/01_0001.djvu

			SPRAWOZDANIA 


Z CZYNNOŚCI I POSIEDZEŃ 
AKADEMII UMIEJĘTNOŚCI W KRAKOWIE 


WYDAWANE POD REDAKCy.... SEKRETARZA GENERALNEGO 


STANISŁAWA SMOL KI 
ZE WSPÓŁUDZIAŁEM SEKRETARZY WYDZIAŁÓW. 


Sprawozdania z posiedzeń i cz,IUlości Akademii Umiejętności w Krakowie wychodzą z końcem 
każdego miesiąca. z wyjątkiem sierpnia i września. Prenumerata wynosi w Krakowie: 3 K, - 
w Austryi 3 K 60 II. - za granicą w obrębie związku pocztowego 4 Krocznie. ,,"urner poje- 
dynczy sprzedaje się, o ile zapas starczy, po 50 h. 
Sklad główny w księgarni Spólki Wydawniczej w Krakowie. 


Tom VII. 


Maj 1902. 


Nr. 5. 


Treść: Wiadomości bieżące. - Bibliografia. Sprawozdania 
z p o s i e d z e ń: I. Posiedzenie JVydziałtt ,tilologiczne!Jo dnia 12. maja: O Be- 
niowskim ::;lowackiego przez J. T r e t i a k a. - Młodość Słowackiego przez 
T a d. G r a b o w s k i e g o. -
 Stanislaw Herakliusz Lubomirski, jako pisarz 
i mowca. Część I. przez J. M a g i erę. - Sprawozdanie z posiedzenia Komi- 
syi historyi sztuki dnia 22. marca b. r. - Sprawozdanie z posiedzenia Komi- 
syi językowej dnia 7. maja b. r. - II. Posiedzenie TVydział-u historyczno - fi- 
lozojicznego dnia 20. maja: Powrót i zniesienie Jezuitów w Galicyi 1820- 
1848 przez ks. \V l. C h o t k o w s k i e g o. - Stefan Batory i plan ligi przeciw 
Turkom przez L. B o r a t y ń s k i e g o. - III. Posiedzenie JVydziałtt matema- 
tyczno - pl'zyrodniczego dnia 5. maja: Sur les surfaces (S) de M. Zaremba 
przez T. L e v i - C i v i t a. - Dojrzewanie i zapłodnienie jajka Cerebratulus 
marginatus przez K. Kostaneckiego. - :\ieprawidłowe figury mitotyczne 
przy wydzielaniu ciałek kierunkowych w jajkach Cerebratulus marginatus 
przez K. K o S t a n e c k i e g o. - Badania nad str
caniem się ciał białkowa- 
tych pod wpływem swoistych precypityn przez F. E j s e n b e r g a. -- Badania 
d08wiadczalne nad skab! barw interferoncyjnych przez K. Krafta. - Bada- 
nia nad ciepłot
 ziemi w Tarnopolu przez W l. S a t k e g o: 


WIADOMOŚCI BIEŻĄCE. 


WALNE ZGROMADZENIE AKADEMII UMIEJĘTNOŚCI. 


Dnia 14. maja HJ02 odbyło się publiczne duroczne posiedze- 
me Akademii Umiejętności. 
\V imieniu Jego Ces, i Królewskiej W ysokośei ;;J"ajdostojniej- 
szego Protektora zagaił posiedzenie Wieepl'otektol' Jegl) Ekscellencya 
Dr. .J u I i a n D u n aj e w ski.
		

/02_0001.djvu

			2 


Nastąpiło przemowIenie Prezesa Akademii JE. S t a n i s ł a w a 
h 1'. T a l' n o w s k i e go. 
Sekretan: Generalny Dr. Stanisław Srnolka zdał Spr<łWę 
z czynnośej Akademii w ciągu ubiegłego roku i oznajmił, ze na wal- 
l1em zgromadzeniu z dnia poprzedniego wybrani zostali na Wydziaje 
filoJogicznym członkami czynnymi kraj:nvymi: pro!. Dr. M a k s y m i- 
i a n K a w c z y ń s k i i prof. Dr. L e o n S t e r n b a c h; członkiem 
czynnym zakrajowym: pro£. Dr. Jan Kvicala; członkiem czynnym 
zagranicznym: Dr. P i o t I' C h 111 i e l o w s ki: ezłonkarni koresponden- 
tami: prof Dr. G u s t a w B a u c h, prof. .J a n C z lJ b e k, prof. Dr 
Jer z y h r. M y c i e l s ki, pro£. Dr. B r o n i s la w K l' U C z k i e w i c z 
i pro£. Dr. Maryan Ździechowski; na Wydziale historyczno- 
filozoficznym członkiem czynnym krajowym: prof. Dr. W ł a d y s ł a w 
A b l' a h a m; członkami czynnymi zagranicznymi: A l e k s a n d e l' 
J a b ł o n o w s ki, T a d e u s z Kor z o n i pt'Of. Dr. T e o d o l' W i e l' z- 
b o w s ki; ezłonkami korespondentami: pro£. Dr. .J a r o m i l' Ć e l a. 
kovsky, prof. Dr. Wiktor Czermak, em. prof. Mikołaj Ka- 
rjejew, prof. Dr. Stanisław Krzyzanowski i pro!". Dr. Karol 
p o t kań s ki; na Wydziale matematyczno- przyrodniczym członkami 
czynnymi krajowymi: pro£. Dr. T a d e u s z B r o w i c z i prof. Dr. 
Kazimierz Kostanecki; członkami korespondentami: prof. Piotr 
C u l' i e, pro£. Dr. H e n ry k H o y e r jun., Dr. J a n K o wal c z y k 
i Dr. Józef Morozewicz. 
Wybór pp. Wierzbowskiego, Baucha, Zdziechowskiego, Karje- 
jevm, Curie, Kowalczyka i Morozewicza, jako członków zagranicznych, 
wymaga zatwierdzenia Najjaśniejszego Pana. 
Następnie wygłosił pro£. Dr. \V ł a d y s ł a w N a t a n s o n odczyt 
p. t.: "lnercya i Koercya: dwa pojf}cia ogólne z teoryi zjawi
k fizy- 
cznych" . 
\V końcu Sekretarz Generalny ogłosił nazwiska tegorocznych 
laureatów. 
Nagrodę z fundacyi ś. p. Probusa Barczewskiego za dzieło hi- 
storyczne przyznano prof. Drowi T a d e u s z o w i Woj (; i e c h o w- 
s k i e m u za pracą p. t.: "Katedra na }Vawelu"; za dzieło malarskie 
p. Ferdynandowi Ruszczycowi za krajobraz "Potok wiosenny". 
Poprzedniego dnia, lB maja, odbyło się półroczne posiedzenie 
administracyjne Akademii.
		

/03_0001.djvu

			3 


BIBLIOGRAFIA. 


W miesiącu m a J u opuściły prasę nAstępujące pub1ika(
ye 
Akademii: 
Z Wydziału matematyczno - przvr()dni(
zego: 
S. Kęp i ń ski. O calkach rozwiązań równań rózniczkowych, rzędu drugiego, 
z sobą sprzęzonych, 8-0, p 27. Cena 55 hal. 
S. Krzemieniewski. Wplyw soli mineralnych na przebieg oddychania kie/- 
kujących rośJin, 8-0. p. 41, z \'-rna tablicami. Cena 1 kor. 40 hal. 
W!. S z aj n o c h a. O pochodzeniu oleju skalnego z Wójczy w Królestwie Pol- 
skiem. 8-0. p. II, z 2-lIIa rycinal1,i w lekscif-'. Cena 20 hal. 
J. T l' Z c b ił} ski. Wplyw ppdraznień na wzrost plFśni Phyr'ol1lyces nitens. 8-0. 
p 40. z jPdną tablicą. Cena l kor. 10 hal. 


