 
zapytuje ze zgroz??: "Prr.yzwottp '"troje? 
Co kryje sl
 za tym drobn'Jmleo::zcza??- 
!'kim okre3Irmlem?". W??a??nie: co si?? kry- 
Jer (O) 
DZIESI??CIOLECIE. Obszernq not?? ucz- 
ci??a ..Panorama P6??nocy" dZ1esi
ciole- 
cle... autostopu. ..W ten spos6b 'polska 
- pIsze z dum?? autor. noty - Jest 
pierwszym krajem, w kt6rym autostop 
lita?? si
 imprez" oflcjlllnl'''. RzeczyWi??cie: 
jest sl
 czym chwali??. Jeste??my napraw- 
d?? je"-:'o'nym krajem, kt6ry normalny na 
wszy..tklch szosach ??wla'a obyczaj obu- 
"-owa?? ca??ymi pi
traml blurokratycznpj 
aparatury. A mote by tak pomnIczekr 
W samej stolicy. na Jakim?? reprezen- 
tacyjnym placur (o) 
FENOl\fFN. Relacjonuj??c l komentu- 
j??c wizyt?? jerll1ego ze znanych tw6rc6w 
I krytyk??w sztuki ..Wsp????czesno????" (nr 
18) tak pisze o jego stosunku "-o pol- 
skiCh plastyk6w: ..MotnIl powiedzie?? je- 
d
mle. te Sel1phor nie nalety do 
ryty- 
k??w, kt6rzy zwykli stosowa?? zwroty kur- 
tuazyJne w ocenie dZie?? sztuki. ale nie 
wypowiarla slf: o arty??cie negatywnie. 
Szc7egNnle dotyczy to artyst6w m??o- 
dych. k??tln.C'h zabrania kr.Yty,
owa
. Ze 
SW) mi s??d<, mi nie rleklaruje o::i?? nagle, 
cho?? deklaruje sit: szvbko". To dopiero 
majsterl Bez kurtuazji I nie neeatyw- 
nIe - szybko ale nie nagle. Motna po- 
wierlzie??. te ca??kiem przeciwnie nit 
wl??k!; ???? kryto,'k??w kraJowvch, kt??rzy 
raczej nagle, cho?? nie s7.ybko i cz??sto 
nep:atywnie. ale z kurtua7.j??. (m) 
M??KA CH??OPOW. "PrzypomInamy 
sobie Jeszcze ks!??tkl Jorge Amado, gdzie 
m??ka I upo??led7enie ch??op??w l1kazlIjq 
drug?? stron?? Brazylii - Brazyli?? ludu 
walcz??cego o lep
ze jutro". Z"-anle p'J- 
wybze znalet1????my w ..SwlE'cle" (nr 32). 
a jest ono cz????ci?? komentarza do ..roz- 
k??a"-??wkl" ilustruj??cej pokazy mo<1y 
brazylijskieJ. Lir;lne fotograUe bar"-zo 
efektownych dziewcz??t w zestawieniu z 
takimi s??owami budz?? w nas moc w??t- 
pllw,>??ci, Czy mamy mniema??. te UPD- 

ledzenle "-otvczy tylko ch??op6w, a ba- 
by s?? (jak wida?? na obra7kaC'h) bez za- 
rzutu? Czy mote m
ka ch??op6w wynika 
z na"-m1aru tak atrakcyjnych dziewcz??t? 
(m) 
Z NUDOW. W oo;tlltnlm lipcowym nu- 
mer7e rlwutygo"-nika "Prawo i Zycle" 
7naJdujemy seri?? takich m. In. atoryzR 
m6w: ..Nawet do swojego mieszkanIa 



 



 
..
- 


1 


I 


'" 