SPRAWOZDANIA Z POSIEDZEŃ. 


l. Wydział filologiczny, 


I'OSlPdzell1e dllIa 12. maja 1902 r. 


Pj{ZEWOD-'l('z
n: DYEEKT	
			

/04_0001.djvu

			4 


filozoficzne, spoleczne, polityczne, pojęcie poezyi i jej celu. sposób tworz"nia 
i organizacyę umysIu twórczego, plastykę i kolorystykę, kompozycyę, rytli y i ry- 
my, znaczenie i wpływ na wspólczesnych i późniejszycb. Jest ona pil'fwszą 
częścią zamierzonej całości i nie mając na celu rozbierać szczególowo żadnego 
dzieła, chce dać niejako syntezę tycia i dzieł poety. Za zasadnicze znamię 
usposobienia i twórczości Słowackiego uwaza autor indywidualizm lIie tylko 
wrodzony, ale i rozwinięty pod wplywerII Rousseau i jego naśladowców; tego 
indywidualizmu krańcowym wyrazem byli w Anglii Byron i Shelley, we Fran- 
cyi Musset, we Wloszech Leopardi, w Niemczech niektórzy romantycy, u nas 
Slowacki. Stąd brak równowagi duchowej i artystycznej i wszystkie zalety 
i wady tej poezyi. A byl tez Słowacki cale życie mlodym, drazliwym do osta. 
teczności, egotysta nawet w tworach niby przedmiotowych, marzycielem bez 
poczucia rzeczywistości, pessymistą jaskrawym niekiedy i odrębnym krańcowo 
od Mickiewicza i Krasińskiego. Caly maluje się nie tylko w swej korespondencyi 
i fragmentacb pamiętnika, ale tez w poezyi, której pierwszym rozdziale m jego 
żywota jest G o d z i II a m y ś l i. Sceptycyzm religijny i polityczny, pragnienie 
wiary i ukochanie kraju, u wielbienie siebie samego i wspólczucie dla innych 
plątal.y się u niego często w chaos nadzwyczajny ale mistycyzm wziął górę 
nie tylko w latach dojrzalszych, lecz pojawial się juz w mlodośei i wydobywał 
niekiedy nader wyraźnie. Wydobyć samego poetę z jego tworów, to cel autora, 
a zarazem określić walkę, jaką staczal.y w poecie instYIlkta szl
.chetne i przed- 
miotowe z egotyzmem osłabianym nieustannie analizą siebie i pessymizmem 
występującym raz sl.abiej raz silniej. Jako szczyt owego egotycznego pessymi. 
zmu nalezy uwazać Araba wprost nihilistycznego i bluźnierczego, po którym 
nastąpiła -- ucieczka ze zrewolucyonizowanej Warszawy. Zagadkowy ten fakt 
tlumaczy się tylko usposobieniem poety, w którym pessymizm wyssał wszelką 
energię duchową i zdolność czynu. Pod wpływem idei I!;órujących wtedy we 
Francyi i nieszczęścia narodowego, zmienia się Słowacki, ale zmiana postępuje 
zwolna. wahająco, czasem niedostrzegalnie, ale oczywiście i nie bez wyraźnego 
ślad u w poezyi. Ostatecznie skrystalizowaly się jego poglądy w chwili, gdy się 
skończyla młodość i po powrocie ze Wschodu, gdzie spelni! się akt wiary 10- 
stynktowy i gorący. Uspokoi! się sam twórca a choć mistycyzm owladnąl nim 
niebawem zupełnie, wyszlachetnia! niezmiernie i wszedł niejako w nową epokę 
duchowego rozwoj u. 


Sekretarz przedstawia praeę p. Jan
 Magiery p. t.: II Stani- 
sław Herakliusz Lubomirski? jako pisarz i mowca". Część I-sza. 
Spuścizna literacka po »Salomonie polskim. obejmuje jego dziela poe- 
tyczne, prozaiczne i mowy. Stosownie do tego podziel1l autor swą pracę na 2 
części W I-szej przedstawił Lubomirskiego jako pisarza, w I1-giej zajmuje się 
jego mowami. 
Autor przechodzi najpierw rękopiśmienne utwory Lubomirskiego, jego 
dramatyczne sielanki pasterskie i zaznacza ich podobieństwo do wl.oskich tego 
rodzaju utworów. Co się tyczy autorstwa przekladu . Pasterza wiernego< pod- 
daje się wprawdzie wyrokowi pro£. Briicknera, że tlumaczenia dokonał Jerzy 
Lubomirski, równocześnie jednak zbiera wszelkie mozliwe argumenty przeciw 
Jerzemu, a za Stanislawem. Zajmuje się następnie rymowanymi utworami. lą-
		

/05_0001.djvu

			5 


czonymi z imieni"m Lubomirskiego Nie przyznaj" mu (choć nie stanowczo) 
autorstwa makaroniczne/!o wiersza o oswohodzeniu Krakowa p. n.: .Satyrus 
rudisc. Bardziej stanowczo odmawia mu autorstwa pocbwalnpj pieśni .Classi- 
cum. wbrew twif'rdzenia pro£. Brlicknera, który się w tym względzie kieruje 
powagą Zaluskif'gtJ. Dowody swe między innymi op;pra autor na u:;tępach 
tekstu pieśni. Uznaj.. natorlliast .Muzę polską. za utwór Lubomir:;kiego. Podajp 
jej trpść podobni.. jak i innych wier:;zy, niektórp zaś wyrazenia i wierszf' przy 
analizip krytYC7.!I..j zestawia z odpowiednipmi wif'rszami i wyslowieniami wspól- 
czesnego Herakliuszowl Kocbowskiego Rozbiorem i ocpną te
o wiersza zamyka 
autor I okres twórczości poetyckiej Lubomirskif'go. 
Granicę stanowi dlań tpn duch inny. Który z późnif'jszych wierszy Lubo- 
mlrs
if'go, jU7. marszalka. wif'je. Od .Myśll o wieczności« bowiem późniejsze 
jego pisma tchną wiplką religijnością. Legendy rózne się potwnrzyly o WIWI'Ó- 
ct'niu się marszalka z niedowiaT
a na wierzącpgo. P.:\1. ohjaśnia jednak tę 
zmIanę i usposobienia poety i ducha JPgo pf)ez\'i z jednpj strony wplywem bar- 
dzo pobożnej żony Lubomirskiego, z drugiej ogólną modą ówczesną. modą pi- 
sania wierszy nabożnych Z tych 2 kierunków wyplynąl przekład księgi 
.Ef'cle:;iastes., .Poezye postu świętego«, .Teomuza. i inne drobniejszPj wagi 
wi....sze poety orH? pięklJa sielanka biblijna DTohinsz wyzwolony« i mniej zaj- 
mujący DAman poniżony.. Przy oCf'nie .Tobiasza. podnosi ilutOT szczególnie 
prwtyckie piękności 'np. przeddźwięk Beniowskiego) l zatrzymuje się nad wy- 
cieczkamI pody przeciwko zwyczajom polskim ówczesnym. Podobne wycIeczki 
znajduje też w .Amanie«. jeno mniPj liczne I mniej ciekawe. 
OIuzsze rr'zdzia!y I części poświęca autor najważniejszym prozaicznym 
Lubomirskiego dzielrlln: >Rozmowom Artaksesa z Ewandrem c i .Dp vauitate 
consiliorumc. W pojęciach filozoficznych widzI zalt':7.ność L.go od Senpki Pod- 
nosi jego wszechstrOIlOP i wiplkie wyksztalcpnip, zaciemnione niestety Ówcze- 
snymi zabobonami I wierzeniami. :\Iyśli niektórt'. dotyczące Polski, o wOJsko- 
wości 7.wiaszcza, z..st
wia z odpowlpunipmi myślami Andrzeja Fredry. 
Ogóiem rzecz biorąc. Lubomirski nie przpdslawia się tli wcale jako poe- 
ta wyższy nad Ko('how
kipgo. W rozumowaniu i wyk",ztalcPlliem ("uać ma gó- 
rę nad Fredrą. nie dorówna mu przeciez prawością i uczciwością W smaku 
zaś swoim ]Iteracko esietycznym, choć zna i chwali wzory wloskie, na wel je 
naśladuje, aczkolwiek bpz powodzpnia. to przecit'ż RzymIan cpn i nad innych 
i zachwyca się Tacyh'm i Lukant'IIL W pOJęciach tedy polit)'cznych i społe- 
cznych jt'st wyobrazicif'lt'm swego czasu, :ypem polskim. w literackich sądach 
jeszcze starym humanislą. Ka przydompk tez "Salomona. wcalp >;ohie nie za- 
slużyl i jesl to tylko wykwit pant'girvzmu. 
Sekretarz zdaje sprawę z posiedzenia Komi
yi history\ sztuki, 
które się odbyło dnia 22. marca 1 gO! r., pod przewodni(.twem 
prof. Dra M a r y a n a S o k () ł () w 
 k i e go. 
Przewodniczący przedst
wil nap,'zód nowy zeszyt .Sprawozdań", (Z. I 
iiI. T. VII). 
Imieniem w"'pł-Jlpracowników Komisyi zlozyl p. Lepszy podzIękowanip. 
Przewodniczącemu za tę wytworną pod względem typograficznym i ilustracyj- 
nym publikacyę a hudzącą Plprwszorzędny naukowy intpres.
		

/06_0001.djvu

			6 


Przpwodniczący zwrócil następnie uwaJ!ę na konieczność zbadania jlupel- 
me nieznanych lub nieopracowanych dotąd zabytków naszego romanizmu )la- 
lezy do nich na pierwszem miejscu kaplica w Gieble oraz kościól w Mif'chowie. 
Po wyjaśnif'niu przez p. Lepszego p0wodu zwłoki w zbadaniu grobowca 
Lokietka, przf'wodniczący od czy tal Sprawozdanie z czerwcowego i lipcowego 
r. z. posiedzenia lwowskiego gron", Komisyi. Na pierwszem posiedzeniu przed- 
stawil prof. Anloniewicz dalszy c.iąJ! swych badań nad nChodowieckim i jego 
stosunkiem do Polski". Referent wskazal na stanowisko slawnego rytownika 
do sztuki współczesnej i dawnej, na Jego znawstwo i odczucie, jf'śli chodzilo 
o drobne arcydzieła sztuki flarnandzkif'j lub holf'lHlerskiej. n" brak zrozumie- 
nia naton,iast szluki monumentalnf'j. - podniósl zarazem referent przedsta- 
wiając odpis slawI1ego dziennika podrózy artysty z Berlina do Gdańska. że nie- 
slusznie poświęcono dotychczas wylączną uwagę stronie ilustracyjnej tego rę- 
kopisu, ze szkodą tekstu. mającego dla ówczesnej kultury artystycznf'j niepo- 
śledllle znaczl'n/e, a to nietylko dla Niem(ów, ale i dla nas. 
Na tem sampnJ posiedzeniu przf'dl07.yl p. !l-Iok!owski wlasny rysunek 
drewnianych odrzwi z cprkwi w Drohobyczu j w Starej Soli. które oznaczyl 
jako typowy przyklad stylu przejściowl'go z gotyku do renesansu. 
Sprawozdanie pod/lOsi następnie. 7.,. czlonkowie grona udawszy się dnia 
20 czerwca z. r. do kościola 00. Domll1ikanów we Lwowif' w cplu dokladnego 
obl'jrzf'nia statul'tki tak zw. n:.\latk/ Boskif'j Jackowf'j. i dokończenia dyskusyi. 
która się wywiązala z refHatu Dra ŁnzińskieJ!o na )ed1lf'm z poprzednich pOSI/;'- 
dz..ń, stwif'rdzili przpdewszystk/f'm. ze glówka Dzieciątka Jezus została oderwa- 
ną i przepadła bez śladu, kilka. zaś miesięcy przedtem zginęły wskutek kradzie- 
zy popf'lnionej w kaplicv dwie zlotl' korony z gŁowy :.lalk/ Boski..j i Dzieciątka, 
praca zlotl1lcza późniejszpj erokl. - Prof Antoniewicz zalJnlizowal rzpźbę i do. 
szedl do wniosku. ze p"chodzi ona z drugiE'j polowy XtV wieku; wykazal 
takie wybitne stylistyczne podobieilstwo z drobną plastyką francuską tPj epoki. 
Na posiedzeniu grona z 24 lipca r. z p. Zygmunt Batowski podał wia- 
domość o rękopiśmiennym IOwentarzu zhioru gpmm króla Stanislawa Augusta, 
sporządzonym w r. 1785 pl'zez Jana A]bertrandego, z którego okaznje się. ze 
ten bliżPj nil'znauy i nie wiadomo ezy istmejący jeszcze w czyich rękach zhiór 
króll'wsl;i, za w/e:'al hardzo cipkawe okazy a pomiędzy nimi szereg prac jedy- 
nł'go polskH'go gl'pt\ka i ZIlakolllit,'gn w swoim rodzaju artysty, Jana Regul- 
skipgo 11760-1807). 
Referent scbarakteryzowal nastęon/e stanowisko Albertrandego jako kon- 
serwatora zbiorÓw król..wskich a przedtem agenta, nabywającego w podrózach 
zagranicznych przedmioty muzealne dla króla. - I'rotokól z powyzszPgo posie- 
dz..nia lwowskIego Grona koilczy się r/;'fPl'atem Prof. Antoniewicza, który w dal- 
szym ciągli swych badań nad Chodowipckim podniÓsl jako naj znakomitsze 
dzielo w Gdańsku przez artystę wykonane, miniatul"Owy portret prymasa Podo- 
skiego, znany z wystawy retrospektywnE'j sztuki polskjpj we Lwowie w r. 1894 
P. Wal..ry Eljasz podal następnie kilka wiadomości odnoszących się do 
historyi kościoła św. Katarzyny w Krakowlf'. 
IstniPJą"ą przy tym kościele kaplicę, od r. 1728 przeznaczoną na Ol'ato- 
rYUtn dla PP. Augustyanek, zwano oddawna kaplicą węgierską. - Nie wiedzie- 
liśmy, skąd nazwa ta. pochodzi. - Rzecz wyjaśnily dokumenta klasztol'U 00.
		