\ 


lutnych I przypadkowych Impresji u- 
tw6r Si
 nie z??oty. to tylko na poz??r 
proza afabularna p0;l:bawIona :cst kom- 
pozycji. Zreszt?? jako pami??tmkarz nie- 
wIele masz do powiedzenia. pasjonuj??- 
ce Cl?? flirty robI?? na mnie wratenlC 
monotonne, a Twoi ch??opcy nu"-ni s?? 
I bez fantazjt. 
Zofia S,. Tarn??w. Tego ro"-zaju utwo- 
ry s?? zazwy( aj adresowane t Y lIto do 
j('unego czytelmka: tego w??asnie, na 
kt??rym wY7nanlc ma zrobI?? wra??enie. 
Niech si?? Pani nie ??udzi. nikogo poza 
nim nie obchodz?? stany wewn??trzne, 
wyratone j??zykiem tak ma??o osobistym. 
tak stereotypowym. 
lIetman, \Varszawa. Z "Komentarza" 
wynIka, te Autor jest w??asnym WIer- 
szem zachwycony. Zazdroszcz?? Mu. bO 
nawet wybltn.l pisarze cierpn?? z nie- 
pe
o??cl, kiedy od"-aJ?? w.lersz do dru- 
ku. Ale w ten sp056b je8t przynajmniej 
je"-en 
zytelnlk. kt??remu si?? wiersz spo. 
doba??. Mie?? Jednego zachwyconego czy- 
telnika - czy to nie sukces? 
 
Zofia M. Prosz
 absolutnie przerwa??, 
Muzy uwzi????Y si?? na Pani??. Chc?? PaniII 
oszuka?? I wykpi??. niech si?? Pani strze- 
te. 
Aleksander J. Warsz.awa, W??adys??aW 
Z. Radwanice. Eugeniusz l... E??k, Kazi- 
mierz S. Malbork. R. K. Ostrowle4 
Swi
tokrzyskl. Ryszard P. .'Warszawa, 
Jerzy M. Dar??owo, Bogus??awa 'r. NowY 
S??cz, Barbara B. Krak6w - nie sko- 
rzystamy. 


otwiera?? drzwi wytrychem". ..Zabier:!?? 
g??os je"-ynle w dyskusji ze sob?? fia- 
mym". ..Zamiast do celu, "-oszed?? dO 
celi". I tak dalej, r6wOle odkrywczo I 
??wie??o. Rubry('zka nosi nazw??: votum 
separatum, za?? same aforyzmy zatytu- 
??owane s??: "My??U z nu"-??w". No c6t - 
z nud??w motna Istotnie robi?? r6??"le 
g??upstwa. ale te nikt W redakcji nie 
zg??osi?? votum separatum? (m) 
ODRUCII SI-:RCA? W hallu ra"-omskie- 
go ratusza, jak donosi prasa. znajduje 
ISI
 mozaika a w nlej wmontowa ne 
g"-zie?? z boku czerwone serduszkn, kt??- 
re ..artysta zadE'dykowa?? urodziwemU 
miejscowemu "-7ia??aC'zowi za jel1:o za!'??U- 
gi dla kultury", Mile. ??e odzywa!?? tr.
- 
dycje znane ze ??re"-niowlec7'nego malar- 
stwa cechowe
o, ale niepnkm nas 'Sty- 
listyka tej Informacji: artysta - uro- 
dziwy dzia??aC'z... Trzeba by tu chy118 
pr
"-ko par?? spraw wyJa??m??, by zapo- 
biec niesmacznym plotkom. (r) 
"FlTZGERA I.D z TENDER 15 TaE 
NIG??lT przypomma mi paru znajomych 
pljak6w, kt??rzy co trzeci wleC'z??r (...) 
ch??tnie sprawozdaj?? ('iicl Z. l.) dzi{>je 
swego :tyWota" (...) ..Biedny poeta, bied- 
ny pijak. biedni my, kt??rzy rozumie- 
my..... (...) "fakt opisu uro"-y R:)!i('mary 
obci??ta g??6wnte F1tzgeraJda lub moie 
:ton?? F1t7geralda (kt6ra nak??ania??a 
o 
do picia), albo po prostu Johna BarleYR 
corn, czyli alkohol..... - "sprawozdaje" 
(!) kto? Nie do wiary: znana nam z naj- 
lepszej strQny Anna Tarska - w..EChU". 
nr 6836. A oto ??w ..kompromituj??cy" 
opis. "-no. sp07a ,.bariery dziel??cej sztu.. 
k
 od grafomanU": ..Dziewczyna mia??a 
oczy Jasoe, dute, czyste, wilgotne. b??y- 
szcz??ce, kolor policzk??w naturalny. na- 
p??d7any na powierzchni?? sk??ry prz et 
silny. m??ody t??ok serca. Jej clalo ba- 
lansowa??o lekko na samej 
ut krawt:"-z1 
dzl{>cI
ctwa...". Opis ten wg recenzentki 
- ??wiadczy o ..utracie b a I a n s u" 
pr7ez autora. Ale ZywoclkoWl (kt6ry 
zreszt?? nie nale7Y do wielbicieli Fitzge- 
ralda) wy"-aje si
, te to nie ten "biedny 
pijak" (!) "utracI?? balans..... (h) 