/07_0001.djvu

			7 


Augnstyanó',\', na podstawip których rpferpnt wykazał, zp fundatorem kaplicy 
by! Scibor ze SClborzyc, herbu Ostoja, który slużąc wiernie cesarZOWI Zygmun- 
towi i wielkie mu wyświadczywszy przysługi, otrzymal od niego ogromne na 
Węgrzpch posiadłości a wśród nich tez zamek orawski - z czasem zaś został 
wojewodą siedmiogrodzkim. 
Kaplicę wspomnianą postawił zapewne Scibor przed przesiedlpnipm się 
z Polski do Węgier, skąd z dóbr jego na kaplicę >wielkie szły dochody' i w ten 
to sposób do kaplicy fundowanpj przpz późniejszego węgierskif'go dygnitarza, 
którego herb widniał na jej sklepieniu az do r. lH77. a dotowanej jegc, groszem 
z Węgier plynącym. przystala nazwa kaplicy: 
 węgierska". 
Na podstawie oględzin murów l sIadów w aktach wnosi referent, że ka- 
plica Scibora byla tu najpierwszą budową dla sprowadzonych z Pragi przez 
Kazimierza W. eremitów św. Augustyna. w której oni odprawiali nabożeństwa, 
nim chór kościelny stanąl 
Akt pierw
zŁj konsekracyi kościoła św. KatRl'Lyny z r. Vl78. dopelniony 
przez biskupa Jana, sufragana krakowskiego wymienia tylko presbiteryum 
z wielkim ołtarzem i cmenlarz z krużgankipm wokolo. 
awa główna stanęła 
duzo później i gdy ją doprowadzono do kaplicy Scibora, osie się rozminęły, 
i dlatego okno we facyacie zachodniej wypadło krzywo, gdyz węgary drzwi nie 
dały się wtloczyć w ścianę kapliczną. 
Referf'nt sprawdzll nadto. że figury na zwornikach sklepienia w presbi. 
teryum nie przedstawiają g/ów wolich. lecz głowy ośle. JpsUo zatem herb Pól- 
kOZIC, godlo Ligęzćw, wielkich dobrodzlPi kości()/a i klasztoru św. Katarzyny. 
W rachunkach klasztornych zacbowa!y się wzmianki () zapisach Ligę::ów na 
odbudowanIP spad/ego sklepienia. 
Z kol"i Prof. Dr Jerzy hr. l\1yclelskl podal treść ref"ratu swego p. l.: 

Jan Chrzciciel Larnpi i Szczęsny Potocki.. 
PrzypomnIawszy pokrótce biografię Jana Larnpiego ojca (1751-1830) 
i zwróciwszy uwagę na ostatnią. nader slabą, francuską o nim pracę p. Four- 
nil'r-Sarloveze, stwierdził, ze krótki pobyt artysty w Polsep przypada na lala 
1787-1791. - stosunki z Polakami jednak nawiązują się juz w latach wcze- 
śniejszych. Pierwsze portrl'ty Szczęsnego Potockiego i jPgo zony MarYl Józef y 
z 
Iniszchów l!Ialuj" on w Wlfdnill między rokiPILI 1785-1787. Kastępnie po 
czteroletnim pobycIe w Warsza\vip, jesipnią r. 17
1, w drodzł' z Jass do Pe- 
tersburga wstępuje Lampi niezawodnie do Tulczyna i talii wykonywa kilka ro- 
dzinnych portrdów, zwlaszcza żony Szczęsnego z córką Pelagią Sapieżyną, oraz 
wielkich rozmiarów płótno, na ktÓrem przedstawil ją znowu w pracowni ma- 
larskiPj w otoczeniu Lalllpie!!o samego i architpkty Latour'a. Na czasy później- 
szp, petersburski!' artysty :1792- J 7
H) przypadają jego portrdy Zofii Greczynki, 
dopiero od r. 1798 zony Szczęsnego Za ostatnip dzif'la Lampiego, świadczące 
o jego stosunkach z polskim możnowładcą. uważa referl'nt dwa najpiękniejsze, 
owalne, malych rozrlllarów portrety Szczęsnego i jego IIajstarszpgo syna, Szczę- 
snego również. Sądząc po wiek'l ojca i syna wykonanp one były między r. 
1796-1798 (?) a mają plf>rwszorzędną wartość ze względu na oddanie wyrazów 
i na szlachetną technikę. litwory te są dziś wlasnośelą księznej Pelagii z Sa- 
piehów Ferdynandowej Radzlwl!lowt'j. która z nich fotografij najuprzpjmiej do- 
starczyla a referent nillli streszczenie swe illustrowal.
		

/08_0001.djvu

			8 


P. Tomkowicz odczytal wreszcie piprwszą część sw€'j pracy: .0 muzy- 
kach i fabrykantach instrumelltów. muzycznych w Krakowie.. - O muzyce 
w Krakowie mieliśmy bardzo malo i niedukladnych wiadomości, a jednak sztu- 
ka ta niepoślednią rolę w mieści€' tem odgrywala. Lubiano ją na dworze kró- 
lewskim w XVI i XVI[ w.. interesowano się nią równiez w domach mieszczan, 
których inwentarze wymieniają instrumenta muzyczne. 
Instrumenlfi te. wyrabiane z początkiem XVII \\". W Krakowie, cieszyly 
się wielkiem [Jowodzenipm. 
Bylo tak:i:e tutaj osobne stowarzyszenie muzykę kultywujące. Zwalo się 
ono bractwem .contubernium., do którego nie należeli wylącznie mieszczanie 
i muzycy zawodowi, ale ludzie róznycb stanów i professyj, .byle jeno byl mu- 
zyk, - królewski, spnatofski itd... 
Muzycy krakowscy nie mieli także b'1.szty, i wskutek tych róznic nie 
mogli zaltczać się do cechów, ale tworzyli jakoby .szkolę nauki wyzwolonej.. 
Bractwo mialo dwojakich starszych: miejskich i królewskich tj. dwóch 
slug i muzyków królewskich a dwóch miejskicb. Kaplica bractwa zllajdowala Się 
przy kościele XX Franciszkanów, polączona z nim korytarzem. - Byla to central- 
na budowa (zniesiona w XIX w.), którą opisuje inwentarz kościola Francisz- 
kańskiego z r. 1792. W pierwszej polowie XVIII w. zostala opuszczoną przez 
muzyków krakowskich, obok których istnialo na Kazimierzu drugie bractwo, 
tak zw. "uzualislów". - Do niego należala zapewne księga wydatków na Ka- 
zimierzu z Jat lHU9-182(). 
Przewodniczący zwrócil uwagę, ze rllajor Hajdecki w Wi\'dniu. znakomity 
znawca instrumentów muzycZIJych, w pracy swej o skrzypcach zaznacza że 
one pochodzą z Polski. 
Prof. Krzyżanowski podniósl, że cecb muzyków podobny lIyl organizacyą 
do cechu drukarzy, który uwazany byl niejako za szlacbetniPjszy, dlatego i lu- 
dzie innych stanów do niego należeli. 
Zastępcą Przewodniczącego wybrano p. Lepszego, na wspólpracowników 
Komisyi: Monsignora Ferdynanda J. Lehnera w Pradze, p. Ludwika Fournier 
z Lyonu, p. Ludwika Puszela w Krakowie, p. Emanuela Świeykowskiego z To. 
kierówki (gub. kijowska.1 i p. Jana ZubrzyckIego w Krakowie. 
Sekretarz zdaje spra\vę z posiedzenia Komisyi językowej, któ- 
re się odbyło dnia 7. maja b. r. pod przewodnictwem prof. Dra 
J. T r e t i a k a. 


Uchwalono rozpocząć druk osobnego tomu, zawierającego sam\' teksty 
dyjal,'ktyczne przyezem postanowiono zarówno ten tom jak i podobne przyszle 
wydawać jako tomy stale/.;o wydawnictwa Komisyi (a nie jako osobne pllbli- 
kacve). \V sklad tego tomu wejdą teksty bialoruskie z powiatu [lowogt'ódzkiego, 
zebrane pp.ez p. Klicha. następUJe w miarę miejsca teksty małoruskie z oko- 
lic Dobromila, zebralle przez p. Grabowskiego. Co do tekstów zachodniego 
obszaru lemkowskiego, zebranych przez p. Ud7ielę, ucbwalono je oglosić, ale 
przedtem wyslać jeszcze na miejsce p. Mossoczego, celem zalatwif'nia pewnych 
wątpliwości fonetycznych. Na ten cel asygnuje się p. Mossoczemu 50 koron. 
Sekrelarz daje wyjaśnif'l1ie "IV sprawie slownika gwary bronowickiej, ze-
		

/09_0001.djvu

			9 


branego przez p. Tetmajera. Slowniczek jest zupelnie gotów do druku. chodzi 
tylko jeszcze o określenie kilku wątpliwych kwestyj fonetycznych. 
W sprawie materyalów polabskich. zebranych przez prof. Mukę z zasil- 
kiem Komisyi polecono. sekretarzowi porozumieć się z nim, tak zeby te mate- 
ryaly mogly Wf'jść w sklad wydawnictwa Komisyi. Równocześnie uchwalono 
na wniosek p. Nitscha osohy, otrzymujące zasiłki na badania językowe, w za- 
sadzie zobowiązywać d(, og!aszama odnośnych prac w wydawnictwie Komisyi, 
pozostawiając jednak Komisyi swobodę uwalniania ich od tego obowiązku w ra- 
zie szczególnych okoliczności. 
Przewodnicząey zawiadamia, ze oshtnia praca z szerf'gu przygotowaw- 
czych robót do słowmka staropolskiego, zarządzony('h jeszcze przez prof. Bau- 
doni/la de Courlenay, mianowicie rozpisanie na kartkach tekstu ustaw polskich 
wraz z ory!!ina!em laeińskim. zostala ukończoną Wszelka dalsza praca slowni- 
karska zostaje wstrzymaną az do zasadniczego zall1twipnia calej sprawy. 


II. Wydział historyczno-filozoficzny. 


Posiedzenie dnia 20. maja 1902 r. 


PUZEWODXIGZĄC': DnllKToR FR. ZOLL. 


X. Dr. Chotkowski przedstawia swoją pracę p. t: "Powrót 
i zniesienie Jezuitów w Galicyi 1820-1848". 
Opłakany stan Kościola w Galicyi, upadek moralny J wyludnieni!' za- 
konów, wywolalo u cesarza Franciszka zamiar przeprowadzenia f(,formy zako- 
nów \V Galieyi (180:ł--1820), przyczem wzywaj nawpt do pomocy biskupów 
galicyjskich. Ta zaml!'rzona reforma spelzła na niczem. Przy tern brak ducho- 
wieństwa ŚWJeck!pgo byl tak wielki, Zf' w archidyecezyi lwowski.j bylo 70 
parafii bez należytej opieki pastprskiej. Nie dziw, ze to sklonilo cesarza Fran- 
ciszka do tego, ze poz,volil Jezuitom, którzy opuścili Hosyę, po zniesieniu ich 
zakonu (1H20) oSiedlić się w Galicyi. Przyjęto na etat tylko DO (po 300 fi. ro. 
cznie) ale tacite pozwolono na to. ze trzy razy tylu osiadla w Galicyi, bo z po- 
wodu wielkiego braku duchowieństwa pracowali na 31 parafiach, (w archidye- 
cezyi lwowskiej na 18, w dyecezyi przemyskiej 7, tarnowskiej 6). Pierwsze kol- 
legium, a przy niem I(imnazyum i filozofię mieli w Tarnopolu, w klasztorze 
dorninikańskinl (skąd Domimkallów przeniesiono do Zólkwi, alf' placono czynsz 
dzied:awnYJ. Drugie kolegium mieli w Starejwsi ; trzecie w Tyńcu, skąd po 
pozarze (r. 1SBO) przeniesieni zostali do Nowego S:}cza. Tutaj osadzono ich 
w klasztorze po :'iIorbertanacb (ZJlieslonych r. 1784) a r. 1838 oddano im tam- 
tejsze gimnazyum (zalozone r. 1818). Mieli więc dwa gimnazya: w Tarnopolu 
i w Nowy.m Sączu. R. 1836 uwolnil je ces. Ferdynand (dekretem z 19 marca 
1836) wpelnie z pod władzy nadwornej komisyi nauk., a 7.Obowiązal tylko do 
sprawozdań rocznych, wedle przepisanych przez gubprnium formularzy.
		

/10_0001.djvu

			10 


Do okresu tego dzit'jów Tow. Jez. sluzą jako źródia l' o c z fi i k i, zapisy' 
wane w kazdym domu jezuickim, stosownie do nakazu jenerala Aquaviva z r. 
1608. korespondencye z wladzami, pl'7.ecbowywane w archivum prowincyi i kil- 
ka prac: Zalęskiego T. J., Sygańskiego T. J., ;\iełina T. J. oraz katalogi pro. 
wincyi z lat 1821-18R2 i z lat 1849-1802 (WaHa r. J.). Nowe światlo na 
ten okres rzucają arcoiwałJa c. k. ministerstwa w. i o. w Wiedniu, z których 
autorowi pozwolilo ministerstwo korzystać. 
Są to akta bylej kancelaryi nadwornej (polączonej), które jednakie ule- 
gly 
skartowaniu
, tak. ze do historyi pierwsz;ego zn1f'sienia Zakonu d 773) są 
nif'kornpletne. Natomiast pokazuje się z nich, ze kanceJarya nadworna byla 
wogóle Jf'zuitorn niechętna i ze wbrew jej radom cesarze obaj: Franciszf'k i Fer- 
dynand otaczali ich przychylną opieką. Dlatego tez cp.
. Franciszf'k pozwolil im 
18
7 znosIć się wprost z JeneralE'ffi zakonu. Również braI ich w obronI] jene- 
ralny gubernator GaljcYI arcyks. Ferdynand Este (18RI-1846). Najbardziej 
gniewała się kallcelarya nadworna na Jezuitów o misye, które odprawiali w Ga- 
licyi. Misyom tym byli tez przeciwni arcybiskup lwowski hl'. Ankwicz l czterej 
z kolei biskupi Przemyśla, dlalt'go tez w swoich dyecezyach wcale nif' 'pozwo- 
lili ich odprawiać. Odbywaly się tez tylko za pozwolt'nit'm biskupa Franc. 
PIsztek w dyecezyi tarnowskiej r. 1834 i 18;J5. Ustaly jectllak skoro biskup 
PJ;;z'ek 7.Ostal I1rcybiskupem lwowskim (1835) i dopiero po 9 latach odbyly się 
(1844) cztery misyf' w I1rchidYf'cezyi IwowskiPj, a następnego roku (1845) odbyla 
się dwutygodniowa IlIisya we Lwowif'. Sprawozdanie dyrektora policyi (Sache- 
ra '. który czyniŁ rozmaite zarzuty misy"narzorn, tak sarno sprawozdania staro- 
stów: Hl'iderera i v. Brl"inla o poprzednich czterech misyach zbijal i prosto- 
wal arcyks. FerdYlland. Wykazywal, ze przeciwnie misye. tP. byly bardzo ko- 
rzystne i pozytpcZtlP; mllllO to dawano w kancelarYl nadwornej więcej wiary 
owym sprawozdanio"l i I"!'fprent, hofrat proboszcz MFschutar wyrazil przekona- 
nie, że po lojal ności ppiskopatu 
alicyjski..go spodziewać się nalezy, ze na dal- 
sze misye nie pOlwo,i. Tymczasem biskup tarnowski Wojtarowicz pozwoli! Je- 
zuitom na odprawienie dwudzif'stu rnisyi r. 1846. relll się tp;( tlómaczy, ze 
i sam musial ze stolicy biskupiej ustąpić i ze ministeryum, przedkładając ces. 
Ferdynandowi ządanie wiedeńskich akademików zniesiellla LiguOl'inów i Liguo- 
rianek. dolączylo taHe wniosek o zniesienie Jezuitów (7 maja 1848). 
Zniesienie Jt'zuitów w Galicyi nie zostalo jednak przeprowadzone z cala, 
surowością i było tylko chwIlowe, bo już r. 1802 zostali przf'z ces FrancIszka 
Józefa I przywrócpni. Icli rozproszenie chwilowe przyniosło wielką korzyść dla 
Kościola w dypcezyacb: wroc!awskiej. gnieźnieńsko - poznańskiej i chelmińskiej. 
dokąd udali się wydaleni z Galicyi Jezuici. 