DROGI ZYWOCJK l'! Orl kilku Ut utra- 
ci' 
m zdolno???? s??uchania wypowiedz! o 
teatrze.... o wychowaniu..., o klnie..., o 
literaturze... itp., obsesyjnie licz??c nie- 
ustannte powtarzane przez autor??v1 s??o- 
wo-namlastk
: jakici. jaka??, jaki('??: 
8- 
kiego??, JakIej??, jakicmus, jak????, jako?? 1 
tak "-alej - przy kt6rego pomocy (?) 
dyskutanci wymiguJ q si?? - 'fik rZE'K??e?? 
- od wyja??nienia czytelnikowi (czy s??u" 
chaczowi) ..praw bynajmniej n!e jakich??- 
tam. St??"- ral:"7eJ prosz?? ('I?? omena! 
(nit o nagan??!) ella M. Korna' ow
klej 
(..Kultura", 30) za prawd7iwie nowator- 
skie. o:l:ywlen(e o;tylu owym "p o p r OR 
stu JEst", "p. o prostu s??"! 


1 
Proponuj?? autorom dalsze rewelaC'!yjne 
pomys??y mog??ce n??-. WIt' 1('1' t
1 t" I 
sformu??owania: mocium paf}Jp, nntahe'le. 
panie dzieju. rzecz j
sna., P\.:' Wl.de, 
prawda, w??a??nie. i?? propos, et caetera. 
itede, itepe... - - 


czyt(>Jnlk 
(nazwisko znane Reclakcjll) 


.. .....
 


2vnE III FRACK IR, Ret1b
uJe kolE'p:lllm: Lf'S7Pk f!:lek??nrCO'......1c."Z J.n Pawe?? Gawlik, Zy
rnunl Grf'?? (n'it
pca ret1aktor. na(,7pln"go], JE'tz)' Horl'Jy??..k??. 2'btgnt ew KW'8tkow'ikl (sekretar! ret10kct?? Jeny 1(1\,.11 
(
l??c;tppca rE'1'J nac7??!lnps;n,. W??;JdV..??'Jw Macl1f'It'K (rrd n!lc?), WII'??'l7lmlerz Mact??p:, Jerzy MaI'JevslWRkow,kl. TIH1r;'uO::"l 01..7ew..kl Stefan O'wlnow"ltl. Tar1pu<;z Rnbak, Wilhelm <:;7ewC'lyk. WI"??:??WB S7yml)l)r!'I>a. 
C1,glprt1 TI'rlpckl Arlrp!, Hprlal(C'JI' Krokc'lw. ul. Wllt??n!t 2, I p_ Tph,rnnv: rt'dak'nr nAC7f'lny 64R 9!\ Redakcjll 246 31. - Wyt1awC'a Krakllwskle Wvr1l1wnl('lwo Prl'l'''we RSW "Prasa", Krak....w. ul Wlo::lna 2. tpl,.flln'" 
558-62 50;1\ 81 'i8R 41. Walllllltt prPIWOI??"laty' mlesl??
lnle' 16.10 zl. Kwart.alnle 3250 d. p/)??rocznle 115 - d, rnc7nle 130.- z??. 7Arn??wl...nla t pn??'r1p??Bty na prf'nllm,'rat., przYJmuj. "-o rlnta 10 mlp'51
C'a pnlH7Pr17i1l??c"'O:o 
okrE''! prenump'81v' IIr7
r1y PO('ztowe. lI'itono'i7e ora:z ()
rl7Ialy , rlele
fI'ur}' ..Ru??'h". Mo??nA rtlwnlp?? zam"wt?? pr"num"rat??: dt'lkonu1??c wp??aty na konto PKO nr .-????.717 Pr7pr!'Ih:blnrslWo Upnw../I" tlnlpnlil Pra.;y t 
I