Dr. Ludwik Boratyński przedstawia swoją !))'aeę p. t.: "Stefan 
Batory i plan ligi przeciw Turkmn (1.576-1584). 
Sredniowieczna myśl po!ączenla calego chrześcijaństwa zachodniego do 
walki z niewiernymi, po ostatniej próhie za Leona X. przedstawia się w ciągu 
XVI. w. jako dązf'IJie papIeży. by polączyć węzlpm ligi przynajmnipj tt' państwa, 
którym bezpośrednio zagraza szybko rosnąca potęga turf'cka. DwukrQtne próby, 
(1538 i 1071), w których Pobka udziału nie wzięla, wykazaly nietrwalość tych
		

/11_0001.djvu

			11 


przedsięwzięć i zniecbęcily sL'1.nowczo 'IVenecyan. których udzial bd nieZfJędnym 
warunkiellI powodzenia. Mimo to papiez GrZt'gurz XIII., następca Piusa V. 
i spadkobierca zwycięstwa pod Lep:mto. stara się uSilnie wZfłowić walkę z Tur- 
cyą. ale zajęty równocześnie myślą zgnębienia herezyi i planem podboju 
Anl(lii, traci ją niejednokn>tOle z oka. I inllp jeszcze cechy jego indywidualnuści, 
ktpc kwpstyi ligi i wpl)'w Turcyi 
na wyblir Batorego. która doorz!' pojmowaia znacwOIe polskiej elekC)' i dla 
kwestyi wschodnif'j. l'\owy król rozpoczyna r:i:,!dy p')d opH'ką Turcvi i r	
			

/12_0001.djvu

			12 


W drugiej części p. t.: »Bolognettl i Possewin<. przedstawia autor ozia- 
lalność obu tych dyplomatów, która wyoelnia ]'. 1582. i pierwszą polowę 1583, 
stanowiąc przejście do nowych ukladów, ktÓre podejmuje papież w sierpniu 1583. 
Ścisły i systematyczny Bolognetti jeszcze przf'd zetknięciem się z królem two- 
rzy sobie na podstawie wiadomości pilnie zbieranych wizl'runek jego, pełen ry- 
sów idealnych i podnioslych. usprawiedliwiaj,
cy zuppjnif' nadzieje Stolicy Apo- 
stolskiej. Na pierwszpj zaraz audvpncyi roztoczy! przeli nim król swój po- 
gląd na kWf'Styę wschodnią i uZ'Ial wyzsznść luilitarnej organizacyi Osmanów 
nad silami chrz p ścijaI1skiemi Papieżowi oddal zaszczyl"f', ale trudnI' za- 
danie polączenia calego chrześcIjaństwa do walki z niewif'rnymi, a sam przv- 
rzek! poświęcić się na us/ugi ligi, jf'śli będzie sitna i trwała. 1'01l1f'waz niemal 
równoczf'śni,' f'ossewlł1 w Wenecyi rozwinąl w obszernym wywodzif' swój po- 
gląd na tę kwestyę, przeto auto!" zwróciwszy uwagę na to. coby mozna w nim 
przypisać wplywowi Stefana, dochodzi do wniosku. ze oba t!' pogląoy w swej 
myśli przpwodniej nie róznią się między sobą. co znowu dowodzi. że Possewin 
posiadal w tym okresie zaufanie królewskie tylko w tym stupniu. co Bolognet- 
ti. 
a epizudzie, odnoszącym się do sporu o SzathIllal', stwil'rdza dalPj autor, 
Że Possewin pragnąl dopiero zdubyć zaufanie krÓla. abv przy jeg-o pomocy 
przeprowadzić plan wif'lkif'j jigi defensywnf'j przeciw Turkom, opartpj na wspól- 
nym skarbie. Naraza go to na ostrą naganę ze stron y Kuryj, ktÓra go nie wta- 
jemnicza w swe zamiary, a sam król widoczme nie podzirla j"lw optymizmu 
Zaznaczywszy trudność OCf'niema tego stosunku z powodu subj"ktywllt'go za- 
barwirnia relacyj Possrwinowych, dochodzi autor do wniosku. ze w kwestyi 
ligi Batory nirtylko nie ul..gal Pnssewinowi, ale owszem stara! się na niego 
wpływać. aby pozyskać w nim InozlH'go - jal; "ądzil - orędownika dla spraw 
swo'ch w RzymiI'. 
1iędzy P"SSrWilll'11I a Bolognettim zaostrz" się antagonizm 
i rvwaliżacva do trgo sto['nia, ze nuncYI1SZ traci z oka kwrstyę ligi przpciw 
Tur
orn, a tpm bal"Lnif'jszą uwagę zwraca na sprawy !la ndryjsk.e i wojnę ko- 
lońską. aby króla pozyskać do walki z herezyą na zachodzie. 
Batory zaś t y nl<'Z asf' li. utrzymuje jak najstaranniej przyjaźń z Portą, sy- 
stematycznie podnosi wobec nUllcyusza jasne strony tpgo stosunku i osłabia 
obawy nirbpzpieczeństw. któl'e znowu przpd poddallymi jaskrawo oświetla. Dla- 
tego te? groźn!' niebrzpip('zeI1stwo zerwania pokoju 7. Turcyą. wywalane zbu- 
rzeniem Jahorlika i Tchinisi przez Kozaków, tuz w przededniu wlaściwych ukla- 
dów o ligę, mija bez silnego zaznaczenia w depeszacb Bolognettrgo. 
Układy te la których pierwszą wiadomość podal prof. Dr. Smolka w r. 
1890), przf'dstawia autor w trZf'cif'j części p. t.: _Rzym, Wenecya, Madryt, Pol- 
ska«. Niebezpieczeństwo, zagraiające Kandyi od Turków, nasuwa papiezowi ,po- 
mysI zawiązania ligi wenecko hiszpańsko-polskiej. Z polecenia j
go rozpoczyna 
uklady w Wrnecyi Latino Orsini. zaciągnięty w sluzlJę Signorii i znajduje 
zrazu dość przychylne usposobieni", które jednakie niebawem ustępuje miejsca 
nieufnoścI. gdl-z Wf'npcyarlle nie są pf'wni wspóludzialu HiszpalliJ Rozpoczyna 
tedy papiez akcyę w Hiszpanii, wysyłając tamze Segę, biskupa Piacenzy'; w Pol- 
sce, upowazniają
 nuncyusza (17 il 158:3) do podjęcia llkladów. celem wciągnię- 
cia Batorego do ligi, aby przy pomocy przychylnej jego - jak się spodzie- 
wal - odpowiedzi. usunąć wątpliwości Wenecyan. Misya Segi spf'lzla na ni- 
czem, a n"gocyacye Bologneltego IV Brzf'ściu litewskim, dokąd się umyślnie udal,
		

/13_0001.djvu

			13 


uWlenczone zostaly o tyle pomyślnym skutkiem. ze wśród drugiej rozmowy') 
zgodzil się Batory wciągnąć Pobkę do ligi i rozwinąl plan dzialania w tym kierunku, 
ale ze swej strony zażądal przygotowania skarbu celem opędzenia wydatków na 
lat sześć i udziału cesarza w Jidze, przy czem zaznaczyl, ze wojnę kolońską 
uważa za waznit'jszą dla katolicyzmu niz walkę z Turcyą. Odpowit'dź ta po- 
s/uzyla papiez:>wi do podjęcia rokowań w Hiszpanii, a równocześnie posluguje 
się nią lIstnie w rokowaniacb z ambasadorem wPIH'ckim Prinlim. Wt'necyanie 
jednak w przeciwieństwie do Batorego, domagają się najpierw gwarancyi dla 
siebie, robią nieuLasadnione zarzuty królowi polskiemu i widocznie dążą do 
rozbicia ukladów. te!I\ bardzH. ie pocHrzywają Filip" II., IZ lączy je z planem 
ligi defensywnej państw włoskich celem zabezpieczenia swych pusiad!ości we 
WIoszech. Dlatego wysłanie pelnomucnictwa dla ambasadora hiszpańskIego 
w Rzymie. Olivaresa, o co tak długo kolatal papież, nie wplYIJt;lo na ich od- 
porne zachowani!' się, Rokowania. raz jeszcze podjęte w Polsce, mialy ich 
sklonić do ustępstw. 
Zanim d" nid, autor przvstąpil, skrt'ś!11 zacbowanie się Batorego wobec 
Turcyi, z którą stosunki byly wtedy nader naprężone z powodu zamordowania 
Podlodowskiego, i stuSUllt'k króla do nuncyusza. który sprawy ligi stara! się z oka 
nie stracić. Zaznaczywszy charakterystyczne znamiona tego stosunku, docbodzi 
autor do rf'ZIIilatu. ze król wprawdzie ustąpi/ ('0 do przysposobienia I!otówki 
na Jat sześć, ale od innych warunkÓw nie odstąpiI, że wszelkit'mi silami sta- 
raI si
 utrzymać pokój 'L Turcyą i widocznie w powodzenie tych rokowań nie 
wierzy!. 
Gdy tedy BologueUi domagal się kategoryczOl'j odpowiedzi, król w czte- 
rogodzinnej rozmowie (::4/5 1584) szeroko wy!ozyl, co móglby zrobić, opierając 
się na różnych przypuszczeniach. które nuncyusz sprowadza do czterech wy- 
padków i przy tpj sposobności z radością zaznacza. ze król odstąpil od warun- 
ku, domagającego się udziału Niemiec, którego dotąd tak wytrwale broni!. 
Uczynil to jednak nie z powodu namów nuncyusza. ale podnosząc w zamian 
myśl opanowania Moskwy i uderzenia na Turków z pomocą ludów azyatyckich 
od wschodu. Myśli tpj jednak nie mógł szerzej rozwinąć, bo Bolognetli nie po- 
jąl jej donioslości i nie chciał o niej slyszpć. 
Autor zastanawia się nad tym zwrotem IV planach królewskich i docho- 
dzi do wniosku, że odporne zachowanie się Stpfana wobec planu ligi trzeba 
tlumaL:zyć jego obawą, aby nie ułatwić domowi habsbllrgskiemll zdobycia Wę- 
gier, które sam praguąl posiąść, aby się potem zwrócić przeciw TurkalI!. Kwe- 
stya węgIerska i moskiewska d!u:bzy czas wazyly się IV umyśle krÓla, az śmierć 
Iwana IV przyspieszyla decyzyę j ,.wracając; jego uwagę ku wscbodowi, nadała 
inny kipI'lll1ek jego planom. Autor uzasadnia wreszcie zdanie, ze bylo to na- 
ówczas jedynem prc..ktyczneru i moiliwem rozwiązanie iti kwestyj wschodniej. 
W zakończeniu pt'óbllje autol' wskazać niektórp wply'''')'. wśrÓd którycb 
kszt'lltowal się pogląd króla na przewagę turecką i na niektóre sposoby jej zwal. 


') 7/11 1683. Ważna ta depesza szyfrowana obok innych, odnoszących się 
do tej kwestyi, a których przeważnie brak w 
lInz. di Polonia, przechowab się 
w .part'colare registro deI negotio ch'cyli (Bol.). tratto col J{e di Polonia d'una 
lega contra i Turch" w archiwum klasztornem w Nonantoli pod .\lodeną.
		

/14_0001.djvu

			14 


czenia i wykazujf'. Ze najsilniej dzialaly tu wpl\"\vy węgierskif'. a we wska- 
zówkach taktvcznych mozna Się dopatrzyć wpJywIJ pism Schwendif'go i Tarnow- 
skiego. W k()ńeu zastanawia Się autor nad obliczeniem sil na wojnę turecką. 
tylekrotnie przy taczane III i uzasadnia przypuszczenie, 7.e trzeba Je odnieść do 
pierwszej polowy r. 168,3 i u wa7.ać je za rezultat rozmÓw z Possf'winem, ale 
Zf' w praktycwf' jego wykonanif' król nie wif'fzyl. 


III. Wydział matematyczno-przyrodniczy. 


Po"ip(lzeJlIe dnia 5. JJiap 1902. r. 


Pl'ZE\VOI)NICZ,
CY: D""'KTOK ]o' KRE"C'l'Z 


Czł. Zora wski referuje o pracy p. T. Levi. Civila p. t.: "Sur 
[es surjaces (8) de l"}f. Zaremba", która będzie pornie,.;zezona w biu- 
letynie. 
Sekretarz przedkł	
			

/15_0001.djvu

			15 


Autor wykazuje. że prawdopodobllle nadliczbowe t
 promieniowania i cpntro- 
somy tworzyly się przez wiP[okrotllle powtarzający się podllal centrosomów jajka.. 
Czł. Cybulski referuje o praey p. F Eisenberga p. t.: "Bada- 
ma nad strącaniem się ciał białkowych pod wpływem. swoistych pre- 
cypityn ((. Część l. 
Surowica zwierząt, którym przez dju;
szy czas wslrzyk ujemy c.oraz to 
większe ilości roztworu pewnego c.ialka hia!kowego, wywpluje w tY'1l rpztworze 
powstanie swoistego strątu. Objaw ten polega na wytworzeniu się zwia1.ku che- 
mic.znego między precypitvn:l Ustolą czynną surowicy 
woistej) a cla!em strą- 
calnem. zawartp!l1 w roztworzp bia!ka; związek tpn w p
wnych warunkach 
(wśród których uaiwazniejszym jPsl obecność maly('h ilości pewnych soli w roz- 
tworze) z roztworu znstaJP strącony, a zapomocą metody swoistej absorbcyi Ehr- 
licha mozna wykazać. zp oba ciała oddziaływające wchodzą w sk.ad tego 
związku. a górny plyn ponad strątem wykazuje ilościowy ich lJbytEk. WO!JPc 
niezmipnionej Ilości ciala strącalnego w miarę, jak dodajf'my coraz lo większe 
ilości precypityny, bezwzglęrlna jeJ ai)sorbcya wzrasta maleje ws['ó!czynlllk al!. 
sorhcyi. Jezeli do niezmienionej ilości prpcypityny hędziemy dodawać coraz 
to większe ilości ciała strącalnego, to absorbeya pl'ecypityny nip wzrasta ró- 
wnomiernil'. DziaIanie j)recypit\'n ściśle za Idy od zg-ęszczenia cial oddzialywaz 
jących; tp same ilośc.l obu cia! zawarlI' w malpi ohjętości p/mu dają 
strąt, nie dają go zaś w większej objętoścI. Przyczyną lego zjawiska jest 
względ/la rozpuszczalność po!ączpnia w nadmiarze plynu, slanowiącego śro- 
dowisko udczynu Ta sama surowica działa w większych rozcieńczeniach 
na rozcieńczo;ne roztwory białka, aniipli na zgęóZCZO!W; hamujące to dzia- 
lanie nadmiaru ciala strącalnel(o polpga !la rozpuszczalności związku w tym 
nadmiarze. Ilość strątu zależy bardziPj od ilości precypityny. aniżeli riala strą- 
calnego. Podczas kazdej precypitacyi swoistej obok slrąconel(o związku pozo. 
staje w plynie gÓrnym nadmiar obu ci
! odrlzia!yw'ających w mvśl ogólnego 
prawa statyki chemicznej. Precypilyna sklada się z dwu grup. Jedna cbwytna 
jest wytrzy!ua!a na działani,; wyŻSZC') ciepioty, druga prec\'pilująea ulega takiemu 
dzialaniu. Wrażliwość pn,cypityn na w
'isze cieploty jest ściśip związana z dzia!aniem 
tych czynników !la towarzyszące precypilynom białka surowic swoistych, nie 
zaŚ samoistną wlasnością precypityn. Przez utratę grupy precypitującej prpcy- 
pityny przechodzą w precypitoidy o większl'm niż tamte powinowactwie do 
Cla!a strącalnego; istoty te mocą tej własności hamują precypitacyę bialka przez 
precypityny, dzia!ając na ciala strącalne. Podobną budowę okazują swoiste koa- 
guliny, jak również powstająee z nieh koaguloidy; równiez mechanizm zabamo- 
wania koagulacyi jest podobny, jak podczas precypitacyi. Ciało strącalne po- 
siada takie grupę chwytną o wyższej wytrzymalości i grupę str
calną wrailiwszą. 
Przez utratę tej grupy traci ono zdolność da wania strątów, natomiast jest IV stanie 
zahamować precypitacyę rodzimego IJlalka przez precypityny mfJcą silniejszego 
swego pc)winowaclwa do precypityn, na które dziala. Niektóre sole obojętne 
dzialają w wyzszych zgęszczeniach hamująco na precypilacyę. Strąt powstający 
podczas pł'ecypitacyi róinych cial białkowatych objawia odpowiednio do tego 
róine wlasności. Jest rozpuszczalny w slaby ch kwasach i zasadach, w zgęszczo- 
nych rozczynach chlorku magnowego, mocznika, aldehydu mrówkowego, nieroz-
		

/16_0001.djvu

			16 


puszczalny w roztworach salt kuclH'nnej, podobnie jak bialko krzepliwe ulega 
ścięciu w wyzszej cIeplacie. Precypityna 
urowicy końskiej zawarta jest we 
frakcyi euglobulin surowicy króliczej. W cieczy wodnistej królików traktowa- 
nych bialkiem kurzem zawiera się swoista precypityna, podczas grJy niema jej 
w moczu. 


Czł. Witkowski referuje o pracy p. K. KI'afta p. t.: "Badania 
doświadczalne nad skalą barw interferencyjnych". 
Autor, wobec znaczTH'.i róznicy między dotąd przyjmowanemi skalami 
barw interferencyjnych. postanowi! je sprawdzić, uzywając r Ó z n y c h źródel 
światla przyblizenie bialych. Badanie widm tych barw sluzylo za podstawę 
oznaczania odpowiadających im róznic dróg optycznych. Autor zwrócil szcze- 
gólną uwagę na to. żeby skala uwydatniala granice barw glównych. Co zaś 
autor rozumie przez odcienie graniczne. dotąd POjęCioWO nie ustalone, stara l 
się bliiej objaśnić, a przewazną ich część, podobną do barw widmowych. określil 
wprost odpO\viednią tym dlugością fali. 
Wyniki okazaly, ze mimo niewl!,lklch róinic w naturze takich źródel 
światla jak: lampa Arganda, Auera, f'lektryczna iarowa i lukowa, śnieg oświe- 
tlony slońcem, niebo zamglone i pogodue - jednym i tym samym liczbom 
skali odpowiadają wybitnie odmienne barwy tak. że n. p. płytka kwarcu wsta- 
wiona do palaryskopu, będąc w świetle Auera purpurową, okazuje w świetle 
zamglonego nieba odcień ultramarynowy (lJ!ękituy). Wobec takich róinic w po- 
loielllu na skali zakresów barw i w rozciąglości tych zakresów. ustalono skalę 
barw interferencyjnych z osobna dla każdego z przytoczonych źródeł światla. 


Pracę p. Satkego: "Badania nad ciepłotq ziemi UJ Tarnopolu", 
postanowIOno drukować w 
pt'awozdaniach Komisyi fizyograficznej. 
Sprawozdanie z posiedzenia administra(
yjnego Wydziału d. 13 
maja 1902 r. 
Na posiedzeniu tem. między innemi przyjęto na konkurs Ma- 
jera z terminem czteroletnim temat, podany przez ezł Natansona 
i Witkowskiego: »Zebrać i opraeowa\
 uotvelwzasowe spostrzetenia 
nad elementami magnetyzmu ziemskiego w Polsce, oraz dopełnić 
je - o ile mozności - spostrzezeniami własnemi«. 
Na wniosek sekretarza, w porozumieniu z czl. NaUmsonem 
delegowano tego ostatniego do wydawania biuletynu Wydziału. 
Wreszcie wybI'ano na dyrektora Wydziału ('zł. Godle\vskiego, 
a ezł. KI'eutzo",.'j podziękowano za długoletnie i pilne zajmowanie 
się sprawami \V ydziałll ! uchwałę tę postanowiono zapisać do pro- 
tokółu. 



\H.kL1d"[
J r\katl
1I111 ljml
lętfl():-;
l 


Krak/}w. 1::;ł02. - Drukarnia Gu:wer.sytetu Jagiellońskiego pori zarz
dem J. li'ilipowskiego.